Jaki fajny temat
Mam strasznie dużo takich recept. Właściwie każda piosenka znaczy dla mnie coś więcej.
- poranne wstawanie -
It`s my life i Everyday się sprawdzają
- ogolne zniechecenie -
KTF , Livin` on a prayer
- problemy z miloscia -
Always, Bed of roses
- brak energii -
I sleep, Born to be my baby, Capt. Crash
- niewiara w istnienie stalego zwiazku -
Lie to me _> but we got to go round again so lets hold on,
Livin on a prayer
- obawa przed jutrem - zawsze jak boję się jutra słucham
These days
- problemy z przyjaznia -
Blood on blood <- zdecydowanie tak
- niesprawiedliwosc swiata -
Hey God - 'odmienne stany swiadomosci' -
My guitar lies bleeding in my arms
Poza tym mam są jeszcze piosenki takie jak:
-
something to believe in- to "to all those who believe, say hey hey hey hey" daje mi taką moc ...eh nawet wczoraj o tym myślałam
-
wild is the wind- działanie czegoś czego nie rozumiem, czasem można czegoś bardzo chcieć a jednak działa takie głupie "coś" co na to nie pozwala
- aby zawsze być wienym swoim przekonaniom :
stick to your guns- często czuje się jak devil on the run czyli : Blaze of glory - pomaga uwierzyć że nie jestem az taka zła
- co z tego że inni nie wierza? ważne że ja wierzę :
I believe
- te wszystkie "would you ever feel...." w
Save a prayer mówią że nie tylko ja tak się czułam, czyli że chociaż nie jestem sama
- przeznaczenie :
Born to be my baby
- mogę być stara, ale nie duchem:
just older
Jest mnóstwo takich piosenek, naprawdę. Jakiś czas temu zastanawiałam się dlaczego ja tak kocham to Bon Jovi i dlaczego chociaż czasem mam ochotę na cos innego to i tak zawsze powracam do mojego koffanego zespołu. I zrozumiałam. Bo texty innych i muzyka- owszem, zachwycają mnie, podziwiam to, może są to nawet texty o czymś czego BJ jeszcze nie powiedzieli. Potrafią też zaszokować i ukazać coś nowego ale texty Bon Jovi to są historie o mnie. Nie znaczy to że musze być biedna żeby nazywać się Giną czy robić dokładnie to co Joey Keys, albo skakać z okna jak Jimmy. Po prostu te postacie to ja, nawet texty dem do mnie pasują. A muzyka? Czysta ekstaza.
Bon Jovi to taki romantyczny bunt. Jednostka przeciwko światu i udowodnienie że nie zawsze starszy znaczy mądrzejszy. My to my i nie wolno szufladkować ludzi. Co z tego że 99% ludu wierzy w coś albo i nie wierzy? Bon Jovi motywują do tego żeby byc sobą, i nie oglądac sie na resztę. I przede wszystkim mówią że wszystko jest mozliwe. Bo serio- jak patrzę po ludziach i w moim wieku i starszych to naprawdę nie wiem gdzie oni widza jakiś sens. Takie totalne zniechęcenie, powiedzą i tak że rzeczywistość jest inna. Sami siebie dobijają. Normalnie to jest boskie co tych 5 facetów po 40 ze mną zrobiło. Sory że tak tu nagadałam ale jakoś tak musiałam to powiedzieć od pewnego czasu...

)