
Strona główna ‹ OFFTOPIKI ‹ Music, Music
Skoro nie mają to czemu ich wymieniłeś? Nirvana to głos pokolenia, a Skid Row i Bach to niskobudżetowa lalka Barbie. Trochę ostrzejsi od BJ, ale żeby od razu nazywać to mianem
massster teach me

Days napisał(a):i jak to jest ze wszyscy lubia wlasnie tych trzepnietych?


Days napisał(a):chyba to jednak bedzie inny powod, bo ty do tych trzepnietych nie nalezysz wg mnie






Autorzy nowej książki o śmierci KUTA COBAINA są przekonani, że wokalista NIRVANY (fot. AFP) nie popełnił samobójstwa, tylko został zastrzelony. Przez ostatnią dekadę MAX WALLACE i IAN HALPERN próbowali udowodnić, że muzyk nie odebrał sobie życia, a za jego śmierć może być odpowiedzialna COURTNEY LOVE.
W związku z dziesiątą rocznicą śmierci COBAINA, obaj panowie we współpracy z prywatnym detektywem TEDEM GRANTEM, który na zlecenie COURTNEY poszukiwał zaginionego KURTA, wydali książkę pod wieloznacznym tytułem 'Love & Death'. Autorzy tomu twierdzą, że COBAIN miał we krwi zbyt dużą dawkę heroiny, aby moc popełnić samobójstwo oraz z pewnością nie napisał ostatnich pięć linijek swojego listu pożegnalnego. Ich zdaniem policja pośpieszyła się z orzeczeniem samobójstwa.
"Policjanci uznali, że to było samobójstwo, jeszcze zanim przeprowadzili pełne śledztwo. To całkiem zrozumiałe, bo Kurt był narkomanem, więc spodziewali się takiego orzeczenia i sprawa została zamknięta" - mówi HALPERN. "Patolog sądowy, z którym rozmawialiśmy, stwierdził, że po wstrzyknięciu potrójnej śmiertelnej dawki heroiny, ten facet nie był w stanie odwinąć rękawa, odłożyć strzykawki i zastrzelić się. Po prostu nie miałby na to siły."
Policja w Seattle zapewnia, że śledztwo zostało przeprowadzone poprawnie, a śmierć muzyka rzeczywiście była wynikiem samobójstwa. "Sprawa została gruntownie i bez pośpiechu zbadana" - mówi rzecznik policji.


Strona główna ‹ OFFTOPIKI ‹ Music, Music
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości