Zgasiłem światło, zapaliłem świecę...wszedłem w nastrój...i nadszedł czas napisać recenzję.
Made in America-bardzo dobry storytellers otwierający płytę, już ta pierwsza piosenka zdradza ogólny klimat albumu, który jest trochę inny niż pierwsza płyta Richa-ale nie gorszy. Piosenkę oceniam: 8/10
Hard times come easy-chyba najbardziej przebojowy kawałek na płycie, który zresztą ją promował, gitara na wysokim poziomie a i głos Richa też niczego sobie 9/10
Fallen from Graceland-siłą tej piosenki jest przede wszystkim wokal Richa, ogólnie rewelacyjna balladka, choć jeśli miałbym się tu do czegoś przyczepić to byłaby to solówka, pomimo tego daję 10/10
If God was a woman-gdy słucham tego albumu to właśnie tą piosenkę ostatnio najczęściej omijam, nie by była zła-jest naprawdę OK, nie potrafię jej nic konkretnego zarzucić, słucha mi jej się przyjemnie,ale się nie wciągam. 7/10
All that really matters-wspaniała ballada!!! znakomita solówa, poza tym świetnie zaśpiewana +10/10
You're not alone-napiszę tak: absolutnie najlepszy tekst miłosny ze wszystkich piosenek jakie w życiu usłyszałem! nic tego nie przebije, poza tym ten kawałek ma w sobie "to coś" 10/10
In it for love-klimatyczny kawałek z nutką bluesa 8/10
Chained-bardzo dobra piosenka, szczególnie mocno lubię moment "Alone in the darkness, 'Til I saw the light, Shining from your eyes, Now it burns inside and it keeps me alive" 9/10
Harlem rain-gitara na wysokim poziomie, cały utwór przyjemny w odbiorze, a Rich po raz kolejny udowadnia uniwesalność swojego głosu umiejętnie zmieniając jego barwę 9/10
Who I am-gitara w tym kawałku mi się chyba nigdy nie znudzi, świetny rockers, przede wszystkim za brzmienie sześciu strun ocena wynosi 10/10
Downside of love-ot taka lukrowana balladka, przyjemny kawałek,ale jakbym miał w kolejności wybrać najlepsze ballady z tego krążka to ta byłaby chyba ostatnia 7/10
Undiscovered soul-najlepsza piosenka na tej płycie! nigdy mi się nie znudzi, jest w niej wszystko:świetne brzmienie, wokal oraz tekst. Wymyka się wszelkiej ocenie,ale coś muszę postawić,a więc będzie 11/10
Ciężko jest zdecydować co jest lepsze: Stranger czy US. Ja takiej próby się nie podejmę. US w moim odczuciu jest świetnym albumem, słucham go niezależnie od nastroju, jest to bardzo uniwesalna płytka nadająca się prawie na każdą okazję.



! 10/10



Ale cały teks odtworzyłam, choć do tamtego momentu za nic nie mogłam go zapamiętać
) i bluesa. Kiedyś twierdziłem, że jest o wiele gorszy od poprzednika w postaci SITT. Teraz jestem innego zdania. Ten album w ogóle nie jest gorszy! On jest po prostu inny. I równie niesamowity. W odróżnieniu od pewnego anonimowego drugiego albumu Jona
10/10
