-to napewno nie ja - oświadczył z podłogi sd w krótkim przebłysku świadomości, po czym znowu znieruchomiał, zmęczony po popisie niekwestionowanego bohaterstwa (w końcu nie było świadków, a kpt Sparrow zapewne dożywotnio znienawidzł cała radosną gromadę i raczej nie zamierzał kewstionować nieczego)...
- Ani ja - oznajmiła z całą niezachwiana pewnością swojej racji Nikki
- no dobra, ale pytanie nie brzmiało "kto nie pilotuje" ale "kto pilotuje"
- no bo ty zawsze takie trudne pytania musisz zadawać - zmarszczył czoło cRaSh
- no właśnie - poparła go Gina - skąd my mamy wiedziec kto... o żeż jasna cholera, KTO PILOTUJE?!
- To nie ja - odparła Arha nieśmiało zerkając w stronę rury w rękach Reddie
-wiemy!!! - wrzasnęli ci, którzy już pojęli grozę sytuacji
-ale czemu się drze... - Arha powloki zaczynała kojarzyć fakty
pokład pogrążył się w pełnej napięcia ciszy
-a może... zapytamy tego lepreklauna?
-że niby kogo? - zmarszczyła czoło Days
-no tego... - Nikki zamyśliła się srodze usiłując przypomnieć sobie jak zwał się bohater mitologii irlandzkiej - no, to małe wkurzające, speniajace zyczenia, co lezy w kącie
-którym kącie?
-o tym - Nikki wskazała palcem miejsce gdzie powinien znajdowac się leprekaun... no własnie, powinien
-Gdzie on jest?!
-dobre pytanie - trapp wyjrzał przez okienko. pod nimi rozpościerał się ocean - wiecie, że statystycznie w wypadkach lotniczych ginie mniej ludzi niż w samochodowych?
Zabójcze spojrzenia wielu par oczu mówiły wybitnie dużo na temat tego, gdzie szanowny lekarz moze sobie włożyć te statystyki
-chciałem was podnieść na duchu
-dzięki
-przepraszam, będziemy tak stali i dyskutowali o dupie maryny...
-jakiej maryny? nie znam żadnej maryny - zainteresował się Comte
-znałem kiedyś taką jedną... - rozmarzył się Anthony
-Nie no, ja tu zwariuję - mruknęła Erfea
-dopiero teraz? - zaciekawiła się Gośka
-Ludzie!!! - wrzasnęła Erfea
-Khem!!!
-no dobra. Ludzie i wampiry...
-Ekhem...
-...i elfy, słu...
-khm - zabrzmiało z poziomu podlogi
-no dobra i ufo też, od siebie dorzucę jeszcze smoki, czy ktoś jeszcze chce coś dodać? - zapytała i nie czekając na odpowiedź przeszła do dalszej części - i bardzo dobrze. Stoimy twarzą w twarz z poważną zagadką: kto do diabła siedzi za sterami tego uroczego jumbo jeta. moi mili! czas rozważań teoretycznych przeminął, dedukcja do niczego nie doprowadziła... trzeba po prostu ruszyć zadki do kabiny pilotów
Kiedy tylko ostatnie słowa przebrzmiały rozległa się burza oklasków
-Pięknie powiedziane ERfea
-Gratulujemy talentu
-Tp było cudowne
-moge prosić o autograf?
Erfea zaszczycona niespodziewanym sukcesem krasomówczym podpisywała autografy, ściskała podane jej dłonie, kiedy nagle samolot niebezpiecznie przechylił się ku dołowi i wszyscy po raz kij wi który wylądowali na ziemi...
_no dobra, koniec tego dobrego, trzeba tam iść! - zawyrokował cRaSh
-dokładnie o to mi chodziło! - ucieszyła się Erfea
-No to podnoś się i pedałuj do kabiny pilotów - uśmiechnął się szeroko admin
-hę?
-To był twój pomysł...
-No własnie, ja dałam pomysł, niech ktos inny idzie!
-O nie. Pójdziesz ty... dla otuchy dam ci Arhę i days - z niesmakiem popatrzył w stronę, gdzie wyżej wymienione sprawdzały czy zawartośc plecaka Days nie została uszkodzona
-Hej! to dyskryminacja nieludzi!!! - wstawiła się za kolezankami Gina
-E tam. Z resztą w razie czego będa mogły łyknąc kogoś z bani w razie jakiś problemów
-Ale...
-No dobra, żeby było sprawiedliwie, to ty też pójdziesz
-Chwila panie admin, my się stąd nie mamy zamiaru ruszać - krzyknęła Days
-Nie? - usmiech cRaSha nie mógłby być bardziej diaboliczny....
I tak babska ekipa gatunkowo bardzo zróżnicowana ruszyła w kierunku kabiny pilotów
-Co teraz?
-Nie wiem
-Zapukaj...
puk puk
cisza
-jeszcze raz
-nie
-czemu niby nie?
-bo tu jest dzwonek
-yyy, aha
ding dong
-kto tam?
-yyy, czy pan jest naszym pilotem?
-nie. pilot jesss pjany i sssspi
-yyy, a ten tego, drugi pilot?
-ssalany w trupa, tesz spi
-aha
-no, to wszystko wiemy
-możemy wracać?
-no właściwie to...
-chwila, jeśli oni śpią, to z kim my do cholery rozmawiałyśmy?!






