~~It`s My Life~~

Strona główna FAN CENTER Twórczość Fanów

~~It`s My Life~~

Postprzez erka on 27 Paź 2002 23:11

Uwaga- postanowiłam zacząć tak samo jak w Wanted czyli z obrazkami itp. Końcówke Wanted szlag trafił :puppydogeyes: ale może uda się w końcu start all over again. Dlatego panie i panowie- zapraszam na It`s My Life. Zaopatrzcie się w :popcorn: :icecream: , nie róbcie takiej : [pechowiec] miny tylko czytajcie :grin:





- aaaaa!
- -co?
- Nie mogę....Oh God....”co”? No jak to co! No przecież to zadupie!
- No...w sumie...
- Jak wróce to olderom coś zrobię...wysłać mnie na takie zadupie!
- Chyba nas...
- -no...wyslac nas na takie zadupie!
- Erka ale zaraz.... to miało być spore miasto..jak to się zwało..a..a...Allentown!
- Qrde i to chyba to...no ale to wiocha
- Bo my pewnie jesteśmy jak to się mówi „na obrzeżach”
- Taaa.... Gina?
- Nio?
- A jak oni tu będą mieć wiochmeński akcent i się nie dogadamy?
- Oh Lord...nie pomyslałam o tym, qrde genialne obozy językowe!
- Więcej na coś takiego nie pojadę!
- Ja też! Ale w sumie cieszmy się że jesteśmy w Stanach
- O z tego to się cieszę
- Może coś z bon Jovi będzie w sklepach...jeżeli wyrwiemy się z tego zadupia
- Bhuahuauhahua
- Co się lejesz?
- Bo sobie wyobraziłam że Jon z Richem przyjeżdżają tu do sklepu i my ich spotykamy
- Bauhhuahuahuahuahuahuahuahuahuahuahuahua
- Ałł moje ucho ;)
- Ciekawe gdzie reszta trafiła... Sdms ma być gdzieś niedaleko nas
- Taaa, pewnie chciałby być z tobą
- Ale śmieszne
- Buahuau ja nic nie mówiłam ;p
- No dobra...a Days to chyba a thousand miles away
- Ja nie mogę….my normalnie mamy pecha, jak już gdzieś pojedziemy razem to nie dośc że to zakichany obóz językowy to jeszcze jesteśmy tak daleko od siebie
- No a mieliśmy razem sobie imprezki Bon Jovi robic
- Teraz to chyba przez telefon sobie muzyke puścimy
- Jeżeli tu mają telefony
- Aaa nie strasz mnie
- Chce do mojego kompa
- Ja też
- Ej....mam kłeszczona
- Nio?
- Czy ten rudy potwór który stoi tam pod słupem to nie baba z naszej rodziny?
- Dobrze że nie pod latarnią...
- Ale ja powaznie mówie
- Ona tu idzie....tak, to ta z tej rodziny u której mamy mieszkać....ide się trzasnąc....mamy pecha totalnego

Jakaś średniego wzrostu, niezbyt piekna ruda kobieta podeszła do Giny i erki . Spojrzała na nie jakby z Marsa przybyły, popatrzyła na naładowane do granic możliwości plecaki i zaczęła po angielsku:
- Katazina? Ewlina?
- Tak, Katarzyna i Ewelina
- Oh jak mi miło was poznać, ale przyznam że myslałam że inaczej wyglądacie
- Taa że mamy podarte ciuchy i takie torby jakie Rumuni noszą na rynek...- szepnęła gina po polsku
- Skjuz mi?
- Nevermind
- Wiecie....wyglądacie mi na dziewczynki z Rosji hyhyhy- zasmiala się głupawo
- To miał być żart?- tym razem Erka szepneła do Giny
- Troche nieudany...
- Ona się leje jakby miała smarki w gardle
- Buahuahu może jej ślina bulgocze
- Skjuz mi?
- Nevermind
- Coś nieśmiałe jesteście
- Taa u nas w Polsce wszyscy tacy
- Hmm to musi być ciekawy kraj, zawsze mnie pociągały kraje azjatyckie...
Gina i Erka zrobiły TAAAKie oczy
- azjatyckie?
- Nie czujecie się Azjatkami? No wiecie my, Amerykanie czujemy przynależnośc do...
- Ale ekhm...Polska jest w Europie
- Oh faktycznie hyhyhy nie ma jak pomylic Polskę z krajem Murzynów
- Matko kochana nie wierzę....40letnia baba jest głupsza ode mnie...
- Skjuz mi?
- Nevermind
- Polisz langłydź jest bardzo ładny
- Wiemy
- No, to teraz chodźmy, obiad w domu czeka i musicie poznac resztę rodziny
- Great


Dziewczyny poszly w stronę samochodu a ruda pani Spears zaczęła szukac w torebce kluczyków. Na tym totalnym pustkowiu stało kilka samochodów. Gina i Erka były za to pewne że „ich” będzie ten czerwony stary Chevrolet. Czekały tylko aż pani Spears wygrzebie wreszcie te nieszczęsne kluczyki i wsiądą razem do auta. No i oczywiście podróż nim będzie extra, przeżyją nawet fakt że sa wywiezone do jakiejś wiochy... Aż im się oczy świeciły z radości. W końcu ruda lejdi wyciągnęła breloczek z królikiem Bugsem i krzyknęła:
- wsiadamy!
- Yeah let`s ride!
- Ride cowboy ride yeah!
- Ale zaraz dziewczynki, to nie nasz samochód, nasz stoi tu- powiedziała z napalona miną
- Ten....ten....ten....- Erka aż zaniemówiła z przejęcia
- Ten...ten....ten z pokemonami?
- Tak jest, prawda że urocze stworki?
- Erka nie mdlej!
- Ja już nie mogę, gorzej nie mogłyśmy trafić
- Mogłyśmy- mogli nas rozdzielic i wtedy byłybysmy same na dwóch takich zadupiach
- Ale ten Chevrolet....
- Wsiadamy!
- Super....- wymamrotały w tej samej chwili

W samochodzie było raczej normalnie- stare, zbyt miękkie siedzenia, jakaś smierdząca choinka zawieszona nad lusterkiem, na tylnejsz sybie oczywiście naklejki pokemonów no a z przodu na desce- tradycyjnie mały piesek któremu bujała się głowa.
- nie będzie wam przeszkadzało jeżeli puszcze rejdioł?
- Nie, jasne że nie
- A czego wy tam w Polsce słuchacie?
- Hehe Ich Troje- żartuję of kors
- No więc jeżeli chodzi o nas i naszych znajomych którzy trafili na inne zadu....do innych miłych rodzin to musimy powiedziec że słuchamy Bon Jovi
- Oooooooo!
- Zna pani?
- Czy znam? No jasne że znam, ahhh w tym jonie to się za młodu kochałam- powiedziała tak jakby czekała na komentarz ze teraz wcale nie jest taka stara
- Serio?
- Ohh tak, ten chuderlawy Richie mi się wtedy nie podobał, ale dla Jona zakładałam specjalnie koszulkę Slippery When Wet...ahhh miałam ich 7- na każdy dzien tygodnia po jednej
- Aaaaaaaaaaaaaa!
- Aaaaaaaaaaaaaaa!
- Hue hue widze że znacie takie koszulki
- Znamy? Nie wie pani jak bardzo chciałybysmy takie mieć!
- A wiecie co... akurat 2 zostały mi na strychu, jeżeli chcecie to....
- Aaaaaaa dziękujemy pani!- krzyknęły i już miały się na nią rzucić z radości
- Kto by pomyślał ze taka baba słucha Bon Jovi
- W ogóle- kto by pomyślał że my tu fana znajdziemy
- Wiesz co?
- Co?
- Jednak mi się podoba


Po pół godzinie jazdy dojechali wreszcie na miejsce. Dom był ładny- ale taki typowo amerkański ...z jednym tylko wyjątkiem- był jedynym domem w okolicy. Wszystko było jak takie małe dry county, bez niczego ciekawego, niczego innego, nowego...Po prostu było lekko nudziarsko. W domu jak się okazało mieszkał jeszcze mąż- pan Bryan, pies Sambo (to na pamiątke po opowiadaniu Rosie) i ich 21letnia córka Avril której niestety nie było bo wyjechała na studia. Aż dziwne że po takiej matce można odziedziczyć jakies geny mądrości no ale cóż, tak było. Pan Bryan był miłym człowiekiem ale dośc cichym dlatego w całym domu rozbrzmiewał głos rudej pani Shakiry Spears. Poor kobietka nie znosiła imienia Shakira i dziewczyny mogły je usłyszec tylko wtedy, gdy kłociła się z mężem- wtedy to Bryan używał najdrobniejszych zdrobnień imienia shakira żeby tylko wqrzyć swoją żone która nastepnie szła do kuchni, brała patelnię, robiła jajecznicę i rzucała nią w swojego męża. Nastepnie stary Bryan zaczynał się śmiać, Shakira podchodziła do niego i całowała w twarz umazaną jajecznicą i taka była kolej rzeczy....No i godzili się.Rodzina – trzeba przyznać- lekko puknieta ale dało się przeżyć. Zwłaszcza kiedy się posiadało koszulkę SWW- dokładnie z 86 roku!

Minęło kilka dni i Spearsowie oznajmili że oh ah dziewczynki sa takie kochane i dorosłe i na pewno sobie poradzą...bo oni wyjeżdżają na doroczny piknik z rodzinami u których są też inni którzy przyjechali z Polski. Zostawili im $$$$, stary samochód Shakiry a sami pojechali jeepem na jakis kretyński piknik. Mieli wrócic za 2 dni. Erka i Gina usiadły wieczorem przed telewizorem, po wcześniejszym spożyciu zupek w proszku . Spearsowie nie mieli MTV- bo po co (ehhh) , nie mieli HBO, cartoon network....mieli za to pełno kanałów informacyjnych i TV Polonię. Oczywiście dziewczyny wolały oglądac to drugie bo od patrzenia na program „haftuj razem z nami” w którym to jakaś babcia z Mazowsza haftowała stroje ludowe robiło im się niedobrze. I wtedy nagle z głośników poleciała informacja że w Tylerville do którego wszyscy pojechali na kretyński piknij szaleją burze i nie ma jak stamtąd wyjechąc bo byłoby to niebezpieczne.
- hej czyli mamy tydzien życia bez Spearsów
- a zaraz....czy przypadkiem reszta naszej ekipy nie wylądowała...
- ... tam gdzie nie ma burzy?
- Tak! Skąd wiedziałas ze o to mi chodzi?
- TelepatiaJ
- Czyli oni mogliby.... myslisz o tym co ja?
- Czyli mogliby bez przeszkód dojechac teraz do nas!
- Yeah!
- Chwytaj za telefon i ściągamy ich do nas!
- Oj poor Spearsowie nie poznają chaty ;)
- Co tam, może coś extra się w tym czasie wydarzy
- No to...I live when I`m alive...
- I sleep when I`m dead! – dokończyła i pobiegła po telefon.

I GUESS I'D RATHER DIE THAN FADE AWAY
Awatar użytkownika
erka
Undivided
 
Postów: 1034
Od: 02 Mar 2002 03:11
Miejscowość: Two story town
Płeć: Nie określono

Postprzez sdms on 29 Paź 2002 23:22

No dobra.. panie i panowie :drinking: w dlon :grin: :popcorn: tez jak chcecie :grin: i nie :sleeping: czy :splat: mi tu.... Oto przed wami It's My Life Part II by sdms (czyli wynik naglego przyplywu weny wywolanego sprawdzianem z polaka :grin: ). Zapraszam przed ekrany :grin:






Dziewczyny zaczęły dzwonić do wszystkich. NiKKi Rebel bez chwili wahania chwyciła kluczyki od starego vana, którego zostawiła jej rodzinna, u której mieszkała. Następnie Erka zadzwoniła do sdms’a:
- Hey sd... Tu Erka...
- O hey... Co słychać?
- Ok. Wiesz sd, razem z Giną organizujemy imprezkę u państwa Spears... Może byś wpadł??
- Może??... No jasne, że wpadnę.... Kto jeszcze będzie?
- Yy... NiKKi juz do nas jedzie, a jeszcze miałyśmy dzwonić do Days i Arhy... Mam nadzieję, że one też przyjadą...
- Hmm... Z Days i Arhą jest taki problem, że rodziny, u których są nie zostawiły im samochodów.... Ale nic się nie martw... Ja już coś wymyślę... i myślę, że to spodoba się zarówno im jak i wam....
- Jesteś pewny, że coś wymyślisz?
- No jasne... Z rana do nich pojadę... Chwilę gdy podjedziemy pod waszą chałupę zapamiętacie na pewno na długo...
- Dlaczego?
- Heh.. Zobaczysz jutro... A teraz mi powiedz...
- Co?
- Jest gdzieś tam Gina?
- Yy... Jest...
- Jak się czuje?
- Yy... Ok...
- Pozdrów ją ode mnie;)
- No ok... - i krzyknęła w głąb pokoju - GINA.... Masz pozdrowienia od sdms'a... - po czym znów zwróciła się do słuchawki - Ona też cię pozdrawia i nie może się doczekać twojego przyjazdu... auć... - Gina rzuciła w Erkę poduszką.
- Hehe... Domyślam się... Dobra słuchaj ja spadam, bo mi się zaraz kurczak spali;)
- Że co?
- Yy... nic takiego... Obiadek sobie gotuję.. Albo raczej usiłuję... Mam nadzieję, że jak już będę u was to Gina mi będzie gotować...
- Hehe... Chyba ci będzie zupki w kubku gotować...
- No to się jeszcze z nią zgadam... Ale teraz muszę spadać... I nie martwcie się o Days i Arhę... Zaraz do nich zadzwonię i jutro z samego rana wyruszam...
- Ok.. To do zobaczenia jutro...
- See ya.
Po spożyciu lekko przypalonego kurczaka sdms poinformował zainteresowane o swoim rychłym przyjeździe. Poszedł spać w miarę wcześnie i w miarę wcześnie wstał. Wział szybki prysznic, zjadł szybkie śniadanie, szybko się spakował, wyszedł z domu trzaskając drzwiami, wsiadł do samochodu i szybko odjechał.
Tymczasem Gina i Erka nadal oglądały programy informacyjne.
Czas mijał powoli i po czterech godzinach sdms zatrzymał się przed dość dużym domem. Wysiadł, podszedł do drzwi i niepewnie zapukał. Stał przez minutę, ale drzwi się nie otworzyły. Rozejrzał się dookoła i zauważył.... dzwonek;)... Tym razem bardziej pewnie nacisnął przycisk dzwonka. Przez następne kilka minut naciskał ten przycisk kilkakrotnie, ale nie było żadnej reakcji. Sytuacja zaczęła mu się coraz mniej podobać....
Postanowił obejść dom dookoła i tak też uczynił. Szedł powoli i rozglądał się dokoła. Minął boczną ścianę domu i wyjrzał za róg. To co tam zobaczył mile go zaskoczyło. Powolnym krokiem zbliżył się do basenu i stanął nad leżącą na leżaku dziewczyną.
- Witam strażniczkę domu elfów...
Dziewczyna otworzyła oczy i popatrzyła na niego ze zdziwieniem.
- sd?
- Si seniorita...
- Co ty tu robisz o tej porze? Miałeś być o 12....
- Hm... Jeżeli mój zegarek nie chodzi źle, a mniemam, że tak nie jest, to w chwili obecnej jest godzina 12 minut 13... Chwilę zajęło mi sterczenie pod nieotwierającymi się drzwiami tego oto domu.
Days zerwała się z leżaka jak poparzona.
- Żartujesz? Może ci się strefy czasowe pomyliły czy coś.
- Days jadąc do ciebie nie przekroczyłem strefy czasowej.
- Cholera.. Musiałam przysnąć. Chodź do mieszkania. Muszę się wykąpać, ubrać, no takie tam...
- Może ci pomóc?;)
- Na żywo też jesteś taki zboczony?
- To zależy od sytuacji;)
- No dobra.. Nie ważne usiądź sobie w pokoju i pooglądaj MTV. Za godzinę powinnam być gotowa.
- No ok... Ale na pewno nie mam ci umyć pleców?
- SD!
- No dobra... Już będę grzeczny... Ale się pośpiesz... Ja zadzwonię do Arhy i powiem, że się trochę spóźnimy, a potem pojadę zatankować.
- No ok.
A tymczasem NiKKi Rebel podjeżdżała pod dom państwa Spears.
Nie wiadomo jakim cudem, ale jakoś udało się Days wyrobić z przygotowaniami w godzinę. Wyszli z sdms'em przed dom i....
- Aaaaaaaaaa....
- Aaaaaaaaaa....... Nie mdlej.. - sdms powstrzymał dziewczynę przed upadkiem, ułożył w miarę wygodnie i zaczął cucić. - Już lepiej?
- Yy... Skąd wytrzasnąłeś to to?
- Trafiłem do fajnej rodzinki. Ale czy wszystko ok?
- Niezupełnie. Ja chyba śnię.
- Zapewniam cię, że nie śnisz. A teraz jeśli się już lepiej czujesz do może wsiądziemy i pojedziemy, bo jak tak dalej pójdzie to spóźnimy się na imprezę.
- No dobra. Już mi lepiej.
- W takim razie chodź.
Podprowadził Days do samochodu i otworzył jej drzwi. Sam wsiadł na miejscu kierowcy i odjechali.
Tymczasem Gina, Erka i NiKKi Rebel przygotowywały się (i dom) do imprezy.
Po kolejnych dwóch godzinach spędzonych na nieustannej rozmowie sdms i Days podjechali pod dość malutki dom. Sd wysiadł i podszedł pod drzwi. Nacisnął przycisk dzwonka i drzwi od razu się otworzyły.
- Cześć Arha. Po co ci ten nóż?
- Ave. Jaki nóż?
- Ten - powiedział, wskazując wzrokiem na lewą rękę dziewczyny.
- A ten nóż. Po nic. Nudziło mi się.
- Aha.. No ok. Jesteś gotowa?
- Jasne.
- Więc możemy jechać?
- Tak tylko wezmę bagaż podręczny.
- Pomóc ci?
- Nie, nie trzeba. Idź do samochodu i tam na mnie czekajcie. Swoją drogą fajna bryka. Skąd to wytrzasnąłeś?
- Heh... Trafiłem do fajnej rodzinki. Ale więcej powiem jak już będziemy na miejscu.
- No ok... jak tam chcesz. Zaraz przyjdę.
To powiedziawszy Arha zamknęła mu drzwi przed nosem. Sdms podszedł do samochodu.
- Co jest?
- Nic. Zaraz przyjdzie.
- A to fajnie, że nie będziemy musieli długo czekać. Może uda nam się nie spóźnić na imprezę.
- No mam nadzieję.
Arha szybko wybiegła z domu, zatrzasnęła za sobą drzwi i wskoczyła na tylne siedzenie samochodu.
- Na co czekasz sd? Wsiadaj.
Wezwany choć był lekko zaskoczony to jednak dość szybko wsiadł do samochodu
- Let's ride. - krzyknęła Arha, a Days jej zawtórowała. Sdms nacisnął pedał gazu i odjechali z piskiem opon.
Tymczasem Gina, Erka i NiKKi uporały się już ze wszystkim i oglądały programy informacyjne;)
Zbliżała się godzina 18, gdy przed domem państwa Spears zatrzymał się czarny samochód. Kierowca nacisnął klakson. Znajdujące się w domu dziewczyny zerwały się z miejsc i pobiegły do drzwi, a dwie pasażerki samochodu wysiadły z niego. Światła przed domem zapaliły się a z domu wyszły trzy koleżanki. Kierowca samochodu czym prędzej wyskoczył i do nich podbiegł. Zdążył w sam raz żeby złapać dwie upadające dziewczyny (trzecia jakoś to wytrzymała). Delikatnie ułożył je na ziemi. Pozostałe dziewczyny podbiegły i zaczęło się cucenie zemdlałych.
- Gina, Erka żyjecie?
- Yy... nie jestem pewna..
- A ja jestem pewna że nie...
- Ehh.... Mogłem jednak wziąć Vipera.
- Sd kombinatorze jeden... skąd wytrzasnąłeś tą brykę?
- Zaraz wam wszystko opowiem, ale pozwólcie, że odstawię go do garażu. A wy tymczasem przenieście się może do środka. Będzie wam wygodniej...
- Yy... racja wejdźmy.
Samochód został odstawiony do garażu i wszyscy usiedli w salonie państwa Spears.
- Dobra sd teraz opowiadaj. Skąd wziąłeś tego Chevroleta i to jeszcze z napisem Bon Jovi?
- Może zaczniemy od tego, że trafiłem do wyrąbistej rodzinki. Trochę pokręconej ale fajnej... W każdym bądź razie ta rodzinka nie lubi wywalać niepotrzebnych starych rzeczy, a za to lubi kupować coraz to nowsze. Poza tym jest ona bardzo zmienna, więc codziennie praktycznie pojawia się jakiś nowy śmieć.. Ostatnio na przykład sprowadzili sobie wszystkie płyty Lady Pank. No nieważne... Zdarzyło się kilka lat temu, że dwoje najstarszych z ich dzieci było wręcz zafascynowanych twórczością Bon Jovi i kupowali wszystko co się dało a co było w jakikolwiek sposób związane z BJ. Wtedy też kupili tego Chevroleta, a także takiego fajnego Vipera. Po roku jednak im się to znudziło i samochody stały w garażu. No ale dzięki tej jednorocznej fascynacji mi się udało zdobyć wiele różnakich gadżetów, no i to co tam stoi w garażu.
- God człowiek ty to masz szczęście..
- Właśnie... A my tu się z taką świrniętą rodziną użeramy..
I teraz zaczęła się dyskusja o tym, kto trafił do bardziej świrniętej rodziny. Byliby tak pewnie rozmawiali jeszcze przez wiele godzin, gdyby pewna mądra osoba nie przerwała tych rozważań...
- Będziemy tak gadać o głupotach czy może się zabawimy? Bo chyba po to tu jesteśmy?
- Racja. Let's the party begin.
- Ale wiecie co dziewczyny?
- Co? - zapytały wszystkie na raz.
- Nie wiem jak wy się mną podzielicie. W końcu jestem jedynym facetem w tym domu.
- Nic się nie martw sd. Jakoś sobie poradzimy.
- Dobra drogie panie czas.... - zaczęła Gina. Sdms odchrząknął głośno. - Przepraszam. Drogie panie i ty sd..
- No tak lepiej...
- Czas zacząć imprezę. Gaście światła, chwytajcie flaszki i zaczynamy.....

Historia papiestwa
[url=http://www.ram-rzeszow.one.pl]RAM Rzesz
Awatar użytkownika
sdms
Stra
 
Postów: 3408
Od: 05 Mar 2002 20:37
Miejscowość: Gliwice
Płeć: Nie określono

Postprzez Days on 30 Paź 2002 04:06

skoro wszyscy wala wstep to ja tez :D

no wiec jednak napisalam (jak juz pisalam gdzies wyszlo mi ze powinnam byc pisarzem, wiec sie stosuje do zalecen); mam nadzieje, ze sie spodoba...

Lepiej nie lapac :drinking: bo na imprezie jak sie okaze jest ich wystarczajacp, podobnie z reszta jak wszystkiego innego :D Jak komus sie chce :sleeping: to niech lapie za :morning: z reszta na wszelki wypadek niech wszyscy sie zaopatrza :D podobnie jak w :popcorn: i :icecream: i jedziemy z tym koksem

W tv w prawdzie nie było żadnego kanału muzycznego, ale od czego są magnetofony?! (fonia wystarczy). Erka z Giną odgrzebały jakiś dość stary magnetofon w domu Spearsów i gdy Nikki zajęła się gaszeniem świateł, a Days i Arha otwieraniem flaszek (ktoś to musiał zrobić jako pierwszy), "gospodynie domu" zabrały się za "obsługę" tego niezwykle skomplikowanego sprzęta.
- Mówię ci, że najpierw trzeba ten, a potem tamten!
- W życiu! Przecież najpierw musisz mieć włączone to, aby był dźwięk, a potem dopiero...
- Ekhem...
- CO?!
- Jejku! Spokojnie!
- Sorry sd!
- Pokażcie no to cudo, może ja je... JEZU!!! Co to za rupieć?
- I oto mamy przykład jak kilka dni w nowoczesnym domu zmienia człowieka... - wtrąciła Nikki otwierając paczkę chipsów.
- Czy w tym domu nie ma normalnego magnetofonu? Takiego wyprodukowanego PO wojnie?
- No... ten chyba wyprodukowali po...
- Ale której?
- Yyy... A skąd mam wiedzieć?! Co to? Test z historii?!
- Nie no... Sorry... Ale wiesz... Ja to w samochodzie mam nawet odtwarzacz CD...
- Burżuj... (wypowiadane na wzór znanego z filmów "bullshit" - czyli z udawanym kaszlnięciem).
- CO?
- Nic...
- No to co robimy? Trzeba to jakoś uruchomić...
- Yyy...
- To wiecie co? To ja może skoczę do sąsiadów pożyczyć...
- Days!
- No?
- My nie mamy sąsiadów... To znaczy nie takich wiesz - bliskich...
- A...
- Ale przecież musimy mieć jakąś muzykę!
- Mogę wam zaśpiewać...
Dziewczyny popatrzyły na siebie wzrokiem, który mówił "o jednego faceta za dużo..."
- Nie? Może jednak?
- Sd... Nie to, żebym nie wierzyła w twój talent, ale wiesz... nie, dzięki...
- No ale coś trzeba z tym g@#&%m zrobić! - wkurzała się Arha. Z tego całego zdenerwowania trzasnęła flaszką z piwem ( bezalkoholowym) o stary magnetofon Spearsów i nagle PUFF:
"WEEKEND COMES TO THIS TOWN SEVEN DAYS TOO SOON....."
- I kolejny raz piwo mi ratuje życie!
Impreza rozpoczęła się na dobre. Magnetofon choć mizernej postury całkiem nieźle dawał i bez problemów odtwarzał kolejne kasety BJ (prawdopodobnie dlatego, że pochodził z ery, gdy pani Spears podkochiwała się w Jonie). Z resztą po kilku (-nastu) flaszkach piwa na muzykę nie zwracano się już AŻ takiej uwagi... Zabawa była przednia, choć pewnie kanapa w salonie by jej tak nie nazwała (spróbujcie nazwać przednią zabawę, podczas której prawie przez cały czas co najmniej 5 osób skacze wam po plecach). Dobrze, że Spearsowie nie mieli jednak tych sąsiadów, bo impreza pewnie by się skończyła po godzinie (co ja mówię = po 15 minutach!) przyjazdem policji... Tymczasem wybrykom nie było końca.
Z głośników leciało "Livin In Sin", gdy kanapa wreszcie odzyskała trochę spokoju... Sdms porwał Ginę do (kolejnejnego już) tańca (heh przytulańca jak to się kiedyś mówiło), a reszta girls postanowiła chwilę odsapnąć...
- Heh... - zaczęła Days gapiąc się w wyłączony tv.
- Co "heh"?
- Jakie "heh"?
- No zrobiłaś przed chwilą takie "heh"...
- Ja?!
- No... no przecież nie ja!
- Aha..
- No więc?
- No więc co?
- No co to znaczyło?
- A skąd ja mam wiedzieć?
- No bo ty to zrobiłaś!
- Aha...
- Co ci jest?
- Mi?
- No! Ci!
- Chyba niepotrzebnie brałam ten aviomarin...
- Jaki aviomarin?!
- No takie tabletki na drogę... Wiecie...
- Po co?!
- No jak to po co?! Mam chorobę lokomocyjną!
- Aaa...
I nastąpiła chwila ciszy podczas której wszystkie zaczęły gapić się w wyłączony tv.
- Wracając do tego "heh"... - przerwała ciszę Arha, której to za bardzo nie dawało spokoju - To..
- To co? - ożywiły się pozostałe
- To ja też... Heh...
- Jeju! Odbiło wam wszystkim?! - poderwała się Erka - Nachlałyście się, czy co?
- Nie...
- No...
- Czy ja wiem...
- Ej no! Tak niemoże być! Dopiero 20.30!!! Nawet północy nie ma!
- Nie?
- Ruszcie się! Sd! Przestań się tam mizdrzyć i wrzuć coś szybszego!
- Wcale się nie mizdrzymy! - odpowiedziała wcale nie ku zaskoczeniu Gina.
- Wszystko jedno! Włączcie coś do pokicania!
Sd posłusznie, choć niechętnie spełnił prośbę (terefere - żądanie) Arhi i z głośników poleciało 99 IN THE SHADE. Zabawa znowu się rozkręciła, ale po 15 minutach znowu poleciała przytulanka (a dokładniej mówiąc I'LL BE THERE FOR YOU) i Sd porwał do tańca tym razem Days. Pozostałe dziewczyny znowu opadły na kanapę i zajęły się chipsami i piciem...
- Wiecie co?
- No?
- Z tym jednym Sdmsem to był kiepski pomysł...
- Czemu?
- Nie, żeby teges, ale... No wiecie... przydałoby się trochę wiecej... facetów...
- Ogólnie przydałoby się więcej ludzi...
- Ale co wy chcecie? Przecież jest fajnie!
- A czy my mówimy, że nie?! Chodzi tylko oto, że mogłoby być jeszcze fajniej, gdyby było więcej ludzi!
- Miałaś na myśli więcej facetów...
- Wszystko jedno!
- No... Biedny Sd ma całe ręce roboty!
- On się pewnie za takiego biednego nie uważa... - zauważyła Gina wskazując tańczących butelką z piwem...
- Gina, kochanie... Czyżbyś była zazdrosna?
- Że niby co? Że niby ja? Zazdrosna? Phi...
Dziewczyny popatrzyły na siebie, potem na Ginę i znowu na siebie i wybuchnęły śmiechem.
- Ale nie no, faktycznie... Przydałoby się więcej ludzi... - skwitowała Nikki i pociągnęła łyka z butelki...
- Tak mniej więcej ze 4 osoby... - dodała Arha i zrobiła to samo.
- Ze 4 facetów... - poprawiła ją Erka i również łyknęła piwa...
- A tam... - wyłamała się Gina - Przecież jest do...
W tym momencie przerywamy rozmowę, by puścić krótki, ale niezwykle przenikliwy DZWONEK DO DRZWI!
- ...brze... - dokończyła.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA - krzyknęli wszyscy jednocześnie po chwili przerwy.

Image Image Image
Image
Awatar użytkownika
Days
Noldor Princess
 
Postów: 5872
Od: 05 Mar 2002 01:56
Miejscowość: LothLorien
Płeć: Laska

Postprzez Gina on 30 Paź 2002 05:29

mialam stworzyc jutro - ale mnie wciagnelo i powstalo jeszcze dzis -
obrazki do akcji : :popcorn: :popcorn: :popcorn: :drinking: :drinking: :drinking: :eggface: :eggface: :eggface: i czytamy :
zapraszam heheh (za literowki z gory przepraszam -ale to jest element niezbedny , staly i nieunikniony we wszystkich moich postach :grin: :grin: )


- spoko wiara .. jakie AAAAAAA - powiedziala Nikki (zbyt spokojnie) trzymajac (kolejna) butelke piwa w reku...
- jak to "jakie AAAAA" - erka popatrzyla sie jak na ufo - AAAAAA bo ktos zadzwonil do drzwi , a jak to AAAAAAAA Spearsowie wrocili.........
- cicho.... ide otworzyc.....
- NIE !!!!!!!!!! Krzykneli wszyscy
Days stala na srodku z SD w ramionach (ja sie wam odegram :grin: ) , reszta dziewczyn siedziala - i wszyscy ze szczekami w podlodze patrzyli jak Nikki podnosi sie (z trudem) i idzie powoli (bardzo) lekko sie zataczajac
- nie dojdzie szepnela Arha
- dojdzie - odszeptala Erka.. - chyba dojdzie...
Nikki doszla - zlapala sie za klamke - i w tej chwili dzwonek zadzwonil jeszcze raz - wszyscy siedzacy / stojacy w skupieniu nagle podskoczyli , Arha sunela sie z kanapy z Nikki upadla na podloge - pociagajac za soba klamke ( z drzwiami :grin: ) otwierajac je w ten sposob.
Wszyscy w przerazeniu spojrzeli na stojace w progu dwie postacie , Nikki - ktora byla 20 cm. od nich powiedziala tylko "oooo" i podniosla sie z ziemi.
- ej no co jest ldziska.... - osobnik spojrzal na SD - ii kosmici - nastepnie jego wzrok padl na Arhe ... sorki iiiiiiii wampiry.... jak to tak - imprezka bez glownego playboya ??????
- TOMMY !!!!!!!!!!!!!!!!!! Erka z Gina az podskoczyly na kanapie i w jednej chwili znalazly sie przy drzwiach.
Zaraz do nich dolaczyla days z sdm'sem i Arha - w taki wiec sposob wszyscy znalezli sie przy framudze....
- no a kto mysleliscie...
- szczerze to sie balismy ze Spears....
- he???????? a co ? Britney zaprosiliscie ? zeby slave for you ?
- hehehe chcialaby.... - jeszcze tak bardzo nie awansowala - powiedziala Erka
- co to za laske przyprowadziles ?????? Nie wytrzymala Arha z Gina
- no jak to - kochane moje dziewczynki..... Reddie nie poznajecie ?????????
- KOBIETA Z PIESCIA - krzyknal sd - i schowal sie za Days - ktora spojrzala na niego jak na ufo...(btw. dobrze spojrzala ;pp)
- co ty facet robisz ? - spytala
- aaa bo ja sie jej boje.....
- taki duzy ... chlopiec.... - pokiwala glowa Arha...
- ojjj ma sie czego bac....
- Reddie - spokojnie..... tylko spokojnie ... ((;
- noo hhh - nic ci nie zrobie - jestem w baaaaaarzdo dobrym humorze - powiedziala Reddie i sie tajemniczo usmiechnela...
WSZYSCY spojrzeli na Tommego , ktory staral sie zrobic niewinna mine...
- eeee no co ??? macie robocika :robot: :robot: :robot: ((;
- e co ? - spytala Arha
- no robot.... r - robak ; o - ospa ; b - blizna ; o - oparzenie ; t - trucizna.....
- czy ciebie bili w dziecinstwie - spytala Days...
- ja ciagle ejstem dzieckiem (: - usmiechnal sie do niej sd
- ty to jestes ufo - po za tym nie ciebie pytalam.......
- moze skonczymy te gadki i powiecie na why nas nie zaprosiliscie i why karzecie nam stac w progu - powiedziala Reddie
- alez no wchodzcie........ - nie sadzilismy ze zdolacie dojechac , to raz , no a po za tym to wszystko bylo w biegu urzadzane wiecie - Spearsowie by nam w zyciu nie pozwolili , po za tym
- Gina....
- ?
- nie tlumacz sie jak 5 letnie dziecko...
- thx - Playboy......
- jaki Playboy... mnie kobiety po prostu lubia.... co ja na to poradze (;
- a marzeniach Tommy - powiedziala Nikki
- thx
Tommy i Reddie rozejrzeli sie po tym co ich ominelo (czytaj : pare butelek na podlodze , trzeszczace radio ktore wlasnie zaczelo wydawac z siebie jakies dziwne odglosy
- co to jest ? spytala Arha
- nie wiem - moze cos sie popsulo......
- co slyszeliscie ostatnio ? spytala Gina z przerazeniem w oczach...
- I'll be there - sd umiechnal sie do Days
- ja slyszalam Love for Sale ... powiedziala Erka....
- nieeeeeeeeeeeeeeeeeeee - Gina podbiegla do (eee) sprzetu trzeszczaco - grajacego - oddwaaj new jesrey ty bestio !!!!!!!!!
- wezcie ja odtentegujcie od tego - powiedziala Nikki
- he? wszyscy (jakby ktos zapomnial : Sd, Tommy, Days , Erka , Reddie) spojrzeli sie na Nikki
- no ludzie - nie czepiac sie - ODCIAGNIJCIE ja od tego - o - odra ; d - tylek inaczej ; c - czlonek ; i - igla ; a .......
- dobra juz kumam - powiedzial Tommy i w tej chwili rozlegla sie gdzies blyskawica i lunal deszcz
- brrrrr jak ja nie cierpie jak jest burza - powiedziala Erka
- no szczegolnie jak sie jest w jakims nie teges domku... przytaknela reddie
Podczas gdy Tommy i Sdms podejmowali nieduane proby odciagniecia Giny odurzadzenia
- Gina to nie twoje Jersey
- no i co ??????? niech to sie wyjmie....yyyyy - ja, noo.. qrde puszczaj.. ja musze dbac o wszystkie egzemplarze nj na all world....
- sie znalazla strazniczka new jersey - powiedziala Arha - siegajac po nastepna butelke
- cos za duzo tych straznikow - usmiechnela sie reddie do Nikki i Erki
- puuuuuuuuuuuuszczaj - Gina z calej sily odepchnela rece do tylu tak ze chlopaki stojacy po obu jej stronach stracili rownowage i runeli do tylu - ale cel zostal osiagniesty - nj bylo w jej rekach
w tej chwili - otworzyly sie drzwi i wszedl jakis osobnik w kapturze na glowie, wszscy - siedzacy czy stojacy spojrzeli na postac ociekajaca woda w jeszcze wiekszym przerazeniu niz poprzednio......
- no co sie tak patrzycie...... powiedziala postac nie zdejmujac kaputra.... BOSS zawsze wie kiedy jego mafia robi jakas party....
- cRaSh ? - zapytala rownoczesnie (i niepewnie) Days z Erka
- congrats girls - powiedzial cRaSh i zdjal kaptur.......
Awatar użytkownika
Gina
mod
 
Postów: 5500
Od: 02 Mar 2002 03:12
Miejscowość: Grande Sud
Płeć: Laska

Postprzez Arha on 31 Paź 2002 02:48

Wiem, że miało być jutro, ale jest dziś i nie narzekać tak głośno. Jeśli komuś został :popcorn: :popcorn: :popcorn: to niech się od razu do czytania bierze, jeśli nie - jazda do kuchni. Nikogo wprawdzie nie zabijam (może kiedy indziej), aczkolwiek mam nadzieję że będzie Wam się podobać... i że nikt mnie za to specjalnie nie znielubi...

Podczas kiedy całe towarzystwo czule i wylewnie witało cRaSha w przedpokoju, gdzieś w głębi domu rozległo się ciche pikanie... i jeszcze raz.... Days nadstawiła elfie uszy
-No to kto dostał wiadomość??
Towarzystwo rzuciło się do swoich tobołków i po krótkiej grzebaninie Arha triumfalnie wyjęła spod płyt, discmana, aparatu fotograficznego i kilku innych rzeczy, które zwykła nosić w plecaku telefonik komórkowy w motylki i przeczytała wiadomość.
-Ludzie, kosmici, elfy i inne takie - jest problem
-Co się stało? - zapytali wszyscy zgodnym chórkiem
-Brenda nie może przyjechać, mieszka u jakiejś pokopanej rodzinki, nadgorliwi katolicy, którzy wszelką muzykę inną od Bacha uważają za satanizm...
-Auć - cicho mruknął sdms
-Biedna Brenda... - szepnęła Gina
Reszta przytaknęła, a Arha, aż wzdrygnęła się na wspomnienie tego ile razy ona sama podobnych bzdur wysłuchiwała....
-Chyba jej tak nie zostawimy? - zapytała nagle erka. Z tonu głosu wynikało wprost, że było to pytanie czysto retoryczne, takie na które należało odpowiedzieć zgodną, donośną deklaracją spieszenia z pomocą uciśnionym sierotkom i dziewicom w opałach...
-A czemu nie? - Tommy nie do końca zrozumiał żaluzję, tym bardziej, że właśnie usiłował znaleść jakąś nieopróżniona butelkę.
-Bo... no bo tak nie można - powiedziała Erka
-No właśnie, tak nie można. Trzeba pomóc koleżance. - poparła ją NiKKi
-No panowie, wykażcie się jakąś resztką rycerskości - dodała Reddie
-Hej, to że mam avatara z Aragornem to nie znaczy że chcę świat ratować
-Faceci - mruknęła Arha i dostała poduszką w głowę od Giny, która poczuła się w obowiązku bronić honoru i czci sdmsa
Panowie spojrzeli na siebie... rozmowa bez słów zajęła akurat tyle czasu ile potrzebowały dziewczyny na zebranie wszystkich absolutnie niezbędnych rzeczy, napisania kartki do Spearsów i dojście do drzwi wyjściowych
-Panowie nie wiem czy zauważyliście, ale one chyba chcą bez nas pojechać - zauważył cRaSh
-Rzeczpospolita babska - mruknął Tommy
-I solidarność jajników - dodał sd
-Słyszałyśmy!!!!
-No i jeszcze szpiegi z krainy deszczowców
-Idziecie?!
-Chodźmy już - cRaSh jak na admina przystało przejął kontrolę nad sytuacją, zapędził ludzi i nieludzi do autka, jakimś dziwnym sposobem zmieścił wszystkich (a z resztą co w tym dziwnego? Gina na kolanach u Sdmsa, Reddie u Tommy'ego... od razu luźniej się robi). Arha z Days zajęły przednie siedzenie, a erka wcisnęła się do tyłu.
-Gdzie jedziemy?? - zapytał się cRaSh
-Chwileczkę, mam jej adres... - tym razem Days wyrzuciła wszystko z plecaka - O w mordę jeża...
-Co? - zaciekawiła się Gina
-Panie i panowie - powiedziała powoli i uroczyście Days, z uduchowioną minką - jedziemy do Santa Fe....
-CO??
-Nie mówi się "co" tylko "proszę". Nasza kochana Brenda mieszka w Santa Fe
Towarzystwo powoli dochodziło do siebie, w końcu Arha zadała dręczące ją pytanie
-Wszystko pięknie, ale poza tym, ze to jest somewhere south of heaven, to jak tam dojechać??
-Hm... to w miarę proste jak się ma mapę - zauważył Tommy
-Mapa powinna być gdzieś koło Days - odezwał się Sdms
-Rzeczywiście, jest. Arha na niej siedzi...
Po chwili mapa była już gotowa do użytku, odczytywanie kierunków zostało powierzone Erce.
-No dobra ludzie... my jesteśmy tu, powinniśmy dojechać tu, a więc powinniśmy pojechać tędy, skręcić tu i jesteśmy na miejscu...
-Wszystko pięknie Erka, ale nie za bardzo wiem jak to tędy wygląda... – zauważył cRaSh
-Sorry - erka dokładnie i ze szczegółami wyjaśniła kierowcy jak dotrzeć do Santa Fe, w końcu silnik Chevroleta zawarczał, w środku Days włączyła NJ i ruszyli na poszukiwanie Santa Fe.

Znudziły mi się waszych smoków powtórki
Zgadzam się
Zrobię co chcecie
Za królestwo i pół córki
Awatar użytkownika
Arha
Lioncourt
 
Postów: 2711
Od: 11 Mar 2002 01:06
Miejscowość: Wroclove
Płeć: Laska

Postprzez NiKKi Rebel on 31 Paź 2002 04:59

Dobra ekipa, siadac przed kompami z tym co zawsze :black: i czytać.

Wszyscy zapakowani w tego biednego Chevroleta jechali przez pustkowia Ameryki. Wiadomo, Stany duży kraj, a do Snata Fe jeszcze kupa drogi.
-Długo jeszcze?? - spytała Gina (siedząca na kolanach u Sd)
-A śpieszy ci sie gdzieś??
-Nie, tylko ty masz tak strasznie kościste kolana........
Pozostała 7 spojrzała na siebie ukratkiem.
-No co się tak na siebie patrzycie?? - zauważyła Gina
-My?? - spytała zdziwiona (?) Arha
-MY???? - dodała Days
-Nie, ja! - powiedziała Gina
-Skoro ty, co co się pytasz??
-Tommy, chcesz dostać???
-Nie, nie chce być znowu pobity przez kobietę. Bo wiecie... Once upon the time Tommy spotkał Reddie....
-NIe kończ, plizz - powiedziała Reddie. Reszcie na twarzach pojawił się :grin: :grin :grin: , chociaz somi zbytnio nie wiedzieli czy śmiać się czy płakać.
Teraz w aucie zabrzmiało SWW i oczywiście WILD IN THE STREETS.
-To do nas pasuje - powiedziała Reddie
-Taaaa, szczególnie do fryzury cRaSha - dodała Nikki, która cały czas nie mogła dojśc do siebie po tym piwie (bezalkocholowym)
-Wy się lepiej odczepta od mojego fryza.... za dużo za niego zapłaciłem
-Ile??
-Aż wstyd.... 10$ czyli jakieś 40 zł.
-Przecież te pasemka to ja bym ci mogła zrobić za darmo - powiedziała Gina, po czym machnęła swoją czupryną
-I wyglądałbym tak jak ty???.... Nie dzięki
-Ty sie wyglądu mojej girl.... znaczy się.... mojej kolezanki nie czepiaj - powiedział Sdms
-A czy ja coś mówię??
-Nie, wcale
-Wiec o co Ci chodzi??? Lepiej Erka powiedz, dlaczego ciągle jedziemy prosto.... Erka... - ciągle cisza-.......ERKA!!!
-Co?? Bon Jovi?? Gdzie???
-Niestety nie Bon Jovi....... to tylko, a może aż cRaSh - powiedziała Nikki
-Czy moge wiedzieć dlaczego przerywasz mi sen z BJ?? Właśnie wygrałam 10 wejściówek za kulisy i już chciałam do was dzwonić, ale mi przerwałeś.
-Sorki, ale ja chcę tylko wiedzieć gdzie mam skrecić.
-Czekaj....... a skąd ja to moge wiedziec??
-Bo masz mapę.
-Ostatnio miała ją Gina
-Nie, ja ją dałam Nikki
-Sorki, ale ja tej mapy nawet w rekach nie miałam. No moze raz, ale potem dostał ją Tommy
-Ja ją dałem Reddie
-A ja Sd
-Trzymała ją po mnie Arha
-Co ja??
-No gdzie ta durna mapa?? - spytał znudzony ta gadką chłopak
-Tylko nie durna, nie obrażaj map. Rzucić urok na ciebie?? - chłopak szybko pokiwał przecząco głową - To dobrze, nie mam książki z zaklęciami, ani streszczenoie do niej. A mape dałam Days
-Ja mape schowałam do plecaka....gdzie jest plecak??
-O FUCK!!! - krzykneła Reddie
-Jaki fuck?? - spytała Nikki
-Przeciez plecak, po tym jak wszystkie kanapki nam zgniły i spleśniały
-No i jak Nikki wrzuciła tam swoje śmierdzące chipsy - dodała Days
-Od chipsów prosze się odczepić!!
-Sorki, już nie będe
-Cicho, mówię.Wiec ten śmierdzący plecak wrzuciliśmy do kosza, po czym odjechał z tymi, ze śmieciarzami na wysypiko. To było jakieś 4 godz. temu, czyli jakieś.... w kazdym razie, dużo km temu.
-No to mamy mały problem - powiedział Sd
-Tyle tylko że tem problem nie jest taki mały - dodała Gina.

[size=75]G
Awatar użytkownika
NiKKi Rebel
Never Say Goodbye
 
Postów: 1497
Od: 01 Sie 2002 20:05
Miejscowość: Tuonela
Płeć: Nie określono

Postprzez Go on 01 Lis 2002 17:15

Proszę, nie bijcie :wink:
Po pierwsze, jeszcze mi nikt nie pozwolił pisać... po drugie wpycham się w kolejkę, ale właśnie się dowiedziałam, że do poniedziałku mnie nie ma :drinking: i do tego czasu hamowałabym kolejkę, tak więc teraz chciałąm coś skrobnąć...

A więc jeżeli ktoś jeszcze nie jadł śniadania, to proszę :eggface: do tego :popcorn: tradycyjnie i zapraszam do czytania :wink:

- Dobra, najważniejsze to nie panikować! - całą sytuację starał się uratować cRaSh.
- Racja, jakoś sobie poradzimy, możemy zawsze spytać kogoś o drogę... - Tommy również nie chciał być pesymistą...
- Taaa... Jasne... Jedziemy przez jakieś zakichane pustkowie, brak życej duszy i w dodatku robi się ciemno...
- Skarbie, nie martw się, wszystko będzie OK... I na marginesie - nie wierć się tak...
- Ty się nie wtrącaj sd !!!
Nagle... Samochód o coś walnął... I oczywiście odbiło się to na jego pasażerach, jednak na szczęście był tam taki tłok, że udało się złgodzić wstrząs.
- O shit ! Wszyscy cali ?
- Tak jakby...
I kolejno wszyscy zaczęli się wypychać z auta... Pierwsza wygramoliła się Gina, a zaraz potem spadł na nią sdms. Biedak był jeszcze w lekkim szoku i zbytnio nie wiedział co się dzieje... Należy również dodać, że to "spadł na nią" sprawiło, że dla niewtajemniczonych ta scena mogła być początkiem filmu z czerwonym trójkącikiem...
Gina całkowicie zaskoczona po chwili zaczęła wrzeszczeć i wtedy natychmiast z pomocą wyskoczyła Reddie... Wcześniejsze obawy sdms'a przed "kobietą z pięścią" dotychczas bezpodstawne - stały się uzasadnione ;)
Po 30 sekundach udało się wyjść Nikki, erce, Tommiemu, Days i Arhy. Jak przystało na "kapitana okrętu" czyli kierowcę samochodu, cRaSh wyszedł ostatni:
- Sprawdźcie, czy wszyscy cali i nic nikomu się nie stało,nic nie ubyło, nie przybyło...
- Mi tylko jeden siniak przybył... - nieśmiało zaczął sdms, ale gdy popatrzył na groźną minę Giny i Reddie, natychmiast umilkł...
Cała załoga sprawdziła, czy wszystko było na swoim miejscu. Było na swoim miejscu. Sprawdzili, czy nikomu nic nie ubyło. Nic nie ubyło. Sprawdzili, czy nikomu nic nie przybyło. I tutaj były małe problemy... O nowym nabytku sd już wiadomo, ale uwagę wszystkich skupiła wielka skrzynia - sprawczyni całego wypadku...
Wszyscy podeszli bliżej... Niezręczne milczenie przerwał cRaSh...
- Wypadałoby tam zajrzeć do środka, ale kłódka pochodzi chyba z wykopalisk archeologicznych, nie mówiąc już o kufrze...
- Trzeba to najpierw usunąć z drogi - sdms wpadł na genialny pomysł godny Nagrody Nobla i rzucił się na 'bestię' chcąc zaimponować Ginie. Szybko jednak zrozumiał, że nie ma szans, a tym samym powtórnie zmalał w oczach Giny, do rozmiarów Calineczki.
- Odsuń się, zobaczysz jak to robią prawdziwi mężczyźni !!!
Tommy z pewną miną chwycił kufer, ale gdyby nie nagła reakcja Reddie z pewnością nie skończyłoby się to dla niego dobrze...
cRaSh z niepewną mina również spróbował, ale już bez żadnych uszczerbków na zdrowiu fizycznym i psychicznym uznał, że nie da rady... Po czym powiedział:
- Gdybym nie był pewien, że moja ciotka - Honorata jest w Europie i tutaj nigdy nie była, uznałbym, że znajduje się tam jej bielizna... No co, nie znacie jej i nie wiecie, że waży - bagatela - 150 kg...
I tu jak zwykle pomocna okazała się inteligencja kobiet.
- A może tak spróbujemy ją przenieść razem ??? - powiedziała to niemal jednocześnie cała płeć żeńska.
Tak też zrobiono i w krótkim czasie, skrzynia znalazła się na skraju szosy.
- Otwórzmy to. - powiedziała Gina
- Ale jak ? Pomyśl realnie, bez palnika, czy czegoś takiego to się nie uda. Palnik znajdziemy w mieście, a do miasta - DALEKO. - odpowiedział Tommy.
- A gdybyśmy tak przewieźli to autem do miasta ?
- Po pierwsze - i tak tam jest ciasno, a co dopiero z tym kufrem, po drugie - sprawdziłem - samochód nie chce zapalić...
- a po trzecie, tamta rodzinka mnie zabije... - sdms był załamany...
Nagle w oddali ukazał im się jakiś pojazd... Kiedy się przybliżył, okazało się, że to jest ciężarówka (nie wiem do końca co to jest, no ale takie auto - tylko większe - jak w teledysku do "Moze się wydawać" i właśnie z tyłu jechał Wydra, czy takie, jak w reklamie Coca Coli, no wiecie .... - autorka), ale razem z samochodem przybliżył sie do nich dość specyficzny "zapach"...
cRaSh, jak przystało na bossa zatrzymał auto i zapytał się kobiety, która kierowała (dodam, że była zakonnicą ;)), gdzie zmieża...
- Baranki wy moje, macie szczęście, jadę do Santa Fe !!! - powiedziała to z miną osoby, która właśnie wygrała główną nagrodę na loterii, lub też znalazła nową siłę roboczą...
Cała dziewiątka niezbyt przekonana, wsiadła na przyczepę (to nie przyczepa, no ale wiecie o co mi chodzi ;) - tam gdzie Wydra siedział ;)) i wtedy też dowiedzieli się, skad pochodził ten zapach...
Wokół nich było pełno... klatek z kurami....
Oczywiście wsiadając, nie zapomnieli o skrzyni...
Podczas pierwszych 5 minut jazdy, gdy jeszcze wszyscy jakoś się trzymali wśród tego odoru, postanowili się zabawić..... Wpadli na pomysł, aby zapisać na kartkach swoje domysły odnośnie zawartości skrzyni, następnie włożyć kartki do kopert, a kiedy otworzą kufer, sprawdzi się, kto miał rację.
Nagle samochód zatrzymał się i zakonnica donośnym głosem krzyknęła do towarzyszy, "Jestesmy w Santa Fe !!!"

[size=75]Niemo
Go
It's My Life
 
Postów: 871
Od: 02 Mar 2002 11:54
Miejscowość: Backer Street
Płeć: Nie określono

Postprzez bonfankaa on 02 Lis 2002 05:53

nio to teraz ja :grin: czas na kolacje wiex wezcie cos smacznego i zaasiadajcie do czytania :grin:

Gdy glos zakonnicy dotarl do uszu naszych bohaterow, wszyscy ochoczo wyskoczyli z furgonetki...najpierw kobiety....gdy gina miala juz zeskakiwac zastapil jej droge Tommy..."teraz ja kobieto1nie pchaj sie" wymamrotal i juz mial skakc gdy do akcji na odsiecz giny wyskoczyl sd"tommy gdzie twe maniery?pozwol ze dam ci lekcje..za darmo...zostaw moja girl..yyy.gina znaczy sie i pozwol jej wyjsc jak przystoi na dzentelmana....pokaz ze jestes prawdziwym facetem"tommy stal i patrzyl na sd a w oczach gina odczytala powage.."no racja sd ale sorry te kury..ja nimoge juz wytrzymac!!!Gona!ruz sie kobieto!chyba ze dalej chcesz sie 'inchalowac'!!!"warknal Tommy i wypchnal biedna dziewczyne...naszcescie zlapala rownowage i miekko wylondowala na CrAsHu.."ala!kobieto!uwzaj!"krzyknal.."o wybacz kochany! ale dzieki tobie ocalilam moj tyleczek przed obiciem hehehe"i zaczela sie smiac.
tymczasem zakonnica pozegnala ich i pojechala dalej a kleby dymu uniosly sie wysoko...
"proponuje by jedna osoba skoczyla do jakiegos sklepu po lom by otworzyc to pudlo"powiedziala erka...."kto zna hiszpanski?"zapytala.
"yy..no ten tego.."uslyszala mamrotanie wspoltowarzyszy."no niby znam wersje hiszp "this aint a love song"ale to chyba za malo"powiedziala Days..
"dobra ja pojde" powiedziala Erka i powolnym krokiem oddalala sie od nich...rozejrzala sie,,bylo cicho i upalnie...."no niezle ale rudera!!!ehhhh no ale jestem w Santa Fe.."pomyslala.
szla i szla czujac na sobie spojrzenia miejscowych facetow..."no tak ale super!czuje sie jak krowa czy cos innego na wybiegu...taaa taa patrzcie chlopcy patrzcie!"myslala i zaczela lekko krecic tylkiem....doszla wkoncu do sklepu..weszla po drewnianych schodkach..pchnela reka drzwi....zaskrzypialy niemilosiernie glosno...weszla....podeszla ochoczo do sprzedawcy..."do u speak english?"zapytala.
"yyy,,,..."dalo sie slychac z ust sprzedawcy i pokiwal przeczaco glowa."no niezle super i wez ty mu tlumacz ze chcesz zlom..takiew cos dluugieeego i metalowego..."zaczela pokazywac...rece wyprostowala na wysokosci biustu....zaczela poazwac..gosc przygladal sie jej uwaznie a to na rece a to na nia...zaczal sie usmiechac pod nosem..bog jeden wie o czym on wtedy myslal...po dlugim przypatrywaniu sie zakapowal chyba o co chodzi i przyniosl jej dlugi kawalek drutu..polozyl i usmiechnal sie dumnie ze zrozumial..erka luknela na towar i wybuchnela smiechem.pokiwala przeczaco glowa...wkoncu wkurzyla sie i ukucnela..palcem po brudnej podlodze przejechala kilka razy i po chwili dalo sie dopatrzyc czegos co przypominalo lom...facet spojrzal sie i pobiegl na zaplecze....po 4 min wrocil z dragiem w dloni...
erka uradowana juz miala wziac owy sprzet gdy olsnilo ja ze nie ma kasy..."no swietnie jak ja mu zapalce????gdyby byl jeszcze mlody i przypominal jona to co innego a tak to nie ma oczym nawet myslec"
spuscila glow i juz miala wyjsc ze sklpu gdy nagle otworzyly sie drzwi i weszla jakas dziewczyna...wlosy blond do ramion.usmiech od ucha do ucha...erka spojrzala na nia i switalo cos jej w glowie.."nie to nie moze byc..nie....bonia??pomyslala..."bonia to ty?" zapytala..dzieczyna spojrzala przestraszona i kiwnela glowa na 'tak'.."zaraz zaraz skad mnie znasz??jestes z polski?wow!!" mowila bonia.."ej no dziewczyno obudz sie to ja erka!nie pzonajesz mnie?" zapyala oburzna erka.
bonia spojrzala na dziewczyna..zmruzyla oczy ii po chwili pokiwala glowa.."tak jestes erka!!czesc!!co ty tu robisz?????????jejku sorry ale nie myslalam ze cie u znajde!!!!!"poczym bonia rzucila sie na dziewczyne i przywitaly sie jak to bywa w zwyczaju dziewczyn.."bonia sorry porzyczysz mi kasy?musze kupic lom..czekaja na mnie juz dlugo.." "oki spoko le poznioej mi oddaj bo ja ciezko charowalam by do Nj pojechac i chlopakow zobaczyc...ale zaraz..poqwiedzialas reszta...co za reszta?ko czeka???"spytala bonia.."yy no ten tego nasza ekipa z czata!!sd tommy gina days arha nikki i crash...a mam pytanko...mozemy gdzies zanocowac?masz jakies lokum?byloby cool....po za tym szukamy kumpele..biedna..ma taka glupia rodzinke i nie chca jej nigdzie opuscic..buiedna brenda..""brenda?mowisz o brendzie?"przerwala bonia.."wiem gdzie mieszka!kilka domow odemnie!!!!"zaprowadze was!!!" bonia wyjela pienidze i zaplacila za lom, po czym wyszly ze sklepu.."hehehe nie uwierza jak cie zobacza.."mowila erka.."ale zaraz po co ci ten lom????"przerwala bonia."yy no ten tego..bo widzisz nzlaezlismy skrzynie..i chcemy ja otworzyc...""o wow niezle!!moze ja pomoge?"jednak bonia nie dokonczyla bo doszly juz do grupki osob siedzacych w cieniu drzewa,,,,"te kto idzie z erka?zapytala days.."yy..nie wiem hmmmmmmmm"wymamrotal sd....
"czesc kochani!mam lom i kogos przyprowadzilam!"krzyknela erka.
ludzie spojrzeli sie jeden na drugiego pytajaco....
"ej no co jest z wami?boni nie poznajecie????"
"yyy....bonia??to ty?"zapytal sd zdziwiony lekko"
"no ja akto ma byc?ja wiem ze gine bys chcial ale nie..tym razem musisz mnie scierpiec..wybacz..."zazartowala bonia po czym przywittala sie grzecznie ze wszystkimi."dobra ludziska slyszlaam ze szukacie brendy hehe(za goraco na nia teraz)hehe nie no ale spoko wiem gdzie mieszka.zaprowadze was!a co ze skrzynia?otwieracie ja tu czy poczekamy z tym jeszcze?"yyy.zaraz zara bonia co ty sie tu tak panonisz co?ja tu mam cos do powiedzenia"warknal crash..."ej no sorry zapomnialam ze ty tuj estes bossem" odpowiedziala tonem ironicznym."ej no wait wait ludzie spokojnie.rangi ana potemm odlozcie.." uspokajal dzielny sd...
"no dobra sorry wybaczcie ..juz siedze cicho.chlopcy dacie rade wziasc skrzynie?dziewczyny idziemy do brendy.""zaraz zaraz a ty co tu robisz?"zapytal sd."ja?yy..no ten tego..powiem wam pozniej..jak znajdziemy brende ok?nie ma czasu na to teraz,,,"wyjasnila bonia i ruszyli, a chlopcy dzwigali skrzynie..."jejku ale upal narzekala days....pic mi sie chce!"
"o fuck zapomnuialam gitary!zostala w sklepie!wait!"krzyknela boni i pobuiegla spowrotem...reszta usiadla..byli zmeczeni spoceni..dziewczyny zaczely marudzic ze chca kapieli i odpoczynky..po 10 min przybiegla bonia z gitara i z 5l baniakiem wody,,"macie i dizemy" odsapnela ..szli szli az wkoncu doszli..przed nimi stal wielki dom...."ja mieszkam tam na rogu widzicie?"pokazala bonia"ten bialy domek tam".."no niezle ale blisko od brendy heh"powiedziala nikki.."dobra kto idzie po kolezanke?"zapytala gina.."yy ja pojde..mnie znaja juz wiec nie ma sprawy."powiedziala bonia i ruszyla przed siebie..otworzyla furteczke i weszla po schodach..polozyla palec na dzwonku...drrryyyyynn dalo sie slyszec.....

gdy nie ma uczucia jest chemia..bierz ja z umiarem...bo jak narkotyk..uzaleznia
Awatar użytkownika
bonfankaa
Undivided
 
Postów: 1418
Od: 16 Maj 2002 03:04
Miejscowość: Warszawa
Płeć: Nie określono

Postprzez erka on 02 Lis 2002 21:12

Prosze zasiąść przed komepem, nie :bad-words: , nie robić takich oczu :crazyeyes: i nie pokazywac nikomu :fist: . Zaczynamy:)

Drynnnnnnnnn
- cholera co jest? Wyjechali? - zapytała samą siebie Bonia
Drynnnnnnnn
- szlag by trafił, ja to mam pecha
- Bonia może ci pomóc?- wrzasnął zza płotu Tommy
-nie dzięki, poradze sobie...qrde...jak nie otworzą to trzeba będzie koczowac tu całą noc, kiedyś beda musieli
Wreszcie drzwi się otworzyły a za nimi stanęła kobieta w różowym poranniku, na nogach miała króliczki, a na głowie tonę różowych papilotów. Pod oczami było widac jeszcze resztki kremu przeciwzmarszczkowego który nie wchłonął się przez noc
- słucham?- wyszeptała ochrypłym zaspanym głosem
- przepraszam czy mieszka tu Brenda?
- Brenda...Brenda....zaraz....alkoholiczkom mówimy nie!
Bonfanka zrobiła mniej więcej taką minę :crazyeyes: i zapytała:
- że jak?
- ah Brenda! Przepraszam jestem lekko zaspana
-widzę...no więc czy mieszka tu Brenda?
- tak, a co?- zapytał gruby wielki facet który pojawił się za drzwiami
- yyyy jestem jej koleżanką...a włąściwie to yyyy opiekunką z tego wie pani...obozu...yyyy....wymiany i chodzi o to ze chcemy ją już od państwa zabrać bo inna rodzina zaoferowała się ze ją weźmie
- cholera- mruknał facet- Anastacia- słyszałaś to?
Kobieta momentalnie zaczęła szlochac jak małe dziecko.
- buuuuu nie będziemy mieć taniej siły roboczej i będę musiała sama wszystko robić buuuuuu i kto teraz będzie pilnował Nicka, Briana, A.J-a. Howiego i Kevina?
-nie martw się kochanie- powiedział grobowym głosem, znajdziemy kogoś ...
Nagle za drzwiami pojawił się mały chłopiec któremu z nosa kapały zielone smarki
- Nick, ile razy ci mówiłem że w łązience są reczniki, idź i wytrzyj sobie ten nos
- słyszałeś co Puff daddy powiedział? Dalej!- krzkneła kobieta.
- "Puff Daddy?"- matko kochana a to co..- pomyslała Bonia ale po chwili kapła się ze przydomek Puff pochodził od tego ze facet wyglądał jak jedna wielka napompowana poduszka
- Dobra, wołajmy Brendę
- Breeeeeeeeeeeendaaaaaaaaaaa!- rykneli oboje
W drzwiach pojawiła się faktycznie...Brenda. Facet ją z lekka przysłaniał swoim wielkim cielskiem a ona z radości że ktos chce ją stąd wyrwac zaczęła udawać ze atakuje Puffa nożem do obierania ziemniaków który trzymała w ręce
- pakuj się dziecko, zabierają cię nam

Po pół godzinie- bo wszystko poszło gładko- wiadomo ze Brenda nie chciala zostać tam ani minuty dłużej- wszyscy którzy czekali za płotem poznali nową kolezankę i ruszyli do mieszkania w którym żyła sobie Bonia.
-nie mówcie mi że w tej skrzyni macie ubrania- powiedziła Brenda
-nie no...właśnie chodzi o to że nie wiemy co tam jest, znaleźliśmy to i teraz próbujemy otworzyć- powiedziała erka
-mamy łom- dodał Tommy i od razu się uśmiechnął
- a jeżeli tam jest czyjeś ciało?
-przestańcie tak mówić bo zaraz zemdleję- szepnęła Reddie i pobladła na twarzy
- a może to tylko zwykły kuferek...
-tak jasne..i ktoś go zostawia na drodze tak jakby....jakby...- zaczęłą erka
-jakby chciał go ukryć albo się go pozbyć- dokończyla Gina
- a ja tam patrzę na to realnie- powiedział stanowczo cRaSh
-ehhh CRaSh ty to za grosz fantazji nie masz
-więc właśnie- mogła by nas spotkac jakas przygoda- dodała Days
-hehehe a może tam są nietoperze- zapytała Arha a w oczach aż jej zaiskrzyło
- właśnie- odparł sd
- to kiedy to otworzymy?- zapytała Arha
-własnie- odp. sd
- będziemy tak czekac?
-wlasnie- dodał sd
-przestan mówić własnie!- krzykneła Days- sory...jestem trochę znerwicowana , no...sami rozumiecie....jak mi tu wyskoczy z tej skrzyni jakiś Tolkienowski stwór to co zrobimy?
Wszyscy popatrzyli na siebie i po minucie momentalnie wpadli w śmiech.
- nie śmiejcie się :evil: - Days próbowała się bronić
- ja tam jestem z Days- wtrąciłą Gina
-a ja jestem z Giną- dodał sdms
-cisza już!- wrzasneła erka- musimy to otworzyć...i....cholera no....mam przeczucie
- jakie??????- wszyscy nagle zrobili TAAAKIE oczy bo wiedzieli ze erka ma czasem zdolności paranormalne
-cos strasznego?- zapytała z nadzieją Arha
-może ta skrzynia jest pełna pornoli?- zapytali jednocześnie Tommy i sd
-coś miłego?- zapytała Brenda
-starego?- chciała się upewnić Gina
- I said waaaaaaaaait ( przyp. autorki--> krzykniete tak samo jak przez Jona w"Shout")- ryknęła erka i wszyscy umilkli
-więc...-zaczęła- więc czuję (w tym momencie pochyliła się nad skrzynią) że przez to co jest w środku spotka nas mega przygoda naszego życia
-heh no już nas spotyka- powiedział Tommy i spojrzał się na dziewczyny :grin:
Erka zrobiła grobową mine i powiedziała-
-to nie jest śmieszne...słuchajcie, to będzie mega...rozumiecie? MEGA przygoda, nie oczekiwaliście tego w najśmielszych marzeniach
Wszyscy aż się wystraszyli bo erka zaczęła gadac jak Nostradamus.
- otwórzmy już to bo zaraz zemdleję- powiedziała Nikki- podajcie mi łom
Nikki siliła się i siliła ale nic się nie udawało.
-daj kobieto, pomoge ci- zaproponował Tommy
-cholera nie da się...
-ejjj a może hehe to cos jak miecz w kamieniu. Oglądaliście tą bajkę? No wiecie- tylko wybraniec może to otworzyć hehehe- zasmiała się Reddie a zaraz do niej dołączyła Nikki
-dajcie mi to
Brenda wzięła łom i zaczęła się siłować, wszyscy myśleli ze to na nic kiedy nagle....
-UDAŁO SIĘ!
Erka podbiegła do Brendy bo sama była ciekawa czy jej wizja się spełniła i nagle...powoli zaczęły podnosić wieko skrzyni...podniosły je do połowy i stanęły jak wryte :crazyeyes: Szczęki im dosłownie opadły.
-co tam jest?- zapytała Gina
co tam jest?- zapytali wszyscy razem
- B...B...B....
-no co???????
-B....B....
-Brenda?
Nie nie Brenda ...tu jest....Dżizes tu jest BOUNCE! Mnóstwo Bonce, cały kufer Bounce! czujecie to????
Wszyscy nagle podbiegli do skrzyni i ujrzeli ze jest ona po brzegi wypełniona płytami Bon Jovi.
-ale jak?
-skąd?
-why ktoś to porzucił?
-zaraz...przecież to logiczne- ktoś to porzucił bo ukradł to i bał sie że go złapią.
-przecież w tych płytach jest mnóstwo kasy...MNÓSTWO!- ryknął sd
-museli zwinąc to z wytwórni
-Boże...i co teraz będzie?
-jeszcze powiedzą ze to my- powiedziała z przerażeniem Reddie
-co zrobimy?
-no jak to co? ODDAMY!
-komu?
-jak to komu? BON JOVI! Przecież my z Giną mieszkałyśmy w Allentown, w Pennsylvanii a to jest tak blisko New Jersey! Kto jest za tym żeby przeżyć najlepsze wakacje w życiu?
-jaaaa!- wrzasnęli wszyscy razem i zaczęli się cieszyć 100razy bardziej niż cieszy sie erka gdy nie ma wuefu :grin:

I GUESS I'D RATHER DIE THAN FADE AWAY
Awatar użytkownika
erka
Undivided
 
Postów: 1034
Od: 02 Mar 2002 03:11
Miejscowość: Two story town
Płeć: Nie określono

Postprzez sdms on 02 Lis 2002 23:50

No dobra panie i panowie... tradycyjnie juz :eggface: :icecream: :popcorn: cos na zab i zapraszam do czytania....



Cieszyliby się tak pewnie jeszcze długo, gdyby nie odezwała się Gina:
- Ej.. ale czekajcie.. ja mam pytanie...
- ?? - wszyscy zrobili pytające miny, a sdms słodko zapytał - Jakie pytanie?
- yy... a jak my się do New Jersey dostaniemy?
- No jak to jak? Normalnie - spokojnie odparł Tommy.
- Czyli jak?
- Noo.... samochodem czy czymś...
- Nie wiem czy zauważyłeś ale samochód zostawiliśmy popsuty kilka kilometrow za nami.
- Niestety - dodał sd.
- No to musimy wykombinować nowy.
- Nie wiesz jak?
- Yy... wiem, ale musze jeszcze pomysleć.
- Dobra nevermind. Ktoś ma jakiś genialny pomysł?
- Nie bardzo - odparli wszyscy (lub raczej prawie wszyscy na raz).
- No to mamy problem...
- Ja mam pewien pomysł - powiedział skromnie sdms.
- Jaki?
- Yy.. niewazne. Dowiecie się później. A teraz może wejdziemy do domu boni?
- Świetny pomysł, ale co to nam da?
- Będziecie mogli odpocząc, wykąpać się i takie tam.... A ja w tym czasie...
- A ty co?
- A ja się poszwędam po mieście. Tommy, cRaSh idziecie ze mna?
- Yy... Ja bym wolał zostać - odparł Tommy, ale gdy zobaczył spojrzenie sd natychmiast dodał - No ale ostatecznie mogę iść.
- A ty capt?
- Co mi szkodzi? Mogę iść.
- Ok. to wy dziewczyny idźcie do domu, wykąpcie się i takie tam, a my będziemy za kilka godzin.
- Yy... No ok.
I w ten to sposób się rozstali na kilka chwil. Dziewczyny weszły do domu i jedna po drugiej się kąpały, a tymczasem chłopaki odwrócili się na pięcie i.....
- I co teraz? - zapytał Tommy.
- No jak to co idziemy do baru.
- O to mi się nawet podoba, ale gdzie ten bar?
- ehh... Chodzcie za mną. - powiedział pewnie sd.
Wolnym krokiem idąc jeden koło drugiego ruszyli przed siebie. Nie odzywali sie. Na ich twarzach malowała się stanowczość. Ludzie czym prędzej schodzili im z drogi. Nagle sdms się gwałtownie zatrzymał. cRaSh wyczuwając niebezpieczeństwo uczynił to samo. Jak się okazało w ostatnim momencie. Zapatrzony na idącą drugą stroną ulicy blondynkę Tommy uczynił o jeden krok za dużo. I...
- Tommy....
- Co?
- Radziłbym ci spojrzeć pod nogi.
- Po jaką cholerę?.... Jasny gwint.
- Heh... radziłbym ci zejsc na pobocze i to zetrzeć. - powiedział ledwo tłumiąc śmiech cRaSh.
- Bardzo śmieszne. Czekajcie na mnie chwilę - powiedział i zniknął za przydrożnymi krzakami. Po krótkiej chwili capt zwrocił się do sd:
- Coś długo nie wraca.
- Ciekawe co też on tam robi...
- Chyba wolałbyś nie wiedzieć. Ja w każdym bądź razie napewno nie...
- O czym gadacie? - zapytał Tommy wychodząc z krzaków...
- Yy... o niczym takim. Co ty tam tak długo robiłeś?
- A jak myślisz?
- Wole o tym nie myśleć....
- Yy... ja tylko tego no.. zdejmowałem to g**no z butów...
- O tym też myślałem....
- Dobra ludzie skończcie i idziemy do tego baru.
- Świetny pomysł.
- A ty Tommy więcej patrz pod nogi, a nie na jakieś blondyny.
- No co? Już się na ładną dziewczynę popatrzeć nie można?
- Można... ale ona nie była ładna...
- Była.
- Wyglądała jak Britney.
- Wcale, że nie. Zresztą nawet jeśli to co z tego?
- Nic. Ale nie wiedziałem, że ją lubisz....
- Nie lubię jej....
- Ludzie weźcie się nie kłóćcie. To tu. Wchodzimy.
- No nareszcie.
Weszli śmiało do knajpy i Tommy od razu podszedł do barku. cRaSh usiadł koło niego i zamówili na dobry początek po piwie. Sdms spokojnie usiadł koło nich i zamówił jakiegoś drinka. Tommy z Captem zajęli się rozmową na temat pianki na piwie. Sd powoli sącząc swój napój zagadał o czymś do barmana. Ten mu spokojnie odpowiedział i wskazał jeden ze stolików. Szybko wypił resztę drinka i podszedł do stolika. Zamienił kilka słów z siedzącym przy nim facetem. Ten wolno skinął głową. Sd wrócił do baru i klepął przyjaciół po ramieniu:
- Idziemy chłopaki.
- Co?
- Jak to?
- No tak po prostu idziemy. Załatwiłem transport i możemy wracać.
- Tak szybko?
- Nawet dwóch piw nie wypiliśmy.
- No cóż. Trudno. Serio musimy już iść.
- Ehh....
- Zresztą jak się pospieszymy to może jeszcze któraś z dziewczyn będzie się kąpać....
- Yy.. No to na co czekamy - wręcz wykrzyknął Tommy i jednym łykiem wypił resztkę piwa. - cRaSh pośpiesz się....
- Już, już - powiedział w pośpiechu capt i zaczął szybciej pić piwo. Gdy skończył szybko wyszli z baru.
- Tommy nie śpiesz się tak bo znów ci się coś przytrafi.
- Na przykład co?
- Na przykład możesz znów wylądować w ......
- Albo w czymś gorszym - dodał cRaSh.
- E tam. Nic mi się nie stanie. Idziemy przecież drugą stroną....
Nie zdążył dokończyć, gdyż własnie wpadł na....
- Gdzie leziesz gówniarzu? - wykrzyknęła kobieta.
- Przepraszam. Nie zauważyłem pani.
- Ciekawe jakim cudem - szepnął sd do cRaSh'a.
- Na przyszłośc patrz jak łazisz i nie wpadaj na ludzi.
- Przepraszam to się więcej nie powtórzy - powiedział, a w duchu dodał - przynajmniej mam nadzieje ze nie....
Powoli wyminęli kobietem i czym prędzej się oddalili.
- Jezu jaka gruba baba.
- Normalnie 304 kilo zywej wagi...
- 304? Ja bym powiedział ze 1304...
- Tommy współczucia. Ale przynajmniej było ci miekko. - powiedział cRaSh i zaczął się śmiać.
- Wez przestan.
- No dobra. Ale pamiętaj, że Cie ostrzegaliśmy.
- Dobra już dobra. Lepiej się pośpieszmy póki dziewczyny są jeszcze mokre.
I ruszyli przed siebie jeszcze szybszym krokiem. Kiedy dotarli do domu boni okazało się, że dziewczyny niestety już są suche. Tommy zrozpaczony sam poszedł się wykąpać, a cRaSh poszedł sprawdzić czy w lodówce nie ma przypadkiem piwa. Sd usiadł na kanapie między Giną a Days.
- Cześć dziewczyny.
- Hey.
- Co słychać?
- Nic ciekawego. A u ciebie? Załatwiłeś coś?
- No ba. Pewnie. Za dwie godziny wyruszamy do New Jersey.
- Jak to zrobiłeś?
- Co?
- No jak załatwiłeś transport?
- yy... no tak po prostu.
- Ale jak?
- Yy... no niewazne. Czemu gapicie sie na wyłączony telewizor?
- Yy.... Bo się zepsuł.
- A probowałyście go naprawić?
- Yy... No tak.
- I...?
- Co i?
- No co wymyśliłyście?
- Yy... nic... po prostu się nie włącza.
- A co mi dacie jak go włącze?
- Yy.... a co byś chciał?
- Yy... Nie wiem;)
- No to nic nie dostaniesz.
- Yy... no dobra. Ale i tak naprawię bo zaraz ma być program o BJ na MTV.
- CO??
- No tak. Nie czytałyście programu?
- yy... no nie....
- To lepiej poczytajcie. A ja sie zabieram za TV.
Po kilku chwilach telewizor już działał i wszyscy zasiedli oglądając MTV. Kiedy program się skończył reszta chłopaków poszła się po kolei kąpać i gdy nadszedł czas wszyscy byli gotowi do wyjscia.
- I co teraz?
- Idziemy
- Gdzie?
- Do NJ.
- Na piechotę?
- Yy... no nie.
- To jak?
- Zaraz zobaczycie.
- Nie mogę się doczekać.
- Dobra nie gadajcie tyle tylko chytamy za tą skrzynię i ruszamy.
Powoli ruszyli ulicami Santa Fe. Szli, szli i szli aż w końcu wyszli na jakieś pustkowie.
- No ładnie sd wyprowadziłeś nas na Dry County - zaczęła Erka.
- Gdzie my w ogóle jesteśmy? - dodała Gina
- Cicho zaraz się dowiecie - uspokoił je sdms. - Poczekajcie chwilę - powiedział i zniknął w mroku....

Historia papiestwa
[url=http://www.ram-rzeszow.one.pl]RAM Rzesz
Awatar użytkownika
sdms
Stra
 
Postów: 3408
Od: 05 Mar 2002 20:37
Miejscowość: Gliwice
Płeć: Nie określono

Postprzez Days on 03 Lis 2002 18:05

nie bede juz pisac co macie robic, ale jak zobacze kogos :bad-words: lub :evil: to go :grab: :D

milego czytania :D

sd zniknął w tym mroku na trochę dłużej niż chwilę i dlatego pozostali zaczęli się troszkę niepokoić (czyt. zaczęło im się nudzić na tej pustyni).
- Qrde! Gdzie on znowu polazł?! Nocnych spacerów mu się zachciało!
- Chill Gina! - próbowała uspokoić ją Nikki.
- Wiemy, że wolałabyś, żeby spacerował po nocy z tobą, ale... - zaczął cRaSh, ale gniewne spojrzenie Giny sprawiło, że się zaciął i już niedokończył.
- Słuchaj... - podszedł do niej Tommy - Jak bardzo chcesz, to ja mogę z tobą zniknąć w mroku...
- Od...stosunkuj się!
- Nie wymieniaj przy nim słowa "stosunek", bo to grozi katastrofą! - zaśmiała się Reddie.
- No ja bym tego tak nie nazwał... - obruszył się Tommy.
- Eh ludzie, wam to tylko sex w głowie... - westchnęła erka.
- No...
- Nie...
- Tak jakby...
- Momentami...
- To wszystko wina Days! - powiedziała szybko Gina czując na sobie spojrzenie pozostałych.
- Czemu zawsze sex jest moją winą?
- No jakby ci to wytłumaczyć, skarbie... - zaczął delikatnie Tommy.
- Nawet nie próbuj! I gdzie jest do cholery sd?!
- Nie wiem, ale jak go dorwę to mu powyrywam te kościste kolana!
Nagle usłyszęli warkot, który nie był podobny do żadnych warkotów, jakie kiedykolwiek słyszęli. Warkot był coraz głośniejszy, co zazwyczaj oznacza, że warczący pojazd się zbliżał.
- Co tak qrde rzęzi?! - zapytał Boss zaytkając uszy.
- Jak na mój gust to to nie rzęzi ale warkocze... - dodała Arha.
- CO?! Nic nie słyszę, bo to coś strasznie qrde rzęzi!
- MÓWIŁAM, ŻE TO STRASZNIE WARKOCZE!!!
- Nie warkocze, tylko charczy! - odezwał się rzeczowo Tommy.
- Oj qrde dalibyście sobie spokój z tymi... onomatopejami! - wqrzyła się Days.
- Z CZYM?!!!
- Z ono... Eh... nevermind!
- Days dałabyś sobie już spokój z tymi Elfami... - odezwała się Bonia - Jak nie Legolas to Onomatopej. Wszystko ci się z tym kojarzy!
W tym momencie (wśród oczywiście ogólnego warkotu) pusty śmiech ogarnął nie tylko z początku zatkaną Days, ale i Ginę i Arhę...
- .... (wszyscy robia yyyy).
Dziewczyny wciąż się śmiały, a warkot wciąż był głośniejszy.
- Cicho już! Bo przez ten wasz śmiech nie słychać rzężenia! - krzyknął w końcu cRaSh.
- No dobra... Sorry...
- No... Przez tą pustynię...
- I onomatopeja...
- ... i onomatopeja... dostałyśmy głupawki...
- Ale już wam przeszło?
- A nie widać?
- Nie!
- Dzięki...
- O QRDE!!! - krzyknęła nagle Arha, która zataczając się ze śmiechu oddaliła się trochę w mrok (sama, żeby nie było, że znowu sex).
- CO JEST?
- Wszystko ok, Arha?
- Nie wiem... - odpowiedziała wracając do reszty.
- Jak to: nie wiem? To kto ma wiedzieć? Ja?!
- Nie no... Ale albo mi odbija albo właśnie zobaczyłam warczącego Barloga...
- CO?!!!
- Y... no...
- Gdzie?!
- No tam dalej... Tam gdzie poszedł sd jakieś 15 minut temu.
Wszyscy podążyli we wskazanym kierunku i nagle wśród ogólnej ciemności i coraz głośniejszego warkotu czarną noc przeciął żółty snop światła.
- AAAAAA MOJE OCZY!!! - krzyknęła erka, która stała za bardzo z przodu.
- Nie patrz! - krzyknął Tommy.
- Ta, co ty...
- No co? Chciałem ci tylko pomóc...
- O qrde! Arha miała rację... To to qrde jest rzężący Barlog!! (uścisk dłoni pisarza dla tego, kto zgadnie kto to powiedział... :D)
Wszyscy skulili się na ziemi (bo jakoś nie bardzo wpadli na to, by uciekać - z resztą nie wiedzieli dokąd, a dziewczyny bały się jeszcze bardziej niż rzężącego Barloga iść w mrok z Tommym) wszyscy, prócz Giny, Arhi i Days, które zaczęły skakać i piszczeć (niczym "fanki" na koncertach BJ), że wreszcie zobaczyły demona "of the ancient world".
- Jednak im nie przeszło... - zkwitował ich zachowanie cRaSh.
Nagle warkot trochę umilkł i usłyszeli znajomy śmiech:
- Hehehe... Gina możesz mnie tak witać zawsze...
- sd?! - zakrzyknęli wszyscy leżący na ziemi i prędko się z niej podnieśli.
- sd co ty robisz na Barlogu?! - zapytała Days.
- I czemu mnie tam nie ma? - dodała Gina.
- Wiem, że chciałabyś być zawsze tam gdzie... ja, ale musiałem to załatwić sam...
- W sumie nie chodziło mi o ciebie tylko o Barloga, ale niech ta będzie... - wymamrotała pod nosem tak cicho, że usłyszała to tylko erka, Arha i Days (czyli tak, jakby to usłyszęli wszyscy) i uśmiechnęła się pod nosem.
- Wracając do twojego pytania Days... - kontynouwał sd - To nie ma mnie na żadnym Barlogu. Stoję sobie w drzwiach naszego nowego środka transportu i z dumą zapraszam was do środka.
- Że jak?! - krzyknęli wszyscy.
- Że mamy się udać do NJ na jakimś tam Barlogu?! - dopytywała się Brenda, która wciąż była lekko oszołomiona po przeżyciach z rodzinką jako tania pomoc domowa.
- Ale fajnie! - Arha tymczasem skakała z radości.
- TO QRDE NIE JEST ŻADEN BARLOG! - wqrzył się sd - Podejdźcie bliżej i się przekonajcie...
Zachęceni tymi słowami podeszli ostrożnie bliżej i bliżej i bliżej i...
- Oooo... To rzeczywiście nie jest Barlog... - zauważyła Gina z nutką (nie dekadencji!) zawodu.
- Szkoda... - westchnęła Arha...
- To... To... To... o qrde! - krzyknęła Reddie, która podeszła najbliżej ze wszystkich.
- Wołałaś mnie? - podbiegł do niej Tommy i spojrzał przed siebie - O qr#a!
- I jak? - zapytał sd, a duma aż mu ciekła uszami.
- Sd kombinatorze jeden! - podbiegła do niego Nikki - skąd ty qrde wziąłeś ten samolot?!
Sd zaśmiał się "subtelnie" pod nosem:
- Kupiłem go... To znaczy... yyyyy... wynająłem za... yyy... Za jedną płytę ze skrzynki.
- O qrde! SKRZYNKA! - wykrzyknęli jednocześnie cRaSh i Tommy i pobiegli za nią, by po chwili ją przytaszczyć, po czym zajęli się oglądaniem tego "cacka". W tym czasie dziewczyny wgramoliły się już na pokład
- Sd.. qrde! Jak to?! Za jednego Bounca mamy opłaconą podróż do NJ? - erka nie mogła w to uwierzyć.
- Aha... - sd prawie pękał z dumy...
- A pomyślałeś przez chwilę, że te płytki nie są nasze i że mamy je oddać BJ, a nie płacić nimi za samolot?! - zjechała go Bonia (jedyna trzeźwo myśląca w tej chwili osoba).
- Yyyy... no... w sumie... to znaczy... chyba... yyy.. no jakoś... zapomniałem...
- Oj dobra tam! - krzyknęła Gina, której już przeszło rozczarowanie związane z zobaczeniem (a raczej nie zobaczeniem) Barloga - Zarobimy jakoś kasę i albo oddamy im za jedną płytę, albo oddamy pilotowi za benzynę i fatygę...
- A właśnie... - wtrąciła się znowu Brenda - Kto ma zamiar pilotować to... to coś?!
- Jakie coś? - oburzył się sd - To jest samolot!
- Terefere! - krzyknął cRaSh gramoląc się na pokład - A ja mam stronę o Brit w internecie...
- Dokładnie! - zakrzyknął Tommy gramoląc się za nim - To znaczy... y.. nie chodziło mi o stronę o Brit, ale.. y.... - wszyscy spojrzęli na niego nie wiedząc zupełnie, o co mu chodzi, a cRaSh kontynuował, co zaczął:
- Przecież to jest jakiś złom z czasów wojny w Wietnamie. Nic dziwnego, że dałeś za niego tylko jedną płytę.
- TYLKO?! - obruszyły się dziewczyny.
- Cicho! - wqrzył się sd - Grunt, że lata! (heh lubie gierki słowne).
- A pewien jesteś?
- Wystarczy, że ja jestem pewien... - usłyszeli nagle znajomy głos i wszyscy na 3-4 odwrócili się w stronę kokpitu.
- TRAPPER?!?!?!?!?!?!?!?!
- Ekhem... Przedstawiam wam naszego pilota...

Image Image Image
Image
Awatar użytkownika
Days
Noldor Princess
 
Postów: 5872
Od: 05 Mar 2002 01:56
Miejscowość: LothLorien
Płeć: Laska

Postprzez Gina on 03 Lis 2002 22:30

Lets :popcorn: Get :popcorn: Party :popcorn: Started :popcorn: (; :popcorn:
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAle czad - krzyknely wszystkie i rzucily sie na Trapa, ktory wyszefdl z samolotu
- zabije cie sd.... przeciez one wszystkie teraz na niego pleca a my zostaniemy sami...- Tommy z cRaShem podeslzi od siedzacego w srodku sd
- Tommy uspokuj sie - mamy sie terazdo jesrey dostac, o pszczolkach i motylkach bedziemy gadac potem
- cRaSh .....no qrde ehh nevermind
- ała......
Rozmowe chlopakow przerwal wrzaskTrappera
- Jeez te beby go udusza
- Juz a kysz od niego
Trzej faceci zaczeli odciagac dziewczyny od doktora
- uffff thx ol men jakie czule przywitanie...
- heh no wierz mi zaden z nas takiego nie mial... powiedzial Tommy z gorycza w glosie
- maja ci co zasluguja :grin: powiedziala Days
- uwazasz ze ja nie zasluguje
- oj uspokoj sie juz .... powiedziala Gina, ukladaja wlosy , ktore sie troche potargaly po akcji na Trapperze
- co powiedzialas ? zapytal sd
- no zeby sie uspokoil..w koncu.... bo co ?
- ale to sie je przez "U" na koncu
- na koncu to bylo "J"
- Jeez blondynka....cRaSh zlapal sie za glowe
- masz cos do blondynek - wyskoczyla z piescia Arha
- niee no nic... w sumie...
- no... i zeby mi to bylo ostatni raz... bo jak nie capt..to... to wiesz....
- yy nie wiem Arha...
- no widzisz
- nie widze
- a widzisz
- Zamknijcie sie !!!!
- sd moze nie tym tonem do BOSSA - powiedziala bonia
- hę ? Ty mnie bronisz ?
- ehh oki...sd zbluzgaj go..pozwalam...
- po za tym sd skad ty wiesz przez jakie Ó/u ja powiedzialam do Tommego
- yy bo tego
- CISZA!!!!!!!! wrzasnal Trapper - uspokUjcie sie w koncu , i powiedzialem to przez U na koncu
- przez "e" wtracila erka
- SZA ! - chciecie sie dostac do tego New Jersey czy nie....
- chcemy powiedzieli niemrawo wszyscy...
- no to na poklad....
"Na Barloga" !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - krzyknela Days, Arha i Gina i podbiegly do maszyny - tzn podbiegly i sie zatrzymaly....
- jak sie na to dostac ? Spytala Nikki (Ktora tez juz razem z pozostalymi dobiegla do samolotu)
- ehhh kobiety i maszyny..dwie sprzecznosci
- Tommy ty szowinistyczna....Reddie nie dokonczyla tylko , widzac wzrok Tomego , sie usmiechnela...- hehe szowinistyczny stworku
- szowinistyczny kobieciarzu... by lepiej pasowalo - powiedziala Brenda
- oj dobra - juz skonczice- jak mamy sie na to dostac ? - Powiedziala Days ktora zaczela juz sie niecierpliwic...
- no trzeba otworzyc drzwi - zaczal sd....
- moglbys z laski swojej.... JE QRDE OTWORZYC JESTES PRZECIEZ NA GORZE !!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Arha.. ciiiii spokojnie...wdech, wydech - powiedzial sd
- przyj.... dokonczyla Gina
- what ?
- ee no nic...nevermind
Sdms owtorzyl "drzwi" (czy jak to tam... )
- i co dalej ? - spytala Erka, ktora przepchnela sie na poczatek
- no wysuniemy wam schodki....
- super - Gina oparla sie o Days - schody w Barlogu, to moze Frodo mial winde
- a co ma piernik do wiatraka spytal cRaSh...
- aa tam...
W tej chwili cos zgrzytnelo i trapper z sd wysuneli schodki
- to ma byc zart - erka popatrzyla na nich z litoscia...
- hmm ?
- no ej ten najnizszy schodek jest metr nad ziemia.. jak ja mam niby na to wejsc ?
- GooooD wiedzialam ze tak bedzie - z dziewczyami sie tylko klopoty - cRaSh lekko wqrzony znalazl sie w sekunde przy erce i nie zawzajac na jej piski podniosl ja i wrzucil (sory - slowa mi zabraklo :grin: aa wiem - wlozyl) - wlozyl do samoloty
- ktora nastepna spytal rozpromieniony Tommy
- sama sobie poradze - powiedziala Arha i wgramolila sie do samoltu
Po jakims czasie wszyscy (czy to z pomoca chlopakw czy tez samemu ) znalezli sie na pokladzie
- wszyscy spytal Trapper
- yes
- eeeekhm Trapper... wiesz nie to ze ja ehu ehu wiesz watpie w Twoje mozliwosci ale ehu ehu wiesz.... no... umiesz to cos ..ehh umiesz sie tym poslugiwac ?
- Boniu--juz mowilem... ze to poleci.. a jesli chodzi o to zy ja tym poece.... wiesz - zawsze musi byc ten pierwszy raz...
Tommy , Gina i Days na dzwiek slow "pierwszy raz" w jednej chwili odwrocili sie w strone tarppera i boni
- co mowiles ? gdzie z kim i kiedy ?
- eee tutaj z wami teraz
- yeeeeeeeah wiec sie spelni... sex grupowy - wykrzykneli Tommy i sd
- cRaSh....zabij ich... nim ja to zrobie - zaczela podspiewywac erka
- nie umiesz tego pilotowac!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! do bonfanki w koncu to dotralo i ryknela na caly samolot...
- skarbie ..czy ja powiedzialem ze nie potrafie.... powiedzialem tylko ze ejszcze tego nie robilem... ale wiesz - ja mam mase ukrytych talentow wiec nie masz sie o co martwic....
- to moze niech on wlaczy silnik a my...zaczela erka
- a my co ? spytala Brenda...
- no a my usiadziemy w koleczku i zaczniemy save a prayer...
- nie ma czasu - siadac na miejscach , pasy zapinac, startujemy - krzyknal Trapper
Wszyscy popatrzyli na siebie trochez przerazeniem no ale zrobili to co kazal pilot
Nagle zaczelo sie trzasc, maszyna zaczela troche zgrzytac, po czym zrobila jeden wielki bounce od ziemi
- ala - jeblem sie w glowe krzyknal cRaSh -wez troche uwazaj Trapper
- spox.... cpat .. spox
- zaczeli sie z wolna posuwac na przod... po kilku chwilach days i siedzaca obok niej Gina popatrzyly na puste miejsce na koncu i obie krzyknely
- ZOSTAWILISMY SKRZYNKE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!