Pośmiejmy się!!!

Chwila na relaks.

Strona główna OFFTOPIKI Relax

Postprzez Marcia on 12 Maj 2002 15:56

hehe dobra stronka Marta :grin: :grin: :grin: (nie matrw się ja też nie lubię tego imienia) :grin: :grin: ale KTF że komuś się spodoba :wink:
Ale na temat!!! Ta stronka jest dla tych którzy chcą się dobrze ubawić czytając te texty Dajmy na to odlotowy mjuzik (hehe):Odlotowy mjuzik.

Dobry mjuzik to jest to. Ja to najbardziej lubię taki mjuzik nowoczesny extra z zaznaczonym rytmem wyraźnie. Jak sobię zadam to w mojej karze to słychać to nawet na ulicy bardziej od sportowego ryku silnika.

Taki rytmiczny mjuzik daje mi dużą pewnośc siebie. Z nim człowiek nie czuje się sam, jak bez niego. Jak go słucham to nie słyszę niczego więcej i to mi odpowiada. A potem jest najlepiej jak przestanę słuchać, ponieważ dalej nie słyszę co do mnie mówią.

No bo dla tego mjuziku to się trzeba poświęcać. A dresiarz każdy powinien być twardy, co już mówiłem. Czasem też jednak można sobie posłuchac jakiejs cool muzyczki dyskotekowej dla rozszerzenia horyzontów.


heh dobre co?
Awatar użytkownika
Marcia
Livin' On A Prayer
 
Postów: 205
Od: 24 Mar 2002 18:01
Miejscowość: Sopot
Płeć: Nie określono

Postprzez Anonymous on 12 Maj 2002 16:33

Pani w szkole zadała do domu napisać wierszyk o jakimś zwierzątku. Jasiu czyta:
-w wielkich górach Himalajach słoń powiesił się na jajach.
-Jasiu, coś ty za świństwa napisał, to nieładnie. Na jutro masz przynieść nowy wierszyk!
No to Jasiu nazajutrz czyta:
-w wielkich górach Himalajach...
-Jasiu...!-nauczycielka się wścieka
-...słoń powiesił się na trąbie
-Uff, no dobrze, może być-uspokaja się pani
-...i jajami skałę rąbie!


Kolega opowiada koledze:
-wiesz, wczoraj wieczoraj w ciemnej uliczce napadł mnie szaleniec i mówi "pieniądze albo śmierć!"
- o rany, i co zrobiłeś?
- jak to co? Śmierdziałem!
Anonymous
 
Płeć:

Postprzez ŻONA_DŻONA on 13 Maj 2002 22:00

Ogłaszam konkurs dla wszystkich!!! Robię w domu imprezę pod hasłem "Bądź taki jak Jon". Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest przebranie się za Jona. Najlepszy strój będzie nagrodzony. Nagrodą będzie... weekend wraz z zespołem BJ w hotelu Bajka na Mazurach :grin: Drugie i trzecie miejsce będzie uhonorowane całorocznym zapasem preparatu na porost włosów dla całej rodziny. Nagrody ufundował producent preparatu na porost włosów "LOCZEK". :grin: :grin: :grin:

Image
Awatar użytkownika
ŻONA_DŻONA
Keep The Faith
 
Postów: 356
Od: 02 Mar 2002 05:05
Miejscowość: Red Bank
Płeć: Laska

Postprzez ŻONA_DŻONA on 13 Maj 2002 22:07

Ogłaszam konkurs dla wszystkich!!! Robię w domu imprezę pod hasłem "Bądź taki jak Jon". Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest przebranie się za Jona. Najlepszy strój będzie nagrodzony. Nagrodą będzie... weekend wraz z zespołem BJ w hotelu Bajka na Mazurach :grin: Drugie i trzecie miejsce będzie uhonorowane całorocznym zapasem preparatu na porost włosów dla całej rodziny. Nagrody ufundował producent preparatu na porost włosów "LOCZEK". :grin: :grin: :grin:

Image
Awatar użytkownika
ŻONA_DŻONA
Keep The Faith
 
Postów: 356
Od: 02 Mar 2002 05:05
Miejscowość: Red Bank
Płeć: Laska

Postprzez Anonymous on 14 Maj 2002 01:11

ŻD piłaś coś? :drinking: Ja nie mogę, co za wyobrażnia! Skąd ja wytrzasnę taki sexy strój? :evilbat: :evilbat:
Anonymous
 
Płeć:

Postprzez ŻONA_DŻONA on 16 Maj 2002 23:20

Wejdźcie na stronę :


-www.youare.prv.pl
-www.oblakanie.prv.pl

Image
Awatar użytkownika
ŻONA_DŻONA
Keep The Faith
 
Postów: 356
Od: 02 Mar 2002 05:05
Miejscowość: Red Bank
Płeć: Laska

Postprzez ŻONA_DŻONA on 21 Cze 2002 22:09

:grin: :grin: :grin:

"Jestem kobietą szczęśliwą. Rano wstaję razem z moim mężem i gdy on goli się w łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy. Potem, gdy całuje mnie w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków, jedno po drugim, robię im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach żegnam w progu, gdy idą do szkoły. Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucąc wesołe piosenki. Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku, na który stać nas dzięki pracy mojego męża, i rozwieszam je na sznurku na balkonie. W międzyczasie dzwoni często mamusia mojego męża i pyta o zdrowie swojego dziubdziusia. Teściowa jest kobietą pobożną i katoliczką, znalazłyśmy więc wspólny punkt widzenia.

Po miłej rozmowie, jeśli już skończyłam pranie i sprzątanie, które dają mi tyle radości i poczucie spełnienia się w obowiązkach, idę do kuchni i przygotowuję smaczny obiad dla naszego pracującego męża i ojca, który jest podporą naszej rodziny, i dla naszych pięciu pociech. Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest czyste, pozwalam sobie na chwilę relaksu przy płycie z Ojcem Świętym i robię na drutach sweterki i śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą Pan Bóg pobłogosławił nas mimo przestrzeganego kalendarzyka, co jest jawnym znakiem Jego woli. Nie włączam telewizji, ponieważ płynący z niej jad i bezeceństwo mogłyby zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej rodziny. Czasami haftuję, tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla katolickich pań domu, albowiem kobieta nie umiejąca haftować nie może się w pełni spełnić życiowo.

Kiedy moje dzieci wracają ze szkoły radośnie świergocząc, wysłuc###ę z uśmiechem, czego dziś nauczyły się w szkole. Opowiadają mi o lekcjach przygotowania do życia w rodzinie, których udziela im bardzo miła pani z przykościelnego kółka różańcowego. Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi kobietami, nie zaś wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów, chłopcy natomiast szepczą na ucho, że na pewno nigdy nie popełnią tego strasznego grzechu, który polega na dotykaniu samych siebie, ani nie będą oglądać zdjęć podsuniętych przez samego Szatana. Karcę ich lekko za wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed zboczeniem i abominacją.

Mój mąż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu, po czym myje on ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kąski, aby zachował siłę do pracy. Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam talerze i garnki i zabieram jego skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem odgłosów meczu sportowego w telewizji. Wieczorem kapię nasze pociechy i kładę je spać. Kiedy wykąpiemy się wszyscy, mój mąż szybko spełnia obowiązek małżeński, ja zaś przeczekuję to w milczeniu, ze spokojem i godnością prawdziwej katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które urodziły się kobietami, ale którym lubieżność Szatana rzuciła się na mózg i które w obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych przyjemności.

Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny szczęśliwy dzień mojego życia."



Szczęśliwa Kobieta




"Przygotowanie do życia w rodzinie", najnowszy podręcznik zaaprobowany przez MEN




:grin: :grin: :grin:

Image
Awatar użytkownika
ŻONA_DŻONA
Keep The Faith
 
Postów: 356
Od: 02 Mar 2002 05:05
Miejscowość: Red Bank
Płeć: Laska

Postprzez ŻONA_DŻONA on 21 Cze 2002 22:48

Pedał do pedała:
- Słuchaj, super ten Mundial! Już dwa razy w dupę nasi dostali!


Edytka Górniak bedzie prowadzic nowy teleturniej w TVP1:
..."Jaki to hymn"


-Z kim spotkają się Polscy piłkarze w 2 rundzie mistrzostw?
Z polskimi kibicami na Okęciu...


Jutro tj. sobota godzina 23:01 (tylko dla widzow o silnych nerwach)
specjalne wydanie programu "Wybacz mi"
W pragramie na żywo udział wezmą:
Jerzy Engel (trener reprezentacji Polski)
Kibice (spodziwa się, że będzie ok. 1243 autokarów "Autosan")


-Mówi się na mieście,że Arkadiusz Bąk po powrocie do kraju będzie
przynajmniej rok chodził w towarzystwie 2 saperów. Dlaczego?
Bo był największym niewypałęm mistrszostw!


-Jak nazywa się Polska obrona?
Oczywiście Schalke 0:4


-Najchętniej oglądany przez reprezentację serial?
"Do przerwy 0:1"


-Kasety jakiego serialu zostały usunięte z wieoteki kadry?
-"Ekstradycja"


Dlaczego Polacy przegrywaja w pilke nozna ??
- To wina ENGELA - bo czytane od tylu wychodzi LEGNE


Czy to prawda ze Polska zaoszczedzi na Mundialu?
Tak, Polacy wroca jednym samolotem z Francuzami...


Podobno Engel dostal nominacje do Oscara?
Tak, za wystawienie "Dziadow" w Korei .....


Co powiedzial Engel do pilota po ladowaniu w Korei ?
- Stary, nie gas silnikow zaraz wracamy


Jaki tytuł ma oficjalna piosenka polskiej reprezentacji?
"Do domu Polsko"


Polska druzyna wystapi w reklamie najnowszej nagrywarki LG.
Haslo reklamowe: "Przegrywaj jak oni!"


- Jaki jest nakrotszy polski dowcip?
- "Polska gola!"



- Co laczy Arkadiusza Bąka i Osamę bin Ladena?
- Obaj nie umieja grac w pilke.



Tekst Szaranowicza w przerwie meczu Polska-USA:
"Gdyby Engel wczesniej zdjal 'gorace kubki' to inaczej bysmy wypadli




Dzwoni Hajto do Waldocha:
- Pomoz bracie! Nigdzie nie moge wyjsc
z domu, pluja na mnie, wyzywaja... co robic?
- to proste- mowi Waldoch - przebierz sie
za zakonnice i spokojnie mozesz lazic po miescie...
Hajto sie przebral i idzie do sklepu po
mleko, a tu slychac za lady szept:
- "Siostro Hajto!", "Siostro Hajto!"
Speszony Hajto ucieka i wchodzi do innego sklepu.
A tu zza lady szept "Siostro Hajto! Siostro Hajto!"
Zdenerwowany pilkarz zaczyna krzyczec:
- Kto mnie poznal, do cholery, no kto!
A cichy glos zza lady: to ja... siostra Waldoch..."


Dewizowy klient w polskiej restauracji:
- Kelner, w mojej zupie jest mucha! Prosze ja usunac!
- Tez cos, w naszej reprezentacji jest nawet
Bąk i powiedz Engelowi, zeby go usunac.


Arek Bak przybiega do mamy:
- Mamo, mamo dlaczego wszyscy sie ze mnie
smieja, jak tylko dostaje pilke?
- Nie, Areczku, nikt sie nie smieje, ale odloz juz
futbolowke, bo tatus zadlawi sie herbata.


Świerczewski do fryzjera:
- Na zero.
- Wiem, jakie byly pana noty na mundialu,
ale jak mam strzyc?
- Na pałę, no.
- Pana podania tez widzialem, jak mam
strzyc, gluchy pan?
- Gol, czlowieku!
- Jaki gol, przeciez nic nie strzeliliscie?
- Spadaj #####e!!!
- Trzeba bylo tak od razu, redakcja jest
na drugim pietrze!




Pierwsza runda mistrzostw świata. Prezes FIFA Sepp Blatter zaprosił
selekcjonerów wszystkich reprezentacji do swojego gabinetu.
Kiedy już się zeszli, rozsiedli, zmierzył ich wzrokiem, przyjrzał się
każdemu
i w końcu zabiera głos:
- Ty, ty, ty- pokazuje po kolei palcem Rogera Lemerre (trener Francji),
Marcelo Bielsę (trener Argentyny) i Winnfrieda Schäfera (trener Kamerunu) -
i jeszcze ty... - pokazuje na Adegboye Onigbinde (trener Nigerii).
- I jeszcze ja, jeszcze ja, - odzywa się nieśmiało z kąta Jerzy Engel
- no to jeszcze ty. Wypier**lajcie z tego mundialu



Jerzy Engel po powrocie do kraju pojechal nad morze, stanal na brzegu i
krzyczy:
- Rybkoooo! Zlota rybkoooo! Kiedy prosilem zeby nasza reprezentacja zagrala
na mistrzostwach tak jak Francja i Argentyna, niedokladnie to mialem na
mysliiii!!!!


Dobra jutro resztę dopisze... :grin:

Image
Awatar użytkownika
ŻONA_DŻONA
Keep The Faith
 
Postów: 356
Od: 02 Mar 2002 05:05
Miejscowość: Red Bank
Płeć: Laska

Postprzez Gina on 27 Cze 2002 03:50

Noo heheheh Zona - dawaj wiecej - bo lalam sie i lalam... :grin:

Rozmowa dwóch Polaków przed sklepem monopolowym.
- Wezme dwie.
- Wez jedna , tyle nie wypijemy...
- Wezme dwie, damy rade .
- Nie damy, zobaczysz.
- Damy rade . Biore dwie ...
- Wchodzi do sklepu:
- Poprosz skrzynke wodki i dwie lemoniady.

Kobiety pojechaly same na wakacje, wyladowaly, dojechaly do
centrum, patrza a tu hotel = pieciopietrowy, i neon na nim "Tylko
dla
kobiet", poniewaz pojechaly same bez = mezow, facetow,
kochankow -
postanowily wejsc, wchodza na recepcje pytaja czy s wolne
pokoje...
-i owszem sa - odpowiada recepcjonista, - tylko prosze sie przejsc
po
pietrach i wybrac sobie jakis.
Wchodza na pierwsze pietro i napis nad wejsciem:
* tutaj obsluguja mezczyzni z cienkimi i krotkimi*,
usmiechnely sie i postanowily zobaczyc drugie pietro, wchodza i
widza napis: * tutaj obsluguja mezczyzni z cienkimi i dlugimi*,
stwierdzily, ze zobacza co jest na trzecim pietrze, wchodza i widza
napis:*tutaj obsluguja mezczyzni z grubymi i krotkimi*,
jednak postanowily zobaczyc co jest na czwartym pietrze,
wchodza i widza kolejna tabliczke:
* tutaj obsluguja mezczyzni z grubymi i dlugimi*.
Ucieszone ale i zaciekawione bo przeciez hotel ma piec pieter
postanawiaja sprawdzic, wchodza tam i widza napis:
- to pietro zostalo wybudowane tylko po to by udowodnic, ze kobiet
nic nie jest w stanie zadowolic...

Bog stwozyl mezczyzne i rzekl:
daje ci mozg i penisa i tylko tyle krwi aby funkcjonowa o jedno z
nich.

Jeśli cos sie powtorzylo to sorki - ale nie chce mi sie sprawdzac :grin:
Awatar użytkownika
Gina
mod
 
Postów: 5527
Od: 02 Mar 2002 03:12
Miejscowość: Grande Sud
Płeć: Laska

Postprzez trapper on 27 Cze 2002 13:42

Do Korei poleciał samolot z polskimi piłkarzami i VIP-ami. Wylądował na lotnisku no i zaczynają wychodzić. Prezydent, Premier, biznesmeni, inne VIP-y, Edyta Górniak, wreszcie nasza reprezentacja, lekarze, kucharz i na końcu Jerzy Engel. Już miał schodzić ale coś mu się przypomniało, więc się wrócił do samolotu i poszedł do kabiny pilotów. I tam do nich mówi:
- Wiecie co panowie, ale nie gaście silnika -

Mnisi zorganizowali konkurs na degustację alkoholu. Pierwszy wystartował zakonnik z Niemiec. Dostaje piwo.
- Hmm, piwo jasne.... warzone w południowej Bawarii,.... hmm.... z chmielu zebranego w 1998r.
Oklaski, wiwat.
Jako następny do testu podchodzi zakonnik z Francji, któremu jurorzy dali do rozpoznania wino.
- Wino czerwone.... rocznik 78, może 79,... wyprodukowane w okolicach Bordeaux.
Trzeci w kolejności startuje mnich z Polski. Sędziowie chcieli z niego zakpić i dali mu bimber.
Polak wychylił kieliszek i stanowczo stwierdza:
- Żytnia!
Na to sędziowie:
- Nie, brat się chyba pomylił...
A Polak:
- Chwilunia, chwilunia - Żytnia 12 m 4!!!

Kawał dedykowany Capt.
O czwartej nad ranem u profesora dzwoni telefon.
Profesor dobiera i słyszy:
- Śpisz?
- Śpię - odpowiada zaspany profesor.
- A my się k*rwa jeszcze uczymy!

Pod Ścianą Płaczu modli się grupa Żydów.Cicho, w skupieniu, każdy pod nosem szemrze. Wśród nich biedny Żyd z Polski zawodzi:
- Panie Boże, daj mi 100$, co to dla Ciebie! Tylko o stówkę proszę!
Po chwili podchodzi do niego wzburzony inny Żyd, wciska mu 100$ w rękę i mówi:
- Masz tu swoją setkę i spadaj, bo nam Boga rozpraszasz, a my się tu o ciężkie miliardy modlimy!

Kapral biezre szergowca w krzyżowy ogień pytań:
-Ile macie lat? Ile służycie w wojsku? Jakie są trzy typy dział? Jak się nazywają wasze trzy siostry? Skąd wzieliście mundur?
Ponieważ szeregowiec nie może sobie poradzić z szybkimi odpowiedziami na zadane pytania, kapral szybko wyjaśnia:
-Jak zapytam ile macie lat - mówicie, że 21. Jak zapytam ile służycie w wojsku - mówicie, że rok. Jak zapytam, jakie są trzy typy dział - mówicie, że ciężkie, średnie i lekkie. Jak się zapytam jak się nazywają wasze trzy siostry - mówicie, że Kaśka, Baśka i Maryśka. A jak się zapytam, skąd wzieliście mundur - mówicie, że prosto z magazynu. Zrozumiano?
-Tak, tylko...
-Ile macie lat?
-Rok!
-Ile służycie w wojsku?
-21!
-Jakie są trzy typy dział?
-Kaśka, Baśka i Maryśka!
-Jak się nazywają wasze trzy siostry?
-Ciężka, Średnia i Lekka!
-Człowieku, skąd ja wziąłem takiego głupka, jak ty?
-Prosto z magazynu!

Kawał dedykowny naszej miłośniczce języka niemieckiego - Ginie
Polak przypadkowo znalazł się na dworcu w Niemczech i próbuje dostać się spowrotem do Polski.Podchodzi do kasy i mówi:
-Poproszę bilet do Polski.
-Wohin?-pyta kasjerka.
-Nie,nie do Chin!Do Polski!

-Tato,dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka?
-Nie gadaj tyle tylko jedz kolety!

"Za co kocham Ferrari?Bo jest jak Manchester United-czerwone,utytułowane i ma na świecie miliony ludzi gotowych zjeśc dla niego ostatnią koszulę."
Awatar użytkownika
trapper
mod
 
Postów: 1046
Od: 03 Mar 2002 02:52
Miejscowość: Krak
Płeć: Nie określono

Postprzez trapper on 28 Cze 2002 01:17

Może to nabijanie sobie postów, ale to jest genialne:

WIERSZYK O NASZEJ DRUŻYNIE

Opowiadanie piłkarza składu podstawowego (Mundial 2002).

Nam strzelać nie kazano - Wstąpiłem na pole
Ogromnego boiska. K...a! Ja p.....ę!
Kibiców koreańskich ciągną się szeregi
Po trybunach wysokich, aż po same brzegi.
Widziałem ich trenera: - przybiegł, coś powiedział,
A później już spokojnie na swej ławce siedział.
Sędzia gwizdnął w swój gwizdek, no i się zaczęło,
Lecz od owego pisku wnet z nieba lunęło.
A na mokrej murawie ciężko piłkę kopać,
Tak aby butem czystym nie nadepnąć błota.

Co innego Korea, te brudasy skośne
Taplały się wciąż błocie, jak dzieci radośnie.
Ubrudzili nam piłkę i potem strzelali...
Dudek chciał zostać czysty. Wy byście łapali?
Nie miejcie więc doń żalu, że w bramce stał z boku,
Wraz z żoną oszczędzają na proszku w tym roku.
Cóż, że przegraliśmy, zachowajmy powagę.
Wszak wciąż mamy nad nimi moralną przewagę.
Po cóż kibic narzeka, musi się wydzierać?
Przecież już powiedziałem - nie kazano strzelać!

Nam strzelać nie kazano - a tu mecz kolejny.
Dzisiaj już deszcz nie pada, co za klimat chwiejny!
Trener jednak usłyszał, że znów będzie lało,
Dał więc swym zawodnikom złe ciuchy na ciało.
I ubrał on piłkarzy w koszulki specjalne
Co (choć zwykłe z wyglądu) są nieprzemakalne.
Gdy jednak zapanuje przepiękna pogoda
Ogromna bywa z nimi często niewygoda
Nie przepuszczają potu, kleją się do ciała,
Nic dziwnego, że Polska tak kiepściutko grała.

Inaczej Portugalia, ich główny menago
Niejednego w swym klubie trzymał Figo-fago.
Piłka zaś przyspieszała, jak jakaś rakieta,
Kiedy miał ją przy sobie ten Pedro Pauleta.
Lecz najgorsze już było (taką grę p.....ę!),
Że gdy nie patrzyliśmy, to walili gole.
Płoche wasze obawy, cóż że obrywamy!
W tym meczu honorowo na faule wygramy.
No i po co te krzyki że nam władowano?
Przecież już powiedziałem - strzelać nie kazano!

Nam strzelać nie kazano - czas na Amerykę.
Kibice nas przywitali przeogromnym krzykiem!
Jak my w takich warunkach mamy móc pracować?!
Lecz dziś trener na szczęście kazał kibicować.
Siedzimy sobie zatem, ja, a obok Dudek.
Zajadamy chipsy, pijem gorący kubek;
Kiedym ja na odwrocie własny opis czytał,
Dudek wciąż do Tottiego eSeMeSy pisał.
Minęło już z pięć minut, wszyscy ciągle krzyczą...
No i jak mam to czytać, gdy oni tak ryczą?!

Wreszcie się ten mecz skończył, pewnie przegraliśmy,
Lecz nie patrzyłem ile - z Dudkiem gadaliśmy
Wciąż o naszych zarobkach. Małe jak cholera,
Aż musimy dorabiać. Czas zmienić trenera.
Nagle wzrok zawiesiłem na wielkich ekranach.
Jak to? Co to za cyfry? To fatamorgana?
Ale jednak, naprawdę, Polska dziś wygrała.
O ja pierdziu, ej Dudek, niezła wyszła chała!
Na usprawiedliwienie coś powiedzieć chcielim:
Nam strzelać nie kazano - oni nie wiedzieli

(źródło: http://www.onet.pl)

"Za co kocham Ferrari?Bo jest jak Manchester United-czerwone,utytułowane i ma na świecie miliony ludzi gotowych zjeśc dla niego ostatnią koszulę."
Awatar użytkownika
trapper
mod
 
Postów: 1046
Od: 03 Mar 2002 02:52
Miejscowość: Krak
Płeć: Nie określono

Postprzez Anonymous on 28 Cze 2002 16:44

trapper, to jest super, tak sie smialam czytajac ten wierszyk, ze juz dawno sie tak nie smialam. Ciekawe, kto to napisal..

Wielkie brawa dla niego za ujecia prawdy w tak zabawny sposob
Anonymous
 
Płeć:

Postprzez brenda on 28 Cze 2002 17:14

To co teraz najmodniejsze:
-Polscy piłkarze mają teraz ogromny problem. Nie popisali się na mistrzostwach i nikt cieniasów nie weźmie do reklamy. Jedyną nadzieją dla nich jest reklama magnetowidow i kaset video. Tekst mógłby brzmieć np tak:
-Nikt nie przegrywa tak jak my.

A to coś co mi się przypomnialo kiedy czytałam posta Giny:
-Dlaczego Bóg najpierw stworzył mężczyznę?
-Bo zaczynał od zera.

Teraz coś niezbyt cenzuralnego i na dość niskim poziomie, a do tego o blondynkach:

Dlaczego blondynki nie używają wibratorów?
-Bo od tego bolą zęby.

Co to jest:blondynka na plaży wkopana do połowy?
-Automat do lodłów.

Jaka jest najmądrzejsza komorka w ciele blondyni?
-Plemnik

Po czym poznać, że blondynka grała na komputerze?
-Po szmince na joysticku(pewnie napisałam to z błędęm, ale to nie dlatego, że jestem blondynką)


Ja też mam nadzieję, że nic się nie powtórzyło.
Jeśli ktokolwiek został urażony to sorki. W miejscu blondynki można wpisać również rudą, czarną, czy szatynkę.
Awatar użytkownika
brenda
Never Say Goodbye
 
Postów: 376
Od: 04 Maj 2002 22:05
Miejscowość: W
Płeć: Nie określono

Postprzez trapper on 30 Cze 2002 23:21

pewnie napisałam to z błędęm, ale to nie dlatego, że jestem blondynką

A ja Cię zadziwię i powiem, że dobrze napisałaś :grin:
W miejscu blondynki można wpisać również rudą, czarną, czy szatynkę.

A my panowie patrzmy, która ze stron wyjdzie cało z konfliktu :grin:

"Za co kocham Ferrari?Bo jest jak Manchester United-czerwone,utytułowane i ma na świecie miliony ludzi gotowych zjeśc dla niego ostatnią koszulę."
Awatar użytkownika
trapper
mod
 
Postów: 1046
Od: 03 Mar 2002 02:52
Miejscowość: Krak
Płeć: Nie określono

Postprzez Gina on 03 Lip 2002 02:17

oki 100% ze to znacie ale wlasnie mi sie przypomnialo :

3 facetki siedzą w pokoju i piją kawę.
Rozmawiają o tym jak ważne są dla nich ich dzieci i o tym jak ich dzieci sa wazni w ogóle.
Pierwsza mówi:
- Mój syn jest księdzem , za kazdym razem kiedy wchodzi do pokoju wszyscy mowią do niego: "OJCZE"
Na to druga :
- to jeszcze nic - mój syn jest kardynałem i za każdym razem kiedy on wchodzi do pokoju wszyscy mówią: " WASZA EKSCELENCJO "
Trzecia kobieta siedzi w milczeniu słuchajac tych dwóch. W pewnej chwili obydwie daja jej "delikatnie" do zrozumienia ze tez powinna coś powiedzieć.
- noo wiec mój syn to Jon Bon Jovi i za kazdym razem jak on wchodzi do pokoju wszyscy mówią :" O MOJ BOZE"
Awatar użytkownika
Gina
mod
 
Postów: 5527
Od: 02 Mar 2002 03:12
Miejscowość: Grande Sud
Płeć: Laska

Postprzez Marcia on 04 Lip 2002 21:32

Heh...Gina żeczywiście słyszałam już ten kawał ale za każdym razem kiedy go ponownie słyszę ... ryczę ze smiechu jak glupia :)
Awatar użytkownika
Marcia
Livin' On A Prayer
 
Postów: 205
Od: 24 Mar 2002 18:01
Miejscowość: Sopot
Płeć: Nie określono

Postprzez Go on 21 Lip 2002 05:33

A oto historia hackera, który raz w życiu miał w ręce klawiaturę.. jest to epicka opowieść o najbardziej chyba spektakularnej grupie hackerskiej w historii Netu oraz najgenialniejszym hackerze wśród seniorów.
Pan Jan S., bo o nim mowa, zaczął się co prawda interesować komputerami dopiero w wieku 68 lat, lecz efekty jego zainteresowań przerosły jego najśmielsze oczekiwania. Ale zacznijmy od początku.

Pamiętam jak dziś. To było w 1987 roku... byłem właśnie wtedy na poczcie po swoją emeryturę (u pani Halinki z 3 okienka), kiedy po raz pierwszy zobaczyłem komputer. Stał na biurku, przykryty pokrowcem - wspomina pan Jan. Wtedy jeszcze nic nie wskazywało na to, że komputery stanął się życiowym hobby pana Jana.

W roku 1989 w bibliotece wojewódzkiej, gdzie często zaglądałem też były komputery ... pamiętam, że po raz pierwszy (i ostatni) usiadłem wtedy przed klawiaturą. Kompletnie nie wiedziałem, co mam robić, więc najpierw przeczytałem cztery razy to co było napisane na monitorze. Potem jakoś już poszło ... Tego samego dnia wypożyczyłem książkę o rosyjskich maszynach cyfrowych , z której dowiedziałem się co to jest bit i bajt oraz kto to jest Lenin.

Od tej pory zaczął się intensywny okres w życiu pana S. Całe dnie spędzał w czytelni, pochłaniając książki o komputerach, systemach operacyjnych, sieciach komputerowych, ale nie tylko. W kręgu zainteresowań pana Jana znalazła się również telefonia i budowa modemów, co zresztą zaowocowało w późniejszym czasie rewolucyjnymi metodami stosowanymi przez grupę "Sendbajt".

Ale nie uprzedzajmy faktów. Na początku 1989 roku poznał pan S. Niejakiego Mieczysława R. również emeryta, który większość życia spędził na instalowaniu sieci telefonicznych oraz pracy na Strowgerze. Mietek (jak o nim mawiał pan Jan) był wtedy 64 - letnim zgorzkniałym emerytem, dysponował jednak dużą widzą praktyczna i dlatego właśnie pan Jan postanowił zawrzeć z nim spółkę w celu wyciągnięcia od niego możliwie dużo wiedzy (być może już wtedy istniały w głowie pana Jana S. Zarysy szatańskiego planu, który później przyniósł sławę jemu i grupie "Sendbajt").

Kolejny rok spędził pan Jan z panem Mietkiem na dalszym intensywny szkoleniu w bibliotekach i nie tylko. Prenumerata "Bajtka" otworzyła mu oczy na wiele zagadnień o komputerach, o których dotąd nie wiedział nic. Nieodzownym elementem życia stały się nocne rozmowy z Mietkiem przy kubku kakao, w czasie których prowadzili ożywione dyskusje, a to o plikach , a to o systemach Dos, Unix, a to o protokółach sieciowych lub modemowych. Czasami w domu pana Jana pojawiała się także pani Bożenka - żona pana Mietka. Przygotowywała im kakao i przysłuchiwała się o czym rozmawiają. Czasem też zadawała pytania, które jednak nie zawsze miały sens.

Gdzieś tak w sierpniu 1990 pan Jan stworzył swój pierwszy program - był to generator liczb losowych totolotka, napisany w basiku Comodore 64. Niestety program istniał tylko na kartce z notesu, a to z tego prostego powodu, iż pana Jana nie było stać nawet na najtańszy komputer 8 - bitowy. Później przyszła nauka asemblera. Okazało się, że pan S. Ma d tego nadzwyczajny talent. Już po miesiącu nauczył się wszystkich rozkazów procesora 8086. Po kolejnych 3 miesiącach żmudnej nauki miał opanowane wszystkie przerwania i był w stanie piać i debuggować programy w asemblerze i to jedynie za pomocą kilku kartek papieru kancelaryjnego i ołówka z gumką.

Kiedy pan Jan dowiedział się już dostatecznie dużo o komputerach i systemach operacyjnych przyszła pora na gruntowne studiowanie sieci, zwłaszcza rozległych. W ciągu pół roku intensywnego wkuwania, połączonego z ćwiczeniami praktycznymi, pan J. zdobył tyle informacji, że mógł np. Zakodować dowolny ciąg znaków ASCII, po czym zamienić to na ciąg zer i jedynek oraz zamienić na pakiety, wyposażone w sumę kontrolną, bity stopu parzystości i takie tam. Po wielu treningach okazało się, że potrafi on z pamięci podać 1 KB pliku binarnego (ewentualnie zaszyfrować go np. metodą xor w czasie rzeczywistym). Pan Mietek także nie próżnował - na polecenie pana Jana zbudował specjalny aparat telefoniczny z dwoma mikrofonami oraz z trzema słuchawkami. Mówi pan Jan:

Tak pod koniec roku 1991 miałem już dużo wiadomości i wiedziałem dokładnie czego chcę. Chciałem dostępu do niezliczonych zasobów wiedzy, zgromadzonej na wszystkich komputerach świata. - Mówiąc to, pan Jan wzrusza się bardzo i widać, że silnie to przeżywa.

Przełomem był styczeń 1992. Czytałem właśnie o najnowszych metodach modulacji sygnału w paśmie telefonicznym, kiedy wpadł Mietek z nowym "Bajtkiem". Była tam opublikowana lista wszystkich BBS-ów w Polsce. Postanowiliśmy sprawdzić te numery. Ponieważ ja nie mam telefonu, ubrałem się ciepło i poszliśmy nieopodal do automatu. Wg "Bajtka" aparat centralnie od frontu. Spojrzałem na niego ze zdziwieniem, ale nie było czasu na wyjaśnienia, gdyż w tym momencie nastąpiło połączenie, a ja w słuchawce słyszałem dziwne piski o dużym natężeniu, wpadające wprost do mojego ucha. W pierwszym odruchu wypuściłem słuchawkę z ręki, ale zaraz się opamiętałem i Mietek podał mi słuchawkę znowu.

Tym razem byłem już przygotowany i starałem się rozróżnić poszczególne dźwięki. W młodości byłem między innymi muzykiem jazzowym, więc od razu wyłapałem częstotliwość nośną na 1200 Hz. Słychać było regularne sekwencje pisków. Powtarzało się to w sumie sześć razy i modem po drugiej stronie się wyłączył. Czasu nie było dużo ale już po tym pierwszym połączeniu zorientowałem się, że mam do czynienia z jakimś modemem 2400, a także rozpoznałem rodzaj modulacji. Za chwilę wykręciliśmy ten sam numer raz jeszcze i tym razem spróbowałem nawiązać łączność. Gwizdanie do mikrofonu nie wiele pomogło, więc wpadłem na pomysł, żeby Mietek wymawiał "aaaaaaa" na częstotliwości ok. 2400 Hz., a ja w tym czasie wydawałem odpowiednie piski w celu przeprowadzenia handshake`u oraz uzyskani połączenia z komputerem odległym z prędkością przynajmniej 300 bps. Próbowaliśmy jakieś 4 razy, Zanim się to udało. Jednak po odebraniu wiadomości wstępnych oraz zalogowaniu się do BBSa, jako anonymous, połączenie zostało zerwane, ponieważ Mietek zaniósł się straszliwym kaszlem. Mnie zresztą też rozbolało gardło od wydawania pisków, oraz ręka od notowania zer, zwłaszcza że wokoło zebrał się tłumek młodych osób przyglądających się dość dziwnie. No cóż to moje pierwsze połączenie z modemem było może niezbyt udane, ale za to wiele się nauczyłem.

Co robił pan Jan S. W następnych dniach? Otóż zdał on sobie sprawę, że w pojedynkę z Mietkiem niewiele zdziałają. Potrzebowali pomocy fachowców. Na pierwszy ogień poszła pani Bożenka, która jako regularna bywalczyni coniedzielnej mszy dysponowała odpowiednim głosem, z którym pan S. wiązał duże nadzieje.

Pani Bożenko, pani będzie pełniła w naszej grupie funkcję generatora fali nośnej.
- Ło Jezu! A co to jest? W imię Ojca...
- Spokojnie pani Bożenko , to nic trudnego, niech no pani powie "aaa".
- Aa...
- Ale tak długo "aaaaaaa" i tutaj do mikrofonu proszę.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
- Dobrze. No widzi pani? Trudne? Nietrudne. Panie Mietku odczytał pan częstotliwość na oscyloskopie?
- Niewiarygodne! Dokładnie 2400 Hz, panie Janie!
- Fantastycznie! Jest pani najstarszym generatorem fali nośnych telefonicznych na świecie.
- No wie pan?!
- Żartowałem, he he.
- Panie Janie a jak będzie się nazywała nasza grupa?
- Już to przemyślałem: proponuję "Sendbajt".

W kolejnych dniach pan Jan pokazywał pani Bożence, jak ma się zachowywać generator fali nośnej, zwłaszcza w przypadku renegocjacji połączenia oraz zakłuceń na linii. Pan Mietek przechodził intensywny kurs HTMLa (oczywiście w wersji zerojedynkowej). Po tygodniu do grupy "Sendbajt" dołączyła jeszcze pani Wanda - dobra znajoma pani Bożenki, która wg Niej śpiewa najgłośniej i najpiękniej w całym kościele.

- Bardzo dobrze! - ucieszył się pan Jan - pani będzie naszym nadajnikiem oraz modulatorem!
- Ale nic nie wiem! Nie umiem! - płakała pani Wanda.
- Jak to "nic"? Niech pani powie "pi pi pi pioooupipaupioiopppipipiapappe pi pi"
- Pi pi pi pioooupipaupi... jak było dalej?
- oiopppipipiapappe pi pi... jeszcze raz!
- pi pi pi pioooupipaupioiopppipipiapappe pi pi... dobrze?
- Opuściła pani jedno pa, ale korekcja błędów modemu odbiorczego powinna sobie z tym poradzić. Poza tym doskonale. Panie Mietku!
- Słucham.
- Proszę przebudować nasz aparat, tak aby drugi mikrofon był połączony szeregowo z pierwszym poprzez układ, który pan zaprojektuje tak, aby sygnał z drugiego mikrofonu modulował sygnał pierwszego fazowo, amplitudowo lub częstotliwościowo w zależności od położenia przełącznika p3... Druga słuchawka ma mieć dodatkowy filtr środkowoprzepustowy na 1200 HZ ...Zresztą tu ma pan wstępny projekt.
- Jasna sprawa, tylko co z tymi krokodylkami, zostają jak są?
- tak, i niech pan skołuje jakieś 50 metrów czarnego kabla telefonicznego.
- To się da zrobić.

Następny tydzień upłyną na przygotowaniach. Pan Jan zarywał noce, symulując na kartce małą sieć ethernet na sześć komputerów. Bawił się kopiując pliki między stanowiskami lub uruchamiając programy na serwerze. Zabawa ta kosztowała go co prawda dwie ryzy papieru do kserokopiarek, ale jego wiedza o działaniu sieci wzrosła niepomiernie.

Nasza pierwsza akcja? No cóż, to było w piwnicy naszego bloku. Około godziny 23:00, zaopatrzeni w latarki, hackomat (jak nazwaliśmy nasz przyrząd) oraz koszyk na ziemniaki i torbę na kompoty, zeszliśmy do piwnicy. Mietek od razu odszukał skrzynkę z napisem TP i wyją z torby pęk kluczy. Po chwili nasz hackomat był na linii i mieliśmy dialtone. Wg planu najpierw wykręciłem numer do naszego znajomego BBSu. Panie zajęły miejsca przy mikrofonach, Mietek przyłożył swoją słuchawkę do ucha, ja swoją i przygotowałem papier i kredki (ołówki już wtedy mi się skończyły). Pierwsza próba zalogowania się nie powiodła, ponieważ pani Wanda z wrażenia krzyknęła do mikrofonu i zdalny modem nas rozłączył. Jednak za drugim razem udało się doprowadzić do połączenia, co prawda tylko 120 bps, ale jak na początek to i tak nieźle. Mietek szybko załapał o co chodzi, później już sam odbierał i deszyfrował wiadomości. Dzięki temu ja mogłem zająć się przetwarzaniem danych. Naprawdę byłoby z nami krucho, gdyby nie to, że Mietek pożyczył od swojego syna kalkulator. To był taki prosty kalkulator, ale miał co trzeba , tzn. Dodawanie i mnożenie.

Kiedy już się zalogowałem do systemu, pierwszą rzeczą jaką zrobiłem, było przejęcie praw menadżera BBSu, wg mojej metody obmyślonej z pół roku wcześniej. Nie spodziewałem się, że pójdzie mi aż tak łatwo. Niestety po 15 minutach połączenia pani Bożenka nie wytrzymała i powiedziała, że nie może dłużej krzyczeć "aaaa", że one też chce być procesorem i inne takie bzdury. Przez nią zerwaliśmy takie świetnie zapowiadające się haczenie. Ale nic to. Zdążyłem i tak skasować większość plików systemowych. Kiedy Mietek doprowadził swoją żonę do porządku i mogliśmy już kontynuować, postanowiliśmy spróbować czegoś innego. Połączyliśmy się z serwerem dosyć dużej firmy L*** z naszego miasta. Okazało się że maja aktywne konto guest. Nic prostszego. Po wejściu do systemu w ciągu 5 minut zdobyłem uprawnienia roota i ku mojej nie opisanej radości okazało się, że serwer ma łącze z internetem. Niedowierzając sprawdziłem całą kartkę obliczeń czy się nie pomyliłem czasem przy dodawaniu liczb ujemnych w systemie ósemkowym, bo z tym zawsze miałem trochę kłopotu. No ale wszystko się potwierdziło. Zakryłem mikrofon ręka i krzyknąłem do Mietka: "Udało się! Jesteśmy w Internecie!". Niestety nasze panie wytwarzały taki zgiełk, że prawdopodobnie mnie i tak nie usłyszały.

Ale ja już byłem tam, gdzie chciałem być zawsze. Pierwsze co zrobiłem to połączyłem się z serwerem, firmy Seagate Technologies (znałem dobrze ich systemy operacyjne z jednej książki) i włamałem się na stronę WWW. Nie tracąc czasu przekazałem pałeczkę naszemu specowi od HTMLa, czyli panu Mietkowi, sam zaś zająłem jego miejsce. Tak jak się umówiliśmy wcześniej, Mietek dokonał zmian bezpośrednio w kodzie HTML, przy pomocy edytora dysku na serwerze. Teraz trudne zadanie czekało panią Wandę. Musiała nadawać przez 20 minut tekst naszego manifestu...

Kolejne miesiące płynęły grupie "Sendbajt" szybko. Po pierwszych sukcesach na stronach WWW, próbowali włamania na amerykańskie serwery wojskowe i rządowe, co było do zawsze skrytym marzeniem Jana S. Niestety pomimo poprawienia (na skutek zaprawy członków "Sendbajt") parametrów transmisji (dochodziła ona do 1200 bps) nie dało się w dalszym ciągu ściągać większych plików binarnych. Rekordem grupy był download kodu źródłowego do Internet Explorera v 2.0 (po włamaniu na serwer Microsoftu). Poprawiło to nawigacje w sieci WWW, gdyż pan Mietek nauczył się tego kodu na pamięć i robił po prostu za przeglądarkę (jak było trzeba to na kartce jprgi i gify, żeby każdy mógł podziwiać szatę graficzna danej strony). Tym czasem pan Jan zaliczał coraz to nowe miejsca www, haczył i ewentualnie niszczył serwery internetowe, jeden za drugim. Jednym słowem grupa rozwijała się i z dnia na dzień stawała się w sieci coraz bardziej popularna. Na wszystkich administratorów padł blady strach. Większość z nich zaczęła do wymiany informacji używać tradycyjnej poczty snail-mail, do tego stopnia byli sterroryzowani przez członków grupy "Sendbajt". Oczy wiście przez cały czas grupa korzystała podczas uprawiania swego procederu z różnych numerów telefonów, początkowo sąsiadów z bloku, ale później Mietek wynalazł świetne miejsce koło przedszkola dwie ulice dalej.

Pewnie się spodziewacie, że policja nakryła grupę "Sendbajt" i zirytowani administratorzy ukamienowali za miastem jej członków, względnie Jan S. wylądował w więzieniu, jak przystało na hackera - legendę? Otóż nie. Działalność grupy trwałyby zapewne po dziś dzień, gdyby pan Jan nie odkrył nowej pasji życiowej - mianowicie wędkarstwa. No niestety bez pana Jana grupa "Sendbajt" szybko się rozpadła. Spotykają się jednak czasem w piwnicy jak za starych czasów i przesiadują na IRCu lub pan Jan ściąga sobie stronki o wędkarstwie. Poza tym są szczęśliwi. Admini też, że cała sprawa przycichła... Nadal wydaje im się, że ich systemy są dobrze zabezpieczone i mogą spać spokojnie. Niech śpią...

[size=75]Niemo
Go
It's My Life
 
Postów: 871
Od: 02 Mar 2002 11:54
Miejscowość: Backer Street
Płeć: Nie określono

Postprzez Anonymous on 27 Lip 2002 05:19

Chyba czas dorzucić jakąś historyjkę o zajączku i niedzwiadku...

Idzie zajączek przez las, patrzy, a tu się myśliwy zdrzemnął i zostawił fuzje. No to zajączek łaps i ma flintę.
" No." - myśli sobie. - "Teraz się odbije za wszystkie zniewagi."
Idzie, patrzy lisica. Schował fuzje za siebie i pewnym krokiem podchodzi do niej i mówi :
- Lisico, strzel se kupkę.
Ta wielce oburzona dawaj z łapami na niego, a ten wyciąga flintę i mówi :
- Mowie poważnie. Rób kupsko.
Lisica wystraszyła się flinty, wiec meczy i meczy i wyprodukowała.
Teraz zając mówi :
- A teraz to zjedz.
Lisicy oczy wylazły na wierzch, a zając machnął jej flinta przed oczami.
No to zabrała się do konsumpcji.
Zadowolony zajączek pokicał dalej. Patrzy, wilk. Podbiega do niego i znowu :
- Wilk, walnij kloca.
Ten oczywiście wysuwa kły, a zając - flinta przed nos wilka.
- No! Rób!
Wilk volens nolens ciśnie.
- A teraz to zjedz.
Wilk patrzy na zająca i pyta :
- Te zając, a na pewno ta flinta jest naładowana?
Zając patrzy na flintę i mówi :
- Wiesz, co, czekaj, ja to zjem.


Siedzi zajączek i wyciska cos z policzka. Podbiega sarenka i pyta:
- Wyciskasz pryszcza?
- Nie, śrut


Mis otworzył sklep wielobranżowy. Można w nim znaleźć wszystko czego dusza zapragnie (towar oczywiście pierwszej jakości). Pewnego razu do sklepu przychodzi zajączek i pyta:
- Czy są zgnite marchewki?
Na to mis:
- W tym sklepie jest tylko świeży towar, nie ma nic starego, ani zgniłego.
Zając poszedł. Jednak następnego dnia przychodzi znów i pyta:
- Czy są zgnite marchewki?
Mis się wkurzył opieprzył zajączka i wywalił ze sklepu. Jednak myśli sobie: "ten zając nie da mi spokoju dopóki nie załatwię mu tych marchewek".
Następnego dnia zając znów przychodzi i pyta:
- Czy są zgnite marchewki?
Na to mis:
- Wiesz zając to w zasadzie jest porządny sklep i nie ma tu zgnitych marchewek, ale specjalnie dla ciebie załatwiłem kilka. Tak, są zgnite marchewki.
A zajączek na to wyjmuje legitymacje i mówi :
- Kontrola, Sanepid.


Do kibla w barze wchodzi zając, po kilku minutach wylatuje z trzaskiem przez okno. Podbiegają do niego kumple:
"Ty, co się stało"
"Eeee, nic takiego..."
"No powiedz!"
"No, wchodzę sobie do kibla, siadam, obok mnie siedzi niedźwiedź. Jak niedźwiedź się załatwił to mnie wziął, podtarł się mnie i wyrzucił mnie przez okno."
Następnego dnia sytuacja powtarza się. Zając wylatuje przez okno, ale tym razem niedźwiedź siedział przy barze i sączył piwo. Kumple Zająca są ciekawi co się wydarzyło.
"Włażę do kibla, siadam żeby się załatwić. Niedźwiedzia nie ma, ale za to obok mnie siedzi jeż. No i jak się załatwiłem to wziąłem jeża i się nim podtarłem."

:grin: :grin: :grin: :grin: :grin:
Anonymous
 
Płeć:

Postprzez trapper on 21 Sie 2002 23:50

Zasłyszane przy stole operacyjnym
Lepiej to gdzieś schowajcie, przyda się do autopsji.
- Niech ktoś zawoła sprzątaczkę ze szmatą do podłogi i wiadrem.
- Przyjmij tę ofiarę, o Wielki Panie Ciemności!
- Burek! Burek, wracaj i oddaj to, co zabrałeś!
- Chwilkę, jeśli to jest śledziona, to co ja trzymam w ręce?
- Eeee... podaj mi to tam, no... to coś...
- O nie! Zgubiłem mojego Rolexa!
- Ups! Ktoś już kiedyś przeżył 500ml diapaminy?
- Cholera, znowu zgasło światło!
- Wiecie, na nerkach można zrobić niezły interes. Patrzcie, ten facet ma dwie!
- Niech wszyscy się cofną! Zgubiłem szkła kontaktowe!
- Możesz zatrzymać to coś? Jak tak pulsuje, to nie mogę się skoncentrować.
- A to co tu robi?
- Nie cierpię jak pacjentowi czegoś brakuje.
- Fajne to było! A możesz teraz tak zrobić, żeby podskoczyła mu noga?
- Szkoda, że zapomniałem okularów.
- Słuchajcie, to będzie dla nas wszystkich bardzo ciekawe doświadczenie.
- Sterylny, sterylny... podłoga jest czysta, to do roboty.
- Co to znaczy że on nie przyszedł tu na zmianę płci?
- Ktoś widział gdzie położyłem skalpel?
- A teraz usuwamy mózg podmiotu i umieszczamy go w ciele małpy.
- Dobrze, zrób teraz zdjęcie z tej strony. To naprawdę niezły wybryk natury.
- Ten pacjent ma już kilkoro dzieci, prawda?
- Siostro, czy ten pacjent podpisał zgodę na pobranie organów?
- Nie martw się. Na moje oko jest dostatecznie ostry.
- Co masz na myśli mówiąc Chcę się rozwieść?
- To zaraz wybuchnie! Kryć się!
- Pali się! Uciekajmy!
- Kurde, ktoś wyrwał 47. stronę podręcznika!
- Popatrz, ma takie same wyniki jak ten nieszczęśnik z wczoraj...

Bóg wysyła anioła na ziemię i mówi:
- Sprawdź, jak się uczą studenci..
Anioł wraca i mówi:
- Medycyna się uczy, spożywczak i politechnika piją...
Po miesiącu Bóg znowu wysyła anioła a ten jak wraca mówi:
- Medycyna kuje, spożywczak się uczy a politechnika dalej pije ...
Tuż przed egzaminami Bóg znowu wysyła anioła a ten gdy wraca mówi:
- Medycyna ryje, że aż huczy, spożywczak kuje a politechnika się modli.
Na to Bóg:
- I politechnika właśnie zda!

W dowód przyjazni Bush z Putinem zamienili się sekretarkami. Po jakimś czasie sekretarka Busha telefonuje do niego z Rosji.
- Szefie, ja tutaj nie wytrzymam. Kazano mi związać włosy, założyć
stanik podłużyć spódnicę i nie ma żadnego komputera.
Wkrotce do Putina telefonuje ze Stanow jego sekretarka.
- Szefie, ja tutaj nie wytrzymam!Wszędzie tyle tych światełek, kazali mi rozpuścić włosy, zdjąć stanik i tak skrócić spódnice, że lada moment będzie mi widać jaja i kałasznikowa.

Pod Ścianą Płaczu modli się grupa Żydów.Cicho, w skupieniu, każdy pod nosem szemrze. Wśród nich biedny Żyd z Polski zawodzi:
- Panie Boże, daj mi 100$, co to dla Ciebie! Tylko o stówkę proszę!
Po chwili podchodzi do niego wzburzony inny Żyd, wciska mu 100$ w rękę i mówi:
- Masz tu swoją setkę i spadaj, bo nam Boga rozpraszasz, a my się tu o ciężkie miliardy modlimy!

Operacja w radzieckim szpitalu. Chirurg wydaje polecenie pielęgniarce:
- Skalpel!... Nożyce!... Spirytus!... Ogórek!

Dziennikarz przeprowadza wywiad z ludożercą:
- Czy w waszym państwie płacicie podatki?
- Nie.
- Nie? A dlaczego?
- Zjedliśmy ministra finansów i teraz nie ma chętnego na zajęcie jego stanowiska.

David Copperfield rozmawia z polskim celnikiem:
- Widzisz ten wagon? - pyta magik.
- Ano widzę - odpowiada celnik
David podszedł do wagonu, nakrył go wielką płachtą, po chwili uniósł ją do góry i wagonu nie było.
- Nieęle - mówi celnik. - A widzisz ten pociąg? To 10 wagonów nielegalnego spirytusu z Rosji. Teraz popatrz. To jest pieczątka, chucham, przybijam i co?
- Nie wiem - mówi zbity z tropu
Copperfield, widząc, że pociąg jak stał, tak stoi.
- Teraz to jest pociąg z zielonym groszkiem! - wyjaśnia tryumfalnie celnik

Przychodzi facet do lekarza i mówi:
-Niech mnie pan wykastruje!
Lekarz spojrzał na faceta... przystojny, widać zna się "na rzeczy", więc pyta:
-Jest pan pewien?
-Tak, proszę mnie wykastrować!
No to dostał skierowanie, wykastrowali go, potem ten sam lekarz się go pyta:
-Mam pytanie: dlaczego?
-To przez religie mojej narzeczonej. Powiedziała, że muszę się...
-...obrzezać??
-Właśnie!
A co ja powiedziałem?

Ordynator przechodzi korytarzem szpitalnym i nagle słyszy dobiegające z dyżurki pielęgniarek odgłosy libacji. Zaciekawiony zagląda do środka i widzi obłoki dymu papierosowego, kieliszki i rozbawiony personel.
- Co to ma znaczyć! Pijaństwo w pracy?!
- Jest powód panie profesorze, jest powód - odpowiada jeden z asystentów. - Siostra Kasia nie jest w ciąży...
- Aaaaa to i ja się napiję...

I mój ulubiony:
Kilku chirurgów spotkało się na przerwie obiadowej. Rozmawiają o tym, kogo najbardziej lubią operować.
- Ja to bardzo lubię operować księgowych. Wszystko w środku jest ponumerowane.
- Jeszcze łatwiejsi w obsłudze są bibliotekarze. Wszystko mają ułożone w porządku alfabetycznym - twierdzi drugi chirurg.
- Ja to lubię informatyków. Wszystkie narządy oznaczone odpowiednimi kolorami.
- A ja uważam, że najłatwiejsi do zoperowania są prawnicy. Nie mają serca, nie mają kręgosłupa, nie mają jaj, a głowę i dupę można bez problemów zamienić miejscami.

"Za co kocham Ferrari?Bo jest jak Manchester United-czerwone,utytułowane i ma na świecie miliony ludzi gotowych zjeśc dla niego ostatnią koszulę."
Awatar użytkownika
trapper
mod
 
Postów: 1046
Od: 03 Mar 2002 02:52
Miejscowość: Krak
Płeć: Nie określono

Postprzez Marcia on 25 Sie 2002 17:47

Hyhy moja kolej :D
Lubie te kawały:
Po imprezie studenckiej...i po mprzebalowanej nocy ;)
Jurek dzwoni do Kasi...
-Kasiu słuchaj czy nie zostawiłem u Ciebie komórki?-pyta zasmucony
-Zostawiłeś,zostawiłeś...odbiór za 9 miesięcy :grin: :grin: :grin:

NIo i teraz hyhy wszyscy go znają :)

Idą dwie babcie ulicą a na przeciw idą dwaj skini...
Babcie tak się im przyglądają przyglądają...
I nagle jedna wypala
-Biedne dzieciaczki niedość że po chemioterapi to jeszcze w butach ortopedycznych :grin: :grin: :grin:
I to by było na tyle :)

In my eyes,indisposed
In disguise as no one knows
Hides the face, lies the snake
The sun in my disgrace
Boiling heat, summer stench
'Neath the black the sky looks dead
Call my name through the cream
And I'll hear you scream again...
Awatar użytkownika
Marcia
Livin' On A Prayer
 
Postów: 205
Od: 24 Mar 2002 18:01
Miejscowość: Sopot
Płeć: Nie określono

PoprzedniaNastępna

Strona główna OFFTOPIKI Relax


Podobne tematy


Powróć do Relax

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości

cron