'jesli teraz zachowujesz sie .... tak jak sie zachowujesz to po wzieciu czegokolwiek mozesz stac sie naprawde niebezpieczna

'
Hehe, dokładnie, jak sobie przypomnię ile razy dowiadywałam się, że jestem zbakana (miedzy innymi kiedy siedziałam u qmpla w pokoju i udawałam Furby'ego...) to mi się odechciewa.
Najbardziej zdziwiła mnie ostatnio ewolucja mojego poglądu na temat dragów. na początku uważałam je za zło absolutne, a wszystkich, którzy biora za tzw margines. Ale poznałam w końcu parę osób, które obrazowo opisywały jak można wyhodować konopie indyjską na balkonie z karmy dla kanarka (ludzka pomysłowość nie zna granic) i uznałam to za coś właściwie normalnego. Do niedawna miałam głęboko w d*pie co kto bierze dopóki poznawał ludzi na ulicy. A teraz okazało się, ze mój qmpel stacza się po równi pochyłej... z tamtymi ludziami nie byłam aż tak bardzo związana, z resztą oni nigdy aniołami nie byli... ale tzw. Matt był świetnym uczniem i w ogóle potrafiliśmy cały wieczór naparzać sie poduszkami... a ostatnio stwierdził, że impreza bez gandzi to nuda. Ale ponieważ miałam słuchawki na uszach i całkowicie pochłonęła mnie solówka Led Zeppelin nie zwróciłam uwagi.
W dodatku ostatnio z qmpela miałysmy poważną rozmowę o kwestii legalizacji tego całego syfu. Że niby to jest mniej szkodliwe niż papierosy i alkohol. Gówno prawda. Nie wiem kto robił te badania, ale on pewnie nigdy nie widział osoby, która przez jakiś czas ostro popalała. Określenie 'błoto zamiast mózgu' jest w tym wypadku nieco zbyt łagodne.
bez browara i fajek dlugo nie pozyjesz
Hm, czy ja wiem... ja sobie radze od 17 lat

(szlugi śmierdza, a browar - hm, czasami dla towarzystwa... ale ogólnie zadaję się z abstynentami, więc nieczęsto)