Ameryki nie odkryję, pisząc, że mentalność ludzi w tym kraju totalnie zniszczył komunizm... Który trwał o wiele dłużej, niż obecna demokracja...
I myślę, że muszą minąć ze dwa pokolenia, aby bez żadnych naleciałości i obciążeń przeszłości, coś się tutaj mogło zmienić...
My, jako społeczeństwo, często wstydzimy się naszej przynależności narodowej ( w przeciwieństwie np. do Amerykanów)... I chociaż czasami jest się czego wstydzić, to myślę, że coś zaczyna się zmieniać... Bo już coraz rzadziej , ktoś z koszulką z napisem "Polska", kojarzy się z chociażby ze skinheadem, a i nasza flaga, coraz częsciej w naszych oczach nabiera szacunku...
Fatalną robotę wykonują wszelkie skrajnie prawicowe ugrupowanie ( czy jak kto woli narodowościowe- łącznie z pewnymi, kościelnymi anomaliami...), które sprawiają, że patriotyzm kojarzy się... (oki- bez nazwisk

) A potem, skutkiem tych różnych przegięć ( również w temacie korupcji, do której JUŻ SIĘ WSZYSCY PRZYZWYCZAILIŚMY), jest słaba, wręcz beznadziejna, frekwencja wyborcza...
Bo Polacy nie wierzą już w politykę... Często słyszę zdanie " Oby nie było GORZEJ! A do wyborów nie pójdę! Bo po co? Aby jakiś DARMOZJAD brał 10 tyś. za miesiąc?!"
Druga sprawa, to bezrobocie... I brak szacunku dla ludzi pracujących...
Jeśli sposobem na rozwiązanie bezrobocia właśnie ma być pensja 400 złotych, to niech się "góra" nie dziwi, że czarna strefa ma sie dobrze i będzie mieć się coraz lepiej...Każdy ma prawo do godnego życia, dobrej zapłaty i odpoczynku ( jakie to banalne...)
Moje pokolenie ( prawie 30-latków

) CHCE STĄD UCIEKAĆ... A jeśli nie uciekają, są totalnie uziemieni długami, kredytami, rodziną... Bez perspektyw na przyszłość, żyjący z dnia na dzień, chowając do pustej kieszeni dawne ideały i marzenia...
Albo spotykam często totalnie przeciwstawną postawę, polegającą na odbijaniu sobie szarego dzieciństwa nieustającą zabawą... Ci, to już na pewno nic nie będą chcieli zmieniać- ..." bo to i tak nic nie da... Zresztą... Dla kogo?..."
Ja osobiście kocham ten kraj, ale NIENAWIDZĘ tych, którzy siedzą gdzieś tam, na górze, i w oderwaniu od społeczeństwa podejmują często za nie bardzo ważne decyzje ( albo bez jego poparcia) To taka demokracja a'la Polska... Niestety...
I wiecie co jest najgorsze... Że JA również coraz mniejszą mam ochotę robić cokolwiek dla innych, dla Polski...
Tylko dla siebie... Bo kto inny o mnie zadba, jeśli sam nie zadbam o siebie...
Owszem miałem ideały, ale życie, jak to zwykle bywa, zweryfikowało je dosadnie...
Koniec narzekania...
I przepraszam za zbyt długi wywód, ale i temat był nietypowy ( trywialnie pisząc-"fajny"

)