przez Days on 25 Paź 2003 00:40
ok, spoko fido, bo nam sie znowu tutaj jakas walka rozpeta...
masz prawo miec wlasne zdanie co do Nirvany - jak kazdy tu obecny czlowiek (elf i wampir tez). nie mniej jednak argument ze skid row troszke mnie rozwalil... przeciez to zupelnie inna muzyka!!! skid row to faktycznie bardzo ciekawy zespol, nie mniej jednak jest to typowy przedstawiciel tzw. hair-metalu, soft metalu, etc... - jak ich zwal tak ich zwal... to cos zupelnie innego nic Nirvana!!! Nirvana to cos zupelnie innego niz wszystko przed nia... Mimo ze Cobain sam twierdzil, ze w muzyce nic nowego juz sie nie da wymyslic, bo wszystko juz zostalo wymyslone, a to co muzycy robia teraz to tylko odtwarzanie, przetwarzanie, rozdzielanie i laczenie tego, co juz bylo... Nie mniej jednak mimo wszystko Nirvana cos stworzyla.. Mimo ze muzycy z nich byli mierni... (na szczescie lepsi niz punkowcy, co im sie chwali)... Ale muzyka to nie tylko zdolnosci do grania na instrumentach, dobry glos, muzykalnosc i w ogole... Jak to powiedzial cpt. Jack Sparrow o statku, tak ja teraz to sprafrazuje: to wszystko jest tym, czego muzyk potrzebuje... A czym muzyk jest? muzyk jest czlowiekiem, ktory ma cos do przekazania... cos wiecej niz kilka, nawet najbardziej wymyslnych akordow... muzyk to czlowiek, ktoremu (jak mawial Herbert) w glowie siedzi wielki facet w czapce, ale muzyk potrafi tego siedzacego w glowie faceta wyrazic, przelac na papier, zamienic na slowa... Cobain to potrafil... co wazniejsze - potrafil zamienic na slowa piosenki nie tylko faceta siedzacego u siebie w glowie, ale tez faceta siedzacego w glowie milionom ludzi na swiecie - calej generacji X. i naprawde za to nalezy mu sie szacunek... mozesz go nie lubic, mozesz go nie sluchac, mozesz wyrzucac jego plyty, ale naprawde jezeli tak cenisz muzyke, jak piszesz, znajdziesz jakis powod, by miec do Cobaina i jego tworczosci chociazby zdzblo respektu... Bo za to co on zrobil zasluguje na to... Gdyby nie oni, nie byloby by Pearl Jam, nie byloby Soundgarden, a pozniej Audioslave... Nie byloby hymnu generacji X, bo nikt tak jak on nie wyrazil calej tej nudy opanowujacej tamto pokolenie... my nie mamy takiego zespolu - pisze w calosci, jako cale pokolenie... my nawet nie mamy nazwy... i byc moze jest to jakis przyczynek dla tego, ze nasze czasy sa nijakie... a moze to jest wlasnie przejaw nijakosci tych czasow...
dla mnie Nirvana jest jakby symbolem tego, czego my juz miec nie bedziemy, bo jako ludzie urodzeni w latach 80-tych nie mamy czegos tak wielkiego, nie mamy zespolu na taka skale, ktory tak doskonale oddawalby to, co my czujemy i myslimy... nie dla nas rock'n rollowi beatlesi, nie dla nas hippisowscy Doorsi, nie dla nas punkowi Sex Pistolsi, nie dla nas grungeowa Nirvana... nie na taka skale... i tego mi najbardziej szkoda...