Gina napisał(a):Ale w kazdym razie ten co gral Lefroya byl slodki
James McAvoy - tego goscia uwielbiam - gral w Ostatnim Krolu szkocji i gral pana Tumnusa w Kronikach Narnii i teraz w ATONEMENT bedzie

ma boski akcent i jst kochany
anyway musze to zlookac, bo nawet nie wiedzialam, ze cos takiego wyszlo. chociaz za hatheway nei przepadam
anyway jako ze sie okazalo, ze w polsce w kinach, a w danii bylo juz we wrzesniu i przegapilam, to no na kompie:
A Might Heart czyli cena odwagi z Angie. I no ostatnio duzo filmow z arabskimi nawiazaniami sie trafia w kinach czy w ogole. i w sumie nie wiem, czy dobrze, czy zle... nie ma to chyba znaczenia. Ale generalnie ten film jets DOBRY. Wiadomo - historia, ktora opowiada, oparta na biograficznej ksiazce Marianne Pearl to naprawde poruszajaca opowiesc o niesamowitej kobiecie i niesamowitym terrorze, jakiego doswiadcza. Zatem pracujac na takiej podstawie, nie mozna raczej zrobic zlego filmu, bo nie da sie opowiedziec tak tej historii, zeby nie ruszyla. I ten film rusza. naprawde rusza. ALE. Ale nie jest to film wybitny, jakim niewatpliwie moglby byc.
Nie wiem, co zawinilo - czy formula filmu - z jednej strony ciekawa, w pewien sposob nawiazujaca do tego, ze ksiazka jest oparta na autentycznych faktach. W sensie film jest tak nakrecony, ze ma sie wrazenie, ze to dobrze zmontowany film dokumentalny. Kamera po prostu sledzi poszczegolne postacie i ich poczynania. ma sie wrazenie, ze to dzieje sie w czasie rzeczywistym i po prostu oglada sie cala akcje, tak no... no na zywo. Z jednej strony ciekawy zabieg, z drugiej... blokuje emocje i wg mnie splaszcza film. Zaczyna brakowac jakiegos wyrazu.. nie wiem. wszystko robi sie takie plaskie i takie whatever. moze to tez wina tego, ze niby dokument w czasie rzeczywistym, ale i tak wiemy, jak sie skonczy ta historia... moze to zabiera emocje...
a moze tez fakt, ze film jets poszatkowany tak troche... nieproporcjonalnie. nie wiem.
co jets jednak dobre. co jest jednak ZNAKOMITE, to Angelina Jolie. Dawno nie ogladaliscmy Angeliny w dobrym filmie, grajacej postac z profilem psychologicznym glebszym niz dekolt w sukience. jej wersja Marianne jest po prostu... po prostu WOW! Sposob w jaki oddaje jej wole walki przez caly film, trzymanie sie nadziei, nie poddawanie sie... zwalczanie chwilowych zalaman... a potem koncowy krzyk... ten krzyk to jest po prostu... az mnie zabolalo. zdecydowanie swietna rola. i boje sie, ze mi Angelina sprzatnie oscara Keirze (chociaz jej w Atonement nie zobacze do stycznia.. hostia puta!), bo zasluguje na nagrode ta rola. Zdecydowanie.
-------------------------
no i przed egzaminem jeszcze sobie strzelilam odmozdzacza czyli
Planet Terror i no co mozna powiedziec o tym filmie... no naprawde gluuuupi i posrany jak nie wiem

i obrzydliwy

ale smieszny

i fajnie sie oglada. i pewnie wiecej go juz nie zobacze

no bo sorry ale "daj mi noge, daj mi noge, nie mam nogi, mam karabin zamiast nogi"

wole death proofa, bo nie bl tak obrzydliwy, ale w sumie w PT wiecej sie dzialo.