przez Days on 10 Sty 2004 23:41
OK. Już jakis czas temu mialam to napisac, ale jakos za kazdym razem wylatywalo mi to z glowy. Sprawa tyczy się wlasnie tego tematu i takich moich przemyśleń.
Otoz jakis czas temu (to chyba był dzien moich urodzin – siedziałam sobie przed TV i pstrykałam z kanalu na kanal – jak zwykle z muzycznego na muzyczny). Pstryknęło mi się na MCM i tam był akurat koncert Avril chyba z Buffalo czy jaktam to się nazwe tego miasta pisze (Kourin będzie wiedziała, bo to miasto z którego GGD pochodza – ja zawsze musze tam pomieszac literki). Koncert był przerywany wypowiedziami Avril, członków zespolu i fanow. Ale nie o tym ja miałam mowic. Chodzi o to, ze hm… Nie mam może ucha Eli Zapendowskiej, ale ja tam zadnego fałszowania większego nie słyszałam! A wrecz musze powiedziec, ze bardzo przyjemnie mi się oglądało ten koncert (mojej mamie tez). Jak już gdzies kiedys pisałam, nie jestem fanka Avril – nie mam jej plyty, na dysku mam jej cale 3 piosenki, przed oglądnięciem tego koncertu słyszałam może z 6, jakby tak policzyc.. Wiec nic specjalnego. Ale jednak tak posłuchałam tego koncertu, pomyślałam troszke, poczytałam troszke tych postow co sa wyzej i troszke się wkurzyłam. Nie chce nikogo obrazac, zaczynac jakies nowej wojny, czy czegokolwiek, ale zastanowcie się przez chwile – to co tutaj wielu z was wypisalo na jej temat wyglada troszke jak szukanie kogos „słabszego” do kopania. Taki syndrom – „nas kopali, to my tez pokopmy”. Bo większość zarzutow, które tu stanęły przeciwko tej dziewczynie, kiedys zostala rzucona przeciwko BJ (niektóre nadal się pokrywaja). I co intrygujące – fani Avril mogliby posłużyć się dokladnie tymi samymi argumentami, którymi My kiedys odbijaliśmy zarzuty przeciwko BJ.
Bo Avril falszuje na koncertach – jak już pisałam – nie słyszałam, by fałszowała, a jak jej czasami nie czysto wychodzi, no to sorry, ale to jest koncert w jakimstam stopniu rockowy (o zarzutach, ze to nie rockowe, które pewnie się tu pojawily – zaraz!), a prawie ze regula spiewania rocka jest fakt, ze zazwyczaj się go nie spiewa superczysto (zwłaszcza na koncertach – posłuchajcie sobie Drift Away albo Lean On Me w wykonaniu BJ – ile razy tam słychać falsz, to ja już nie powiem!) – pojde nawet dalej i powiem, ze jedynym człowiekiem śpiewającym rocka (znowu kwestia sporna, ale o gatunkach tu nie mowmy) czysto i pieknie był Fryderyk (nie Chopin – o Mercurego mi chodzi!). Ale tego nikt się nie powinien czepiac – wszak jak ktos chce superczystego spiewania, to niech sobie gospel poslucha! I skoro już tu jesteśmy – Avril kiedys śpiewała gospel, wiec teraz nikt mi nie wmowi, ze ona falszuje! Jakby dziewczyna falszowala, to by je do studia nie wpuścili, bo dźwiękowcy by mieli wiecej roboty z naprawianiem jej „nie trafiania w dzwieki” niż gdyby wyszli na ulice i zlapali pierwsza lepsza spiewajaca osobe.
Bo Avril jest produktem – no i jest! I bardzo dobrze, bo ja bym wolala 100 Avril niż jedna Britney! I jeżeli wszystkie produkty firm fonograficznych miałyby być takie, to ja nie mam nic przeciwko. I tu jeszcze wiaze się jeden argument do kwestii powyżej (dźwiękowców dokładniej mowiac) – po co firma fonograficzna miałaby się bawic w robienie „gwiazdy” z kogos, kto w ogole śpiewać nie umie? Przeciez to udreka by była zarówno dla nich, bo nad jedna plyta by musieli pracowac cholernie długo ogromne zastępy dzwiekowcow, by ja ponaprawiac, jak i dla wszystkich dookoła, ktorzyby musieli wciąż tłumaczyć, ze ona jednak umie śpiewać, ale jej nie wychodzi. Jest w koncu tyle innych utalentowanych osob. Wystarczyloby wyciagnac reke, zamiast meczyc się z osoba nie trafiajaca w dzwieki. Wiec zarzut fałszowania w ogole się kupy nie trzyma, ze tak brzydko powiem. Nie kalkuluje się! Produkt firmy fonograficznej nie może fałszować, bo wytwornia nic by na nim nie zarobila. Troche realizmu!
Bo jest pozerka – tego nie będę odpierac, bo się nie nie interesuje – ani jej zyciem prywatnym, ani tym kim była wczesniej i co robila. Napisze jednak o tym, ze koncert zrobil na mnie calkiem niezle wrazenie, a i wstawki miedzypiosenkowe – fragmenty wywiadow itp. tez. Po pierwsze dziewczyna spiewa i gra na żywo – bez zadnych playbackow. Po drugie jak już pisałam – dla mnie nie fałszowała, a musze ja jeszcze pochwalic, ze mimo ze na scenie się nie oszczedza – skacze, biega itp., to nie lapie zadyszki i nie przeszkadza jej to w spiewaniu (ja bym przebiegla ze dwie długości takiej sceny i już bym ledwo mówiła…). A ze się wydziera, jak to ktos napisal, zamiast śpiewać – taki jest urok koncertow rockowych i spiewania na nich szybkich, mocniejszych piosenek. Po prostu czasami się wykrzykuje niektóre kwestie z powodow emocjonalnych. Tego „krzyku” nie słychać juz było przy balladach. Aha – i piosenka Green Day’a wychodzi im bardzo fajnie. Naprawde – zadnej profanacji nie ma!
Bo gra pop- hehehe… Moim skromnym zdaniem popowy rock. Takie kolorowo na rockowo. Ale przeciez nie będziemy się klocic o gatunki – granica miedzy nimi jest tak sliska, ze każdy ja widzi gdzies indziej. Z reszta nawet jak, to ja wole taki pop, niż pop w wykonaniu Kylie… dziewczyna ma przy okazji jakastam ambicje, bo sama sobie pisze i komponuje piosenki (hmmm… czy podobny argument nie pad kiedys w dyskusji o BJ i ich „popowosci”??)
Nie jest moim celem przekonywanie was do polubienia Avril, bo przeciez każdy ma swój gust, a o nim się nie dyskutuje. Chodzi mi tylko o to, ze rzucanie tych wszystkich oskarzen na ślepo, ja kula w plot czasami, troszke mnie smieszy i troszke traci wlasnie takim szukaniem sobie kogos do bicia.
Rzeklam…. Chociaż pewnie o czyms rzec zapomniałam….