Popieram wypowiedź trappa zacytowaną przez sd, może to własnie na tym polega? Ten cały plan... Dziś wieczorem oglądałam TV - na każdym polskim programie jaki mam (jest ich całe 6

) był program o Papieżu... I ciekawa jestem, czy ktoś był zły za odwołanie filmu na który być może czekał cały tydzień, bo mi się wydaje, że nie.
W tych tragicznych chwilach ludzie zrozumieli, kto jest dla nich ważny i potrafili zjednoczyć się w modlitwie... Chrystus chyba powiedział kiedyś coś o tym, że gdzie jest wiele osób modlących się, On tam na 100 % też jest... Przez modlitwe każdy w jakiś sposób przyjął Chrystusa do serca, chociaż wczesniej do siebie Go nie dopuszczał... <shit, czy ja zaczynam gadać jak sd
![Smile :]](./images/smilies/icon_smile5.gif)
? >
Tak w ogóle, czytając jedno forum, natknęłam się na wypowiedź, że ktoś tam nie wierzył w Chrystusa, ale wierzy w Papieża... To ja zacytuje text, który mi od piątku chodzi po głowie:
If I don't believe in Jesus, how can I believe the Pope
Może Ci wszyscy co sądzą tak jak ta osoba z forum, po prostu nie chcą do siebie dopuścić, że ufając Papieżowi, ufają Jego wierze...
I wróce jeszcze, do tego planu, kolejny raz popieram trappa - ludzie potrzebują porządnego kopa, żeby zrozumieć kim są, gdzie, co robią... Może zaszliśmy już tak daleko, że to było jedyne wyjście? Bo naprawdę, bez powodu nie można nam było Go zabrać...
Papież do samego końca zachował pogodę ducha, tak było przez całe Jego życie... Jest tysiące anegdot z nim w roli głównej; ten gołąb, którego wypuszczali z Jego okna, a w rezultacie wylądował mu na czapce chyba do końca życia będzie wywoływał u mnie śmiech do łez... To wszystko powinno być dla nas wzorem, jak pogodzić się z tym, że umieramy... Z pogodą ducha...
Kochał młodzież... Młodzież kocha Jego... W dzisiejszych czasach to naprawdę... inne... Pokażmy mu, że Jego śmierć nie poszła na marne...
UMARŁ ZA NASZE GRZECHY NA SWOIM NIEWIDZIALNYM KRZYŻU...