Nowa płyta-nowy producent

Wszystko co dotyczy Bon Jovi

Moderator: *mods team

Postprzez sdms 03 wrz 2004 12:55

Ludzie, tylko się nie kłoćcie, bo po co...


Evie napisał(a):Więc uważam, że przy pojęciu 'ulubiony zespół' nie ma czegoś takiego jak obiektywizm.

A ja uważam, że jest... Niedoskonały obiektywizm.. Coś pomiędzy obiektywizmem, a subiektywizmem... Można mieć ulubiony zespół i napisać recenzję płyty ją krytykującą, jeżeli nam się ta płyta nie podoba, ale nigdy nie skrytykujemy tej płyty doskonale, nie wyłapiemy wszystkich jej niedoskonałości itp., bo niektóre słowa krytyki po prostu nam nie przejdą przez palce :).. Albo po prostu będziemy bronić zespołu zachwalając wcześniejsze jego dokonania, a te które nam się nie podobają stawiając w cieniu tych, które uważamy za najlepsze kąski danego zespołu...



Pozatym zawsze uważałem, że najlepiej jest wyrwać zdanie z czyjejś wypowiedzi i na nim się oprzeć, nie zważając na to, że w ten sposób zmienia się sens całej wypowiedzi...
Historia papiestwa
[url=http://www.ram-rzeszow.one.pl]RAM Rzesz
Avatar użytkownika
sdms
Stra
 
Posty: 3408
Dołączył(a): 05 mar 2002 15:37
Lokalizacja: Gliwice
{ GENDER }:

Postprzez Evie 03 wrz 2004 17:18

A ja uważam, że jest... Niedoskonały obiektywizm.. Coś pomiędzy obiektywizmem, a subiektywizmem... Można mieć ulubiony zespół i napisać recenzję płyty ją krytykującą, jeżeli nam się ta płyta nie podoba, ale nigdy nie skrytykujemy tej płyty doskonale, nie wyłapiemy wszystkich jej niedoskonałości itp., bo niektóre słowa krytyki po prostu nam nie przejdą przez palce :).. Albo po prostu będziemy bronić zespołu zachwalając wcześniejsze jego dokonania, a te które nam się nie podobają stawiając w cieniu tych, które uważamy za najlepsze kąski danego zespołu...


To co opisałeś nazywa się: subiektywizm.
Avatar użytkownika
Evie
Undivided
 
Posty: 1238
Dołączył(a): 23 kwi 2004 20:18
Lokalizacja: Sherwood
{ GENDER }:

Postprzez sdms 03 wrz 2004 19:22

Evie napisał(a):
A ja uważam, że jest... Niedoskonały obiektywizm.. Coś pomiędzy obiektywizmem, a subiektywizmem... Można mieć ulubiony zespół i napisać recenzję płyty ją krytykującą, jeżeli nam się ta płyta nie podoba, ale nigdy nie skrytykujemy tej płyty doskonale, nie wyłapiemy wszystkich jej niedoskonałości itp., bo niektóre słowa krytyki po prostu nam nie przejdą przez palce :).. Albo po prostu będziemy bronić zespołu zachwalając wcześniejsze jego dokonania, a te które nam się nie podobają stawiając w cieniu tych, które uważamy za najlepsze kąski danego zespołu...


To co opisałeś nazywa się: subiektywizm.

subiektywizm (Wilga)
rz. mnż I, D. -u, blm 1. ‘kierowanie się w działaniu, ocenianiu, poznaniu osobistymi przekonaniami, upodobaniami itp.’ 2. filoz. ‘pogląd zakładający zależność poznania od wewnętrznych cech poznającego podmiotu, nie zaś cech badanego przedmiotu; przeciwieństwo obiektywizmu’

Jakbym w podanym wyżej przykładzie miał się zachować subiektywnie to bym w ogóle nie krytykował tej płyty, tylko ją zachwalał, bo mnie się osobiście podoba czy coś... Chodzi o to, żeby patrząc na płytę obiektywnie napisać częściowo obiektywną recenzję poprzez spłycenie niedoskonałości płyty... I o to mi właśnie chodziło, a to nie jest subiektywizm....
Historia papiestwa
[url=http://www.ram-rzeszow.one.pl]RAM Rzesz
Avatar użytkownika
sdms
Stra
 
Posty: 3408
Dołączył(a): 05 mar 2002 15:37
Lokalizacja: Gliwice
{ GENDER }:

Postprzez Evie 03 wrz 2004 19:47

To jest subiektywizm, bo albo się jest obiektywnym całkowicie albo nie jest wcale. Nie ma czegoś takiego jak 'bycie trochę obiektywnym'. Jakbyś był obiektywny napisałbyś dokładnie to co o tej płycie pomyślałeś w taki sposób jakby zespół, który ją wydał był ci całkowicie obcy i całkowicie obojętny, a ta płyta pozwoliłaby ci dopiero wyrobić zdanie na ten temat. A jako że powtarzam - jeśli chodzi o 'ukochany czy ulubiony zespół' (już nie wiem którego słowa użyłam) obiektywizmu nie ma, bo skoro jest ulubiony to znaczy że twoje zdanie na jego temat opiera się nie tylko na 1 płycie czy co gorsza 1 piosence. I dlatego dzięki całemu dorobkowi, który zapewne w większości się podoba (w końcu gdyby się nie podobał nie byłoby mowy o pojęciu 'ulubiony zespół') tego zespołu się broni albo nawet to co złe próbuje załagodzić czy wytłumaczyć. A to nie jest obiektywne. Poza tym - ja mam w domu encyklopedię i nie potrzebuję definicji.
Avatar użytkownika
Evie
Undivided
 
Posty: 1238
Dołączył(a): 23 kwi 2004 20:18
Lokalizacja: Sherwood
{ GENDER }:

Postprzez Gina 04 wrz 2004 17:38

Evie - Ty tak specjalnie nie zauważałaś znaków zapytania i ironii w moich zdaniach ? :xkroplad:


a wszystkich innych można zamknąc tak ?

A dlaczego uogólniasz? Ile jest zespołów nie za bardzo promowanych, takich za którymi cały kraj nie szlaeje? Dużo i to nie tylko Bon Jovi. A tych, którzy są teraz bardzo popularni akurat można zaszufladkować - mamy tych którzy grają plastikowy pop, mamy tych młodych jazzujących, mamy zespoły hip-hopowe i nu-rockowe czy nu-metalowe. A jako że Bj jak powiedziałaś zmieniają styl - gdzie w takim razie pasują?

pierwszy znak zapytania, oczywiscie ze uwazam ze zamknac NIE mozna
dlatego napisalam to pod
I myslę, że BJ nie są też dlatego tak promowani bo jakoś nie można ich dopasować do jednego gatunku, nie można ich zamknąć w jednej szufladzie i dlatego też nie można w tak dużym stopniu uzyć ich do sterowania większymi grupami ludzi.

:wink: zreszta chodzi mi ogólnie o to, że wytwórnie w latach '80 promowały właśnie takich artystów jak BJ, i robili z nimi PRAWIE to samo co z dzisiejszymi gwiazdkami. Nie ma znaczenia czy mozna ich dopasować do jakiegoś gatunku czy nie (Bo jak już napisałam nie ich jednych...) chodzi o to, ze zmieniły się czasy, gusta muzyczne, odbiorcy, co za tym idzie artyści promowani najbardziej przez wytwórnie również. No ale to się chyba wszystko rozumie samo przez się :confuse:

Mam na siłę szukać innych piosenek które mi się nie podobaja czy moze mam z góry założyć ze skoro nazywam się FANKĄ to ma mi się podobać wszystko co wychodzi pod szyldem zespołu, zanim zdejmę folię opakowująca nowa płytę ?

To w końcu co wybierasz, bo już nie wiem - chcesz szukać na siłę innych piosenek które ci się nie podobają? I co rozumiesz sama przez słowa 'sztuką jest zjechać album swojego idola'?

znak zapytania numer dwa. wypowiedz byla pod :
Tylko gdyby tak faktycznie dokształcać się w jechaniu na swoich idoli i zawsze szukać tego co złe to po pierwsze sobie samemu można obrzydzić przyjemność słuchania a po drugie można sobie też zadać pytanie - to w takim razie za co ja go/ich nazywam swoim idolem?

I nie wiem.. może ja niewyraźnie pisze. Jesli mi się coś nie podoba i bym pisała recenzję to napisałabym to (jak napisałam już wcześniej) ale NIE "dokształcałabym się w jechaniu na swoich idol" - nie widzę sensu :P
I co rozumiesz sama przez słowa 'sztuką jest zjechać album swojego idola'?

wyjaśniałam już
Sztuką jest zjechać album swojego Idola, wytknąć błędy i napisać "do ludzi" że jako fan ma się nadzieje ze następna płyta będzie lepsza. Ocenianie płyt również nie zależy tylko od tego czy recenzentatnowi spodoba się krążek. Dobry dziennikarz potrafi zauważyć i powiedzieć czy zespół poszedł muzycznie naprzód od poprzedniej płyty, czy moze cofnął się i zaczyna pożerać swój ogon.

jaki inny cel ? Zaintrygowało mie strasznie...

A proszę. Prawda jest taka że dziś można odnieść sukces muzyczny baaaardzo często przez prowokację. Mało to jest 'artystów' którzy prowokują byle tylko więcej na tym zarobić? Dzisiaj cel to ładnie wyglądać, fajnie się zaprezentować, pokazać się trochę na salonach żeby gazety o tym pisały, ubrać się w podarte ciuszki i mówić 'kocham rocka'. Lansować się ile wlezie. I tak następuje przerost formy nad treścią a dla mnie BJ nigdy nie stawiali na pierwszym miejscu formy. Owszem, cały image jest jak najbardziej potrzebny dla artysty ale przecież liczy się to co robi, a historię BJ znam na tyle, że mogę spokojnie i patetycznie zarazem powiedzieć że robią to co robią, bo to kochają. Znajdź mi jeden z nowych zespołów, który przetrwa 20 lat i będzie wciąz wydawał płyty.

:omg: okej z całością się zgadzam, zreszta ja widocznie źle zrozumiałam tamto zdanie. Myslałam, że w/g Ciebie to BJ ma jakiś "inny cel". :confuse: I to mnie troche zaskoczyło... Co do zespołów które przetrwaja 20 lat. Żartujesz chyba... Uważasz ze ktoś po wydaniu Slippery myślał, że BJ wydadzą jakimś tam album w roku 2000, 2002, 2003 ? :confuse: Wątpię. Fani cieszyli się przebojami i chodzeniem na koncerty - myśleli o 'następnej' płycie a nie o tym czy kupią płytę czterdziestoletnich muzyków za x lat.... A my ? Zobaczymy za 20 lat co będzie. Nie mogłabym stwierdzić, że ktoś kto teraz zbuduje swój zespół, nie będzie miał w sobie takiego potencjału i talentu żeby przetrwać 20 lat. Nie Bon Jovi jedyni przetrwali ta granicę i nie na nich się skończy. Być moze te zespoły królować na wszystkich listach przez ten okres nie będą, ale nie wierzę, że nikt kolejnych 20lat nie przertwa. Może jestem nawina, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że na świecie miałoby juz nie być zdolnych utalentowanych ludzi, którzy nie mieliby przetrwać razem w jakiś tam zespole.

Fajnie, ze 3/4 mojej wypowiedzi to moje własne cytaty, jako, że dla mnie jest to fakt, że zaczynamy pożerać swój ogon i nie widzę nic nowego w dyskusji, to dla mnie naprawde end of topic :wink: Zresztą, tak właściwie to chyba topic główny sie gdzieś rozmył po drodze i jakbym miała powiedzieć 1 słowem o co dokładnie chodzi w tej dyskusji to chyba bym nie umiała :lmao:

sd > kłótni nie ma :confuse: no w każdym razie z mojej strony :grin:
Obrazek
Avatar użytkownika
Gina
mod
 
Posty: 6204
Dołączył(a): 01 mar 2002 22:12
Lokalizacja: łdz
{ GENDER }:

Postprzez Arha 04 wrz 2004 21:35

Pierwsze primo: co do płyty, to jestem pesymistką. Tyle na ten temat

Co do recenzji: macie problemy, niech Was... A robi się to tak: czyta się więcej niż jedną recenzję. I to nie tylko w polskich magazynach, ale - skoro jak to ktoś napisał - Amerykanie mają takie zdrowe podejście do sprawy to korzystam z dobrodziejstw netu i sprawdzam co się tam o tym pisze. I w ten sposób powstaje jakiś w miare klarowny obraz, jeśli akurat potrzebuję informacji na temat opłacalności zajmowania mojego cennego czasu jakąś muzyką. Jednak ostateczna ocena nalezy do mnie (it'sss myyy myyy own, my preciousssssss...) i tylko do mnie. Oczywiście cieszyłabym się pochlebnymi recenzjami w TR, ale jeśli takowej nie przeczytam, to nie będzie koniec świata. Jak już mówiłam nie wierzę w tą nową płytkę, więc w gruncie rzeczy jeśli mi sie nie spodoba, to 5 gwiazdek w gazecie nie poprawi mi nastroju.

Wybaczcie, zamotałam się we własnych wywodach.
Znudziły mi się waszych smoków powtórki
Zgadzam się
Zrobię co chcecie
Za królestwo i pół córki
Avatar użytkownika
Arha
Lioncourt
 
Posty: 2853
Dołączył(a): 10 mar 2002 20:06
Lokalizacja: Wroclove
{ GENDER }:

Postprzez Bon Jovi 23 lut 2005 01:40

Znając jedną piosenkę "Have A Nice Day" i wiadomo że będzie tez rock'owa wersja "Last Man Standing" to wierze że będzie to rock'owa płyta. Bounce była i jest trock'ową płytą, może troche za dużo tam elektroniki, ale zapowiadali żę elktronika będzie na tym albumie. Zapowiadali później wydanie akustycznego albumu ze znanymi utworami, troche się pobawili przy nagrywaniu i podali że nie będzie do końca akustyczna i tak tez było. Teraz zapowiedzieli że album będzie rock'owy, to dajmy im wiare w to co zapowiadają. Jak wyjdzie album, to wtedy opiniujcie. Narazie znany jest jeden utwór i to nie może cokolwiek znaczyć. Ja zachowam wiare w to co zapowiedzieli. Ale część z was już dawno ich spaliła na stosie. TLFR jest jak dla mnie bardzo fajnym i ciekawie zaaranżowanym materiałem. Często słucham tej płyty, tak samo często jak ich starszych albumów. Troche optymizmu i będzie lepiej:-) KTF.
"Livin' On A Prayer"
Avatar użytkownika
Bon Jovi
Get Ready
 
Posty: 52
Dołączył(a): 01 kwi 2004 01:15
Lokalizacja: Warszawa -
{ GENDER }:

Postprzez ROCKSTAR 24 lut 2005 21:47

Z racji tego iż jestem trochę chory i mam czas :shiner: tak sobie myślę ( woow...), że...
Cholera- BJ stali się dla mnie zbyt przewidywalni i ostatnie 3 płytki, po prostu, zwrotka po zwrotce, refren po refrenie, niczym mnie, jako kogoś czynnie muzykującego, nie powaliły na kolana. Owszem- pierwiastek "podobania się" uaktywniał się, podczas różnych mniej, lub bardziej euforycznych odsłuchań, ale...
Muszę to sobie uczciwie napisać- chciałbym usłyszeć coś tak niezwykłego ( niekoniecznie nowatorskiego- Broń Panie Boże!!), co pozwoliłoby mi słuchać ten nowej płyty nie przez 2 miesiące ale przez ... cały czas...
Chciałbym ponownie żyć TYMI dźwiękami, każdą sekundą brzmienia gitary...
Itd, itp :shiner:
W gotowy schemat zawsze można tchnąć nowego ducha...
To bedzie dobra płyta... Nowa, dobra płyta...
Wierzę w to...
Muszę, cholera, MUSZĘ!! :horns:
ROCKSTAR
Wanted Dead Or Alive
 
Posty: 151
Dołączył(a): 11 lut 2004 18:11
Lokalizacja: Wa
{ GENDER }:

Poprzednia strona

Powrót do Ogólna dyskusja

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości