Szli dziarsko, dopoki nie zblizyli sie do drzwi. Wtedy zaczely sie tzw. schody
- Otworz drzwi - szepnal sd chowajac sie za plecami Trappera
- Czemu ja?
- Bo jestes blizej...
- To jeszcze o niczym nie swiadczy.
- No otworz, a ja...
- A co ty?
- A ja cie bede asekurowal od tylu...
- CO???
- No wezme sie i porozgladam i w razie czego krzykne!
- Aha... Dobra - otworze te drzwi pierwszy, ale zrobie to nie dla ciebie, ale dla Erki...
- Skoro tak stawiasz sprawe...
Trapper zblizyl sie do drzwi i nacisnal powolutku klamke. NIC. Zaczal ja potrzasac coraz szybciej i szybciej...
- Co ty qrde robisz? Drzwi nie umiesz otworzyc?
- Umiem, ale te akurat sa zamkniete...
- I dlatego trzeba je otworzyc! Widziales kiedys, zeby ktos otwieral otwarte drzwi??
- Ale ty jednak jestes ulomny! Sd! Te drzwi nie sa zamkniete ot tak, tylko zamkniete zamkniete.
- ...
- Na kluczyk...... takie male swiecace, co sie wsadza w dziurke (sd. sie ozywil) od klucza (!) (sd. mina sposepniala), przekreca - robi sie takie-trach trach i drzwi sa otwarte!
- Aaaaaaaaaaa. To ja pojde po ten kluczyk... Gdzie on jest?
- Najprawdopodobniej ma go ten facet....
- Yyy....... To wiesz co? Ty idz, a ja poczekam i popilnuje, by sie tu nikt nie dostal przed nami.
Chcac nie chcac Trapper poszedl po kluczyk.
Tymczasem 3 chlopcy dzielnie trzymali facia na uwiezi
Byli przy tym z siebie tak bardzo dumni, ze zapomnieli zupelnie, po co go trzymaja. Dziewczyny na szczescie pamietaly.
- Co oni tam robia? - denerwowala sie Nikki
- Strasznie dlugo im schodzi, a przeciez mieli tylko otworzyc drzwi i uratowac Erke.
- Tylko... - usmiechnela sie Gina - Dla nich to AZ...
- Zwlaszcza, ze pewnie pierwsza przeszkoda beda drzwi - dolaczyla sie Arha.
- No wlasnie, a oni wzieli kluczyki? - zaciekawila sie Days.
- A jak myslisz?
- Pewnie nie.
- Czyli, ze zejdzie im jeszcze dluzej...
- GOD! A ja jestem taka glodna... - westchnela Reddie.
- Ja cie moge nakarmic! - ozywil sie Tommy
- Gdybym nie byla taka glodna, dalabym ci w twarz, ale ze jestem, to sie zapytam: czym?
- Owocami milosci.
- Chyba jednak dam ci w twarz!
- Nie! Prosze... Kobieta mnie bije!
- Spokoj! - krzyknal cRaSh - Jak ja mam trzymac tego facia w takich warunkach?
W tym momencie pojawil sie Trapper.
- I co z Erka? - zapytali wszyscy na raz.
- Nadal tak samo.
- CO? Jeszcze jej nie uratowaliscie?
- Bo... Tego no... Nie wzielismy kluczyka...
- Amatorzy... - westchnal Anthony - nawet dziewczyny uratowac nie potrafia...
- Jak jestes taki madry, to wydobadz od facia kluczyk!
- Yyyyyy czemu ja?
- A kto?
- Nie wiem... Ktos... z was?
- Mieczaki! - wkurzyla sie Gina, Arha i Days - Przeciez juz go trzymacie! Co za problem wyciagnac mu kluczyki!
- Wlasnie! - dolaczyla do nich Goska, po czym zwrocila sie do facia
- Te! Facio! Gdzie masz kluczyki od samochodu?
- W kieszeni!
- To dawaj!
- Sama sobie wez! - oburzyl sie chwilowo przestajac sie silowac z chlopakami
- A w ktorej kieszeni?
- Zgadnij! - i usmiechnal sie perwersyjnie.
- O fuJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - zrobili wszyscy - Co za perwers!
- Czlowiek musi czerpac przyjemnosc z kazdej sytuacji...
- FUJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tymczasem sd. sam ze soba i z zamknietymi drzwiami zaczal sie zastanawiac (samotnosc wplywa na niego motywujaco). Tak sie zamyslil, ze az przeszedl na druga strone samochodu, nie zauwazyl otwartych drzwi i BOOOM!!!!!!!!!!!!!!
- cicho, cicho! - Days nastawila elfie uszy
- Co? Znowu Erka?
- Nie! To bylo bardziej jakby jakas pusta gliniana kula rozbila sie o blache!
- Chlopaki trzymajcie tego facia mocniej! - zawyrokowal Trapper - sd za...... O CHOLERA!
- CO???
- SD zostal tam sam - wiedzialem, ze tak bedzie, jak go tam zostawie!
- No to ladnie! Pewnie znowu sie mieczem bawil!
- A jak nie? - zaczela sie martwic Arha - A jak mu sie cos... no wiecie... stalo?
- Masz racje... - zgodzila sie Days - Ten odglos byl bardzo sdmsowaty!
- Cholera! - Trapper goraczkowo rozgladal sie dookola - Nie zostalo mi juz nic chlopakow!
- No fakt... - Nikki dolaczyla do nerwowego rozgladania sie - wszyscy 3 trzymaja jednego facia.
- Dobra! Odwazne dziewczyny - za mna!
Trapper pobiegl w strone odglosu. Za nim oczywiscie podazyla Days (bo tylko ona wiedziala, skad dobiegalo to BOOM), Gina, Arha (bo nie znalazly odpowiednich slow, ktore pozowlilyby im zostac na miejscu bez straty na odwadze) oraz Goska (ktora bala sie zostac z reszta). Slowa znalazla natomiast Nikki
- To ja ponadzoruje chlopakow i zajme sie reszta ludzi!
Musieli obiec caly samochod dookola (bo oczywiscie Trapper uparl sie, ze ta droge juz znaja i co bedzie, jak zabladza? - biegajac dookola samochodu to jest rzeczywiscie latwe), ale w koncu znalezli sie w miejscu, do ktorego dotarl sd wedrujac w zamysleniu (czyli po drugiej stronie kabiny samochodowej - tzn. od kierowcy). Arha, ktora miala dosc ostroznego skradania sie na druga strone samochodu, tak sie rozpedzila, ze niestety nie udalo jej sie uniknac losu sd - rozplaszczyla sie na drzwiach do samochodu niczym nietoperz na scianie w kreskowkach
Gina, ktora podazala za nia na szczescie w ostatniej chwili skrecila, a Days, ktora byla jeszcze kawalek za nimi uniknela spotkania 3-go stopnia z drzwiami dzieki swoim elfim cechom. Najwiecej szczescia miala Goska, ktora biegla za nimi i w ostatniej chwili potknela sie o lezacego sd, przez co upadla tuz pod drzwiami
Trapper doskradal sie na koncu i mial pelne rece roboty - sd lezal nieprzytomny, na nim lezala Goska ze stluczona noga, a na drzwiach wisiala rozplaszczona Arha. Dwie ocalale - Gina i Days daly Trapperowi wolna reke w ratowaniu poszkodowanych i dostaly sie wreszcie do wnetrza kabiny samochodowej:
- ooo!!!!!!!
- No! Duze OOO! nawet!
- Toto tam w kacie to jest...
- Erka... chyba...
- Aha...
- Bialy to nie jej kolor...
- Zdecydowanie... za blado wyglada...
- Racja...
Nagle uslyszaly za soba ciekawskie wolanie Arhy (wampiry regeneruja sie szybko)
- I co, i co?? Uratowalismy ja?
Gina odwrocila sie do kolezanki i to samo zrobila Days. Pod drzwiami stala reszta ekipy, wraz z chlopakami, ktorzy w jakis sposob dowlekli tu facia - wszystkich zwabily tu kolejne dziwne odglosy - tym razem duzo glosniejsze (bo zderzenie bylo z wieksza predkoscia). Wszyscy wpatrywali sie wyczekujaca w dziewczyny.
- Nie do konca...
- Jak to nie dokonca?
- Bo widzicie... Ten facet nie klamal...
- Znaczy sie w sprawie pajaka nie klamal...
- A nie mowilem! - facet byl z siebie dumny.
- Jak to? Nie klamal?!
- To znaczy klamal, ale tylko polownicznie...
- CO??
- No qrde nie wiem jak wam to powiedziec...
- Najlepiej sami spojrzcie!
Gina otworzyla drzwi na cala szerokosc i ocza wszystkich ukazal sie duzy bialy kokon lezacy na drugim siedzeniu.
- ????????????
- Wiec to tak wyglada...
- Co za glaz spadl na Erke? - zapytal sd, ktory wlasnie oprzytomnial i dopchal sie do widoku.
- To jest Erka - powiedziala Gina
- Tyle ze nie dopadl jej spider... - zaczela Days - tylko qrde spiderman!!!








Na te słowa Gośka zakrztusiła sie ciachem, po czym oboje zaczeli sie smiac