- podejdziesz pierwsza ? - spytała Days
- eeee jak to nie Arguś to ja nie chce - szepnęła Gina
- Arguś ??!!?? - krzykneli razem Days i facet
- eee no Aragorn, nie łapcie za słówka....
- srata tata... Arguś no nie mogę...
- Days ucisz się i przedstaw mi pana...
- taaa niech się sam przedstawi...
W tym momencie osobnik wydał z siebie dośc zniecierpliwiony odgłos więc dziewczyny zamilkły...
- Ki... kim jesteś ? - zaczęła odważniej Days, podniosła się znad cielska faceta i chcąc nad nim przejść zahaczyła o jego rękę i.. taak.. i bum na ziemię wprost przed nogi faceta. Podniosła głowę i... cisza.
- Yyy Days ? Qrw* nie będę tak czekac w niepewności jak zechcesz mi odpowiedzieć... Gina podniosła sie z impetem, podeszłą do drzwi i zapaliła światło, spojrzała w stronę Days, która ciągle leżała przy butach no waśnie... Ginę zatkało.
Tymczasem cała gromadka, z Arhą na czele zaczęłą przedzierać się przez budynek w poszukiwaniu dwójki dziewczyn (w przypadku Arhy - dwójki dziewczyn + jednego osobnika płci brzydkiej - chociaż niekoniecznie brzydkiego)
- Gdzie oni sa ????
- Arha spokojnie, ziewnął AnThony
- Spo ko jnie ??? Jak mogę , jak ktokolwiek moze być spokojny kiedy one tam moga z nim... yyy moga byc w niebezpieczenstwie przez tego grubego co jest w typie sd...
- co ? on nie jest w moim typie !!! zdenerwował się sd, po czym, już spokojniej z uśmieszkiem dodał... to ja jestem w jego
- jest się z czego cieszyc.. jak choelra... - crash popatrzyl z politowaniem
Sd szepnal do erki, wiesz on mi zazdrosci.. on nie jest w niczyim typie..
- Ciiisza , hush, hush !!!! Arha zrobila się lekko purpurowa.... bo wam kly pokaze...
- pokazac mi mozesz kly i nie tylko - Tommy wyrwal się z szeregu...
- .. sorry, zapomnialam dodac I WTOPIE W SZYJE !!!!
- yyy to ja moze tym razem nie skorzystam.. Reddie... gdzie jestes ??
- Ludzie no... ja z wami nie moge, jak chcecie to tutaj sobie dyskutujcie o ... o tym o czym dyskutujecie.. ja ide szukac.. ... znajomych..
I ciagle purpurowa poszla ciemnym korytarzem w glab budynku - reszta stojac przez chwile oniemiala , kiedy Arha zniknela im z oczu - doszla do siebie i chorem postanowili jednak isc jej sladem.
- stac ! Posluchajcie starszego i madrzejszego - zaczal Trapper
- starszy nie zawsze oznacza...
- cicho Brenda... Jak Arha poszla tam, dziewczyny poszly.. no nie wiem gdzie... to moze my tez powinnismy sie rozdzielic, znalezc ta fuckin' skrzynie i sie stad wyniesc ????
- dobrze mowisz tylko nie wiem czemu sie tak denerwujesz...
- sd.. nie przeginaj bo ja cie rozdziewicze tak ze dla innych juz do konca zycia nie starcz...
- Trap to ty jestes bio ? Teraz mi mowisz ? - Krzyknal AnThony...
- nie no - co za gejowskie towarzystwo .... - powiedzial Tommy i ruszyl w kierunku wyjscia...
- HEj a ty gdzie ? Wrzasnela Reddie
- do samochodu jak ktos w koncu znajdzie ta skrzynie ktos powinien byc w aucie inaczje spedzimy w tym lokalu reszte zycia...
- yy wiesz... pojde z toba...
I Reddie z Tommym poszli do samochodu.
Tymczasem Arha juz mniej wqrzona a bardziej przestarszona, szla tym ciemnym korytarzem, ciemnym ciemnym, coraz ciemniejszym...(jakby to ujac - czarnym czarniejszym, najczarniejszym

) i nagle booom zderzyla sie z..
- cholerna sciana
- yyy nie jestem sciana - znaczy nikt mi jeszcze tego nie powiedzial - powiedzial szeptem jakis glos...
Arha spojrzala w gore - ale nie zobaczyla nic - ciemnosc, widze ciemnosc...
- ciemnosc widze....
- ciii - ja tez.. znaczy nie... w sumie nie widze... bo jest ciemnosc...
- zamknij sie... kim do cholery jestes... i masz moze latarke ?
- latarki nie mam, ale mam....swieczke, i zapalki i mam na imie...
"sciana" zaczela mowic, ruszac się , wyjmowac z sienie jakies przedmioty po czym po chwili korytarz rozjasnil sie
- mam na imie...Aragorn
boom - (czytaj. Arha zemdlala)
Kiedy sie ocknela znajdowala sie w tym samym korytarzu, tylko troche bardziej oswietlonym, i obok niej siedzial ON
- no wreszcie - myslalem ze juz wyszedlem z wprawy
- z czym ?
- z cuceniem ludzi
- yyy co ? Cuciles mnie.. znaczy ROBILES MI USTA - USTA ???
- yyy czy to takie wazne ?
- YASNE ... krzyknela Arha wstajac na rowne nogi.. yy znaczy wiesz - wolalabym wiedziec.... niz pozniej...
- nie martw sie nie dostaniesz ode mnie prezentu za 9 m-cy..... no co sie tak patrzysz ?
- nie wiedzialam ze masz poczucie humoru... az takie...
- heh wiesz no... jestem w koncu tym kim jestem.. bo jakbym nie byl kim jestem.. too yyy no dobra nevermind - ja musze leciec
- jak to leciec ?
- spadac znaczy...
- no wiem ze nie latac w sensie miotla i fru fru - ale why ???
- mam kilka spraw do zrobienia... w koncu wiesz...
- tak tak.. jestes kim jestes...
- wlasnie
- tylko zaraz... wiesz jak stad wyjsc ... znaczy nie wyjsc... cholera co ja wlasciwie chcialam.. aa ciebie spotkac.. no to to juz mam... nie to ja w sumie nic nie chce... tak nic nie chce...
- hmm Aragorn popatrzyl na Arhe i westchnal.. i my niby jedna rasa.. hmm no dobra... - do zobaczenia mala, poklepal Arhe po ramieniu, musnal w policzek i ... zniknal w ciemnosciach zostawiajac oniemialam girl na korytarzu.
Tymczasem cala reszta (oprocz Arhy, Reddie, Tommego, Days i Giny) pozostawiona na pastwe losu i samym sobie , postanowila jednak odszukac ta skrzynie i odjechac jak najdalej...
- sd...ty znasz mniej wiecej to miejsce... prowadz...
- yy wiesz Trapper - ty idz a ja cie pokieruje...
- Przestancie juz... Ja pierwsza ty ze mna - krzyknela Erka - Idziemy - Jazda !!!
- nie ma to jak delikatna kobieca reka - westchnal AnThony do cRaSha i ruszyli... Dotarli po krotkim czasie (w koncu nie bylo to jakies zamczysko) do glownej 'sali' , sd wskazal lade
- za nia...
- dobra - trapper z crashem podeszli ,
- yeeeeeest
podniesli i kiedy podeszli do wszystkich, i kiedy cala ekpia odwrocila sie by wyjsc.. w drzwiach stanal... - tak - gruby facet..
- o nie - sdmsowi zbladla mina (mam teraz w glowie taki fragment z Krola Lwa jak Simba w wawozie widzi te 'mile' zwierzatka pedzace na niego ;]...)
- oo taaaaaak - powiedzial grubas wyjmujac zza paska bron, ty - ufopodobny do mnie...
- nieee wyszeptal blagalnie sd i wtulil sie w AnThonego...
- oo taaak - do mnie albo.... osobnik wycelowal lufe w grupke...- ktos pozegnaaaaaaała - w tej chwili grubas upadl na ziemie a za nim pojawily sie Days , Gina i .. pewny osobnik, ktory upewniwszy sie ze dobrze kopnal grubasa usmiechnal sie do wszystkich
- UWAGA !!! Zaczela Days - wszyscy - to jest... Boromir...
- Boromir - to sa wszyscy - dokonczyla Gina
'wszyscy' stali z paszczami na podlodze, pierwsza odezwala sie Erka
- yy wiecie ja tam sie nie znam ale bylam przekonana ze ty.. ze Pan..
- nie zyje ? ee tam takie ksiazkowo-flimowe wymogi - jak widzicie mam sie dobrze... - w tym momencie spojrzal na wiszacy zegra - yyy znaczy mialem - musze juz leciec
- yy leciec - spytala Days
- yy no uciekac.. spieszy mi sie - milo mi byl owas poznac - wszyscy, ciebie Gina i ciebie Days - normalnie nie kazdego dnia mi kobiety do nog padaja - usmiechnal sie i ... wybiegl...
Ofc. po tym wszyscy zaczeli sie witac, kazali dziewczynom opowiadac jak go poznali i takie tam...
- wiecie ale ja bym tego nie mowila (odmiencie sobie 'Arha')
[ albo inaczej - wiecie ale my lepiej zrobic jak Arha nie powiedziec ] - to by ja jeszcze bardziej dobilo... najpierw Argus, potem Boromir...
- Gina... mozesz przestac z tym Argusiem..wqrzasz mnie.. zaczela delikatnie Days
- ehh no sorki - to taki nawyk... (jakby co to nieprawda

) - postaram sie oduczyc... 4 U...
- o nieeeee nastepna.. zalamal sie crash..
- ludzie chodzmy juz - krzyknal Trapper
I wszyscy wyszli na zewnatrz - a tam przed samochodem stala Arha
- nie moge sie dostac do auta
- why ? - crash zapukal w drzwi - Reddie , Tommy otwierajcie to my !!!
- po dosc dluzszej chwili drzwi sie otworzyly i ukazal sie im troche rozczochrany Tommy z jeszcze bardziej rozczochrana Reddie
- SD NIE PATRZ !!!! Twoje nieprzyzwyczajone oczy moglyby tego nie zniesc... - Krzyknal AnThony
- ha ha ha
- o co wam chodzi, my nic nie robilismy.. macie skrzynie..
- Ty Tommy nie zmieniaj tematu - mamy - ludziska wlazimy i spadamy stad...
I cala ekipa ruszyla w dalsza droge
- ej nikt z was nie widzial Argu...Aragorna ? spytala Gina - bo ciekawa jestem czy tam jeszcze byl..
- chyba nie - przeciez ktos z nas by go zauwazyl.. pewnie poszedl sobie po tym jak na niego po chamsku wpadlyscie.. wystraszylyscie go i tyle.. krzyknal crash zza kierownicy..
Wszyscy - oprocz dziewczyn wybuchneli smiechem i nikt nie zwrocil uwagi na rozpromieniona Arhe, pocierajaca policzek
- mam jeszcze jedno pytanie - zaczela Gina
- taak ? odezwali sie wszyscy
- po co mi wylasciwie taszczymy ta skrzynie przez caly kraj...
- Jeez crash az lekko przystopowal.. - zawsze wiedzialem .. blondynka..
- nie no - ale ja sie serio pytam... po co ?