~~It`s My Life~~

Strona główna FAN CENTER Twórczość Fanów

Postprzez NiKKi Rebel on 21 Lis 2002 22:27

Dobra, nie narzekac tylko czytać :grin:


I tak sobie jechali tym autkiem. Włączyli 99 In The Shade, bo jakby mogło być inaczej
-Naród, gorąco......... - powiedziała Klaudia
-To sie rozbierz! - skomentował cicho Anthony
-A ten znów zaczyna - dodała Gina - wody!!!!
-Czy jest tutaj jakaś klimatyzacja??? - zapytała Nikki
-Dziewczyno nie wystarczy ci, że ten samochód nie ma dachu??? - spytał znudzony całą sprawą Sd
-Nieeeee....
-To się rozbierz.....
-SDMS!!! - krzyknęła Gina - Jak możesz tak mówić przy mnie! - Gina walnęła chłopaka poduszką, a całe tylnie siedzenie dostało dzikiego ataku śmiechu, po czym każdy z siedzących zaczął bić biednego Sd tym co mieli pod ręką
-AłA!! - krzyknał
-Co ci?? - spytała lekko wystraszona Erka
-Moja nerka........ - poiwedział chłopak trzymając się za rękę
-Chyba pomyliłeś cześci ciała - dodała Reddie
-Aha..... mój mie.....
-NIE KOŃCZ!!!!! - wrzasnęli na niego wszyscy
-Jak nie to nie, łaski bez! - poiwedział Sd i zaczął czytac swoje najnowsze Bravo
-problem... - poiwedział nagle spokojnie cRaSh
-Sikać ci się chce??? - spytała Bonia
-Nie - cRaSh zaczął odpowiadac na serie pytań
-Moze to drugie?? - dodała Arha z piekielnym uśmieszkiem
-Litości, też nie........
-Trapper zaczął slinić ci się na rekaw - powiedziała Marcia z wielkim :grin: na twarzy, patrząc na Doktorka, który..... spał i się lekko slinił :grin:
-O łeeee!!! - warknął cRaSh i pchnał chłopaka na śpiącego Tommyego - niech się na niego ślini, ale to też nie jest główny problem... zgadywac dalej, hehehe
-Więc O CO CI CHODZI!!!???? - wrasnęła Nikki dodając -.. gorąco.......
-Chodzi o to, że .......a z reszta sami zobaczcie - cRaSh spojrzał w lusterko, czym dał znak ekipie aby sie odwróciła. Oni oczywiście tak zrobili i ujrzeli........ niebieski, bardzo amerykański radiowóz policyjny, a w nim na przednim siedzeniu siedział ............. własciciel samochodu
-O shit!!! - powiedziała Bonia
-O fuck! - dodał Sd
-Dzieci, nie klnąć, dajcie se pospać - warknął przez sen Trapper
-Ty sie nie wymądrzaj, tylko się odwróć - krzykneła na śpiącego biedaka Days. Trap z truden sie odwócił, i to co zobaczył od razu rozszerzyło jego zaspane ślepka
-Widzieliście co ten facet z tylniego na nas pokazał??
-CO?? - spytali wszyscy zgodnie, po czym się odwrócili na radiowóz i z powrotem na Trappa
-Pokazał na nas palcem, co jest abrdzo nie ładne i pokazła cuś takiego - Trapper wziął ręką pokrecił se wokół skroni (wielcie o co mi chodzi, :grin: .......... wiecie prawda??? :grin:)
-Jak ja go dorwe............ - wrzasneła Reddie
-Jak narazie to on chce dorawac nas, co mam robić??? - spytał cRaSh
-Jak to co....... - zaczęła Nikki
-GAZ DO DECHY!!!!!!!!!!!!! - wrzasnęłi wszyscy, a cRaSh wcisnął pedał...... gazu ofc

[size=75]G
Awatar użytkownika
NiKKi Rebel
Never Say Goodbye
 
Postów: 1497
Od: 01 Sie 2002 20:05
Miejscowość: Tuonela
Płeć: Nie określono

Postprzez bonfankaa on 22 Lis 2002 00:31

kurde!szybciej no fuck! gazu!krzyknal sd...
-gina chodz no trza rozbudzic tych facetow!!krzyknel erka
-taa juz sie pale do tego...powiedziala ze znudzeniem gina..
policja jednak zaczela ich wyprzedzac az wkoncu zepchnela samochod eskapady na pobocze,,,z p[iskiem opon zatrzymali sie pare cm od drzewa..
-shit i co my teraz zrobimy?krzyknal anthony,,
-nie mam pojjecia! trapp i bonia juz idzcie zagadac do policjanta...krzyknela nikki
-ok..no juz ide...mamrotal nieprzytomny trappcio..
-no rusz sie spiochu ..powiedziala bonia i pomogla mu wysiasc..raczej go wypchnela
poszli oboje do policjanta..w samochodzie siedzial ten ow facet..zaczal sie przygladac boni z uwaga...bonia sie gapila na wisirek wiszacy w samochodzie policji a trap pertaktowal z wielkim i grubym smierdzacym paczkami policjantem...nagle otworzyly sie drzwi..i przerd bonia stana ow mezczyzna...wlasciciel samochodu...
spojrzeli sie zaklopotanie na siebie..."bonia zagadaj nio znasz ang wal!wez z nim pogadaj!jestes kobieta!wez go na wdzieki"szeptal trapp w miedzy czasie ...
bonia spojrzala z blyskawica w oku na trappa poczym usmiechnela sie szeroko od ucha do ucha i zapytala:
-hello.im sorry i didnt want to steel ur car,,,im very sorry.we must go to NY as fast as we can....probopwala co mogla smiejac sie przyjaznie...
-facet obejrzal sie w jej strone zmierzyl ja wzrokiem usmiechnal sie pod nosem i powiedzial "hi bonia...what are u doin here"
wszyscy byli w szoku a najbardziej chyba bonia...
-yy,...wait ..who are u?do i know u?[yyy..zaraz.kim jestes? czy ja cie znam?]pytala lekko zaklopotana bonia..
-oh god bonia dont u remember me?im ur man from germany...im robert...Bonce is my nickname...oh come on u know me....[ o boze bonianie pamietasz mnie? estem twoim facetem z niemiec.jestem robert..oh daj spokoj,..znasz mnie]
-zaraz zaraz bonia..przerwal trapp...powiedz mi kto to jesti why mowi ze jest twoim menemczy jest cos cio chcialabys nam powiedziec?na twarzy tommiego malowala sie nutka niezadowolenia...
-wlasnie bonia...no powiedz nam bo jestesmy ciekawi! powiedziala gina, ktora wychylila glowe przez okno drzwi samochodu..
-yyy moi drodzy ja kurde sama nie wiem...to ten koles co tak na forum przylazil i mnie zaczepial..nie pamietacie?lepiej mi pomozcie bo mi glupio i nie chce go znac powiedziala zalamana i zrezygnowana bonia. po chwili spojrzala na ow niemca i powiedziala
-great robberthow are u?and what are u doin here[super!robert!jak sie masz?i co ty tutaj robisz?]
-im goin to NY ..u stole my car...but i will say to that policeman a nice word..if u go with me to NY ..but when will come the night u will have to stay with me in my car[dla tych co nie umieja ang ..jade do nowego jorku..ukradlas moj samochod ale jezeli pojdziesz ze mna do NY to powiem mile slowko do policjanta... ale kiedy zapadnie noc bedziesz musiala zostac ze mna w samochodzie..]
--no way i wont come with u without my friends...so can they go with us?[nie ma mowy nie pojade bez mich przyjaciol wiec moga oni jechac z nami?]
-yyy sure,,,now give me a kiss..popatrzyl na bonie i nastawil policzek[yy..jasne a teraz daj mi buzi]
dla boni i reszty bylo juz tego za wiele...ale wiedziala ze musi dac mu tego calusa w polik by ten odwolal wezwanie...poswiecuila sie heh..byli zli na bonie zreszta ona sama na siebie za tto zamieszanie.......robert ow niemiec odwolal radiowoz i zaczecajacym spojrzeniem naklonil bonie by wsiadla...bez slowa wladowali sie do auta i w lekkim scisku trwali w milczeniu..poki marcia nie wybuchnela smiechem..
-buhahahahahahahaha nie moge no!ta cisza...jest rozbrajajaca..zobaczcie mine boni!buhahaha!
wsiadla...bez slowa wladowali sie do auta i w lekkim scisku trwali w milczeniu..poki marcia nie wybuchnela smiechem..
-buhahahahahahahaha nie moge no!ta cisza...jest rozbrajajaca..zobaczcie mine boni!buhahaha!
spojrzeli sie na nia...bonia z lekkim rumiencem robila wszystko by nie spojrzec na niemca..a siedziala obok niego od str pasazera,,,"bbaaaaardzo smieszne marcia..ciekawa jestem jak ty bys sie czula.."warknela bonia dajac im znak aby sie odczepili od niej bo i tak miala juz dosc samego towarzystwa tego faceta...
sd zaczal szeptac do tommiego i sie zaczeli posmiewywac...zacxiekawiona zona przylozyla ucho i pochwili sama zaczela sie usmiechac...niczym jak zabawa w gluchy tellefeon i po chwili wszyscy sie usmiechali pod nosem..widac bylo ze sie dobrze bawia i smieja z calej tej sytuacji...
-biedna bonia..musimy jej pomoc..mamrotala pod nosem days...znowu zapadla cisza...sd ulozyl glowe na ramieniu giny i drzemal..anthiny opadl na arhe..traper przyutulil sie do days i tak wszyscyy pousypiali procz boni..--aaaa nie moge nie moge juz!robert stop!robert i iinni az podskoczyli i nieprzytomnie popatrzyli dookola...co jest?zapytal spiacy anthony?czemu krzyczysz bonia?"
-nie nic ale j a chce postoj!nie wiem jak wy ale jest jkuz noc i ja sie boje heh :psamochod zatrzymal sie i bonia poleciala do lasu nidaleko stacji zrobic to i owo...inni zrobili tak samo...robert to wykorzystal i chcial pobiec za bonia..
- o nie!moj drogi zostajesz tutaj!krzyknal trapper..musimy pogadac[mowil to po ang oczywiscie...{przypis autora.nie chce mi sie pisac tlumaczen na polski:P}]czemu tak sie do boni przyczepiles?nie widzisz ze ma dosc?no chlopie..pomysl...mowil trapp jak wielki mysliciel...
-nie no sorry..a zreszta to nie twoja sprawa!jak nie ona to inna..heh:P po czym wsiadl do samochodu,,,trapp zalamany zblizyl sie do kolezanek z czata i powiedzial..dziewczyny musicie uwazac..trzymajcie sie blisko nas bo ja nie ufam temu gosciowi...a gdzie bonia?zapytal
--yyy no jest w lesie..mowila marcia..a gdzie jest gina?!
rozejrzeli sie wokolo...nie bylo jej ani boni...
-aa patrczie ten koles zniknal!!boje sie!krzyknela days!po czym wszyscy ruszyli do lasu na ratunek ginie...
tymczasem bonia i gina szly przed siebie gadajac i smiejac sie..czekaj gina..musimy chyba wracac nie?martwic sie beda o nas...mowila bonia rozgladajac sie wokolo..uslyszaly szelest..poruszyly sie krzaki i zza nich wyskoczyl robert
-czesc wam:D wracamy?nio co?
dziewczyny spojrzaly na niego nieufnie i niechetnie podeszly do niego..
-taaa..no to idziemy..gina...szepnela bonia do giny..po drodze natkneli sie na swoich towarzyszy podrozy..
gina!nic wam nie jest?oh god a tak sie martwilem!krzyknal sd i polecial do giny a za nim reszta.
-heh cool..pomyslala bonia..nawet nie zauwaza jak sie zmyje"pomyslala znowu i poszla do samochodu...
byla juz na jezdni..postanowila ze pojdzie na druga strone i usiadie sobie na poboczu...i popatrzy jak beda wracac heh bez nie...czula sie dziwnie..tak jaos obco..zrozumiala ze jest paitym kolem u wozu..nie wiedziala juz czy widzi w nich przyjaciol czy obce jej osoby...chciala sie rozplakac..miala juz dosc...chciala zniknac im z oczu..nie potrafila juz naprawic tego co kiedys zepsula swoim smutkiem gdy miala problemy...byla juz noc...szla zamyslona i nagle uslyszala dzwiek motoru i oslepilo ja swiatlo,,, przestraszyla sie i zbiegla z szosy,,,motor zatrzymal sie ..i zsiadl z niego chlopak..podszedl do boni i zaczal krzyczec by ta uwazala jak chodzi...bonia nie sluchala go powiedziala tylko "sorry wybacz"i chciala isc dalej..chlopak zdjal kask i spojrzal na bonie...a ona na niego..zaraz..wymamrotala..ja cie znam!!! o kurde jaki ten swiat jest maly!!!!!!co ty tu robisz?"
"chlopak zmruzyl oczy wytezyl wzrok i patrzyl na usmiechnieta dziewczyne.."yy no hej!!!1cool!co za spotkanie!ja?ja jade na spotkanie mojej kapeli....boze no kto by pomyslal ze cie tu spotkam???"
-chodz ze mna..pokaze im kogo spotkalam!powiedziala ochoczo bonia i pociagnela chlopaka za soba..
-czekaj jakim im?kim?pytal goraczkowo nieznajomy tzn znajomy dla boni a dla was czyt to jeszcze nie:P
doszli do samochodu..ujrzeli grupke ludzi....stojacych w ciszy ..
-heeej ludzie!tu jestem jakby ktos sie martwil!zobaczcie kogo spotkalam niechcacy na szosie jak wy byliscie przy ginie:P!!!krzyknela do nich..
pierwszy obejrzal sie crash...za nnim gina erka days sd tommy i trapper oraz reszta...
- co tak stoicie?byscie czesc powiedzieli..szepnela bonia..nie poznajecie go?to eldoopa!
-yy el?boze!aaa!krzyknela zona i podleciala do chlopaka by dac calusa na powitanie...za nia podleciala marcia i zrobila to samo...
-a to co za jeden?zapytal eldoopa trapcia..
-yy..to gociu co nie daje spokoju boni..ten niemiec z czata...
-aahaaa..no to ja juz mu pokarze by uwazal..niech sie ma na bacznosci! zatarl rece i podszedl bo tak wypadalo by przywitac sie z robertem-niemcem...
-czesc .powiedzial el i wyciagnal dlon do faceta...
podali sobie dlonie na dzien dobry i zmierzyli zlowrogo wzrokiem...
no dobrta..jedziemy dalej????dopytywal sie sd..wsiadajmy juz krzyknela days..bonia a ty nie marudz juz bo mam tego powoli dosc...powiedziala marcia...
-czepiasz sie...szepnela do siebie bonia...wsiadla do samochodu...a eldoopa na motor...
ruszyli..najp paczka a za samochodem el...
byli zmeczeni wiecszybko zasneli..wlacznie z bonia...robert usmiechal sie pod nosem i polozyl dlon na jkolanie giny a nast na kolanie boni..dziewczyny przebudzily sie..i zasnely spowrotem....
jechali i jechali i jechali i jechali i jechali....jechali by moze i dluzej gdyby nie zlapali kapcia....
samochod zatrzymal sie i motor za nimi..wysiedli..zaczeli sie przeciaagac i ziewac..bonia i zona podeszly do eldoopy..
-no i jak ci sie jedzie samemu?mnoze ci potowarzysze?jeszcze nie jezdzilam motorem..powiedziala ochoczo zona ..
bonia usmiechnela sie tylko i zaczela badac wzrokiem kazdy centymetr...machiny
ale cacko el..powiedziala..jedziesz do kapeli mowisz?a gdzie czekaja na ciebie? zapytala bonia i usmiechnela sie przyjaznie..el spojrzal an bonie i zone i nie wiedzial co ma powiedziec....
tymczasem kolo zostalo zmienione i wszyscy siedzieli juz w aucie i czekali na bonie i zone..
-dobra bonia idz ja ppojade z eldoopa:P i usadowila sie za nim...
bonia z grymasem wrocila do reszty...ruszyli...

gdy nie ma uczucia jest chemia..bierz ja z umiarem...bo jak narkotyk..uzaleznia
Awatar użytkownika
bonfankaa
Undivided
 
Postów: 1418
Od: 16 Maj 2002 03:04
Miejscowość: Warszawa
Płeć: Nie określono

Postprzez Anonymous on 22 Lis 2002 01:03

Mam nadzieje że teraz nikt nie postanowi usować mojego posta...grr
.......będzie rock'n'rollowo :D

Mogło by sie wydawać że teraz juz nic nie przeszkodzi w podróży.....
Niestety jednak dla mało wytrwałych jeźdźców zimny wiatr i siąpiący deszcz to już za wiele. Po ponad godzinie drogi Zona czuła sie przemarznięta i w dodatku cała mokra, zdecydowała że musi zakończyć podróż. Eldoopa wyprzedził samochód i pokazał żeby sie zatrzymali. Powiedział Zonie by ta przesiadła sie do samochodu i jechała dalej z resztą paczki. Ta jednak postanowiła pojechać do najbliższego Motelu i tam spędzić noc...eldoopa miał jeszcze dużo czasu a Robertowi dość sie śpieszyło więc samochód musiał jechać dalej. No cóż bonia jak i reszta pojechali a Zona i Eldoopa udali sie za kierunkowskazem do najblizszego motelu. Gdy przybyli na miejsce zauważyli dosc pokaźny budynek ze swiecącymi szyldami, a ich ździwienie było jeszcze większe gdyż to wszytko było na środku wielkiego pustkowia. Udali sie do środka i podeszli do recepcji...przywitał ich miły starszy pan...
-Yes can I help you?
Teraz eldoopa musiał wykazać sie znajomością języka by odpowiedzieć na tak intrygujące pytanie......:PP
-YYY.....Yes we'd like....sleep in.......room :))
-(teraz pisze po Polskiemu) A młoda para ....of curse! odparł z uśmiechem pracownik.
Teraz okazało sie że towarzyszka podrózy także conieco zna sie na angilelskim i dodała.....Yes !!! Spotkała sie jednak z zaprzeczeniem kolegi
-Nie, nie poprosimy 2 pokoje...
-Niestety nie ma wolnych 2 ...mamy pokój z 2 łóżkami.....
-Dobrze, ile to wyniesie ?
-100$ za dobe od pokoju.
I tu pojawił sie problem...szybko przeliczyli i doszli do wniosku że nic na życie im nie zostanie.....
-Dobrze weźmiemy 1 z 1 łóżkiem odparł smętnie Eldoopa.
Wzieli klucz i z walizka udali sie na góre.....
Podrodze el zamówił jeszcze Whiskey by dostarczono do pokoju...Najpierw Żona udała sie pod pryszmnic...potem ell.....
Kiedy byli już odświeżeni do pokoju zapukała obsługa i przyniesiono whiskey, Zona odparła że nie pije więc kolega nalał sobie i siadł wygodnie w fotelu, mówiąc że ona może spać na łóżku a on prześpi sie na siedząco...spotkało sie to z dość dziwną miną koleżaki, jakby zależało jej na innej odpowiedzi. El jednak był na tyle śpiący i zmęczony żeuległ namowom koleżanki i położył sie na śrdku łóżka. Zona obok, zanim sie jednak spostrzegła kolega zasnął na środku...mimo wielkich starań nie udało sie jej og dobudzić i sama musiała zasnąć na skraju wyrka :)
Nadszedł dzień...była godzina 6 rano, eldoopa zebrał sie i zaczął budzić koleżanke, ta jednak niechętnie wstawała. Niestety byli umówieni z resztą paczki i trzeba było byc punktualnym. Po zjedzeniu jakiegoś mizernego śniadania wsiedli na motor by udać sie w kierunku NY, a droge mieli długą...
Jadąc przez pustkowie ujżeli na horyzoncie siedzącego człowieka, po chwili Zona zorientowała sie że to jest bonia !!! Nikt nie wiedział co sie stało....el natychmiast zatrzymał motor i podbiegł do koleżanki....
-Co Ci jest?
Zauważył na jej twarzy tylko łzy...
Kolejny raz spytał co Ci sie stało ??Otarł łzy i powoli nawiązał kontakt ze zdruzgotaną dziewczyną...
-Robert....ten palant...wysadził mnie jak wszyscy spali bo powiedziałam że ... ehhh
ze go nie lubie i żeby mnie zostawił....ehu ehu
Eldoopie zacisnęło sie gardło...nie wiedział co powiedzieć....i nic nie powiedzial :P
Wsiadł na motor i zostawił koleżanki.....jechał jak najszybciej by dogonić Roberta i innych. Po sporej chwili zauważył samochod na poboczu i grupe ludzi, wiedział że to oni...ale nie wiedział co jeszcze zrobi i co zrobił zostawiając dziewczyny same...ze sobą. Kiedy zblizył sie do samochodu widział kłócących sie kolegów i Roberta. Zapytał tylko :
-Co sie tu k***a dzieje ?
Odrazu reszta zaczęła krzyczeć że Robert wysadził gdzieś bonie....jak oni spali
Podszedł spokojnie do niego, zdją okulary i dał Ginie by potrzymała.
-Dlaczego ją wysadziłeś..? Co jest?
Pewnym głosem odrzekł niemiec:
-Dziwka nie chciała mnie pocałowac i uderzyła.....!
Nie wiedział co mówi w ten sposób nazywając jego koleżankę.
-Może miała powód ?
-Nie miała, palancie...odrzekł szkop popychając motocykliste
Tego było za dużo....el zacisną pięść i ....dał ostatnią sznase Robertowi
-Pojedziesz tak i ją przeprosisz na kolanach i już nigdy sie do niej nie odezwiesz...!
-Nie przepraszam dziwek......
W tym momencie zaciśnięta pięść motocyklisty zdefasonowała rysopis niemca...który osunął sie po drzwiach samochodu...Reszta paczki z niedowieżaniem patrzyła na całą sytuację. El podszedł do Giny wziął okulary wisiadł na motor i niczym błyskawica pognał spowrotem do koleżanek...jadąc spotkał samą Żone, zwolnił obejrzał sie ale wiedział że bonia dalej tam jest...obrócił rączke od gazu i pojechał dalej. Tam sama bonia siedziała na drodze astrumienie łez spływały jej po policzkach. Podszedł do niej...
-Jak mogłeś mi to zrobić..!!!!
Krzyknęła z nienawiścią.
-Co.....? Co ? ze niemca ......?
-Nie !!! krzyczała koleżanka
Więc o co chodzi że z Zoną pojechałem do motelu ?
-Nie że z nią......się....zacisnęła zęby.
Eldoopa nie wiedział co powiedzieć, zaczął sie tłumaczyć że przecież on nic z nią nie zrobił. Bonia jednak nie dawał sobie wmówić że było inaczej:
-Zona mi mówiła ! ze wspaniale było i że mieliście 1 łóżko
-YYYY......ale przecież ja nic...
-Nie mów wszystko mi opowiedziała...!
Krzyczała Bonia.
W końcu zdruzgotany el posadził Bonie na motor i udał sie w kierunku reszty. Spotkał ich jadących w ich strone..zatrzymali sie wysiedli....wszyscy podbiegli do boni pytając czy jej nic nie jest...ta jednak zalana łzami nic nie mówiła tylko odwróciła sie od eldoopy. Ten nie wiedząc co powiedzieć wsiadł na motor i pojechal dalej nie mówiąc gdzie...Bonia poczuła sie jeszcze bardziej zdruzgotana, była zła ale wiedziała że on już odjechał a Robert dalej tutaj jest...
Wszyscy zaczęli sie zbierać Trapper dał niemcowi wyraźnie do zrozumienia ze nie życzy sobie takich zachowań i to on teraz będzie siedział na miejscu pasażera. Kiedy zaczęli upychać sie do samochodu...patrzą a tam wielki dywan kurzu na drodze, po chwili widzą ze to motor. Tak,eldoopa przemyślał sprawe i postanowił wrócić po......no właśnie po Bonie !!! Zaparkował koło samochodu, nie gasząc silnika bonia podbiegła do niego wsiadła na motor....ell pokazał na NY i odjechali...ku zachodzącemu słońcu :P
Anonymous
 
Płeć:

Postprzez Go on 13 Gru 2002 18:02

Najpierw prośba - niech ktoś wywali tego posta sd, który dał moją część... Tamto było beznadziejne i teraz mam coś lepszego z cichą dedykacją dla sd ;] Traktujcie to, jako dalszą część po opowiadaniu eldoopy...


- Eeeeeeeeeee... Co się stało ?? - sd jeszcze wyraźnie nie zorientował się, co się stało (podobnie jak reszta)
- Atak kosmitów można wykluczyć... Chyba... - Tommy też nie był niczego pewien
- Ja wiem, ja wiem !!! - to był wampir, zawładną umysłem bonfanki i ją porwał - krzyczała uradowana Arha
- Spokojnie ludzie, to tylko eldoopa - powiedziała najbardziej spokojna Żona Dżona
- A więc atak insektów... - powiedział cicho sd, ale chyba nikt go nie słyszał
- No więc co robimy ?? Ja jestem za tym, aby na razie dać im spokój... Widać było, że Bonia potrzebowała trochę innego towarzystwa, niż nasze...
- Popieram erkę... Jakby co, to Bonia ma nasze numery i zadzwoni, a poza tym i tak chyba spotkamy się w NJ, bo pojechali w tamtym kierunku...
- Teraz ja popieram trappera ;)
- I masz szczęście, raczej nie staraj się sprzeciwiać lekarzom od mózgów ;]
Nagle tą jakże miłą rozmowę przerwał hałas jaki powstaje przy zdejmowaniu wielkiej skrzyni i wywalaniu plecaków z auta przez wqrzonego Niemca i o dziwo był to hałas jaki powstaje przy zdejmowaniu wielkiej skrzyni i wywalaniu plecaków z auta przez wqrzonego Niemca... Po czym owy wqrzony Niemiec odjechał z piskiem opon zostawiając całą ekipę na pustkowiu.
- No to wspaniale... Jeszcze nam trochę zostało do tego NJ, piechotą raczej się nie uda...
- Mam pomysł - złapiemy stopa !!! - krzyknęła uradowana brenda
- No to powodzenia... - cRaSh nie wykazywał najmniejszego entuzjazmu
Czekali, czekali... Jednak nic nie przejeżdżało... Widocznie Robert wioząc ich, specjalnie wybrał najmniej znaną drogę, być może już dawno to zaplanował... Ale teraz już nikt się tego nie dowie... Całe szczęście, że w międzyczasie postanowili udać się w kierunku motelu, w którym nocowali el i Żona Dżona... Udało się im nawet dotrzeć tam przed zmrokiem... No ale pojawił się problem... Nie mieli kasy... Szybko udali się na małą naradę:
- No dziewczyny, poświęcicie sie dla dobra grupy, no nie??? - Tommy, cRaSh, trapper, sd i AnThony patrzyli błagalnie na piękniejszą część ich grupy.
- A może wy spróbujecie ?? Ten gość ma z 50 lat i dodatkowo typową twarz zboczeńca, jakieś nasze zdanie może potraktować zbyt dosłownie i... po nas...
- Nic Wam nie zrobi, macie nas w pobliżu - po czym chłopcy wypchnęli do przodu Ginę... Ta w lekkim szoku zaczęła bajerować gościa ;]
- Eeeeee... Ładny dziś dzień... Yyyyy... Ładne ma pan oczy...
- Słucham ??? Ma pani pieniądze... ??
- Eeeeee... No właśnie chodzi o to... Może dałoby się to jakoś załatwić ?? - po czym uwodzicielsko zatrzepotała długimi rzęsami
- Hmmmmm... Myślę, że da się coś zrobić...
- Naprawdę ???? Wystarczy nam jeden pokój, jakoś tam sie pomieścimy...
- Mogę wam załatwić więcej i tak mamy dużo pokoi wolnych...
- Aaaaaaaaaa !!! Jest pan wspaniały !!!! - i Gina szybko podbiegła do ekipy.
Te właściciel hotelu również podszedł do nich, ogarną szybko wszystkich wzrokiem...
- Chodźcie, zaprowadzę was do waszych pokoi...
Po kolei kazdy trafiał do swoich drzwi po jakimś czasie zostali tylko ten gościu i sdms ;]
- Yyyyy... A gdzie jest mój pokój ???
- Chodź ze mną, zaprowadzę cię...
Lekko zdezorientowany sd poszedł za facetem... Zeszli na pierwsze piętro... Pokazał mu drzwi po czym... wszedł za sd, zamknął na klucz i gdzieś go ukrył...
- Przepraszam, czy mógłby mnie pan zostawić samego ?
- Wiem, że tylko na to czekałeś, widziałem jak na mnie patrzyłeś... Mamy cały pokój dla siebie...
Sd nie myśląc zbyt wiele wydał z siebie tylko jeden dźwięk: "POMOCYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYY !!!" po czym zaczął uciekać przed wyraźnie 'napalonym' ;] facetem...
Na szczęście reszta usłyszała rozpaczliwe wołanie sd i szybko odnaleźli odpowiednie drzwi... Były zamknięte, ale wszyscy szybko sie na nie rzucili i je... wywarzyli... Drzwi poleciały, a razem z nimi reszta ;) Gdzieś tak na spodzie jakieś oznaki życia w postaci cichych pisków wydawała Marcia, gdzieś obok słychać też było cRaSha ;) Klaudia, brenda i Nikki chyba znajdowały się trochę wyżej - wskazywały na to ich nogi, którymi była przykryta twarz trappera... Gina, Żona Dżona, Gośka, Arha, Days i Reddie znajdowały się pod Tommym, który miał wyraźnie najbardziej szczęśliwą minę ;] Lekko z boku było widać Anthonego i erkę... Dla obserwatora z boku, nawet takiego, który nigdy nie miał "kosmatych" ;] myśli - ten obrazek zgorszyłby go na całego ;)
Nagle wszyscy ujrzeli jeszcze lekko przerażonego sdms'a , któremu udało sie zamknąć tamtego gościa w łazience (lepiej nie będę opowiadać jak tam trafili - zgorszylibyście się ;] ).
Na ten widok sd krzyknął: JA TEŻ CHCĘ !!!!

[size=75]Niemo
Go
It's My Life
 
Postów: 871
Od: 02 Mar 2002 11:54
Miejscowość: Backer Street
Płeć: Nie określono

Postprzez sdms on 29 Sty 2003 00:51

No po dlugiej przerwie, w koncu wracamy na antene... Tak wiec przypominamy ze nalezy wziasc :popcorn: :morning: :icecream: :drinking: ... Prosimy rowniez nie :splat: :bash: :snipersmile: .... Enjoy.. :grin: :new-alien: :grin:




Przez nastepne kilka chwil nastepowalo powolne wygrzebywanie sie spod siebie. Oczywiscie sdms pracowicie pomagal we wlasciwy sobie sposob dziewczynom. Poniewaz chlopakom nie spieszno bylo sie wygrzebywac z dziewczyn, to cala ta czynnosc trwalaby pewnie jeszcze dlugo, jednakze jak wiadomo wszystko dobre konczy sie szybko i calej gromadce wykonywanie tej czynnosci przerwal nagly, niespodziewany i przerazajacy dzwiek jaki to wydaje metal uderzajacy o drewno. W zwiazku z uslyszeniem owego dzwieku wszyscy nagle zamilkli, zamarli i zaczeli sie rozgladac w celu zlokalizowania zrodla dzwieku. I znow niespodziewanie dzwiek sie powtorzyl i wszyscy z przerazeniem zauwazyli ze dobiega on z lazienki. Nie wiedzac co poczac wszyscy trwali w zamarciu, az dzwiek powtorzyl sie po raz trzeci, ale tym razem dolaczyl do niego dzwiek roztrzaskiwanych desek. Drzwi lazienki rozlecialy sie czesciowo, a przez powstala dziure wystawalo cos dlugiego, metalowego i ostrego. Wszyscy natychmiast zerwali sie na rowne nogi.
- On ma miecz - krzyknela z przerazeniem Arha.
- E tam... To nie mogl byc miecz... To cos wcale nie wygladalo jak MIE.... - zaczal Tommy, ale przerwal mu dzwiek kolejnego uderzenia i lamanych desek.
- Spadamy - wybaknal Anthony
- Co? - zapytala zdezorientowana Nikki.
- Spierdalamy - krzyknal cRaSh i zam wzial nogi za pas. Reszta rzucila sie za nim.
Uciekali mrocznymi korytarzami hotelu, a szalony wlasciciel uzbrojony w bron biala deptal im po pietach przeklinajac co chwila... Zbiegli po schodach i rzucili sie w strone drzwi, jednakze na drodze stanela im dosc sporych rozmiarow zakapturzona postac... Biegnacy na przedzie cRaSh wpadl na nia z impetem, odbil sie i polecial do tylu przewracajac Tommy'ego. Gina i Days z trudem ich wyminely i hamujac wpadly w obiecia postaci. Reszta stanela w miejscu. Rowniez szalony wlasciciel zamarl z wrazenia. Anthony przemowil pierwszy:
- Ty.. w kapturze.... pusc dziewczyny....
- Wlasnie - zawtorowal sdms
- Ja ich nie trzymam - odpowiedziala spokojnie postac.
- Wlasnie - powiedzial sd zauwazajac ze to raczej dziewczyny trzymaja nieznajomego (czy tez raczej sie w niego wtulaja).
- Dziewczyny puscie tego w kapturze.....
- Wlasnie - dodal wiadomo kto.
- Yy.... Po co? - odparly dziewczyny.
- Wlasnie po co?
- No wiecie.
- Nie nie wiemy.
- No tego....
- DOSC! - przerwala postac w kapturze - spadajcie stad natychmiast. Bede was oslanial. - Slyszac stanowczy ton wszyscy rzucili sie do ucieczki, gdy nagle nieznajomy wyciagnal reke i zlapal sd za ramie, a ten spojrzal na niego ze zdziwieniem i przerazeniem. - Ty. Sdms. - napiecie roslo, sd nie wiedzial co poczac, ale spojrzal twardo w skrywajaca sie pod kapturem twarz, a na jego twarzy dalo sie zauwazyc wyraz zdumienia. - Trzymaj - powiedziala postac i wreczyla mu dosc duzych rozmiarow przedmiot. Sd przyjal go ze zdziwieniem. Dopiero po chwili zorientowal sie co do jest. Chcial cos powiedziec, ale nieznajomy mu przerwal - A teraz zmywajcie sie stad co sil w nogach.
Rzucili sie do ucieczki. Szalony wlasciciel odzyskal swiadomosc i stanal do walki z nieznajomym. Ten zrzucil plaszcz. Arha odwrocila sie w drzwiach i chciala zawrocic, ale Brenda wypchnela ja na zewnatrz. Wskoczyli to stojacej na parkingu ciezarowki i odjechali z piskiem opon (o ile w przy tak starej ciezarowce mozna mowic o pisku opon)... Dopiero po chwili ochloneli i zwolnili. Mocno wnerwiona Arha zaczela rozmowe:
- To byl Aragorn.
- Kto? - zapytal Tommy.
- ARAGORN.
- Whatever. - chcial powiedziec Tommy ale widzac mordercze spojrzenie Arhy i reszty dziewczyn urwal w polowie i postanowil nie brac czynnego udzialu w dyskusji.
- Tak to byl Aragorn - powiedziala Gina.
- I wyscie sie w niego wtulaly.
- Yy... No chyba...
- To dlaczego nie powiedzialyscie mi ze to Aragorn?!
- Yyy... Tak jakos wypadlo....
- Nie wybacze wam tego do konca zycia...
- Ale my... tego no...
- ... bylysmy w szoku. - dokonczyla Days
- Wlasnie - poparla Gina.
- Yasne... A sd jest.... yy... Sd co ty tam chowasz?
- Co? Gdzie? Jak? Kto? Po co? Dlaczego?....
- Co ci dal Aragorn?
- Yy... Kto?
- No ten facet w kapturze...
- A Aragorn... Trzeba bylo tak od razu... Wiec dal mi prezent.
- Jaki?
- No tego... yy... jakby to wam powiedziec... yy no...
- POKAZ - krzyknela strasznie juz wqrzona Arha i wyrwala chlopakowi przedmiot z rak..
- Chwila
- Zaraz
- Przeciez to...
Wszyscy wlasnie mieli zamiar krzyknac nazwe owej rzeczy gdy nie spodziewanym ruchem cRaSh gwaltownie zatrzymal samochod, odwrocil sie do reszty i w charakterystyczny sposob krzyknal:
- Skrzynia!!
- Terefere qq... zadna skrzynia tylko miecz - powiedziala Days i dodala - I po kiego zatrzymujesz sie tak gwaltownie?
- Skrzynia - powtorzyl troche spokojniej cRaSh.
- Co ty masz z ta skrzynia?
- Chwila. Jaka skrzynia? - zapytal trapper.
- Skrzynia z Bounce...
- No mielismy taka i co z tego?
- Zaraz, zaraz, zaraz.... SKRZYNIA - krzyknal Tommy.
- Jezu... Kolejny co wy chcecie od tej skrzyni? - zapytala Gina. - Przeciez jest cala i bezpieczna w..... SKRZYNIA......
- Moze mi ktos powie co z ta skrzynia? - zapytala niezorientowana w sytuacji Arha, ktora rozmasowywala sobie pewne bolace ja miejsce, na ktore to upadla podczas hamowania.
- Skrzynia zostala w hotelu - powiedzial z przerazeniem w glosie cRaSh....

Historia papiestwa
[url=http://www.ram-rzeszow.one.pl]RAM Rzesz
Awatar użytkownika
sdms
Stra
 
Postów: 3408
Od: 05 Mar 2002 20:37
Miejscowość: Gliwice
Płeć: Nie określono

Postprzez Days on 29 Sty 2003 02:13

Skrzynia rzeczywiscie zostala w hotelu i mialaby sie calkiem dobrze za lada zboczonego wlasciciela, gdyby cRaSh sobie o niej nie przypomnial.
- I co teraz? - zapytala nie mniej przerazona niz cRaSh Brenda.
- No jak to co teraz? - odparl meznie Tommy - Musimy po nia wrocic!
- CO????
- Tak mi sie przynajmniej wydaje... - Tommy nagle stracil ta odwage - Chyba, ze macie jakies inne propozycje...
- ...
- No mowcie cos!!!
- Chyba musimy wrocic... - zaczela powoli Nikki.
- Ale... - zaczela Bonia
- Ale... - dodal Trapper
- Ale tam jest rozszalaly facet z mieczem!!! - dokonczyla Arha
- I Aragorn... - Gina i Days sie rozmarzyly...
Chlopaki popatrzyli na nie spod oka, potem na siebie, wzruszyli ramionami i postanowili:
- WRACAMY!!!
cRaSh, jak zwykle z piskiem, zawrocil ogromna ciezarowke (heh to jest mozliwe tylko na kreskowkach) i dodal gazu.
- Ale cRaSh... - zaczal cicho Tommy - My nie musimy wracac tam AZ TAK SZYBKO!!!
Niestety az tak daleko nie odjechali i wkrotce staneli pod tym samym, strasznym i nagle bardzo ciemnym motelem. Pierwszy wysiadl sd, ktorego, z racji, ze dostal mieczyk, dziewczyny wypchnely na zwiady. Rozejrzal sie dookola samochodu, po czym wrocil do reszty.
- I co? - zapytala Nikki.
- Droga wolna...
Wszyscy wygramolili sie z ciezarowki i staneli obok sdmsa. Ktos nagle pociagnal go delikatnie za ramie.
- Sd?
- No?
- A jak daleko byles? - Arha byla dosc podejrzliwa...
- Yyy no... Wystarczajaco!
- Doszedles chociac do tamtego kosza na smieci?
- Yyyy no... prawie...
- Aha... To ja nie ide... - i wrocila sie do samochodu.
- Arha! - krzyknela Gina (troche za glosno) Przeciez ty lubisz takie klimaty!
Nagle wzrok wszystkich skierowal sie w strone Arhy...
- Yyyy... No co??? Ja tylko zartowalam!!! Serio! Juz ide, ide!!!
I ruszyli powoli w strone ciemnego motelu.
- Gina? - odezwala sie cicho Days.
- No?
- Tam jest Aragorn prawda?
- No...
- I ma miecz, tak?
- Noho!
- I my na niego wpadłyśmy?
- Aha.....
- I on nas tego no... przytulil?
- W kazdym badz razie nie odepchnal...
- To czego my idziemy tak wolno?!
Gina spojrzala sie na Days i na trzy cztery wrzasnely:
- Bede pierwsza!!!
Polecialy zanim ktokolwiek zdazyl sie zorientowac, o co chodzi i zamknac je w pokoju z bialymi scianami, albo przynajmniej w ciezarowce.
- Te qrde, co sie stalo?! - pierwszy odezwal sie cRaSh
- Schizofrenia albo jakas psychoza maniakalna... - odparl Trapper
- A tak prosciej?
- Zwialy do Aragorna.
- Beze mnie... - odezwala sie cicho Arha
- Aha...
- A czy on czasem nie walczyl z tym zboczencem z mieczem?
- No...
- Aha... O CHOLERA!!! To trzeba je tego no...
- Ratowac?! - zapytal sd, ktory caly czas bawil sie polyskujacym w swietle jakies starej ulicznej latarni mieczem.
- Przydaloby sie... To znaczy... chyba...
- No to... Panowie... - zaczal rzeczowo Tommy - Idzcie przodem, a ja bede ubezpieczal tyly...
- To ja ci pomoge... - wtracil AnThony i od razu znalazl sie za grupa.
- Yyy... To ja sprawdze, czy wy sobie poradzicie... - dodal cRaSh i juz mial leciec do tylu, ale natknal sie na Reddie, ktorej mina nie mowila nic dobrego - Albo lepiej... Pomoge sd... co?
Przyspieszyli kroku i szybko znalezli sie pod drzwiami motelu, ktore Days i Gina zostawily otwarte lecac do spadkobiercy Isildura.
- I co teraz?
- No jak to co... Wchodzimy do srodka... Chyba...
- Chyba cie pogrzalo sd! Ty masz miecz, a my???
- A wy macie Tommiego.
- Dzieki!
- Ja wam miecza nie oddam! W koncu ten facet sie do mnei przystawial! A co jak zrobi to znowu? Musze miec czym sie bronic! To nie sa zarty! Ja nie chce stracic dziewictwa z grubym facetem w podeszlym wieku!
- CO?????
- Ooops! Chyba za duzo powiedzialem... To znaczy... Chcialem powiedziec, ze... Nie chodzilo mi o takie normalne dziewictwo, ale... No... o... o dziewictwo w sensie... Jedno slowo, a miecza uzyje na was!
- Whatever sd. - Tommy klepnal go po ramieniu - Co nam do twojego dziewictwa...
- No wlasnie... Niech sobie zyje w spokoju...
- Nie przejmuj sie... Na kazdego przychodzi czas...
- Czasem wczesniej...
- A czasem nie co pozniej...
I wszyscy prawdopodobnie umarliby ze smiechu, gdyby nie przytomnosc Arhy, ktora caly czas nie mogla darowac Days i Ginie, ze polecialy do Aragorna bez niej, a ze sama bala sie leciec przez ciemny jak nie wiadomo co motel, to postanowila pogonic innych:
- Zostawicie na chwile dziewictwo sd w spokoju i pomozcie mi znalezc Aragorna... To znaczy Gine i Days...
Wszyscy podniesli sie z ziemi (na ktorej turlali sie ze smiechu), poklepali sd po ramieniu i ostroznie ruszyli w strone, z ktorej zaczely powoli dobiegac niezidentyfikowane dzwieki...

Tymczasem Days i Gina przebiegly caly motel (sprytnie na poczatku skrecily nie w ten korytarz i musialy biec na okolo) az wreszcie dopadly miejsca, gdzie stoczyla sie bitwa:
- O!
- Co "O"?
- No to "O"!
- Mow jasniej!
- Juz koniec?
- Czego?
- No bitwy!
- Ty qrde... masz racje...
- A gdzie Aragorn?!
Rozejrzaly sie goraczkowo wokol siebie i nagle ich wzrok trafil na cos lezacego w koncie. Spojrzaly na siebie:
- To chyba nie on...
- Nie no... Niemozliwe... Chyba..
- Przeciez taki zbok by chyba nie... no wiesz co... Aragorna...
- No chyba nie...
- Przyjrzyj sie bo ja nic nie widze w takim swietle...
- Sama sie przyjrzyj- to ty masz soczewki!
- To choc blizej...
- A jak to on?
- To mu zrobimy sztuczne oddychanie...
- AAA!!! Ja pierwsza!!!
Zrobily krok w strone lezacego czegos.
- Ty... Cos to jest za grube jak na Aragorna...
- No i wydaje sie lysawe...
- I w ogole jakies takie dziwne...
Nagle z boku dobieglo je dziwne szumienie, cos jak odglos suchych lisci w siatce. Powoli odwrocily glowy i spojrzaly w strone szumu. Bylo ciemno, ale co jakis czas w ciemnosci migotalo swiatelko. Zlapaly sie za rece i oczami krotkowidza (maxymalnie przymrozone) zaczely sie przygladac swiatelku.
- Nie gapice sie tak, tylko sie przysiadzcie do mnie... Akurat mam jeszcze troche zielska...
Pierwsza odezwala sie Days:
- A co z tym zbokiem?
- Dostal, to spi...
- Spi?!
- No niezupelnie - stracil przytomnosc jak mnie zobaczyl...
- Ciebie?!
- A kto by tracil przytomnosc na widok Aragorna!
- No chyba ze z wrazenia!
- Kogo?
- Aragorna...
- Jakiego Aragorna?!
- Yyyy... No ciebie!
- Ale ja nie jestem zaden Aragorn!
- Yyyyyyy... A kto?!
- Podejdzcie blizej to sie przekonacie...

Image Image Image
Image
Awatar użytkownika
Days
Noldor Princess
 
Postów: 5910
Od: 05 Mar 2002 01:56
Miejscowość: LothLorien
Płeć: Laska

Postprzez Gina on 29 Sty 2003 03:53

- podejdziesz pierwsza ? - spytała Days
- eeee jak to nie Arguś to ja nie chce - szepnęła Gina
- Arguś ??!!?? - krzykneli razem Days i facet
- eee no Aragorn, nie łapcie za słówka....
- srata tata... Arguś no nie mogę...
- Days ucisz się i przedstaw mi pana...
- taaa niech się sam przedstawi...
W tym momencie osobnik wydał z siebie dośc zniecierpliwiony odgłos więc dziewczyny zamilkły...
- Ki... kim jesteś ? - zaczęła odważniej Days, podniosła się znad cielska faceta i chcąc nad nim przejść zahaczyła o jego rękę i.. taak.. i bum na ziemię wprost przed nogi faceta. Podniosła głowę i... cisza.
- Yyy Days ? Qrw* nie będę tak czekac w niepewności jak zechcesz mi odpowiedzieć... Gina podniosła sie z impetem, podeszłą do drzwi i zapaliła światło, spojrzała w stronę Days, która ciągle leżała przy butach no waśnie... Ginę zatkało.

Tymczasem cała gromadka, z Arhą na czele zaczęłą przedzierać się przez budynek w poszukiwaniu dwójki dziewczyn (w przypadku Arhy - dwójki dziewczyn + jednego osobnika płci brzydkiej - chociaż niekoniecznie brzydkiego)
- Gdzie oni sa ????
- Arha spokojnie, ziewnął AnThony
- Spo ko jnie ??? Jak mogę , jak ktokolwiek moze być spokojny kiedy one tam moga z nim... yyy moga byc w niebezpieczenstwie przez tego grubego co jest w typie sd...
- co ? on nie jest w moim typie !!! zdenerwował się sd, po czym, już spokojniej z uśmieszkiem dodał... to ja jestem w jego :)
- jest się z czego cieszyc.. jak choelra... - crash popatrzyl z politowaniem
Sd szepnal do erki, wiesz on mi zazdrosci.. on nie jest w niczyim typie.. :D
- Ciiisza , hush, hush !!!! Arha zrobila się lekko purpurowa.... bo wam kly pokaze...
- pokazac mi mozesz kly i nie tylko - Tommy wyrwal się z szeregu...
- .. sorry, zapomnialam dodac I WTOPIE W SZYJE !!!!
- yyy to ja moze tym razem nie skorzystam.. Reddie... gdzie jestes ??
- Ludzie no... ja z wami nie moge, jak chcecie to tutaj sobie dyskutujcie o ... o tym o czym dyskutujecie.. ja ide szukac.. ... znajomych..
I ciagle purpurowa poszla ciemnym korytarzem w glab budynku - reszta stojac przez chwile oniemiala , kiedy Arha zniknela im z oczu - doszla do siebie i chorem postanowili jednak isc jej sladem.
- stac ! Posluchajcie starszego i madrzejszego - zaczal Trapper
- starszy nie zawsze oznacza...
- cicho Brenda... Jak Arha poszla tam, dziewczyny poszly.. no nie wiem gdzie... to moze my tez powinnismy sie rozdzielic, znalezc ta fuckin' skrzynie i sie stad wyniesc ????
- dobrze mowisz tylko nie wiem czemu sie tak denerwujesz...
- sd.. nie przeginaj bo ja cie rozdziewicze tak ze dla innych juz do konca zycia nie starcz...
- Trap to ty jestes bio ? Teraz mi mowisz ? - Krzyknal AnThony...
- nie no - co za gejowskie towarzystwo .... - powiedzial Tommy i ruszyl w kierunku wyjscia...
- HEj a ty gdzie ? Wrzasnela Reddie
- do samochodu jak ktos w koncu znajdzie ta skrzynie ktos powinien byc w aucie inaczje spedzimy w tym lokalu reszte zycia...
- yy wiesz... pojde z toba...
I Reddie z Tommym poszli do samochodu.

Tymczasem Arha juz mniej wqrzona a bardziej przestarszona, szla tym ciemnym korytarzem, ciemnym ciemnym, coraz ciemniejszym...(jakby to ujac - czarnym czarniejszym, najczarniejszym :P) i nagle booom zderzyla sie z..
- cholerna sciana
- yyy nie jestem sciana - znaczy nikt mi jeszcze tego nie powiedzial - powiedzial szeptem jakis glos...
Arha spojrzala w gore - ale nie zobaczyla nic - ciemnosc, widze ciemnosc...
- ciemnosc widze....
- ciii - ja tez.. znaczy nie... w sumie nie widze... bo jest ciemnosc...
- zamknij sie... kim do cholery jestes... i masz moze latarke ?
- latarki nie mam, ale mam....swieczke, i zapalki i mam na imie...
"sciana" zaczela mowic, ruszac się , wyjmowac z sienie jakies przedmioty po czym po chwili korytarz rozjasnil sie
- mam na imie...Aragorn
boom - (czytaj. Arha zemdlala)

Kiedy sie ocknela znajdowala sie w tym samym korytarzu, tylko troche bardziej oswietlonym, i obok niej siedzial ON
- no wreszcie - myslalem ze juz wyszedlem z wprawy
- z czym ?
- z cuceniem ludzi
- yyy co ? Cuciles mnie.. znaczy ROBILES MI USTA - USTA ???
- yyy czy to takie wazne ?
- YASNE ... krzyknela Arha wstajac na rowne nogi.. yy znaczy wiesz - wolalabym wiedziec.... niz pozniej...
- nie martw sie nie dostaniesz ode mnie prezentu za 9 m-cy..... no co sie tak patrzysz ? :D
- nie wiedzialam ze masz poczucie humoru... az takie...
- heh wiesz no... jestem w koncu tym kim jestem.. bo jakbym nie byl kim jestem.. too yyy no dobra nevermind - ja musze leciec
- jak to leciec ?
- spadac znaczy...
- no wiem ze nie latac w sensie miotla i fru fru - ale why ???
- mam kilka spraw do zrobienia... w koncu wiesz...
- tak tak.. jestes kim jestes...
- wlasnie
- tylko zaraz... wiesz jak stad wyjsc ... znaczy nie wyjsc... cholera co ja wlasciwie chcialam.. aa ciebie spotkac.. no to to juz mam... nie to ja w sumie nic nie chce... tak nic nie chce...
- hmm Aragorn popatrzyl na Arhe i westchnal.. i my niby jedna rasa.. hmm no dobra... - do zobaczenia mala, poklepal Arhe po ramieniu, musnal w policzek i ... zniknal w ciemnosciach zostawiajac oniemialam girl na korytarzu.

Tymczasem cala reszta (oprocz Arhy, Reddie, Tommego, Days i Giny) pozostawiona na pastwe losu i samym sobie , postanowila jednak odszukac ta skrzynie i odjechac jak najdalej...
- sd...ty znasz mniej wiecej to miejsce... prowadz...
- yy wiesz Trapper - ty idz a ja cie pokieruje...
- Przestancie juz... Ja pierwsza ty ze mna - krzyknela Erka - Idziemy - Jazda !!!
- nie ma to jak delikatna kobieca reka - westchnal AnThony do cRaSha i ruszyli... Dotarli po krotkim czasie (w koncu nie bylo to jakies zamczysko) do glownej 'sali' , sd wskazal lade
- za nia...
- dobra - trapper z crashem podeszli ,
- yeeeeeest
podniesli i kiedy podeszli do wszystkich, i kiedy cala ekpia odwrocila sie by wyjsc.. w drzwiach stanal... - tak - gruby facet..
- o nie - sdmsowi zbladla mina (mam teraz w glowie taki fragment z Krola Lwa jak Simba w wawozie widzi te 'mile' zwierzatka pedzace na niego ;]...)
- oo taaaaaak - powiedzial grubas wyjmujac zza paska bron, ty - ufopodobny do mnie...
- nieee wyszeptal blagalnie sd i wtulil sie w AnThonego...
- oo taaak - do mnie albo.... osobnik wycelowal lufe w grupke...- ktos pozegnaaaaaaała - w tej chwili grubas upadl na ziemie a za nim pojawily sie Days , Gina i .. pewny osobnik, ktory upewniwszy sie ze dobrze kopnal grubasa usmiechnal sie do wszystkich
- UWAGA !!! Zaczela Days - wszyscy - to jest... Boromir...
- Boromir - to sa wszyscy - dokonczyla Gina
'wszyscy' stali z paszczami na podlodze, pierwsza odezwala sie Erka
- yy wiecie ja tam sie nie znam ale bylam przekonana ze ty.. ze Pan..
- nie zyje ? ee tam takie ksiazkowo-flimowe wymogi - jak widzicie mam sie dobrze... - w tym momencie spojrzal na wiszacy zegra - yyy znaczy mialem - musze juz leciec
- yy leciec - spytala Days
- yy no uciekac.. spieszy mi sie - milo mi byl owas poznac - wszyscy, ciebie Gina i ciebie Days - normalnie nie kazdego dnia mi kobiety do nog padaja - usmiechnal sie i ... wybiegl...

Ofc. po tym wszyscy zaczeli sie witac, kazali dziewczynom opowiadac jak go poznali i takie tam...
- wiecie ale ja bym tego nie mowila (odmiencie sobie 'Arha')
[ albo inaczej - wiecie ale my lepiej zrobic jak Arha nie powiedziec ] - to by ja jeszcze bardziej dobilo... najpierw Argus, potem Boromir...
- Gina... mozesz przestac z tym Argusiem..wqrzasz mnie.. zaczela delikatnie Days
- ehh no sorki - to taki nawyk... (jakby co to nieprawda :D) - postaram sie oduczyc... 4 U... :D
- o nieeeee nastepna.. zalamal sie crash..
- ludzie chodzmy juz - krzyknal Trapper
I wszyscy wyszli na zewnatrz - a tam przed samochodem stala Arha
- nie moge sie dostac do auta
- why ? - crash zapukal w drzwi - Reddie , Tommy otwierajcie to my !!!
- po dosc dluzszej chwili drzwi sie otworzyly i ukazal sie im troche rozczochrany Tommy z jeszcze bardziej rozczochrana Reddie
- SD NIE PATRZ !!!! Twoje nieprzyzwyczajone oczy moglyby tego nie zniesc... - Krzyknal AnThony
- ha ha ha
- o co wam chodzi, my nic nie robilismy.. macie skrzynie..
- Ty Tommy nie zmieniaj tematu - mamy - ludziska wlazimy i spadamy stad...

I cala ekipa ruszyla w dalsza droge
- ej nikt z was nie widzial Argu...Aragorna ? spytala Gina - bo ciekawa jestem czy tam jeszcze byl..
- chyba nie - przeciez ktos z nas by go zauwazyl.. pewnie poszedl sobie po tym jak na niego po chamsku wpadlyscie.. wystraszylyscie go i tyle.. krzyknal crash zza kierownicy..
Wszyscy - oprocz dziewczyn wybuchneli smiechem i nikt nie zwrocil uwagi na rozpromieniona Arhe, pocierajaca policzek :D

- mam jeszcze jedno pytanie - zaczela Gina
- taak ? odezwali sie wszyscy
- po co mi wylasciwie taszczymy ta skrzynie przez caly kraj...
- Jeez crash az lekko przystopowal.. - zawsze wiedzialem .. blondynka..

- nie no - ale ja sie serio pytam... po co ?
Awatar użytkownika
Gina
mod
 
Postów: 5525
Od: 02 Mar 2002 03:12
Miejscowość: Grande Sud
Płeć: Laska

Postprzez Arha on 29 Sty 2003 06:43

Miało być jutro.. .ale biorąc pod uwagę że do północy zostało 18 minut, chyba nikt nie ma pretensji.
A więc bierzcie swój :popcorn: i zapraszam do lektury

Grupka spojrzała na Ginę, a później wszyscy naraz zadali sobie to samo filozoficzne pytanie... zapadła absosmerfna cisza, przerwana nagłym
ka BUM
po czym wszyscy polecieli zgodnie na przednią szybę, która bogom dzięki była na tyle mocna, ze wytrzymała uderzenie.
-Jasna cholera, wiem, że mnie nikt tutaj nie lubi, ale żeby od razu mnie zabijać? - zdenerwował się sd
-Biedaczku umrzesz w dziewictwie - zarechotał Tommy, po czym oczywiście (żeby nie było że tylko sd tu obrywa) nie zdązył się uchylić przed walnięciem... poduszką (tiaaa, wiem, dużo bardziej na miejscu byłby miecz, ale ja nie mam zamiaru nikogo trwale okaleczać... przynajmniej na razie)
-chyba na coś wpadliśny - zauważył cRaSh
-No nie żartuj... niech zgadnę, to był mamut??
-Nieee, coś mniejszego
-Mamuciatko?! - Gina wydawała się poważnie zaniepokojona losami wymierających... tzn chyba raczej wymarłych gatunków
-chyba to było jeszcze mniejsze...
I po raz kolejny zamyślili się, co mniejszego od mamuta mogło znaleść się na drodze naszej wesołej gromadki.
-A może po prostu wysiądziemy i sprwadzimy? - zaproponowała Arha. Czyżby spotkanie z Aragornem uczyniło ją nieustraszoną?? A może ten strach przed ciemnością to tylko pic na wodę?? Nieee, ona po prostu liczyła, że wpadnie na kogoś jeszcze... bo oczywiście żyła w słodkiej niewiedzy, że wpadanie na Boromira przegapiła.
-Dobry pomysł - przytaknął Trapper - idź i sprawdź co to
-No wiesz co Trapp, wstydziłbyś się, a jak to coś ją zaatakuje??? – wtrąciła się Dayz
-Co na przykład? - zaciekawiła się erka
-Nooo... ten tego...
-No i jeszcze na przykład....
-Mam propozycje, niech sd pójdzie i sprawdzi
-Sd?
-No w sumie jako jedyny z nas jest uzbrojony.
-Tiaaa, w poduszkę - mruknęła Arha, która poczuła się tak samo jak dawno temu kiedy dali jej zabawkowy samochodzik, a następnie zabrano twierdząc że to dla chłopców :P
-Nie zapominaj w czyim plecaku na koncert pojedziesz!! - odezwał się groźnie sd, prężąc pierś i wyciągając niedawno zdobyty miecz z pochwy (a masz obiecaną akcję z mieczem :PPPPP). Arha stwierdziła że dla własnego dobra zamilknie, a nasz kofany strażnik miecza oświetlony Blaze of glory (albo lampką samochodową) wyszedł z auta... zapadła cisza przerywana tylko pociąganiem nosem...
-Cholera nie macie chusteczek?? - zdenerwował się w końcu trapper (lekarze zazwyczaj szału dostają jak ktoś przy nich nosem pociąga... sama sprawdzałam ;]
-Zostawiłam w plecaku - mruknęła erka
-A plecak gdzie masz??
-został w bagażniku jakies 5 środków transportu temu
-Niedobrze
-Pragnę zauważyć, że chwila już minęła, a sdmsa nie widać - wtrąciła się Gina
-Jak kocha to wróci - wzruszył ramionami Tommy
I w tym właśnie momencie do wozu wpadł sd (tiaaa, kocha ;])
-I jak, są mamuty? - zapytał cRaSh
-Nieee. Ale i tak jest zajebiście
(ukofana scena z 'chłopaki nie płaczą' Laska rulezzz)
Tak więc pszyscy wypadli z samolotu... i stanęli zamurowani
-Tommy... to jest... naprawdę??
-Eeee... nie wiem...
-Niech mnie ktoś uszczypnie – mruknęła NiKKi
-Nie ma sprawy
-AUAAAAAAAAA, porypało cię... chwila... kto mnie po tyłku szczypal??
-Tutaj jestem - odezwał się dziwny głosik
-Eeee... gdzie??
-Patrz niżej....
NiKKi powoli spojrzała niżej... i zobaczyła coś małego z wytrzeszczonymi oczami.
-Zgredek przyszedł żeby was ostrzec.... - odezwało się ponownie to małe....

Znudziły mi się waszych smoków powtórki
Zgadzam się
Zrobię co chcecie
Za królestwo i pół córki
Awatar użytkownika
Arha
Lioncourt
 
Postów: 2720
Od: 11 Mar 2002 01:06
Miejscowość: Wroclove
Płeć: Laska

Postprzez NiKKi Rebel on 31 Sty 2003 04:03

miałam zrezygnować z pisania, bo mi sie nie chciało forum wyświetlać, ale sie wyswietliło więc coś wam dziubaski napisze :grin: :grin:

-ZGREDEK??? - wrzasnęli wszyscy z radochą jakby Amerykę odkryli
-Tylko nie ZGREDEK!!! NIe podoba mi sie to imie, czy co to tam jest. Jakbyście nie wiedzieli, od wczoraj mam nowe imię .... Largo. Sam sie jeszcze nie przyzwyczqaiłem, ale ...
-Largo... - westchneły jednocześnie Nikki & Days
-Zaczyna się... - westchnął za nimi cRaSh
-Cicho być. A więc Largo .. -zaczął niepewnie Trapp - Ja jestem Trapper, to jest Erka, a to ....... [darujemy sobie wyliczanie całego narodu] ....... a tam na końcu stoi .... Brenda??? - wszyscy łącznie z owym małym spojrzeli na dziewczyne, która stała bez ruchu i wpatrywała się jak opętana w Largo.
-Hey, ludzie do Brendy - zaczął Sd machając jej ręka przez oczami
-Moze raczej, kosmici do Brendy - zasmiała się Gina
-A ty wyglądasz, jak Eddie :grin: - parsknął Sd
-Hey, czy ja coś mówiłam o twoim wyglądzie?? - powiedziała Gina szybko zaglądając do lusterka w aucie - wcale nie wyglądam jak Eddie ...
-Cicho. Wkurzacie mnie. Oboje. Zostawcie Brende w spokoju. Zakochała sie dziewczyn i tyle :grin: :grin: - powiedziała ze smiechem Reddie
- A teraz - zaczęła głosńo Erka - Zgred .... znaczy sie Largo, więc przed czym chciałes nas ostrzec???
-A więc chodzi o to, że ....
-No .. - powiedziała wciągnieta w całą sprawe Arha
-Cicho być. Chodzi o wasza skrzynie.
-O skrzynie z Bounce??? - spytała robiąc wielkie oczy Nikki
-Dokładnie. To nie jest zwykła skrzynia ...
-Jedzie mi tu czołg??? - szepnął Tommy do cRaSha
-Tak, cała amia - odpowiedział mu, po czym zaczęli sie śmiac
-Zamnkąć paszcze!!!!!!! - krzyknęła na nich Nikki, po czym zauwazyła na sobie dziwny wzrok chłopaków - no co ??? ciekawa jestem ....
-Moge dalej??? - spytał Largo :grin:
-Tak, jasne - odpoiwedziała Gina przeglądając sie cały czas w lusterku
-Więc, w owych płytach prócz piosenek jakiegoś tam zespołu ...
-JAKIEGOŚ TAM ZESPOŁU??????? - wrzasnęli na niego wszyscy, którym o mało co pioruny z oczu im nie wyskoczyły
-A sorki, już rozumiem. Skreslmy to 'jakiegoś'. Więc w tej skrzyni znajduja sie owe cd, ale to już wiemy. Macie laptopa???
-Nie - odpowiedział Sdms
-A szkoda .... bo na któryś z tych płytek, zawarte sa części mapy.
-Jakiej mapy?????? - spytali jednocześnie [nie dobrze sie dzieje, zaczynają już gadać jednocześnie -----> ta wycieczka musi sie skończyć :grin: :grin: :grin:]
-Was all trza mówić .... sieroty ..... mapy, dzieki której bez problemu traficie do Ganglandu
-CZEGO???? - odezwali sie chórem
-Taka wiocha, gdzieś na Florydzie. W kazdym razie, pojecdziecie do tej z pozoru dziury, aby odnaleśc zaginione złote Bounce. Tommy spojrzał na Trappa, ten na Sd, a ten ..... itd itp. Jak już tak na siebie popatrzyli dostali takiego ataku śmiechu, że normalnie co drugie zlało sie w gacie.
-Sorki, Largo, hehe, ale chyba nas z kims pomyliłeś. - zaczął po cichu Sd, ocierając łzy radości [tia, 'chłopaki nie płacza' to bujda]
-Polacy???
-Tia
-Czyli was nie pomyliłem. Skoro nie wiecien o co chodzi, przeczytajcie sobie tą książke - wyjął z kieszeni [on był metalem i miał skórzaną kurtke :grin:] ksiązke. Grubość 30 cm. - Ty wyglądasz na mądrego.... - powiedział do Sd, który o mało co nie umarł z dumy - ...... więc ją przestudiujesz - Sd z trudem udzwignął ową księge, a uśmiech momentalnie zniknął z jego twarzy
-Wyglądasz na mądrego - zaczał Arha z szyderczym uśmiechem
-Taka jesteś mądra to sama se ja przeczytaj - powiedział chłopak rzucjąc jej ksiązke
-Ej, to Gina kazała mi to powiedzieć. Weź sobie ją Eddie - Arha rzuciła Ginie ksiązke z diabelskim uśmieszkiem
-Ja nie umiem czytać, Erka jest w tym dobra - ta z kolei rzuciła ksiązke przyjaciółce. Ksiązka zrobiła jeszcze ze 3 kolejki, po czym Brenda nagle krzykneła
-Ludzie, on zniknał!!!!
-To co?? - spytali
-W końcu nie dowiedzieliśmy sie czego mamy się bać, ale co mamy znaleść.
-Ale po jakiego nam to złote Bounce?? - spytał Tommy
-I przed czym chciał on nas ostrzec?? - dokończyła Days
-Tego sie juz chyba nie dowiemy, ale coś na pewno znajduje sie w tej ksiązeczce - poiwedział Trapp patrzac na ksiązke......

jesli jakies niescisłoscie to sorki, ale ja Harrego nie czytałam :grin:

[size=75]G
Awatar użytkownika
NiKKi Rebel
Never Say Goodbye
 
Postów: 1497
Od: 01 Sie 2002 20:05
Miejscowość: Tuonela
Płeć: Nie określono

Postprzez sdms on 04 Mar 2003 23:00

Witamy po krotkiej przerwie.... Zapraszamy przed ekrany.... Przypominamy ze film przeznaczony jest tylko dla widzow z poczuciem humoru :grin: :new-alien: :grin:




- Ksiazeczce? - zapytal niepewnie Tommy...
- yy... Co to dla nas?... Poradzimy sobie..... jakos
- Jakos?.... Jak za 5 lat skonczymy to bedzie dobrze...
- Nie za wysoko sie cenisz?... Chciales powiedziec chyba 10 lat....
- O ile wogole skonczymy....
- Ja bym watpil czy wogole zaczniemy...
- No jak tak bedziemy dyskutowac to napewno nie...
- Cisza... bierzemy sie za ta ksiege
- Dobrze juz dobrze, ale tak na tym pustkowiu?..
- A masz lepszy pomysl?
- Yyy.... Podobno 2 km. dalej jest Las Vegas.....
- Tia? To na co czekamy?
- Chyba was pogielo... Las Vegas jest w Tarnowskich Gorach...... - wypalil sd...
- Yy... dobrze sie czujesz? - zapytala Arha. - Trapp zbadaj mu glowke moze....
- Sd... Nie wiem czy wiesz, ale Las Vegas jest w USA....
- Blondynka.... - powiedzial cRaSh i oberwal..... poduszka ;)
- To nie chodzi wam o ta dyskoteke w Tarnowskich Gorach?
- NIE!! - okrzykneli chorem prawie wszyscy....
- Nie? - zapytal niepewnie Tommy.....
- N. I. E. - jak Niezidentyfikowana Istota E.
- Co za E??
- Yyy.... No E.... tak jak ten proszek ;)
- Dajcie juz spokoj z tymi kosmitami - wypalil cRaSh
- Wlasnie odczepcie sie od kosmitow, bo oberwiecie....
- CISZA!!... - wrzasnal trapper i wszyscy umilkli - Siadac w kolku i czytamy. Sd pierwszy.
- Eee.... dla.....
- Zadne dla tylko czytaj!
- No dobrze, juz dobrze - powiedzial zrezygnowany sd i zasiadl do czytania....
Po kilku godzinach (?) czytania nasza gromadka stala sie troche madrzejsza (tia jasne;)). W zwiazku z tym Tommy zaczal bardzo inteligentnym glosem:
- Ekhm... To teraz moze mi ktos powie..... O co tu do jasnej cholery chodzi?!
- Ja nie wiem. - odparla Gina przegladajac sie w lusterku, bo sd znow przypomnial jej, ze wyglada jak Eddie...
- Ja wiem, ale nie powiem - odrzekla Arha.
- Ja wiedzialam, ale zapomnialam - dodala Days.
- Spokoj.... dobra niewazne co wiecie, wazne ze musimy znalezc to zlote Bounce...
- No i ze mamy mape...
- Ale nie mamy laptopa...
- A mapa jest na ktorejs plycie w tej skrzyni....
- Jedziemy do miasta...
- Jakiego miasta?
- No Las Vegas...
- Yyy... Ale to jest chyba w Nevadzie....
- A gdzie my jestesmy?
- Yyyy ktoz to wie...
- Ja nie....
- Ja tez nie...
- Ja tak, a o co chodzi?
- O ten tramwaj co wjechal w nasz woz....
- yy jaki tramwaj?
- Tamten - powiedzial Tommy wskazujac w strone samochodu...... ;)

Historia papiestwa
[url=http://www.ram-rzeszow.one.pl]RAM Rzesz
Awatar użytkownika
sdms
Stra
 
Postów: 3408
Od: 05 Mar 2002 20:37
Miejscowość: Gliwice
Płeć: Nie określono

Postprzez Days on 05 Mar 2003 20:01

next part z malym przypomnieniem :D (a'la STAR WARS)


Wszyscy obejrzeli sie w strone samochodu, ktory zostawili na pastwe losu chwile po tym, jak postanowili sprawdzic, czym bylo toto male, na co wpadli (a co okazalo sie Zgredkiem pseudo Largo...).
BOOOOOOM!!!!!!!!!
- Te! - zaczela powoli Gina do Days, jakies 5 minut po BOOOM!
- No?
- To rzeczywiscie byl tramwaj...
- No...
- A co do cholery robil tramwaj na tym pustkowiu?
- No.... yyyyy...
- Jechal? - wtracil sie Tommy
- A to bardzo odkrywcze!
- No co?
- Te? - mruknal bardziej inteligentnie cRaSh
- CO?
- A jak ten tramwaj jechal skoro to kabelkow nie ma?
- Jakich kabelkow?
- Blondi! Tramwaje jezdza na kabelkach! Takich wiesz, DRUTACH!!! Tam o! (wskazal na linie wysokiego napiecia) Jak tamte!
- To moze na tych o! jechal? - wtracila Arha, ktora wciaz jeszcze bardziej przejmowala sie policzkiem niz samochodem (chrzanic samochod!)
- Ales ty qrde mONdra jest Arha! Jak mogl jechac na liniach wysokiego napiecia?!
- Sam je wskazales!
- Chcialem przypomniec Ginie jak wygladaja druty po ktorych jezdza tramwaje!
- Tramwaje nie jezdza PO drutach, a raczej POD drutami - wtracil sd inteligentnie, na co cRaSh prawie zabil go wzrokiem
- No co?
- Pod, po, nad, w... jaka roznica?! Wazne, ze procz tych drutow o! zadnych innych drutow tu nie ma! - podsumowal Trapper
- I?
- Co "i"?
- Jeez! Co z tego?
- No to z tego, ze to nie tramwaj wjechal w nasze autko bo nie mial jak jechac bez drutow!
- Ale macie problem! - wtracila sie Nikki - Tramwaj, nie tramwaj - wazne ze wjechal nam w autko i je rozwalil na samym srodku torow!
- CZEGO???!!! - wrzasneli wszyscy
- No torow... Takie wiecie... Metalowe, dlugie... z deskami po srodku... cos jak metalowa drabina z drewnianymi szczeblami polozona na stercie kamieni...
- cRaSh... - zaczela powoli Erka...
- Ooops... - cRaSh zaczal sie powoli oddalac pod naporem reszty - Skad moglem wiedziec, ze tam sa tory.... One wyskoczyly tak... tak nagle no... Towszystko wina tego Zgredka... Zawsze mowilem, ze Harry Potter nijak sie ma do LOTRa...
- Ja mu wierze... - Days dala sie przekupic
- No cos ty, Days! On tylko tak mowi!
- Nie... Ja naprawde tak uwazam... Days pomoz mi no! Bo oni gotowi sa mi zrobic cos... nienaturalnego...
- ...
- No wezcie! Przeciez nie moglem wiedziec, ze przyjedzie pociag i nam zmiazdzy autko... (swoja droga troche fajny musial byc ten pociag).
- Pociag?!!! - zaciekawil sie Tommy - Nie tramwaj?!
- Jak zwykle... - stwierdzila Reddie - Przespal polowe rozmowy...
- To jak my w koncu dotrzemy na ta Floryde?
- Najpierw musimy sie dostac do Las Vegas?
- A po co?!
- Mysl Tommy, mysl! To naprawde nie wymaga duzo!
- Ja wciaz mysle... - usmiechnal sie pod nosem.
- Ale nie o tym!!! - oburzyla sie Reddie, ktora poczula na sobie jego wzrok (heh... motyw z harlekina)
- To o czym?!
- Mamy skrzynie bounce! - zaczela rzeczowo Days - Na ktores z tych plytek jest mapa do miejsca, gdzie jest zloty bounce, ktrego musimy znalezc, ale zeby odczytac ta mape, to my musimy znalezc jakiegos kompiutra... A w Las Vegas sa same kompiutry - fakt, ze wiekszosc to "jednorekie bandyty" i te inne, ale pewnie maja tam jakies kafajki - w koncu to miasto elektroniki... CO?!
Wszyscy sluchali wykladu z mina :-O
- No na filmie widzialam, no!
- Ale nie oto chodzi?
- A o co?
- Przeczytalas ksiazeczke?
- Nie! Obejrzalam obrazki! Tam bylo takie cos a'la komiks...
- Aha...
- No ale jak w Las Vegas nie znajdziemy kompiutra?
- To pojedziemy do Silicon Valley! Blisko jest... chyba...
- Silikon mowisz! - Tommy znowu mial radoche...
- Nie o taki silikon chodzi! Chodzi o Doline Krzemowa!
- Aaaaaaaaa.... To ja na was poczekam w Las Vegas... W jakims milym klubiku...
- Ta..... Tylko jest jeden problem... - zaczela Erka
- ....
- Jak my tam dotrzemy? Nasze autko zostalo zmazdzone pociag...
- No wlasnie..... chyba nie pojdziemy na piechote...
- Mam pomysl! - ucieszyla sie Days
- NO?
- Poczekamy na ciapag!
- NA CO???!!!
- Oj dobra - na pociag.......

Image Image Image
Image
Awatar użytkownika
Days
Noldor Princess
 
Postów: 5910
Od: 05 Mar 2002 01:56
Miejscowość: LothLorien
Płeć: Laska

Postprzez Gina on 05 Mar 2003 22:36

- Hm.... zaczela Erka, wiecie mozemy sobie poczekac na ten pociag
- ciapag...
- whatever, ale nie wiemy dokladnie kiedy przyjedzie nastepny, przeciez mozemy tak czekac do...
- usranej smierci ? wcisnal sd
- dokladnie, dziekuje , erka kiwnela glowa
- a masz przepraszam cos lepszego do roboty ? Wtracil juz i tak poirytowany, zdespeowany i wszystko inne :P cRaSh
- no w sumie to..... zaczela Erka a cala ekipa spojrzala na nia wzrokiem tak pelnym nadziei, w sumie to nie, dokonczyla zalamujac wszystkich
- Ehh ludzie przesadzacie przeciez takie czekanie moze zaowocowac milym...
- TOMMY PRZESTAN MYSLEC TYLKO O SEXIE wrzasnela Reddie
- ale ja wcale o tym nie myslalam zaczerwienil sie chlopak
- ????? Nie myslalas co ? No ja tez nie myslalem ze ty mozesz nie myslec dziewczyno.. :P
- zamknij sie Trapper....
- ty sie zamknij bezpoczuciowcu humoru....
- oj daj mu spokoj powiedziala Brenda
- oj wez daj spokoj nie mow do niego 'daj mu spokoj' zaczela Reddie bo bedzie oafera
- Reddie cicho, nie mow do niej 'daj spokoj' zebym ja mu dal spokoj...
- zeby ogolnie byl spokoj bo bedzie afera - dokonczyl cRaSh
- czy ty sie mozesz przez chwile zamknac, ludzie sie kloca - zaczela Gina
- ty sie zamknij bo inaczej nie uslyszysz polowy z tej klotni
- no jesli bedziesz caly czas mamrotac cRaSh to faktycznie ani ona ani ja ani nikt inny nic z tej klotni nie uslyszy - powiedziala Days
- a ty jej nie bron zreszta sama gadasz i przez ciebie nic nie slychac
- jasne a kto ostatni teraz mowil
- ty
- nie ty
- to bylo zanim...
- nie, ja bylam przedtem
- cicho badz i daj mi wreszcie posluchac tej klotni
................
- no ? cRaSh spojrzal na Trappa
- co 'no' ?
- no co z ta klotnia ???
- eee a kto sie klocil ?
- no jak to kto ? WY !
- Wy ?
- nie nie my , wy
- jak nie wy to my ?
- nie my tylko, qrde ty i trapper
- ja jestem tarpper
- ty i tommy
- eeee ale tommy jest kolo reddie, nikt sie nie kloci...
- ale sie klociliscie
- kiedy ?
- no przed chwila
- nie
- tak
- chcesz powiedziec ze nie bylo zadnej klotni ???
- byla...
- no wlasnie
- ... miedzy toba i days i gina
- my sie klocilismy, spytala gina znad lusterka
- aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ja z wami zwariuje - krzyknela Nikki, po czym podniosla rece do gor - blagam, blagam o pociag przeciez my sie tu pozabijamy......
I w tej chwili ( tak tak ) wszyscy zauwazyli zblizajaca sie maszyne
- z torow wiara !!!!!!!! Krzyknal sd
- aaaaaaaaa bounce !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- gdzie ????
W tej chwili pociag z hukiem przejechal i zatrzymal sie obok nich
- .. na torach.. byly powiedziala prawie placzac erka
- yyy nie na toach, ja je mam krzyknal Tommy... no co chcialam sobie troche.. znaczy ee chcialem sobie posluchac, chyba mozna
- ahhhh tommy - i reddie pocalowala go w policzek - jestes the best
- to to ja wiem ! :P
- ale skromnoscia to nie grzeszych zaczal sd
- cicho, moze wsiadziemy do ptego pociagu, zaczal cRaSh
- heh tia, drzwi pozamykane, to nie stajca
- no ale stanal
- komu stanal ??? Spytala Arha
- ehh a ja myslalam ze jestem zbocozna zaczela Gina
- a ja myslalam.. znaczy em ze jestem sam z moim problemem zaczal Tommy
- ciszaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa krzyknal cRaSh
w tej chwili otworzylo sie okno z kabiny konduktorow i z okna wyjrzala...
- moze was podwiezc, niedawno prawko robilam :D
- czy to jest ? spytala blada Arha
- tak to jest...
- jaki mamy wybor ?
- wsiasc albo biec jak najddalej stad
- byla taka song
- co Days ?
- byla taka song tej , gorniakowej, jak najdalej stad.. jak najdalej chce biec la la la - no co ? Nie jarzycie....
- dajcie mi noz trapper zlapal sie za glowe
- sluchajcie nie wiemy ile bedziemy musieli biec do odwaznych swiat nalezy wiec moze...
- taa Nikki jk taka madra jestes to wlaz pierwsza
- ehh chyba mnie nie poznajecie - to ja - britney - britney spears :D
- brrrrr Erka az sie wzdrygnela
- chyba spears , britney spears
- nevermind :D Wlazicie czy nie ? :D
- wlazimy krzyknela wojowniczo NIkki i otworzyla drzwi do przedzialu
- hmm wiecie ja wiem ze jej ostatnia plyta sie slabo sprzedala ale zeby od razu motorniczym ?
- cicho badz days i wlaz......
kiedy cala ekipa znalazla sie juz w pociagu i ten ruszyl, i kiedy otworzyly sie drzwi do przedzialu lekko ich zamurowalo to co zobaczyli
- nieee krzyknela reddie z tommym
- nie wyszeptala gina
- to chyba sen powiedzial cRaSh
- za duzo zlych wiesci jak na jeden dzien... powiedziala Arha
- to nie jest wiesc to nowina wcisnal capt.
- zamknij sie wreszcie powiedzial tarpper - co robimy z tym... czyms ???
Awatar użytkownika
Gina
mod
 
Postów: 5525
Od: 02 Mar 2002 03:12
Miejscowość: Grande Sud
Płeć: Laska

Postprzez Arha on 06 Mar 2003 02:19

A oto kolejna część....


-Co wy tak stoicie, tarasujecie przejście - odezwała się z tyłu erka, która zgodnie z zasadą najpierw bydło, później cowboye została z tyłu... a teraz żałowała, bo nic nie widziała
-Erciu, dla własnego zdrowia psychicznego nie powinnaś tu wchodzić - powiedział trapper
-E tam czemu nie - zapytała Arha - zawsze można się pośmiać
-Wiesz, ja nie wiem, czy śmieć się czy płakać - zauważył sd
-Chusteczkę?
-Nie, dzięki Gina, mam swoje
Oczywiście komentarze tych, co się przepchnęli do przedziału tylko pobudziły ciekawość Erki, więc delikatnie, lecz stanowczo przecisnęła się na front - i jak to zwykle bywa w takich przypadkach otworzyła oczy tak szeroko, że miało się dziwne wrażenie, że zaraz wypadną z oczodołów na podłogę z cichym plaskiem i zamarła w totalnym bezruchu, jeśli nie liczyć trzęsących się warg... w końcu rozwikłała filozoficzny problem dręczący Strażnika Miecza i wybuchnęła śmiechem.
A oto co zobaczyła:
Większość przedziału zajmowały rozstawione w różnych strategicznych punktach lustra, odbijające różową poświatę. Spojrzenie wiernych fanów rocka padło w pierwszej kolejności na piecyk stojący w kącie... oczywiście w kolorze różowym (piec, nie kąt... z resztą kąt też....). Następnie przenosili wzrok na dziwną postać na środku...
Postać oczywiście jak to zwykle w takich przypadkach była nie miała pojęcia z tego, że gromada dziwnych ludzi i niekoniecznie ludzi stoi w drzwiach i patrzy - choćby dlatego, że oczy miał zamknięte, a w uszach słuchawki (nie pytajcie o kolor).
Postac trzymała różową gitarę.
I udawała że na niej gra stojąc przed wielkim lustrem. Było to coś pomiędzy atakiem padaczki a totalną parodią gitarzysty. Choć zdecydowanie bliżej było do padaczki.
Erka w końcu spoważniała, i wyprostowała się powoli.
-No dobra, niech mi ktoś powie, z jakim to ciekawym obiektem fauny mamy do czynienia.
-Nie wiem, - wzruszył ramoinami cRuSh - ale jest prosty sposób, żeby się dowiedzieć. - i nie czekając na chóralne pytanie 'co??' podszedł do niezidentyfikowanego obiektu latającego... albo i nielatającego, rozejrzał się na boki, znalazł odpowiednio długi pogrzebacz (skąd pogrzebacz w pociągu?? Pewnie z tego samego źródła co poduszki) zrzucił nim słuchawki z uszu Czegoś.
Coś nie zareagowało.
Co w oczywisty sposób wqrzyło cRuSha
-To może ja spróbuję - zaproponowała Arha występując przed szereg z miną zmuszającą do niepokoju o przyszłość Czegoś. Zanim ktokolwiek zdążył powiedzieć 'serial killer' podeszła, wyrwała czemus różową gitarę z rąk i trzasnęła go nią w głowę...
-Auć - zauważył Tommy
-Trzeba było powiedzieć, użyłbym miecza - zauwazył sd
-Właśnie dlatego nie powiedziałam :P
-Dzięki
-Panie i panowie, a może zobaczylibyśmy co Arha zabiła?? - odezwała się Days
-po pierwsze nie zabila - odezwał się trapper - następnym razem musisz się bardziej postarać
-Tak jest wodzu
-a po drugie?? - zainteresowała się Gina
-Po drugie, jakieś 2 minuty temu minęliśmy Vegas
-CO??
Krzyk był taki donośny, że obudziłby umarłego. Obudził również ofiarę złego humoru Arhy, która usiadła, rozejrzała się dookoła, uśmiechnęła się nieco gorzej niż idiotycznie i powiedziała
-Cześć, jestem Nick... Nick Carter...

Znudziły mi się waszych smoków powtórki
Zgadzam się
Zrobię co chcecie
Za królestwo i pół córki
Awatar użytkownika
Arha
Lioncourt
 
Postów: 2720
Od: 11 Mar 2002 01:06
Miejscowość: Wroclove
Płeć: Laska

Postprzez NiKKi Rebel on 06 Mar 2003 22:00

-KTO??
-No jestem Nick Carter, może lepiej znacie mnie jako ex BSB, bardzo lubie rock, nagrałem płyte rockową, lubie też BJ i Nirvane .....
-Jeez .. ja tego nie słucham - powiedziała Gina i już chciała odejśc kilka metrów od całej drużyny [Bounce ;P]
-Nigdzie nie pójdziesz .. trzeba być miłym - powiedział Tommy łapiąc ją za reke. Gina nie miała większego wyboru, wiec usiadła sobie na podłodze i przysłuchiwała sie bardzo ciekawej rozmowyie .. a właściwie monologowi [czy monologu .. shit nie mam słownika :grin::grin: ]
-a tak w goóle to nie wiem czy wam mówiłem, ale jestem bardzo przystojny, umiem grać na gitarze .. zagrać wam coś???
-damn ... chodzmy do innego przedziału, a może najlepiej wagonu .. jak sie da - jęknęła Erka
Drużyna Bounce :grin: z trapperem na czele zaczeła powoli przechodzic do innego przedziału ... po kilkunastu jak nie kilkudziesięciu minutach im sie udało [ah ta organizacja].
Weszli do nastepnego przedziału ..... po tym co widzieli w pierwszym nic nie mogło już ich zaskoczyć .. a jednak .... kolejny przedział przypominał coś w rodzaju jungli ... papugi, liany, drzewa, kwiatki i takie tam
-yeah, tu jest w deche - powiedziała z zachwytem Nikki
-Tia, tylko uwazaj, zeby ci ptak na głowe nie narobił - powiedział ze smiechem Sd, który po chwili zniknał mu z twarzy ... chłopak poczuł że cos uderza w jego ramię ... cóz tu dużo mówić, ptak na niego nasrał
-łeeeeeeeeee - powiedzieli wszyscy
-why zawsze mi sie to zdarza?? ... Gina, czy teraz dasz mi husteczke?? - spytał patrząc błagalnie na dziewczyne
-mówiłes ze masz właśne
-moich mi szkoda ... to śmierdziec zaczyna, dajesz czy nie??
-masz
Gdy sd wycierał sie z kupy :grin: reszta zwiedzała wagon. Nagle usłyszeli komunikat
"przepraszamy za pomyłke .... za 2 minuty bedziemy w Las Vegas ... Brit dorwała sie do misrofonu, a everybody znamy jej iloraz inteligencji ... po prostu sie poor girl pomyliła ... przpraszamy"
-Wiedziałam, ze jej ufac nie można - powiedziała Reddie
-Komu??
-No britney
-A tia, jasne ... a teraz kazdy wykłada kase na stół - powiedział cRaSh
-Jaki stół?? Przeciez jesteśmy w jungli - powiedziała Days
-No dobra, na podłoge, gdziekolwiek
-PO CO??
-Jak to po co ... - zaczął Tommy
-Przeciez jedziemy do Las Vegas .. stolicy hazardu !! - dokończył z zachwytem cRaSh
-Bedziemy bogaci! - krzyknęły jednocześnie Nikki & Arha z wielkim :grin: na twarzy
-przecież o to cały czas mi chodzi ....
Kazde z nich powyciagało wszystkie pieniądze ... wiekszośc z butów ... ale jakby na to nie patrząc uzbierali
-Dokąłdnie 127$ - powiedział Trapp ze skwaszoną miną
-Co ty chcesz przeciez to kupa forsy - powiedziała Erka
-Ani słowa o kupie - warknął Sd
-Dobra, sorki
W tym monencie usłyszlei kolejny komunikat :
" WYNOCHA Z POCIAGU ..... ZNACZY SIE ..... WELCOME IN LAS VEGAS"

[size=75]G
Awatar użytkownika
NiKKi Rebel
Never Say Goodbye
 
Postów: 1497
Od: 01 Sie 2002 20:05
Miejscowość: Tuonela
Płeć: Nie określono

Postprzez sdms on 28 Mar 2003 19:12

Dobra oto kolejna część... Miłego czytania :)


Nasza gromadka wysiadła z pociągu, postawiła skrzynię na ziemi i usiadła na niej... A właściwie większa część drużyny usiadła na skrzyni, gdyż zabrakło miejsca dla jednej osoby, a mianowicie Arhy....
- Ej! A ja gdzie usiąde?
- Możesz usiąść mi na kolanach... - powiedział z nadzieją Tommy...
- Yy... To może ja już postoję....
- Tommy zamknij się i spadaj ze skrzyni - powiedział sd zrzucając kumpla na ziemię. - Arha siadaj tu koło mnie - dodał.
- Ej sd nie pozwalaj sobie - krzyknął Tommy gdy już wstał z ziemi.
- Uważaj Tommy bo wyciągne miecz....
- Spokój panowie - zarządził cRaSh i wszyscy umilkli... Jednak, że cisza była troche niezręczna odezwała się Brenda:
- I co teraz?
- Jak to co?
- No tak po prostu co teraz?
- Yy... nie wiem...
- Jak to nie wiesz?
- No tak po prostu nie wiem...
- A ktoś wie?
- Ja wiem.... chyba...
- Cisza! - zdenerwował się trapper - Musimy znaleźć jakieś lokum....
- Pogieło cię? Mamy tylko 127 $.... Za co będziemy grać jak wydamy tą kasę?
- Właściwie to mamy 126 $..... - powiedziała niepewnie Marcia....
- Yy... jak to?
- Yyy.. No wiecie.... Tutaj wszystko jest takie drogie...
- Znaczy się co jest drogie?
- Yy.. no hotele, jedzenie, kible....
- Kible?.....
- Yyy.... No wiecie każdemu się może zachcieć....
- Wydałaś 1 $ na kibel? - zapytał z niedowierzaniem Tommy.
- Yy... No w sumie....
- Dobra cicho... wiec mamy te 126 $... Przydałoby się więcej...
- To na co czekamy? Idziemy zagrać... - cRaSh rzucił się przed siebie, ale trapper go powstrzymał...
- Spokojnie.... Tu jest Las Vegas.... Musimy mieć plan....
- Yyy dobra to wy tu opracowujcie plan a ja idę w krzaki...
- Powodzenia....
- Tylko się nie potknij...
- Nie oblej się...
- I uważaj na ptaki....
- I dzięki za miejsce...
- Tommy jak wrócę to i tak zejdziesz....
- Zobaczymy...
- Dobra idz już bo się posikasz w gacie...
- Oki, oki... już idę.... zaraz wracam - to powiedziawszy sd zniknął w krzakach...
- Dobra panie i panowie, więc plan jest taki.... - trapper zaczął wykładać przygotowany na szybko plan... minuty mijały... mijały minuty.... Nastała cisza.... aż wreszcie....
- Gdzie do cholery jest ten sd - wypaliła Gina...
- Nie wiem.. może idź go poszukaj...
- Dlaczego ja?
- Bo ty najbardziej za nim tęsknisz...
- Wcale, że nie...
- Dobra spokój... Chyba idzie...
Trapper wcale się nie pomylił i za chwilę z krzaków wyszedł sd, z dość nieciekawą miną...
- Polałeś się w gacie? - zapytał Tommy.
- A może ptak na ciebie narobił? - dodała Arha.
- Bardzo śmieszne... Dobra nieważne... Jest coś co powinniście zobaczyć....
- Co takiego?
- Chodźcie za mną...
Sd poprowadził grupkę w krzaki a dalej ścieżką która się za nimi znajdowała.... W końcu zatrzymali się przed jakimś znakiem...
- Spójrzcie.... - powiedział sd.
- No znak i co z tego? - zapytała Days.
- No przeczytajcie co na nim pisze...
- Yyy... Trapp ty czytaj... jesteś w tym dobry...
- A co ty nie umiesz?
- Umię...
- No to czytaj...
- Yyy no dobra, więc tu pisze: "Welcome to Las Vegas"...
- Jesteś tego pewna? - zapytał sd.
- Yyy no tak...
- Dobra dajcie mi spojrzeć... - cRaSh przypatrzył się znakowi i....
- Fuck... To nie jest Las Vegas, tylko Las Wegas...
- Yyy... gdzie różnica?
- Nie umiesz czytać? Wegas, jest napisane przez W jak wielbłąd dwugarbny...
- Jaki znowu wielbłąd?
- Nieważne... ważne, że jesteśmy nie tam gdzie powinniśmy...
- To co robimy?
- Trzeba wymyśleć nowy plan.....

Historia papiestwa
[url=http://www.ram-rzeszow.one.pl]RAM Rzesz
Awatar użytkownika
sdms
Stra
 
Postów: 3408
Od: 05 Mar 2002 20:37
Miejscowość: Gliwice
Płeć: Nie określono

Postprzez Days on 30 Mar 2003 01:22

kolejna czesc........ here we go!

- Nowy plan, nowy plan... - zaczela Nikki miotajac sie nerwowo po krzakach
- No wlasnie - nowy plan... - powtorzyl cicho sd - Trzeba obmyslic nowy plan...
- No to myslimy - zawyrokowal Trapper po czym przeszedl do pozycji zwanej "oddajmy sie chwili refleksji" (znanej z pewnego serialu o neurotycznej prawniczce - nota bene very gut)
- I co? - zapytal po chwili (trwajacej jakies 10 s) cRaSh najwyrazniej znudzony mysleniem (ciekawe czemu?)
- Nic
- Nic
- U mnie tez nic
- 0
- Nothing
- Nada
- CO???
- Nada czyli nic po hiszpansku...
- Zero czyli nic.
- Kto mi tu Budke cytuje?! - wkurzyla sie Gina - Zaraz zaczne gryzc!
- Ale co ty chcesz Gina? - zasmiala sie Arha z Days - To taki ambitny text!
- No wlasnie - jakos za ambitny dla mnie - nigdy nie pojme, czemu zero to nic ;)
- Przestancie chichotac tylko myslcie nad planem!!! - zrugal je Tommy
- Sam sobie mysl! Ty myslisz, ze to tak latwo myslec nad planem!
- Wcale nie mysle, ze mysle ze to tak latwo myslec nad planem!
- A ja mysle, ze ty myslisz, ze myslisz, ze to tak latwo myslec nad planem.
- Mysle, ze sie mylisz myslac, ze ja mysle, ze mysle...
- Ze co? - wtracila Arha, ktora zgubila watek po drugim "mysle" - Jak mozesz myslec, ze myslisz, ze whatever Tommy, skoro ty nie myslisz?
- Wlasnie ze mysle!!! - oburzyl sie - No... tylko moze nie do konca zgodnie z tematem myslenia...
- STOP! - przerwal im cRaSh - Koniec myslenia o mysleniu i...... (tu spojrzal na T