~~It`s My Life~~

Strona główna FAN CENTER Twórczość Fanów

Postprzez Days on 25 Kwi 2003 18:33

goooooooooing :D

Szli dziarsko, dopoki nie zblizyli sie do drzwi. Wtedy zaczely sie tzw. schody
- Otworz drzwi - szepnal sd chowajac sie za plecami Trappera
- Czemu ja?
- Bo jestes blizej...
- To jeszcze o niczym nie swiadczy.
- No otworz, a ja...
- A co ty?
- A ja cie bede asekurowal od tylu...
- CO???
- No wezme sie i porozgladam i w razie czego krzykne!
- Aha... Dobra - otworze te drzwi pierwszy, ale zrobie to nie dla ciebie, ale dla Erki...
- Skoro tak stawiasz sprawe...
Trapper zblizyl sie do drzwi i nacisnal powolutku klamke. NIC. Zaczal ja potrzasac coraz szybciej i szybciej...
- Co ty qrde robisz? Drzwi nie umiesz otworzyc?
- Umiem, ale te akurat sa zamkniete...
- I dlatego trzeba je otworzyc! Widziales kiedys, zeby ktos otwieral otwarte drzwi??
- Ale ty jednak jestes ulomny! Sd! Te drzwi nie sa zamkniete ot tak, tylko zamkniete zamkniete.
- ...
- Na kluczyk...... takie male swiecace, co sie wsadza w dziurke (sd. sie ozywil) od klucza (!) (sd. mina sposepniala), przekreca - robi sie takie-trach trach i drzwi sa otwarte!
- Aaaaaaaaaaa. To ja pojde po ten kluczyk... Gdzie on jest?
- Najprawdopodobniej ma go ten facet....
- Yyy....... To wiesz co? Ty idz, a ja poczekam i popilnuje, by sie tu nikt nie dostal przed nami.
Chcac nie chcac Trapper poszedl po kluczyk.

Tymczasem 3 chlopcy dzielnie trzymali facia na uwiezi :D Byli przy tym z siebie tak bardzo dumni, ze zapomnieli zupelnie, po co go trzymaja. Dziewczyny na szczescie pamietaly.
- Co oni tam robia? - denerwowala sie Nikki
- Strasznie dlugo im schodzi, a przeciez mieli tylko otworzyc drzwi i uratowac Erke.
- Tylko... - usmiechnela sie Gina - Dla nich to AZ...
- Zwlaszcza, ze pewnie pierwsza przeszkoda beda drzwi - dolaczyla sie Arha.
- No wlasnie, a oni wzieli kluczyki? - zaciekawila sie Days.
- A jak myslisz?
- Pewnie nie.
- Czyli, ze zejdzie im jeszcze dluzej...
- GOD! A ja jestem taka glodna... - westchnela Reddie.
- Ja cie moge nakarmic! - ozywil sie Tommy
- Gdybym nie byla taka glodna, dalabym ci w twarz, ale ze jestem, to sie zapytam: czym?
- Owocami milosci.
- Chyba jednak dam ci w twarz!
- Nie! Prosze... Kobieta mnie bije!
- Spokoj! - krzyknal cRaSh - Jak ja mam trzymac tego facia w takich warunkach?
W tym momencie pojawil sie Trapper.
- I co z Erka? - zapytali wszyscy na raz.
- Nadal tak samo.
- CO? Jeszcze jej nie uratowaliscie?
- Bo... Tego no... Nie wzielismy kluczyka...
- Amatorzy... - westchnal Anthony - nawet dziewczyny uratowac nie potrafia...
- Jak jestes taki madry, to wydobadz od facia kluczyk!
- Yyyyyy czemu ja?
- A kto?
- Nie wiem... Ktos... z was?
- Mieczaki! - wkurzyla sie Gina, Arha i Days - Przeciez juz go trzymacie! Co za problem wyciagnac mu kluczyki!
- Wlasnie! - dolaczyla do nich Goska, po czym zwrocila sie do facia
- Te! Facio! Gdzie masz kluczyki od samochodu?
- W kieszeni!
- To dawaj!
- Sama sobie wez! - oburzyl sie chwilowo przestajac sie silowac z chlopakami
- A w ktorej kieszeni?
- Zgadnij! - i usmiechnal sie perwersyjnie.
- O fuJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - zrobili wszyscy - Co za perwers!
- Czlowiek musi czerpac przyjemnosc z kazdej sytuacji...
- FUJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Tymczasem sd. sam ze soba i z zamknietymi drzwiami zaczal sie zastanawiac (samotnosc wplywa na niego motywujaco). Tak sie zamyslil, ze az przeszedl na druga strone samochodu, nie zauwazyl otwartych drzwi i BOOOM!!!!!!!!!!!!!!

- cicho, cicho! - Days nastawila elfie uszy
- Co? Znowu Erka?
- Nie! To bylo bardziej jakby jakas pusta gliniana kula rozbila sie o blache!
- Chlopaki trzymajcie tego facia mocniej! - zawyrokowal Trapper - sd za...... O CHOLERA!
- CO???
- SD zostal tam sam - wiedzialem, ze tak bedzie, jak go tam zostawie!
- No to ladnie! Pewnie znowu sie mieczem bawil!
- A jak nie? - zaczela sie martwic Arha - A jak mu sie cos... no wiecie... stalo?
- Masz racje... - zgodzila sie Days - Ten odglos byl bardzo sdmsowaty!
- Cholera! - Trapper goraczkowo rozgladal sie dookola - Nie zostalo mi juz nic chlopakow!
- No fakt... - Nikki dolaczyla do nerwowego rozgladania sie - wszyscy 3 trzymaja jednego facia.
- Dobra! Odwazne dziewczyny - za mna!
Trapper pobiegl w strone odglosu. Za nim oczywiscie podazyla Days (bo tylko ona wiedziala, skad dobiegalo to BOOM), Gina, Arha (bo nie znalazly odpowiednich slow, ktore pozowlilyby im zostac na miejscu bez straty na odwadze) oraz Goska (ktora bala sie zostac z reszta). Slowa znalazla natomiast Nikki
- To ja ponadzoruje chlopakow i zajme sie reszta ludzi!
Musieli obiec caly samochod dookola (bo oczywiscie Trapper uparl sie, ze ta droge juz znaja i co bedzie, jak zabladza? - biegajac dookola samochodu to jest rzeczywiscie latwe), ale w koncu znalezli sie w miejscu, do ktorego dotarl sd wedrujac w zamysleniu (czyli po drugiej stronie kabiny samochodowej - tzn. od kierowcy). Arha, ktora miala dosc ostroznego skradania sie na druga strone samochodu, tak sie rozpedzila, ze niestety nie udalo jej sie uniknac losu sd - rozplaszczyla sie na drzwiach do samochodu niczym nietoperz na scianie w kreskowkach :D Gina, ktora podazala za nia na szczescie w ostatniej chwili skrecila, a Days, ktora byla jeszcze kawalek za nimi uniknela spotkania 3-go stopnia z drzwiami dzieki swoim elfim cechom. Najwiecej szczescia miala Goska, ktora biegla za nimi i w ostatniej chwili potknela sie o lezacego sd, przez co upadla tuz pod drzwiami :D Trapper doskradal sie na koncu i mial pelne rece roboty - sd lezal nieprzytomny, na nim lezala Goska ze stluczona noga, a na drzwiach wisiala rozplaszczona Arha. Dwie ocalale - Gina i Days daly Trapperowi wolna reke w ratowaniu poszkodowanych i dostaly sie wreszcie do wnetrza kabiny samochodowej:
- ooo!!!!!!!
- No! Duze OOO! nawet!
- Toto tam w kacie to jest...
- Erka... chyba...
- Aha...
- Bialy to nie jej kolor...
- Zdecydowanie... za blado wyglada...
- Racja...
Nagle uslyszaly za soba ciekawskie wolanie Arhy (wampiry regeneruja sie szybko)
- I co, i co?? Uratowalismy ja?
Gina odwrocila sie do kolezanki i to samo zrobila Days. Pod drzwiami stala reszta ekipy, wraz z chlopakami, ktorzy w jakis sposob dowlekli tu facia - wszystkich zwabily tu kolejne dziwne odglosy - tym razem duzo glosniejsze (bo zderzenie bylo z wieksza predkoscia). Wszyscy wpatrywali sie wyczekujaca w dziewczyny.
- Nie do konca...
- Jak to nie dokonca?
- Bo widzicie... Ten facet nie klamal...
- Znaczy sie w sprawie pajaka nie klamal...
- A nie mowilem! - facet byl z siebie dumny.
- Jak to? Nie klamal?!
- To znaczy klamal, ale tylko polownicznie...
- CO??
- No qrde nie wiem jak wam to powiedziec...
- Najlepiej sami spojrzcie!
Gina otworzyla drzwi na cala szerokosc i ocza wszystkich ukazal sie duzy bialy kokon lezacy na drugim siedzeniu.
- ????????????
- Wiec to tak wyglada...
- Co za glaz spadl na Erke? - zapytal sd, ktory wlasnie oprzytomnial i dopchal sie do widoku.
- To jest Erka - powiedziala Gina
- Tyle ze nie dopadl jej spider... - zaczela Days - tylko qrde spiderman!!!

Image Image Image
Image
Awatar użytkownika
Days
Noldor Princess
 
Postów: 5872
Od: 05 Mar 2002 01:56
Miejscowość: LothLorien
Płeć: Laska

Postprzez Gina on 25 Kwi 2003 23:03

Podczas gdy wszyscy przez moment po "odslonieciu" niespodzianki stali ze szczekami opuszczonymi na ziemie Tommemu sie wyrwalo
- ehh no qrcze, o jedna laske mniej....
- Eeee co ??? Spytala z lekkim obrzydzeniem Days
- no wiesz, ja nie jestem az takim desperatem zeby z .... kokonem.... tego...
- O maj gad.... Co za prosiak... Wrzasnela Arha
- Tylko nie prosiak, tylko nie prosiak, z nazw zwierzecych pozwalam na uzywanie w odniesieniu do mojej osoby tylko slowa ogier
Gina walnela sie w czolo - Idiota... ala... moje czolo
- heh idiotka - zasmial sie cRaSh
- ciiiiiiiiicho, krzyknal Trapper, wiecie co sie stalo
- co sie stalo ? spytal sd
- o G*O*D jeknela Goska
- aaa z Erka, no wiemy co sie stalo.. Znaczy w sumie nie wiemy, widzimy.... ehh widzimy tylko skutki tej tragedii o ktorej przyczynach nie wiemy nic, takze pytanie czy wiemy co sie stalo z Erka bylo bardzo nie na miejscu poniewaz skad mamy wiedziec co sie stalo skoro przed chwila zobaczylismy skutki dopiero a...
- uciszcie go i ten jego monolog....
- to chyba przez ten upadek...
- taaa dobrze ze mu miecz glowy ni..
- ciiiiiiiiiiiiiiiiicho !!!!!!!!!!! Trapper zrobil sie purpurowy, powiesz nam co jej zrobiles ?
- ja ??? Ja nic nie...
- nie ty sd... Days popatrzyla z politowaniem, Trapper mowi do naszego kochanego kierowcy
- slyszales.. mow potrzasnal nim cRaSh
- lol capt jak ss man jakis to bylo :)
- heh ma sie to doswiadczenie.... :)
- ??????????????
- nevermind..... slyszales.. no powiedz cos...
Jednak dobry kierowca przyjaciel spojrzal tylko na capta, usmiechnal sie po czym..... jego nogi zaczel sie kurczyc pokrywac wlosami, oczy powiekszac, rece podwajac , rozdzielac wydluzac, po czym caly sie zmniejszyl wypadl z objec chlopakow i jako malutki pajaczek przebiegl przez droge i poszedl do lasu (:P)



po dosc dlugiej chwili kiedy wszyscy przestali sie gapic w las w ktorym zniknal ich kierowca pierwsza odezwala sie...hmmm dala znac ze zyje Days
- eee
<tu znowu chwila ciszy>
- aha Arha powoli kiwnela glowa
<chwila ciszy>
- czy wszyscy widzieli to co ja ? Spytala NiKKi
- eee zaczela Days
- zalezy co widzialas odpowiedziala Gina
- "zalezy co widzialas " krzyknal Anthony, ja ci po wiem co ona widziala ona widziala jak nasz kierowca.. znacyz nie nasz tylko kierowca ktorego samochodem wlasnie jehalismy na naszych oczach najpierw zmienil sie w olbrzymiego pajaka po czym jak gdyby nigdy nic zmniejszyl sie do naturalnych rozmiarow pajakow i poszedl sobie do lasu na pajeczyce....
- skad wiesz ze na pajeczyce ? zaciekawil sie Tommy
- Jezu.... jeknal Trapper
- eee...
- Days, myslalem ze elfy sa troche bardziej wytrzymale....
- Daj jej spokoj cRaSh w szoku jest dziewczyna, zaczela Gina
- co teraz z nami bedzie ? Spytala sie Reddie
- Z NAMI ? Ty sie spytaj lepiej co z Erka, krzyknal Trapp
- hehe mozemy zawsze zadzwonic po erkeeee ekhm sorry,skonczyl potulnie sd widzac wacale nie rozbawione zartem miny pozostalych
- musimy ja wyniesc z samochodu powiedzial cRaSh
- aha, przyjrze sie jej, no to chlopcy do roboty powiedzial Trapper
- wszyscy rzucili sie do samochodu popatrzyli do srodka potem na siebie potem jeszcze raz do srodka auta, potem jeszcze raz na siebie a potem na dziewczyny i Trappa stojace obok...
- wiecie Erka by chyba nie chciala zeby dotykala ja zgraja chlopakow... zaczal Tommy
- Jestescie okropni !!!!! ... kolezanka potrzebuje pomocy to co faceci robia... umywaja rece.... bezmozgie, bezuczuciowe kuta...... Gina zamknela usta Arhy reka...
- no ale fakt, za ciekawie to ona nie wyglada.... zaczela NiKKi
- hmm moze jakies rekawiczki...
- skad ja ci rekawiczki znajde...
- a moze niech sobie lezy na tym przednim siedzeniu a my pojedziemy do Vegas do jakiegos szpitala i....
- NiKKi - zaczela potulnie Arha - chcesz rozumiem isc do szpitala w Las Vegas i powiedziec lekarzom zeby zeszli do naszego auta bo mamy monstrualnej, znaczy no ludzkiej wielkosci kokon na przednim siedzeniu i widzielismy jak kierowca tegoz samochodu sam zamienil sie w pajaka....
- nooo mniej wiecej...
- CHCESZ SPEDZIC RESZTE ZYCIA W ZAKLADZIE PSYCHIATRYCZNYM ?!?!
- hehe wiedzie zawsze zamiast do szpitala mozemy z nia jechac do zoo.... no co sie tak patrzycie.. znowu wam sie kawal nie podobal.. wy poczucia humoru wogole nie macie powiedzial sd i oparl sie o ciezarowke...
- ej no.. to co robimy ? spytal bezdardie cRaSh
Awatar użytkownika
Gina
mod
 
Postów: 5500
Od: 02 Mar 2002 03:12
Miejscowość: Grande Sud
Płeć: Laska

Postprzez Arha on 27 Kwi 2003 05:03

-Nie wiem - wzruszył ramionami bezradnie sd
-jak to: nie wiecie?? to chyba proste, trza ją z kokonu wydobyć... - zauwazyła jak zwykle trzeźwo i rozsądnie Days
-Masz pomysł jak?? - dogryzł się cRaSh
-ee... nie... ty coś wymyśl, jesteś bossem!!
-Ja?? - cRaSh zmieszał się - ale... sd, rusz głową, wymyśl coś!!
-Co?? ja tylko biednym Strażnikiem Miecza jestem... ale Gina na pewno wie!!
-Co?? Kto?? ja?? - zdziwiła się Gina - Days na pewno ma jakiś pomysł... no wiecie, Noldorowie ponoć tacy mądrzy...
-Nieprawda... eee... tzn prawda, ale może jednak Arha... no wiecie, wampiry, te sprawy... pewnie spotykałaś dużo gorsze rzeczy od jakiś tam gigantycznych pająków...
-Tiaaa, np nauczycieli francuskiego... tzn, oczywiście wampiry dadzą sobie radę z każdym problemem... z pewnością... ale widzicie, dzień jest, przegrzały mi się szare komórki... trapper jest lekarzem, z pewnością wie co robić w takim przypadku...
Trapper nie zdołał wytłumaczyć powodów swojej niedyspozycji umyslowej, bo z głębi kokonu rozległ się słaby acz zdecydowany głos
-Zamknąć się!! Wypuśćcie mnie stąd bo duszno tu!!
-Jakieś pomysły co teraz??
-Już wiem! - zawołał sd i wyciągnął... uwaga, nie zgadniecie - miecz - trzeba to po prostu przeciąć!!
Ale i tym razem przerwał głos erki
-Chcesz mnie zabic??
-Skąd wiedziałaś??
I w tym momencie z lasu do którego przed chwilą spieprzył pajączek rozległ się dziwny głos... coś jakby szelest... grupka osłupiała na chwilę... i z lasy wyłoniła się...
-[cenzura] co to jest?? - nie wytrzymała Arha
-[cenzura] wygląda jak... - cicho powiedziała Days
-Niech ktoś to wreszcie powie - wtrąciła erka - bo z chęcią dowiedziałabym się co się dzieje na świecie... z resztą jeszcze chętniej bym stąd wyszła.. nie to żebym was poganiała, ale wiecie
-Baba Jaga!!! - zawołał Tommy
-Chyba ci upał zaszkodził - zauważyła rzeczowo Ercia
-Wierz mi, chciałabym, żeby tak było - mruknęła Gina.
Przed nimi bowiem stała najprawdziwsza Baba Jaga - no wiecie, haczykowaty nos, brodawka, czapka, miotła i koszyk z grzybami... jej tusza świadczyła o urodzaju na tłuste dzieci błądzące po lesie
-na co się tak patrzycie?? -odezwała się wkońcu skrzekliwym głosem i weszła na drogę. Spojrzała na kokon który był erką
-Aha, tu cię mam gagatku!!
-Przepraszam, ale to nie żaden gagatek tylko nasza koleżanka - wtrąciła Arha
-Nie o nią chodzi - czarownica machnęła pomarszczoną ręką - a więc widzieliście Toby'ego??
-jaki znowu Toby??
-Mój pająk...
-Taki duzy?? Włochaty?? - spytał trapper
-Wiesz, większośc pająków tak wygląda - zauważył rzeczowo sd
-Czy ja wiem czy taki duzy?? W gruncie rzeczy jest bardzo miły, ale lubi czasem płatać figle - zastanowiła się Baba Jaga
-Przepraszam bardzo, ale czy moglibyśmy wiedzieć z kim mamy przyjemność??
-Babcia Esme. Tak, właśnie, Babcia Esme.
-Czy mogłaby pani... uwolnić nasza koleżnakę?? - zapytał nieśmiało cRaSh
-Gdzie wasze maniery?? Ja się przedstawiłam, teraz wasza kolej
Kolejne 15 minut minęło na prezentowaniu towarzystwa. Niania nawet nie udawała, że zapamiętuje nicki.
-Czy teraz pomoże nam pani??
Niania, która szczerze wzruszyła się przekleństwami dochodzącymi z kokonu skonęła głową i po chwili Erka była wolna. Przez chwilę stała i oddychała głęboko ciesząc płuca świeżym powietrzem, wydarła się na ekipę która nie dość sppieszyła się z udzielaniem jej pomocy w końcu spojrzała na Babcię i kolejne parę minut spędziła w stanie ciężkiego szoku... zapadła cisza przerywana tylko burczeniem brzucha sd i Tommy'ego. W końcu wszyscy sobie przypomnieli, że dziwnymi przygodami się nie najedzą....
-Chyba głodni jesteście... chodxcie do mojego domku, z pewnością znajdę dla was coś do jedzenia.
Panowie i panie entuzjastucznie zareagowali na propozycję i po chwili gnali przez las za Babcią, aż w końcu stanęli przed małym domkiem zrobionym - a jakżeby inaczej - z piernika.
-Wiecie co?? Ta chatka coś mi przypomina... coś co chyba powinnam sobie szybko przypomnieć... - mruknęła cicho Days...

Znudziły mi się waszych smoków powtórki
Zgadzam się
Zrobię co chcecie
Za królestwo i pół córki
Awatar użytkownika
Arha
Lioncourt
 
Postów: 2711
Od: 11 Mar 2002 01:06
Miejscowość: Wroclove
Płeć: Laska

Postprzez NiKKi Rebel on 03 Maj 2003 18:18

nie narzekac tylko czytać :grin::grin:

-no mysl Days mysl - zaczłą popedzac ją Sd
-przeciez myśle
-myśl szybciej - zasmiał sie Tommy
-juz wiem! - krzyknęła entuzjastycznie Days
-Co wiesz?? - spytały jednoczesnie Gins i Nikki
-no wiem co mi ta chałupa przypomina
-No to mów - powiedziała znudzona Arha
-Pamiętacie była taka bajka, tam był Jas i ... Zosia?
-MAŁGOSIA - krzyknęłi wszyscy po czym wpadli w smiech
-No pomyliłam sie, ale oni własnie trafili do domku takiej babki, co ich chciała zjesc
-Przeciez my to wiemy - stwierdził Tommy
-Skoro wiecie, to why kazaliscie mi tak wytezac szare komórki??
-Bo wkrótce masz mature - zazartował Sd, ale znowu nikogo to nie rozsmieszyło .. a moze reszta sie an zartach nie znała?? :P
-Eeee, gówniarze .... tzn, dzieciaczki moze wejdziecie do domku?? Przygotowałam jedzenie
-Czy ona nazwała nas gówniarzami?? - spytała Reddie - czy znów mam zwidy?
-Chyba tak - westchnął cRaSh
-Tak, mam zwidy, czy tak, ona nas nazwała gówniarzami??
-Litości ....... tak, chyba nazwała nas gówniarzami
-Albo wszyscy mamy zwidy - stwierdziła Nikki
-Moze masz racje ... w koncu juz dawno doszlismy do wniosku ze mamy na siebie zły wpływ - powiedział Sd całkiem powaznie, jednak pozostali dostli ataku smiechu
-Dobre stary - wydusił z sibie Trapp
-Ale to nie miało byc smieszne - Sd spojrzał na nich jak na variatów
-Ale bylo - jeknął Tommy i zaczął smiac sie dalej
-Dobra, skonczmy juz - powiedziała Reddie wycierając łzy, spowodowane oczywscie smiechaem - i chodzmi bo jestem głodna jak [cenzura] :P


Wszyscy weszli do domu .. od razu znalezli sie w kuchni ...tam przywitał ich bogatomzastawiony stół ... ciacha, chipsy, cukierki, a takze litry coli i innego tego typu drinków :grin:
-OMG - powiedziały dziewczyny, po czym wszystkie usiadły bez pytania do stołu i zaczęły sie objadac ... ..... jadły i jadły a chłopcy tylko patrzyli
-Nie dobrze - zaczął Trapp
-taa, jak tak dalej pójdzie, to bedziemy miec istne słonice, a nie dzieFFFczynki - westcnął Tommy
-To tez, ale nie o to mi chodzi
-A o co?
-No, nie wiesz???
-Nie
-Ale ja wiem - zaczął cRaSh
-Wieccc.....
-.....
-......
-......
-NO MÓWISZ CRASH CZY NIE DO[cenzura]??? - krzyknął po cichu [da sie krzyczec po cichu??] Tommy
-Zapomniałem :((
-Spox stary, ja tez zappmniałem - powiedział Trapp
-Wy tu hihuhihu, a dziewczyny wciąż jedzą - powiedział Sd
-A babcia ciagle im przynosi nowe porcje
-Jednym słowem, cos mi tu nie gra....

[size=75]G
Awatar użytkownika
NiKKi Rebel
Never Say Goodbye
 
Postów: 1497
Od: 01 Sie 2002 20:05
Miejscowość: Tuonela
Płeć: Nie określono

Postprzez sdms on 08 Lip 2003 19:30

Next part..... czyli lepiej późno niż wcale :grin:



....
- Tia tylko co?
- Ja nie wiem......
- Ja też nie....
- A mnie się wydaje....
- Że?
- Że to jedzenie jest smaczne i dlatego one tak jedzą...
- To dlaczego my nie jemy?
- Bo my dbamy o linie ( :grin: )
- Eee... no tak... ale nadal mi coś tu nie gra...
- Tylko co?
- Ja nie wiem....
- Ja wiem....
- ??
- To dziewczyny powinny dbać o linię a nie my....
- Tak?
- Nie!
- To co głupoty gadasz?
- Jeez... Trapp zrób mu przeszczep ( :wink: )
- Dobra...
- Dobra?
- No dobra... wy tu gadu-gadu, a...
- O dobrze, że wpomniałeś..... Jak ja dawno nie używałem gygy....
- Jak ci się chce gaga to idź do łazienki... jeśli jest tu takie coś... a wracając... dziewczyny zamieniają się w słonice...
- To chyba niedobrze....
- To bardzo niedobrze....
- To co robimy?
- Ja myślę...
- To ty myślisz?
- Bardzo śmieszne... Myślę, że powinniśmy opracować plan działania...
- Żartujesz?
- Yyy... nie?
- Chłopie zanim my opracujemy plan to dziewczyny pękną....
- Yyy... tak?
- TAK!...
- Więc co robimy?
- Powinniśmy....
- ?????
- Powinniśmy przystąpić do działania....
- To znaczy?....
- No więc właśnie... hmm....
- hm?...
- Myślę, że powinniśmy je jakoś odciągnąć od jedzenia....
- Tia? Ale jak?
- No więc tego....
- No?
- Eee... Nie wiem, ale Trapp napewno wie....
- Yy... No więc.... powinniśmy.... odciąć źródło jedzenia...
- No co ty nie powiesz?... A jak?...
- Hm... No więc do tego przydałaby się Arha...
- Ale Arha siedzi tam i się opycha...
- Niedobrze...
- Bardzo niedobrze...
- Ej, ale chwila....
- Co jest?
- Yy... no więc tego... Przecież Arha jest wampirem...
- No i?
- To dlaczego do jasnej opycha się słodyczami?
- Eee... No właśnie to cokolwiek dziwne....
- Proponuję zbadać tą sprawę...
- Ty byś tylko wszystko badał... Nie mamy na to czasu...
- A masz lepszy pomysł...
- A owszem...
- No więc?
- Co no więc?
- Co to za pomysł?
- Trzeba odciągnąć Arhę od stołu...
- Jak?
- No normalnie.... Za ramiona i do tyłu ( :grin: )
- Eee... Ale wiesz, że to grozi nieprzewidzianymi atakami ze strony Arhy?
- Yy... No tak... bardzo prawdopodobne....
- Więc co robimy?
- Myślę, że.... potrzebujemy ochotnika.
- Na mnie nie patrzcie...
- Na mnie też... Ja tu tylko sprzątam.
- A ja... yyy... jestem za słaby na to bo nic nie jadłem...
- Dobra to zostaje nas dwóch...
- Yy... Tak?
- No tak... Ty jesteś starszy, więc masz pierwszeństwo ( :wink: )
- Yy... No właśnie... ja jestem taki stary już...
- Weź nie wymyślaj... zrobimy to razem...
- Yyy.. No dobra... Ale jak coś to ty byłeś pomysłodawcą tej akcji...
- Jasne. Zwalimy wszystko na cRaSh'a...
- Że co?!
- Nic, nic capt... sprzątaj dalej...
- Oki, więc?
- Take my hand I know we'll make it :p...
- Eee....
- Na ramię broń i do dzieła....

Historia papiestwa
[url=http://www.ram-rzeszow.one.pl]RAM Rzesz
Awatar użytkownika
sdms
Stra
 
Postów: 3408
Od: 05 Mar 2002 20:37
Miejscowość: Gliwice
Płeć: Nie określono

Postprzez Days on 08 Lip 2003 21:37

uwaga - nastepna czesc z nieco innej perskeptywy :)

Tymczasem dziewczyny wciaz jadly... Ale wbrew wszystkiemu nie zamienialy sie wcale w slonice... (zadnej traba nie urosla :P)
- Te... - Arha przelknela kawalek paczka - Czemu oni sie tak na mnie dziwnie patrza...
- Wydaje ci sie...
- Nie wydaje mi sie - wciaz sie na mnie gapia i cos gadaja miedzy soba.
- Arha - moze ty juz lepiej nie jedz tych paczkow - czort wie od czego wampiry dostaja halucynacji!
- Odezwala sie! A Elfy to niby co?
- Elfy nie potrzebuja niczego by miec zwidy - zasmiala sie Gina niemalze ksztuszac sie jezykami (takie ciacha) - Elfom wystarczy dac kawalek lasu albo laki i zaraz zobaczysz jaka faze lapia!
Days zmrozila Gine wzrokiem:
- No co? Moze nie?!
- Moze tak ale musialas mi przypominac o lesie i lace i w ogole... W takiej chwili... Az mi sie jesc odechcialo - Days odrzucila paczke delicji, ktora od razu zajela sie Nikki
- Tak dawno nie bralam udzialu w zadnej... hm... lesnej zabawie... Chlip, chlip...
- Oj... - Gina spowazniala - Smutno ci? A moze budyn?
- Wolalabym kisielku...
- Shonczyl sie... - wybelkotala Reddie z drugiej strony stolu.
- Chcialas powiedziec: wlasnie go skonczylam!
- A czy to wazne?
- W sumie to nie bardzo... Pociesze sie jezykami...
- Shonczyly sie... - wykrztusila Gina i zaraz zaczela sie krztusic bo jej ostatnie 3 jezyki w gardle stanely... Na szczescie Nikki byla blisko i przywalila jej w plecy z taka sila, ze Ginie od razu krztuszenie przeszlo...
- Dzieki!
- Nie ma za co! Tylko nastepnym razem jedz po jednym jezyku!
- Wlasnie! Zjadlas ostatnia paczke!
- A tam zaraz ostatnia - Brenda ma jeszcze ze dwie pod stolem!
Wszystkie rzucily sie na Brende i dziewczyna chcac nie chcac musiala sie podzielic. Tymczasem Arha powstrzymala od rzucenia sie na jezyki Days.
- Sluchaj! Nie uwazasz, ze to dziwne?
- No dziwne... Tylko naszla mnie ochota na jezyki i juz ich nie ma!
- Nie o to mi chodzi! Patrz na chlopakow!
- No... Patrze! I co?
- Days wytez swoj elfi wzrok i mozg...
- No..... Chodzi ci o to, ze.... no... ze oni... no...
- No... no....
- No nie jedza z nami?!
- O! Brawo! A jednak to prawda, co mowia o Elfach!
- A co mowia?
- Nie wazne! Nie sadzisz, ze to dziwne, ze my sie tu wszystkie opychamy, a oni nawet na to uwagi nie zwroca?
- Moze dbaja o linie?
- Terefere! Oni? O linie?
- W sumie masz racje... Nie maja juz o co dbac...
- A do tego wciaz mi sie glupkowato przygladaja i cos gadaja i...
- I co?
- I teraz podkasali rekawy i patrza w moim kierunku z dziwnym wyrazem twarzy!
- Myslisz, ze ta Baba Jaga ich zaczarowala, albo co?
- Mysle, ze... Chwila! Cos ty powiedziala?
- No ze ich zaczarowala!
- Ale kto, Days, kto?
- No ta baba! Baba Jaga!
- Skad wiesz, ze to Baba Jaga?!
- No przeciez od poczatku mowilam, ze cos mi tu smierdzi i wcale nie mialam na mysli tego kokosowego budyniu z jagodami!
- To to byl budyn? - odezwala sie nagle Gina znad miski - A ja myslalam, ze to bita smietana!
- Gina! Przestan jesc i chodz tu!
- Po co?
- Patrz na chlopakow...
- No patrze i co?
- Kogo ci przypominaja?
- No... chlopakow?
- Gina! Czy w ferworze jedzeniowym nie zjadlas przypadkiem swojego mozgu?
- Co?
- Albo oczu?
- Kogo?
- Niewazne... Days... Oni tu zaraz przyjda... Z tymi minami...
- Saperzy?
- Erka jedz, sloneczko, jedz!
- Nie musisz mi dwa razy powtarzac!
- Days! Pomocy! Ja mysle, ze...
- Ze co?
- Ze oni chca mnie zjesc!
- Ciebie? Wampira? To wampiry zja.. to znaczy wypijaja krew ludziom... Moze po prostu zauwazyli to co ja?
- To znaczy, co?
- Np. to, ze chowasz pod stolem 3 paczki jezykow?
- Te twoje cholerne elfie oczy... Najpierw Baba Jaga, a teraz... a wlasnie...
- Co?
- No co z ta Baba Jaga?
- No nie wiem - zniknela w kuchni - moze szuka wiekszej ilosci jezykow?
- Nie o to mi chodzi... Skad wiesz ze to Baba Jaga?
- Od razu ja poznalam! Ma sie to obycie w towarzystwie!
- Jakim towarzystwie?
- No myslalam, ze wiesz - typowym dla mnie! Elfy, krasnoludy, driady, czarodziejki...
- Wiedzmini?
- Tez! Ale oni psuja zabawe - wszystkie kobity na nich leca... Nawet te brzydkie czarodziejki - czarwonice, na czele z Baba Jaga...
- Taka jak w bajce, o ktorej mowilas jakis czas temu?
- Aha! - Days przelknela delicje pomaranczowa - Dohladnie.
- A co one w takim razie robia, specu?
- Pyszne desery! Zawsze sie je wynajmuje na wszelkiego rodzaju imprezy!
- A poza tym?
- Generalnie zajmuja sie jedzeniem...
- To tak jak dziewczyny...
- Jak dzie... - Days az sie zakrztusila kolejna delicja spogladajac na pozerajace wszystko co na stole dziewczyny - Matko! Ale ich wzielo!
- A czemu ciebie nie wzielo?
- Bo ja jestem elfem - ja juz sie przyzwyczailam do tego rodzaju smakolykow - mowilam ci! Bywa sie w towarzystwie! Z reszta elfy nie tyja... Widzialas kiedys grubego elfa?
- A co ma do tego tycie?
- No bo wiesz - np. tamten budyn to strasznie w biodra idzie!
- Czyli ze co?
- Czyli ze jak stad wyjdziemy, to najprawdopodobniej wiekszosc trzeba bedzie toczyc, a potem zmusic do sprintu! O ile stad wyjda...
- Co mialo znaczyc to ostatnie?
- Wlasnie mi sie przypomnialo, ze te specjalistki od deserow nigdy nie robia ich za darmo...
- Moze testuje na nas nowe specjaly?
- Nie bardzo - wspomniany budyn to hit sezonu 99!
- Czyli, ze?
- Czyli, ze twoje obawy na temat jedzenia, a raczej zjadania moga sie sprawdzic, ale w troszke innej formie...
- To znaczy?
- No wiesz... To znaczy, ze za jakis czas ktos inny moze miec jeszcze wieksza uczte niz my... I wcale nie mam na mysli chlopakow, ktorzy ida w twoja strone z podkasanymi rekawami i tymi dziwacznymi minami...
Arha ze strachu zjadla cala ostatnia paczke jezykow...

Image Image Image
Image
Awatar użytkownika
Days
Noldor Princess
 
Postów: 5872
Od: 05 Mar 2002 01:56
Miejscowość: LothLorien
Płeć: Laska

Postprzez Gina on 09 Lip 2003 00:50

- mogłaś chociaż jednego zostawić, prychnęła Gina i dała nura pod stół szukając jakiś okruszków przesławnych juz języczków :)
W tym momencie podszedli do stołu faceci
- eeee zaczynaj
- no nie, ty zaczynaj...
- co macie zaczynać ? spytała Days
- chcemy wziąść z zaskoczenia Arhe...
Gina chciała się podnieść, ale że była pod stołem, wlanęła głowa o balt przewracając (i tak juz poprzewracane żarcie znajdujace się na nim) kiedy się wygramolowywała (dobra bez jaj, niech mi ktoś utworzy ładna formę czasu teraźniejszego od wygramoliła :P) spytała : wziąść ? Arhę ?? We dwóch ??? Na raz ???
- Ble - Arha popatrzyła na delikwentów z miną wskazującą na to że języczki mogą zaraz z powrotem pojawić się na stole
Sd zaczął się bronić :
- ojjj nie wziąść w senisie wziąśc tylko wziąśc w sensie.....
- wziąść - dokończyła Days - i wszystkie dziewczyny zaczęły się śmiać
- bardzo zabawne - odparł zupełnie rozkojarzony Trapper, drapiąc się po głowie - chcieliśmy wzzzz.... podnieśc... OOO PODNIEŚĆ Arhę za ramiona
- ale po co ? Spytała się głowna zainteresowana, czując że języczki znów sa w żołądku a nie w gradle
- no żebyś przestała jeść i nam pomogła
- w czym ??? spytały się wszystkie
- Nie mówcie tak - powiedział Trapper
- Jak ? krzyknęł wszystkie
- no tak, na trzy cztery wszystkie... jak jakaś liga kobieca... przerażacie...
- doktrek się boi, zaśmiała się Nikki
- kto ? spytała Erka
- doktorek no... przeykałam misia właśnie
- jakiego misia zainteresowała się Days
- żelowego....
- SĄ JESZCZE ???
- ta yyyy nie, ten było ostatni....
Days spojrzała się podejrzliwie na Nikki...
- nnnie patrz tak na mnie...
- kłamiesz....
- wcale nie...
- elfa nie oszukasz , wtraciła sie Gina
- ehhh no dobra, i Nikki wyciagnęłą z kieszeni dwa misie i podzieliła się z Days
- a wracając do mnie, to w czym miałam ... miałabym wam pomóc ? Spytała Arha upewniając się że Nikki już naprawdę nie ma więcej misiów a tym bardziej języczków...
- no z tym cyrkiem.... krzyknął sd
- jakim cukierkiem ? zainteresowała się Gośka
- CY - RKIEM !!! Popatrzcie na siebie, jecie... cały czas jecie, nie zauważyłyście tego ?
Dziewczyny spojrzały na siebie
- hmmm nawet spostrzegawczy są... prychnęła Arha
- tia... nawet ślepy by zauwazył - dokończyła Gina
- my nie tylko zauważyłyśmy że jemy - wyjaśniła Days
- oooo to bardzo trudne było zapewne Trappper popatrzył z politowaniem...
- nie przerwyaj mi, a więc nie tylko zauważyłyśmy że jemy ale też wiemy czemy ma to słuzyć....
- odstarszeniu wszystkich facetów ?
- zamilcz.... Days spojrzała wymownie i wszyscy chłopcy i dziewczyny znad stołu, nawet wylizująca jezcze miseczkę po lodzie Reddie, nachylili się nad nią
- ona - kiwnąła Days głową w stronę drzwi
- co ona ? babcia - Tommy nie załapał (jak zreszta wszyscy osobnicy płci brzydkiej)
- nooooo babcia.... baba J......... popędzała Gina
- babcia jak baba ?
- baba jest, baba była.. aha ona była babą a teraz jest dobrą babcią
- baba jęczy ?
- co za idioci... westchnęła Arha
- na I - zmieszał się sd
- co na I ? spytała Nikki
- Idioci... to przez I a nie jot
- Jezzzzzzzzu Days ścisnęła Ginę za ramię
- ała
- sorry myślałam że to łyżeczka....
- Jezus jest na J zauwazył Trapper
- hmm szkoda że to nie nóż....
- niee łyżką tępiej... bardziej by bolało....
- co bolało ? Zapytał Tommy
- kastracja....
- kogo ???
- was....
- nas ????
- NASA.... burknęła Erka... z kim my sie zadajemy...
- Błagam, ruszcie głową.. baba... BABA.... - Arha wracała do dawnego zachowania, widocznie języczki ulegały już trawieniu
- Baba no... noooo nooo nie wiemy
- BABA J A G A !!!!!!!
- no co ?
- jak to "no co" ??????
- to jej imie ? spytał Tommy
- nie słyszeliście nigdy słowa Baba Jaga ? zapytała Days
- słów
- co ?
- to dwa słowa.... chyba - zaczął sd
- cicho.... nie słyszeliście ?
- noooo jakoś nie...
- NIGDY ? w dzieciństwie ?????
Tommy spoijrzał zmieszany na sd ten na Trappa Trapp na cRaSha i tak się przez chwilę na siebie patrzyli po czym, sd przełknął ślinę i powiedział - nie
- to co wyście czytali jak byliście dziećmi....
- Days, raczej co im czytano... przecież oni do tej pory nie umieją, zaśmiała się Gina
- Nie prawda !!!! Sami czytaliśmy....
- a co ?
- a świerszczyki....
- bez komentarza... Days rozłożyła ręce...
- dobra to ja tak fastem wam powiem jak to było... było rodzeństwo siostra i brat, chłopak i dziewczyna, Jaś i Magłosia, Małgosia była dziewczyną Jaś był chłopcem, oni poszli razem do lasu
- brat z siostrą ? wytrzeszczył oczy Tommy ... a czepiałaś się świerszczyków...
- ojj no co - może tam innych ludzi nie było.. tam gdzie oni mieszkali... bronił rodzeństwa Trapper
- ZGUBILI SIĘ - odparowała Days
- właśnie.... Arha kontynułowała - zgubili się w tym lecie i trafili to chatki
- heh no w chatce wygodniej niz na polance :P
- Tommy zamknij się.... w chatce była kobitka... no właśnie ta baba Jaga i ona im jeść dawała
- z dobrego serca tak ?
- no tak im się wydawało, dawałą im i dawała, karmiła jak jakieś kurczaki w fabrykach
- znaczy o ustaolnych porach ?
- znaczy cały czas
- po co ??
- żeby ich utłuczyć
- po co ??
- żeby ich zjeść
- po cccccc - rozpędził się Tommy nevermind :P
- no i co to ma wspólnegooooooo aaaaa aha że niby ta i tamta to ta sama baba Jaga ?
- nie wiem czy ta sama ale chyba intencje ma podobne...
- a tak miło wyglada westchnęła Reddie
- nie ona tylko zarcie które przynosi... jeszcze ciężej westchnęła Gośka...
- dziewczyny spokój - powiedziała Days
- ej.. ale dlaczego ona tylko wam każe jeść.... tylko wam.. dziewczynom ?
- moze Jasiek jej zaszkodził i uznała ze wszyscy faceci są ble i juz ich nie tyka.... w każdym razie my problemu nie mamy :D zaśmiał się Tommy, ale widząc wściekła spojrzenia dziewczyn dodał - nooo więc dlatego możemy zająć się tylko wami drogie panie....
- wiejemy stąd ? chyba najprościej będzie - szepnęła Gina
- byłoby najprościej, ale nie wiem czy się po tej wyżerce wszystkie podniescicie , wykonacie parę kroków i przejdziecie przez drzwi... to może być trudne.. awykonalne wręcz.... zadumał sie cRaSh
- przesadzasz.... powolutku się podniesiemy, żarcie przeleci o niższej partii zołądka a potem w nogi... potrzebujemy paru chwilek....
W tym momencie z kuchni dobiegł głos....
- kochane moje, zjadłyście już wszystko ? Niose kolejną porcję budyniu i języczków....
Wszyscy spojrzeli przerażeni na siebie a Nikki przybliżyła się do Arhy i przerazonym głosem zapytała ...
- Arha... bo wiesz ja też tego nie czytałam jak byłam mała... Ona zjadła tą dwójkę w końcu czy nie ???
Awatar użytkownika
Gina
mod
 
Postów: 5500
Od: 02 Mar 2002 03:12
Miejscowość: Grande Sud
Płeć: Laska

Postprzez Arha on 09 Lip 2003 03:05

Jedziemyyyyyyy


Arha zmieszała się poważnie
-Wiesz... ponoć upiekli ją w jakimś piecu i znaleźli u niej jakieś pieniądze...
-Czyli wszystko pięknie - ucieszył się sd
-Aczkolwiek jest drobna różnica między bajką a nami
-Mianowicie?
-Wydaje mi się, że Baba jaga się na dziewczynki przerzuciła...
-Bleeeh, nie dość, że stara to zboczona
-Ona nas chce zjeść, a nie... - wtrąciła Gina - chociaż...
-Ale co to zmienia? - zdziwił się Tommy
-W bajce to Małgosia wszystkich uratowała, natomiast u nas to Małgosie potrzebuja pomocy
-Ale mamy tylko jedną Gośkę...
-Chodziło mi o płeć matołku
-Eee... aha
Dalsze rozmowy zostały jednak przerwane, bo BJ (nie nie, nie chodzi o nasz ulubiony zespół, po prostu leniwa jestem i skracam co się da) wkroczyła do pokoju niosąc tacę pełną...
-KASZTANKI!!!! - wrzasnęła Arha i tyle ją było widać/słychać,
-Widzę że wam smakuje kochanieńkie - uśmiechnęła się jednym zębem gospodyni
-O tak - powiedziała Gina... przynajmniej tak to brzmiało, ponieważ właśnie wpychała sobie do gardła pączki, które zwędziła ze stołu Arha, ale teraz straciła nimi zainteresowanie
-To bardzo dobrze... chcecie coś jeszcze? Może lody?
-TAAAAK - dziewczyny jak gdyby zapomniały o podejrzeniach względem Baby Jagi na widok kolejnych kocich języczków
Panowie poczuli się nagle zapomnieni i co ważniejsze - głodni. Brzuch Sd wybitnie dało o tym znać donośnym odgłozem przypominającym burczenie. Zdrowy apetyt walczył w nim z podejrzeniami... w końcu jednak Sd poddał się i spytał grzecznie
-Przepraszam panią... a czy znalazłoby się dla nas parę pączków?
Odwróciła się do niego z szałem na obliczu, jednak jak przystało na czarownicę natychmiast poprawiła się, na jej twarzy wykwitł najszeszy uśmiech jaki kiedykolwiek oglądali, odsłaniając prawdę o stanie uzębienia Baby Jagi, czyli złoty ząb gdzieś w czeluści jej jamy gębowej
-Och kochanieńki, panie mają pierwszeństwo
-Panie chyba wystarczająco zeżar... zjadły - zauważył Tommy z miną typowego gentlemana
-Ależ skąd, wciąż nie są wystarczająco tłu... to znaczy wciąż są głodne, popatrzcie tylko na nie - i wskazała na Arhę usiłującą jednocześnie połknąć języka, pączka i garść kasztanek i na Days bijącą się z erką o delicje
-No tak...
-Z resztą jako mężczyźni owinniście być silni i wytrzymali
-Ależ jesteśmy - i na dowód wypięli dumnie piersi (o ja pierdzielę, co za zwrot), efekt zepsuło jednak chóralne burczenie w brzuchach
-Nikki widziałam jak chowasz to ciastko z czekoladą!!!!! - rozległ się wściekły wrzask Giny
-Wiecie, uważam, że dziewczynom nie grozi pożarcie... one się pozabijają o jedzenie - mruknął Trapp
-Czyż one nie są rozkoszne? - rozpromieniła się Baba Jaga na widok Reddie wyrywającej Gośce Snickersy
-Wiedziałem!!! Ona na prawdę jest zboczona!!!! - szepnął przerażony Tommy
-Co?
-Rozkosze jej w głowie
-Co?
-Sd dobrze się czujesz??
-Nie qrna, nie jadłem od dobrych paru odcinków!!!
-Ale struny głosowe masz sprawne...
-Z mózgiem gorzej - zauważył cRaSh
-Co?
-No więc miłego dnia chłopcy, weźcie się szybko do roboty- uśmiehcnęła się promiennie BJ
-Jakiej roboty? o_O
-Musicie zapracować na jedzenie... zacznijcie od ogródka...
Panowie popatrzyli na siebie z miną wskazującą na niezrozumienie, po czym nad głowami xzapaliła się im zarówka firmy OSRAM... tymczasem Baba Jaga zniknęła w czeluściach kuchni
-Przydałaby się Arha...
-Może znowu ją... weźmiemy? - zaproponiwał Tommy
-Rób jak chcesz, ja się ich boję... - mruknął Sd sięgając po leżącego na stole pączka, co zakończyło się wrzaskiem, krótkim starciem z czymś co przypominało wsciekłego nietoperza i zanim Strażnik zauważył, jego pączka wdupczała Arha
-O szit...
-Nie ująłbym tego lepiej - zauważył Trapp
-To co robimy?
-Chodźmy do tego ogródka, im dłużej na nie patrzę tym bardziej głodny jestem...
I poszli.
Wróćmy jednak do stołu...
Gdzie...
Odbywa się parę pjedynków jednocześnie....
Wskutek mocnego ciosu obwarzankiem days na chwilę odpadła z zabawy, ladując twarzą w cieście z dużą ilością kremu...
Gina tymczasem pochłonieta była erką, a raczej kombinowaniem jak odebrać jej ostatni kawałek ciasta z czekoladą...
Arha ostrzeliwała Gośkę pestkami z czereśni...
I wtedy Days unisła głowę, rozejrzała się...
-O cholera!!!
Krzyk był na tyle donośny, że wszystkie panie na chwike oderwały się od walki i spojrzały na nią
-Days, to jakaś nowa maseczka na zmarszczki??
-Niekoniecznie... - mruknęła kwaśno
-To o co chodzi?
-Zauważyłyście, że ubył istitny element krajobrazu?
-Reddie na chwi.e cię spuścić z oczu i od razy wtrąbsz wszystkie landrynki!!!
Days westchnęła ciężko
-Nie o to chodzi
-A o co? O tą paczkę języków, co zniknęła przed chwilą?
-Kto zeżarł moję jezyczki?! - wrzasnęła elfka
Arha nieśmiało uniosła rękę...
-O żesz ty!!!!
-Spokojnie, spokojnie, drogie panie... - wtrąciła się erka, która też zauważyła, że czegoś jej brakuje, ale nie sprecyzowała jeszcze czego dokładnie - Days co chciałaś powiedzieć?
Days oderwała się od chowania paczek delicji do elfiej szaty
-No więc... wygląda na to, że Baba Jaga zeżarła nam chlopaków...

Znudziły mi się waszych smoków powtórki
Zgadzam się
Zrobię co chcecie
Za królestwo i pół córki
Awatar użytkownika
Arha
Lioncourt
 
Postów: 2711
Od: 11 Mar 2002 01:06
Miejscowość: Wroclove
Płeć: Laska

Postprzez NiKKi Rebel on 10 Lip 2003 00:02

no to lecimy:


-... yyy... jakto zeżarła?? - powiedziała Erka robiąc wielkie oczy
-na to wychodzi skoro ich tu nie ma ... - stwierdziła Brenda otwierając kolejna paczkę chipsów
- .... to nie dobrze .. - stwierdziła Gośka
-Nie dobrze!!!??? - powiedziała podniesionym tonem Days - To fatalnie!!!
-czyemu?? - spytała sie arha gryząc landryna
-Bo ... - zaczęła Gina... - juz nie chodzi ze sie z nimi przyjażnimy... Mnie & Days przyszło na myśl ... momento, musze zjeść batonika ... juz. Wiec przyszło nam na myśl, ze tamci mogliby sami dostarczyć ta nieszczęsna skrzynie
-A my? - spytała sie Nikki
-a my bysmy zostały i .. jadły ;)))
-o yaa - zaczęła Erka - ... wy jesteście genialne!
-wiemy .. - powiedziała Days próbojac zebami otworzyc paczkę landrynek
-tyle ze skoro ich nie ma ...
-kogo?? - spytała nagle Brenda
-no chłopaków ... dawaj tego pączka! - Arha wyrwała go Brendzie
-Ejj, dawaj!!!! ... Poza tym, chłopcy są..
-CO?!
-no tia .. costam na dworze robią ... w sumie widziałam jak wychodzili ...
-co oni tam robią?? moze ukrywają sie przed nami z jedzeniem? - powiedziała Erka ładując sobie do buzi kasztanka
-na pewno ... a to był mój kasztanek!!!! - krzyknęła Nikki
-nie ! mój! - odkrzykneła Erka
-cicho! - krzyknęła Gina - on był mój! erka jak mogłas .... bede musiała zadowolic sie toffi :/
-wiecie co, to zaczyna byc chore - powiedziała Gośka
wszystkie spojrzały sie na nią, po czym wybuchnęły dzikim śmiechem ... minęło 15 minut ... troche sie uspokoiły ..
-wiecie co, Goska ma racje ... - powiedziała Nikki
-taa, z nami coś sie stało ... musimy się wyrwać z tej chałupy - stwierdziła Reddie - chłopakom juz chyba sie to jakoś udało
-zrobimy tak - zaczeła gina przełykając żelkę .....

[size=75]G
Awatar użytkownika
NiKKi Rebel
Never Say Goodbye
 
Postów: 1497
Od: 01 Sie 2002 20:05
Miejscowość: Tuonela
Płeć: Nie określono

Postprzez sdms on 07 Lis 2003 23:42

Panie i panowie część jubileuszowa... Piwo w dłoń jedzenie na kolana i czytać :grin:


... Tymczasem w ogrodzie...
-Przecież to dżungla - zauważył trapper.
-No...
-Będzie ciężko...
-Chwila...
-Co?
-Co co?
-No powiedziałeś 'chwila'
-No...
-Więc o co chodziło...
-Yyyy... o tą dżunglę... chyba...
-A co z nią?
-Bo wiesz Trapp...
-???
-... ty już w różnych miejscach bywałeś... masz doświadczenie i w ogóle...
-Co z tego?
-No wiesz... Ty wiesz jak się do tego zabrać a my nie...
-No w sumie... Chyba tak...
-No właśnie... więc wiesz...
-Co?
-Ty nam pokażesz a my się będziemy przyglądać...
-Właśnie Trapp...
-Wiecie co chłopaki. Ja mam lepszy plan.
-Niby jaki?
-Ja wam będę mówił co robić, a wy to będziecie robić.
-Yy... Ja myślę, że to zły plan...
-Masz lepszy?
-No yyy... miałem...
-Ale?
-Zapomniałem...
-To co robimy?...
-Może jednak weźmiemy się za to wszyscy razem?...
-No w sumie można...
-Tylko po co?...
-No jak to po co?...
-No normalnie&#8230; Po co my to mamy robić?
-No chyba... yy...
-No po to żeby...
...żeby coś zjeść?
-O właśnie... jakoś tak...
-To nie mogliśmy po prostu zjeść bez roboty?...
-No jakby ci to powiedzieć...
-Ja wiem...
-Co?
-Jak mu to powiedzieć...
-Tia? To jak?
-O tak... Chodzi o to, że to o o - powiedział cRaSh wskazując na chatkę - należy do tej no... Baby Jagi... więc i jedzenie należy do niej...
-Jedzenie należy do dziewczyn w sumie już...
-No nieważne... w każdym bądź razie ta Baba Jaga kazała nam najpierw popracować&#8230;
-Ale dlaczego mamy pracować w ogrodzie?
-No tego to już nie wiem...
-Ja wiem...
-?? - wszyscy zrobili pytające miny..
-No więc Trapp to wymyślił
-Co wymyśliłem?
-No żeby iść do ogródka..
-Ogródka? Chciałeś powiedzieć dżungli..
-Mniejsza o to.. Ważne, że to Trapp chciał tu pracować..
-A masz lepszy pomysł?
-T.. - Sd został zagłuszony przez dziwny dźwięk... wszyscy spojrzeli w górę (czyli tam skąd ten dźwięk dobiegał)..
-Co to było?
-Wyglądało jak...
-jak?
-Jak reklama...
-Jak to jak reklama?
-No normalnie..
-Ale czego..
-Days by wiedziała..
-Ale Days się opycha o tam..
-Hm.. Ja myślę, że tam pisało..
-Było napisane..
-Whatever.
-Yy.. ale to było za długie..
-Nie było tam napisane whatever tylko, coś o 50 odcinku..
-Odcinku czego?
-A bo ja wiem? Może jakiejś telenoweli.
-Też się komuś chce takie rzeczy reklamować..
-No właśnie, a wracając do pomysłu Sd..
-Właśnie.. Co z tym pomysłem..
-Proponuję zająć się czyszczeniem domku..
-Jak to?...
-No wiecie.. Ten domek jest z piernika, więc może by go tak..
-Zjeść?
-No właśnie..
-A skąd wiesz, że on jest z piernika?
-No to ustaliliśmy jakiś czas temu.
-A... aha..
-Ale wiecie..
-Co?
-No wiecie...
-Ale co mamy wiedzieć?
-No tego
-No?
-No że to wcale nie jest taki głupi pomysł.
-No i przynajmniej dziewczyny będą miały jak wyjść..
-Heh... Właśnie...
-No to...
-Do roboty..
-Flaga na łeb i za ojczyznę.. - obudził się Tommy
-Tommy.. Nie o to nam chodziło..
-Aaa.. Aha.. A tego... A o co?
-No wiesz.. Musimy zjeść domek Baby Jagi..
-A... To na co czekamy?
-No w sumie już chyba na nic..
-To do roboty..
I w ten to sposób męska część drużyny ruszyła w stronę domku z piernika w środku którego odbywała się narada dziewczyn...

Historia papiestwa
[url=http://www.ram-rzeszow.one.pl]RAM Rzesz
Awatar użytkownika
sdms
Stra
 
Postów: 3408
Od: 05 Mar 2002 20:37
Miejscowość: Gliwice
Płeć: Nie określono

Postprzez Days on 08 Lis 2003 05:08

zzapiac pasy!!! lecim z tym koksem :)

Jako pierwszy do ugryzienia sciany zostal zmuszony Anthony... Zmuszanie nie trwalo dlugo, bo piernik okazal sie pachnac tak cudownie, ze gdyby reszta nie dorwala sie do domku zaraz po Anthonym, pewnie nie dorwalaby sie juz nigdy, bo by sie nie bylo do czego dorwac... Domek zaczal znikac w wyglodzonych jamach trawiaco-chlonacych chlopakow niczym David Copperfield :) a nawet szybciej, lepiej i naprawde :) W krotce ich zarlocznosc doprowadzila do tego, ze dotarli do ostatniej - wewnetrznej czesci sciany z piernika (czyli juz tuz tuz do przebicia sie na druga strone). Zanim to jednak nastapilo....

...dziewczyny naradzaly sie:
- Musimy przestac jesc!
- ...
- No co? - Gina zrobila dziwna mine - najwyrazniej liczyla na to, ze jej pomysl zostanie przyjety z wieksza aprobata.
- Nie podoba sie wam moj plan?
- Ty to nazywasz planem?
- A co? Moze nie jest?!
- No jest... To znaczy.. polowicznie jest..
- A czego niby mu brakuje, zeby byc planem calosciowo?
- Na przyklad tego... hm... jak przestac jesc?
- Arha! Ty sie zawsze musisz czepiac szczegolow?
- Ba! Zeby tylko szczegolow... - na twarzy wampira pojawil sie perwersyjny z lekka usmiech... Dziewczyny westchnely glosno jedna przez druga i pokiwaly glowa...
- Tak.. - zawyrokowala Days - plan zdecydowanie ma dobre zalozenie, ale teza musi zostac dopracowana...
- CO???!!!
- Co co! No to co mowie!
- Days! A moze tak bardziej po ludzku?
- Jak po ludzku, jak jestem elfem!
- No wiesz.. tak... hm... bardziej przystepnie?
- No toz mowie przeciez, ze poprzednik implikacji jest prawdziwy, ale zeby cale zdanie bylo prawdziwe, to wtedy nastepca implikacji musi tez byc prawdziwy, bo inaczej kicha i nic nie dziala. Jest wartosci logiczna rowna zero i... Co?!
- Days - przystepniej dla humanistow!
- Aha... Skoro tak to... Hm... Musicie wpasc na pomysl jak przestac jesc! O!
- Zaraz, zaraz - czemu "musicie", a nie "musimy"?
- Bo ja nie musze...
- jak nie musisz?
- No nie musze...
- Ale przeciez jesz z nami...
- Opychas sie - wtracila Reddie - to slowo bardziej pasuje!
- No wlasnie... - Nikki ja poparla - Opychas sie znami...
- Ale nie musze...
- Czemu?
- Nie samym zarciem zyje elf... - Days usmiechnela sie od spiczastego ucha do drugiego - rownie spiczastego.
- Z reszta Arha tez nie musi!
- Nie muszszsze? - wszyscy spojrzeli na Arhe, ktora zaskoczona tymi slowami prawie ze sie udusila paczka delicji.
- No nie...
- A to czemu?
- Bo ty sie krwia zywisz... ewentualnie alkoholem, a tu nawet cukierkow z likierem nie ma...
- Moze Babcia jest abstynentka? - wtracila rezolutnie Nikki.
- A ty sie czym zywisz skoro ja sie zywie krwia, a ty sie nie musisz zywic ciachami?
Days juz miala odpowiedziec, ale w zdanie weszla jej Goska:
- Skoro nie musisz sie zywic, to oddawaj te ciacha!!!
I impreza zaczela sie na nowo. Rada zakonczyla sie fiaskiem - dziewczyny rzucily sie na resztki (ba! takie resztki starczylyby do wyzywienia 10 studentow przez po roku) frykasow jakby nie jadly od miesiecy (a nie jadly gora 10 minut). Arha wiaz nie do konca rozumiejac, ze nie musi jesc, w starchu o utrate ostatniej paczki landrynek schowala sie pod stolem. Tam tez znalazla Days ukrywajaca ostatnia paczke igraszek wedlowskich oraz Nikki, ktora wpadla tam za toczacym sie po ziemi orzeszkiem w czekoladzie, ale zaraz tez wypadla po drugiej stronie stolu.
- Czyli ze nie musze jesc...
- Aha!
- To czemu jem?
- Nie musisz, ale mozesz...
- Aha... Ale to nie jest dobra oznaka, nie...
- Nie martw sie - nie przytujesz!
- skad ty to wszystko wiesz?
- studiuje!
- aha... no tak... to co robimy?
- nie wiem... odzywczailam sie od myslenia na trzezwo...
- ba! to trzeba bylo tak od razu!
Arha siegnela za swoj wampirski plaszcz i wyciagnela mala kolorowa buleteczke...
- wiecej nie mam...
- MISTRZU!!!
- jaki tam mistrzu - przeciez nie sama pedzilam...
- wszystko jedno - toz to dla mnie niczym sok z gumijagod!
- patrzcie co mandragora robi z elfa...
Na te slowa pod stolem wyladowala Brenda z Erka usilujaca jej wyrwac paczke pieguskow...
- ty lepiej patrz co to zarcie robi z ludzmi...
- a ty?
- a ja sie napije i pomysle...
- tylko nie pij zbyt duzymi lykami bo to...
ale bylo za pozno na ostrzezenia. Days wziela poooooooorzadnego lyczka na pol buletki (nei ma to jak lyk alkoholika)
-... raz destylowane, nie rozcienczone i kilka razy odparowywane - dokonczyla Arha patrzac ze strachem w oczach na to co sie dzialo z elfem (a dzialo sie prawie dokladnie to co sie dzieje z gumisiami, gdy wypija sok z gumijagod - slowem czerwone oczy, para z uszu i gdyby nie stol nad nimi, to Days pewnie by zaraz zaczela skakac)
- slowiem extremalnie mocne...
- aaaaaaaa czego mi wczesniej nie powiedzialas???
- nie mialam jak...
- Arha...
- No?
- ty jestes pewna, ze oprocz tego, ze to bylo tak raz destylowane, nie rozcienczone i kilka razy odparowywane, to to jest nadal mandragora?
- tak, a co?
- bo ja chyba widze swiatlo i sie zastanawiam, czy to na koncu stolu, czy tez na koncu tunelu...

Image Image Image
Image
Awatar użytkownika
Days
Noldor Princess
 
Postów: 5872
Od: 05 Mar 2002 01:56
Miejscowość: LothLorien
Płeć: Laska

Postprzez Gina on 08 Lis 2003 06:31

- Nie umieraj, Shrek! A jak zobaczysz długi tunel, to nie idź w stronę światła!
Caly stol spojrzal na Gine (prawie caly, Gośka, schowana pod stolem jadla delicje ktora wypadla z rak Reddie)
- Shrek ? spytala Arha robiac duuuuuze oczy
- znaczy no.. Days...
- co ?!? porownujesz mnie do Shreka.. Elfa do Shreka.... ja musze...
- Days, oddychaj, ludzie ona sie dusi
- Days, spokojnie, liczymy do dziesieciu, spokojnie, raz dwa - Brenda chwycila rece Days do gory starajac sie ja uspokoic...
- do sh... elf... do... elfa... shreka... cztery
- szzzzzz spokojnie pięć....
- juz dobrze, dobrze.... Gina - do Shreka ? dlaczego ?? przeciez ja nie jestem gruba !!!! nie moge byc gruba !!!! elfy nie moga byc grube !!!! Elfy nie sa grube.. JA NIE JESTEM GRUBA !!!!!
- ehh no i panika sie zaczela, Arha polozyla lokcie na kolanach (a twarz na dloniach nienawidze takiej pozy opisywac :P) i z dezaprobata wpatrywala sie w Days... ktora w tej chwili wogole Days nie przypominala
- jest tutaj jakies lusterko ???
- znajdzcie jej lusterko, krzyknela Reddie
Brenda skoczyla do szafek otworzyla na koncu duza szafe - taka jakby na ubrania - i na bocznych jej drzwiach bylo lustro - Days do niego doskoczyla
- ufffff jestem szczupla, jestem piekna... jestem soba !!!!!!!!!!
- jestem 'skromna' wymamrotala Erka
- co ?
- niee nic...
- ej ale to lustro pomniejsza.... krzyknela Gina
- CO ?
- faktycznie Brenda jest grubsza w rzeczywistosci niz w odbiciu przytaknela Goska..
- COOOOOOO ???? Brenda odepchnela Days od szklanej tafli - nieee jest ok. taka bylam
- ale juz nie jestes zasmiala sie Reddie
- ty tez....
- co ja ?
- tez jestes grubsza niz bylas...
- nieprawda...
- prawda i NiKKi tez... zreszta wy wszystkie
- nie wszystkie krzyknely Arha i Days
- mowie o normalny.... znaczy naturalnych, ludzkich istotach... Arha schowaj te zeby, naturalnych powiedzialam...
- dobra, sluchajcie, ja chce poderwac jakiegos faceta w tym kraju...
- Reddie Tommy cie nie zaspokaja ? po za tym... CO TO MA WSPOL....
- to ze nie chce byc gruba...
- ja tez nie chce byc gruba powiedziala przestraszona ze lzami w oczach Gina.... jestem gruba buuuuuuuuuuu ... musze... musze sie napic, Arha, buteleczke poprosze...
- ale ja nie wiem... czy mozes... Days gdzie polozylas tamta... nie widze, ale mam jeszcze jedna, napij sie... tylko troszeczke...
Gina odchylila glowe.... i cala butelka poszla...
- NIE !!!! krzyknela Arha... no brawo.. piknie po prostu powiedziala Arha zabierajac z rak Giny pusta buteleczke...
Gina po doznaniu w/w przemian wstala z krzesla... zakrecila sie.. i wyladowala na ziemi...
- no swietnie
- zyje ? spytala Erka
- zyje ale na razie pozytku z niej nie bedzie powiedziala Days
- buehehehe
- z czego sie smiejesz Arha - spytala NiKKi
- teraz spokoj.. ale co bedzie potem hyhyhy ;D
- tzn ? spytala Days lapiac sie za gardlo...
-aaa ty sie nie boj.. nie przewidziane skutki dzialannia na ludziach ;]
- dobra, nevermind... jedna mniej, wiecej zarcia - krzyknela uradowana Goska...
- Goska, czy ty chcesz byc gruba ? spytala Reddie
- ni niee no jasne ze nie.... ale... chociaz w sumie to i tak juz nic dobrego nie zostalo...
- dobra, sluchajcie... chwila ciszy
- Days, kto umarl ? spytala Nikki
- wasze sylwetki jesli sie nie uspokoimy zaraz... gdzie ta baba...
- Gina, lezy na podlodze...
- o Jadze.... Jadzi... jak jej tam...
- Jadzia ?
- BABA JAGA !
- no trzeba bylo tak od razu... nie wiem, moze je chlopakow...
- CO?
- Reddie co ty mowisz ?
- yy no wiecie, spekuluje, Baba jaga, zarcie, tluste chlopaczki..
- reddie - przerwala Nikki
- co ?
- na razie to my tu jestesmy tluste...
- wiecie co... powiedziala cicho, konspiracyjnie Arha
- co ? szeptenly (konspiracyjnie) wszystkie
- wyjdzmy stad.....
- cicho.... slyszycie...
- co ?
- szemranie...
- Goska... jakie szemranie...
- szemranie noo zzzzzza sciany...

wszystkie spojrzaly na boczna sciane i ...... (dluzsza chwila ciszy) booooom czesci sciany nie bylo...
- Trap, nie miales sie na tym opierac tylko to jesc ! wrzeszczal Sd...
- cicho... heloł girls ;) powiedzial z usmiechem Tommy
- co wy robicie ? spytala Erka z niesmakiem patrzac na dziure w scianie
- staramy sie zebyscie mogly wyjsc i usiec z tej chatki...
- a nie moglibyscie wejsc drzwiami i powiedziec zebysmy DRZWIAMI wyszly ? spytala Days
- boooo Anthony popatrzyl na nie...
- aha... oni.. dziewczyny... chlopaki - czy wy segurujecie..
- yy Gosiu, suregujecie..
- Arha, sugerujecie..
- cicho...
- no co studia robia swoje...
- no nevermind, segu cos tam ze jestesmy grube...
- noo grube to zbyt mocne slowo, ale jak tak dalej pojdzie to mozecie zaczac byc.... powiedzial wolno i spokojnie sd...
- dobra, to juz same do tego doszlysmy.... wlasnie chcialysmy wyjsc..
- taak, ta baba Jaga i ta chatka i to wszystko jest podejrzane... powiedziala Erka...
- tylko jedzenie dobre - dokonczyla cichutko Brenda
- dobra.. to chodzmy stad zanim ona przyjdzie.. zaproponowal Tommy...
- no juz wychodzimy...
- a co tam jest ? spytal cRaSh
- co co ?
- no tamto
- aaa to Gina
- co ? capt podszedl nachylil sie powachal.. aha faktycznie co jej jest ?
- Arha ja upila... powiedziala Brenda
- co Arha, co Arha.. sama chciala ! Arha wyszczerzyla zeby...
- spppokojnie...
- dobra koniec gadania, powiedzial capt. lapiac Gina za noge... spadamy stad....
Awatar użytkownika
Gina
mod
 
Postów: 5500
Od: 02 Mar 2002 03:12
Miejscowość: Grande Sud
Płeć: Laska

Postprzez Arha on 11 Lis 2003 04:55

Jak powiedzieli tak i zamierzali uczynić, kiedy nagle gina otwarła szeroko oczy... Spojrzała dookoła, wzrokiem, który nasuwał takie skojarzenia jak "błędny", "lekko stuknięty" czy po prostu "zdacydowanie szalony" i łączył się z okrzykami w stylu "czemu tu nie ma klamek?". Arha i Days wstrzymały oddech cicho odmawiając litanię, aby wywarek był jednak odpowiedniu wydestylowany. Reszta też wstrzymała oddech... Gina rozejrzała się, zerknęła w twarze otaczających ją osób, uśmiechnęła się i - zamknęła patrzałki i zaczęła chrapać.
-Eee... - zauwazył sd
-Z ust mi to wyjąłeś
-Co jej jest?
-Czy to... spiaczka? - zapytała nieco zeschizowana erka
-Hm - zamyślił się trapp
-Nie - orzekła Days - Gina się narąbała. A jak ktoś się narąbie to zasypia.
Grupa popatrzyła na siebie i uznała to wytłumaczenie za dośc logiczne.
-no więc łapcie ją i chodźmy stąd w końcu
Panowie ustawili się na strategicznych pozycjach i już mieli wychodzić, kiedy....
-Stoooop!!!
Wszyscy odwrócili się i spojrzeli na Gośkę i Brendę, które dalej stały tam gdzie były, czyli przy stole, zasłoniete wszelkiego rodzaju jedzonkiem.
-co?? - wqrzył się cRaSh
-Jak to: co?? zapasy trzeba zrobić
Panowie spojrzeli po sobie i westchnęli ciężko
-Nie ma czasu
-Na jedzenie zawsze znajdzie się czas - odparła Reddie, a Nikki potwierdziła skinieniem głowy, ponieważ zajęta była robieniem zapasów, a ponieważ w kieszeniach nic jej się już nie zmieściło, doszła do wniosku, zejedzenie to też jakaś forma transportowania jedzenia, więc nie miała jak poprzeć kolezanek słownie
-Właśnie, zapasy to nie jest zły pomysł
-Tylko nie pierniki - jęknął Tommmy - mam dośc pierników do końca życia
-Nie-Ma-Czasu - wysyczał sd
-Spokojnie sd, czasu jest jeszcze dużo - orzekła Arha
-Dużo do czego?
-ojjj, nie marudź - ofuknęła go Days
-łatwo wam mówic, jesteście tak jakby nieśmiertelne...
-tak jakby??
-mniejsza z tym. a teraz chodźcie już kobiety puchy marne!!!
Odpowiedział mu tylko charakterystyczny syk Arhy i odgłosy upychania delicji w kieszeniach, plecakach i innym tego typu sprzęcie podróżnym
-czarno to widzę...
-Tommy, coś nie tak ze wzrokiem??
-Nie ciemnośc iwdze tylko czarno widzę
-A czym to się różni?
-Ehhh...
Po chwili dziewczyny doszły do wniosku, że więcej i tak nie zmieszczą i z ciężkim sercem (i nie tylko sercem) odeszły od stołu i cała banda chyłkiem wyszła z chaty...
-No dobra ajnsztajny, a wie ktoś w którą stronę mamy iśc?!
-A co ma do tego ajnsztain??
-eee... czyli chcecie powiedziec, ze nie macie pojęcia w którą stronę iść??
-No tak jakby...
-Nie, proszę, say it isn't so!!!
-NIe drzyj się Arha, usiłuję myslec
-Nie przemęczaj się aż tak...
I tak cała grupa usiadła w zadumiena marcepanowej ławeczce, gine ułożono troskliwie na ziemi, i wszyscy srodze się zamysliły - no prawie wszyscy, bo Days i Arha zajęły się pocieszaniem się za pomocą kolejnej flaszki mandragory
-Idril, jesteś chlera jasna elfem, drzewka, kwiatuszki te sprawy, może byś tak przestała pić i nam pomogła?! - zawołała nagle Erka
-Jaaaa??
-NIe, to drzewo za tobą
-Ale to jest zwykłe drzewo nie ent, obawiam się, że...
-Wiesz, jej chyba chodzi, zebyś wykorzystała swoje wrodzone umiejętności i obycie z przyrodą we wszystkich aspetkach i odnalazła droge przez gąszcz... - zmarszczyła czoło w zadumie Marcia
-Jaaa??
Tymczasem coś zaczęło się dziać... z Giną. Poruszyła się nieco niespokojnie raz i drugi, w końcu znowu otworzyła oczy, zamknęła oczy, otworzyła oczy, zmarszczyła czoło, zamknęła oczy, po namyśle znowu otworzyła i usiadła. Grupa zajęta myśleniem/piciem nie zwróciła uwagi. Rozejrzała się ciekawie po otoczeniu, w końcu wstała...
-Cześć - powiedziała pogodnie. parę osób podniosło głowy, rozglądając się za jakimiś specjalnymi konsekwencjami wypicia wywaru z mandragory, ale nie zauważywszy czułków na czole, dodatkowej ręki ani podobnych ewenementów odetchnęłli z ulgą
-Jak miło że się obudziłaś - wyszczerzył się sd
-taaa??
-No
Idril i Arha patrzyły uwaznie, a każda z nich myślała o tym samym... nie, nie o jeszcze jednej butelce. Myślały mianowicie, że albo coś jest nie tak z Giną albo z wywarem. Spojrzały na dno butelki, oczywiście zderzając się głowami... i w tym momencie wszystko się wyjasniło.
-Kim jesteście? - zapytała Gina z miłym usmiechem, jednak zachmurzyła się w ułamku sekundy - a skoro już omawiamy takie zagadnienia - kim ja jestem?!

Znudziły mi się waszych smoków powtórki
Zgadzam się
Zrobię co chcecie
Za królestwo i pół córki
Awatar użytkownika
Arha
Lioncourt
 
Postów: 2711
Od: 11 Mar 2002 01:06
Miejscowość: Wroclove
Płeć: Laska

Postprzez NiKKi Rebel on 12 Lis 2003 06:00

o to lecimy :angel:

-E? - zadali wszyscy jakze mądre pytanie :P patrząc na Gine, potem na siebie i znow na Gine
-Ja jej nic nie zrobiłam - powiedziała szybko Arha
-Ja tez nie - dodała Days vel Idril
-A to ja tym bardziej - powiedziała Gośka wciskajac sobie ciacho do buzi
-Tylko winny sie tłumaczy - powiedział cRaSh, któremu cała ta sytuacja wydała sie niezwykle zabawna :> Na te słowa Gośka zakrztusiła sie ciachem, po czym oboje zaczeli sie smiac
-Przepraszam - zaczęła grzecznie Gina - kim ja i wy jestescie? i w ogóle co ja ... wy ... my tu robimy?
-Te, z nią jest niedobrze - powiedział Tommy szturchajac rozbawionego cRaSha
-yyyy - zaczął sd
-yyyy? - spytali wszyscy
-cicho mysle
-ahhhhaaaa - odpowiedzieli wszyscy
-mam! .... ty tu zaczekaj - powiedział do giny - a my sie naradzimy :)
wszyscy zrobili kółeczko i zaczlei szeptac:
-co robimy? - spytała Nikki
-trzeba jej pamiec przywrócić - odpowiedział madrze Sd
-jaki ty jestes mądry - westchnęła Erka - .... ale zastanawia mnie jedno: JAK?
-moze by jej wszystko opowiedziec, od poczatku do konca? - zaproponowała Arha
-A chce ci sie to robić? - westchnął Trapp
-Nie :P
-Juz wiem! - powiedziała Days - zrobimy tak ....


Pomysł Days okazał sie całkiem sensowny, i iało odbyc sie bez wyjasniania wszystkiego :P
-Idziemy stąd puki tego babsztyla nie ma- powiedział Tommy
-A ja? - spytała Gina
-Ty idziesz z nami - powiedział Sd z dziwnie diabelskim usmieszkiem
-Zapasy zrobione? - spytał Anthony patrzac na Goske i Nikki ... te odpowiedziały jedynie skinieciem głowy, gdzys pyszczki zapchane miały tym razem czekoladą ... Cała ekipa juz chciała opuszczać chałupe wraz ze słodycxzami i skrzynią, gdy na horyzoncie nagle pojawiła sie Baba J.
-Dzien dobry - powiedziała grzecznie Gina :)
-Co jej? - spytała Baba
-Aa, długa historia - powiedziała brenda ... juz wszyscy chcieli udac sie w nieznane/znene, gdy dziure w ścianie zastawiła im Baba
-A dokąd to?
-A co? - wydusiła z trudem Nikki [wszystko przez ta czekolade]
-A wszystko te czarne oczy .... - zaczłą spiewac Sd
-Yyyy, Sd .. jakby to delikatnie powiedziec .. zamknij sie - powiedziała Reddie zabijajac go wzrokiem. Chłopak nie miał wyboru:P
-Nigdzie nie pojdziecie! - wrzasneła Baba
-Bo co? - spytała Arha
-Bo gów .... bo nic - ugryzła sie w jezyk Baba - do środka!
-Ale my jestesmy w środku - szepnął Sd
-Aaaaaaa - wrzasneła Baba, widocznie zdenerwowana całą sytuacją
-E? - spytali wszyscy
-Ja wam dam! - wrzasneła
-Co? Ciastko? - spytały Nikki & Goska
W tym momencie nie wytrzymała :P Zaczęła biegac i wrzeszczac po pomieszczeniu, trwało to z 5 minut .. i pewnie trwało by dłuzej, gdyby nie ... Gina, która aby poprawic sobie i tak dorby humor podstawiła kobiecie noge :P .... Baba upadła, a co ciekawsze odpadła jej noga, która okazała sie byc z .... cukru :grin: (nikki: ja nie czuje sie dzis dobrze :P )
-Oooooo - zdziwili sie wszyscy
-Moze teraz powiecie mi kim jestem? - spytała szczesliwa Gina
-A moze najpierw ją [Babe Jage] zjemy? - powiedziała Arha z błyskiem w oku :wink:

[size=75]G
Awatar użytkownika
NiKKi Rebel
Never Say Goodbye
 
Postów: 1497
Od: 01 Sie 2002 20:05
Miejscowość: Tuonela
Płeć: Nie określono

Postprzez sdms on 13 Lis 2003 20:08

Siadać zapinać pasy i jedziemy z tym koksem... znaczy się no wiecie :grin: Miłego czytania :)




-Nie wiem jak wy, ale ja jej nie tknę - powiedział cRaSh
-Dlaczego?
-No tylko spójrzcie na nią
-Ano faktycznie.. bleh... - powiedział Tommy
-Proponuję ją zostawić własnemu losowi.
-Racja, a my tym czasem się wynosimy.
-A ja? - spytała Gina
-Ty idziesz z nami..
-Aha.
I tak cała gromadka opuściła chatkę Baby Jagi i ruszyła lasem w kierunku....
-Idziemy tam - powiedział Trapper wskazując przed siebie.
-A dlaczego właśnie tam?
-Bo tam jest północ.
-Aha.
-A skąd wiesz?
-Z ułożenia gwiazd
-Aha.
-Ale przecież jest dzień..
-No to z ułożenia słońca.
-Aha.
-A niech ci będzie.
-No to idziemy.
No i ruszyli. Szli i szli, i szli, i szli by pewnie tak w nieskończoność, gdyby nie doszli do drogi.
-I co teraz? - zapytała Marcia rozglądając się.
-Pójdziemy w prawo.
-A dlaczego w prawo a nie w lewo?
-Bo na prawo jest wschód.
-Yyy... I co z tego?
-Tam musi być jakaś cywilizacja.
-A no tak.. to ruszamy.
I ruszyli.. szli i szli, i szli, i szli, aż nagle...
-Ała.
-Kogo biją?
-Nikogo, tylko, że moje nogi..
-Co z nimi?
-Bolą.
-Aha.
-Może zrobimy postój?
-No dobrze.
I w ten sposób zatrzymali się wszyscy zajęli miejsca na skrzyni.. No prawie wszyscy..
-A gdzie ja mam usiąść? - zapytała Gina
-U Sd na kolanach.
-Właśnie siadaj.
I tym to sposobem Gina usadowiła się na kolanach Sd. Cała gromadka siedziała w milczeniu przez kilka chwil, ale jako że nic nie trwa wiecznie, to i ta niepokojąca cisza musiała zostać przerwana.
-Widział ktoś tu taką niebieską budkę? - zaczęła Nikki.
-??? - wszyscy zrobili pytające miny..
-No wiecie. Ten no.. kibel..
-Niebardzo..
-Cholera, a mi się chce..
-Mogę ci pomóc - zaproponował Tommy.
-Nie to mi się chce.
-Ale ja chciałem tylko powiedzieć, że przecież jesteśmy w lesie. Więc wiesz..
-Tommy ty zboczeńcu..
-Ale przecież ja chciałem tylko powiedzieć..
-On chciał powiedzieć, że możesz się iść załatwić w krzaczki..
-Aha.. no tak..
-Swoją drogą ja też idę.
-Ktoś jeszcze idzie?
Większość grupy zniknęła w lesie. Po jednej stronie drogi dziewczyny po drugiej chłopcy. Został tylko Sd z Giną pilnując skrzyni.
-Powiesz mi kim jestem i kim ty jesteś?
-Ależ oczywiście. Ty się nazywasz Gina, a ja jestem Sd i jestem strażnikiem miecza.
-Strażnikiem Miecza?
-Ano właśnie. Dostałem nawet prawdziwy miecz od Aragorna.
-A kim jest Aragorn?
-To dłuższa historia.. Opowiem ci ją później tylko musisz się mnie trzymać.
-Aha no dobrze, nie będę cię odstępować ani na krok.
-Okay, a teraz opowiem ci trochę o tym co tu robimy..
Sd jednak nie zdążył nawet dobrze zacząć gdyż reszta drużyny właśnie wracała z lasu. Pierwsza do skrzyni dotarła Arha i z radością zapytała:
-Co porabiacie?
-Czekamy właśnie aż wrócicie.
-Dlaczego?
-Bo też chcielibyśmy pójść do lasu.
-A po co?
-Pozbierać jagody..
-To tam są jagody?
-Nie mam pojęcia. Arha a po co ty byłaś w lesie?
-Żeby porozmawiać z drzewami..
-Yy ty się za dużo zadajesz z Days
-Zdaje ci się
-Dobra nieważne. Czekajcie tu wszyscy, a ja idę do lasu na kilka chwil. Gina idziesz?
-Ok. Idę
I tak Sd wraz z Giną zniknęli za zasłoną wysokich drzew leśnych, a reszta drużyny pozostała z dziwnymi minami przy skrzyni wypełnionej płytami Bounce, nie mogąc wydobyć z siebie choćby jednego krótkiego słowa.........

Historia papiestwa
[url=http://www.ram-rzeszow.one.pl]RAM Rzesz
Awatar użytkownika
sdms
Stra
 
Postów: 3408
Od: 05 Mar 2002 20:37
Miejscowość: Gliwice
Płeć: Nie określono

Postprzez Days on 15 Lis 2003 01:23

i jedziemy :)

- Ja wiedziaaalam ze tak beeedzie! - odezwala sie Days bardzo dziwnym glosem po chwili dluzszego milczenia.
- Skad?
- Gdalaaam z takim jednym buuukiem po drooodze... On mi powieeedzial, ze tu zaaaraz rosnie taki staaary daaab, ktory wie wszyyystko...
- Days?
- Nooo?
- Dobrze sie czujesz?
- Baaa! Swieeetnie! Nareeeszcie jestem w swoim naturaaalnym srodkowiiisku...
- Mowisz o lesie? Przeciez od dawana do cholery jestesmy w lesie! - zdenerwowala sie Reddie.
- No taaak... Ale ja dopiero niedaaawno napilam sie mandragooory...
- Ze co? - zapytala Brenda calkowicie laicko.
- Bo nie chodzi o to, zeby byc w lesie - zaczela Arha naukowym tonem - tylko chodzi o to, zeby byc w lesie pod wplywem... czegos... czegokolwiek... To jest wtedy naturalne srodkowisko elfow...
- A skad ty to wiesz? - zaciekawil sie Tommy.
- Bo ja mam tak samo tyle ze nie w lasach, tylko np. w jaskiniach, albo starych zamczyskach... Z reszta myslales, ze jak elfy z drzewami gadaja?
- To one naprawde gadaja?
- A myslales, ze Days sobie jaja robi??
- Nie... Myslalem, ze zwariowala do reszty - odpowiedzial z rozbrajajaca szczeroscia, za co zaraz dostal w glowe od Nikki:
- Masz szczescie, ze jest w takim stanie, ze nic nie slyszy.
- Wszyyystko slyyysze! - odezwala sie nagle Days ciagle dziwnym glosem - Slyyysze nawet wieeecej niz wszyyystko...
- Tego jeszcze brakowalo - calkowicie zrezygnowana erka zalamala dlonie - ona nie jest w zadnym "naturalnym elfim srodowisku" tylko narabala sie jak jasna cholera!
- Ja wiedzialam, ze to nie prawda, ze tamta 5 butelka byla od poczatku pusta!!! - zakrzyknela nagle Arha i momentalnie ugryzla sie w jezyk.
- PIATA??? BULETKA???? - wszyscy wlepili w nia oczy.
- Jaka tam butelka... - Arha na sile probowala obrocic wszystko w zart - buteleczka... buteleczkunia nawet... tam nawet 2 litrow nie ma... na jeden lyk - co zademonstrowala Gina jakis czas temu... od taka tam... piersioweczka...
- Ile ci ich jeszcze zostalo? - zapytal crash z dziwnym bylskiem w oku.
- A chcesz skonczyc jak Gina? Przeciez widzisz, ze to nie dla ludzi.
- Nie chodzi mi o to!! Z reszta i tak bys sie pewnie nie podzielila...
- Ba!
- Chodzi o to, by Days juz wiecej nie pila, bo na cholere nam ona w takim stanie...
- Slyyyszaaalam! - odpowiedziala Days przestajac sie gapic z pozoru bezmyslnie na drzewo tuz obok - I do twojej informaaacji kapitanie moj kapitanie, wlasnie taaaka Idril jest wam teraz potrzeeebna...
- Tego jeszcze brakowalo! - crash zawtorowal erce - Niby w jaki sposob?
- Bo wlasnie sie dowiedziaaalam, gdzie jesteeesmy i w ktora strooone mamy isc...
- Skad?
- Od Monka!
- A kto to jest Monk?
- Jak to kto? Monk to moj przyjaaaciel! - odpowiedziala i wskazala dlonia w kierunku drzewa tuz obok.
- To drzewo to twoj przyjaciel?
- To drzeeewo to moj przyjaaaciel... Przyjaciel Monk nawet...
- Arha! Do jasnej cholery - cos ty napedzila? - Trapp powoli tracil anielska cierpliwosc - za duzo kojarzylo mu sie tu ze szpitalem (tyle ze wariatow) - Jedna stracila pamiec, a teraz nie wiadomo co sie z nia dzieje i czy czegos innego tez nie traci, a druga rozum! Nie wiem, co gorsze... Ty nic nie stracilas czasem?
- zaraz ty stracisz troszke krwi, jak nie przestaniesz sie na mnie drzec Trapper! - odparla wyszczerzajac zabki w piekny usmiech :)
- no przeciez sie nie dre - odpowiedzial szybko bardzo lagodnie - ja tylko... sugerowalem, ze... ze trzeba by cos zrobic, by Gina... I Days... no wiesz...
- Z Days jest wszystko ok - mieszanina mandragory i swiezego lesnego powietrza wywolala u niej wrazenie, ze znowu jest u siebie w domu... wiecie...
- ale ona musi miec fajnie w tym domu... - rozmarzyla sie Nikki - alkohol... i... nieustanne transy... ale odlot!
- w kazdym badz razie - kontynuowala Arha - elf w stanie "domowym" ze tak powiem moze nam sie przydac wlasnie w rozpoznaniu kierunkow i w ogole w roznych sprawach...
Tommy usmiechnal sie pod nosem.
- Nie takich Tommy...
- No co?
- A ty Arha?
- Co ja?
- No ty tez sobie popilas...
- I co z tego?
- No wlasnie... I tobie... Nic?
- A widzisz tu jakies jaskinie?
- Nie!
- NO TO JAK JA MAM DO CHOLERY POCZUC SIE JAK W DOMU?
- spokojnie...
- Sorry... Ale wiecie jak to jest - jedna ma trans, druga ma amnezje, a mnie cholera rola matki-polki przypadla... i ani transu, ani amnezji, ani nawet najmniejszych halucynacji... albo chociaz zawrotow glowy i humorku... pije wampir i nic... za stara jestem na ten alkohol... za bardzo wyrobiona... glowa juz nie ta - gdzie sie podziala niegdysiejsza slabosc?
- Arha?
- No?
- To co robimy?
- No tak. Najpierw trzeba dowiedziec sie od Days, czego dowiedziala sie od tego jej Monka.
- A jak to zrobic?
- Najlepiej ja zapytac.
- No tak.
- Days? - zaczal niepewnie Crash
- Taaak?
- Co slychac u Monka?
- Troche go korzooonki bola, ale...
- Days!
- Nooo?
- A mowil cos co by nas dotyczylo?
- Was to moze nieee...
- Cholera... - zaklela zalamana Goska i po cichu chrupala istatniego paluszka - Nie dziala...
- Cicho! - szturchnela ja Nikki - Daj jej szanse! Ona sie teraz wolniej rozkreca...
- Ale mooowil, zeby Trapper poszedl za 10 krzaaak po praaawej stronie na leeewo od wielkiego Swieeerka i wyciagnal zza niego Gine, bo sd jej tam opowiaaada niestworzone historie i jeeeszcze chwila, a dziewczyna napraaawde mu zaacznie uwierzyc... A wtedy to my juz niiigdy tych plyyytek nie oddaaamy...
- Ktory to mial byc krzak?
- 10 po prawej na lewo od Swierka - powtorzyl crash starajac sie byc w miare precyzyjnym.
Trapper skierowal sie w danym kierunku, a Days kontynuowala:
- Mowil teeez, ze te plyyytki to trzeeeba nie na wschod, ale na zaaachod, bo wschodnia cywilizacja to komuuunizm i kolhozy, a zachodnia to peweeexy i tanie piiiwo... Ja mysle, ze jeeego rodzice pochodza od naaas...
Nagle cisze przerwal glosny krzyk, ktory niepodwazalnie nalezal do sd:
- Nawet odrobiny prywatnosci czlowiekowi nie dadza!!!
Po czym zza krzakow wylonil sie usmiechniety od ucha do ucha Trapper niosacy sd za fraki, a za nimi kompletnie zdezorientowana Gina.
- Z czego sie tak cieszysz? - dopytywala sie Reddie.
- Sluchajcie. Podchodze powoli do tego 10 krzaka po lewej...
- Po prawej.
- Wszystko jedno. I slysze jak sd opowiada o tym, jak to: "wlasnorecznie wyladowal samolotem bez smigiel i silnikow na pustyni tak delikatnie, ze nawet na nim ryski nie bylo". Po czym znowu o tym, jak to "Aragorn w podziece za uratowanie go ze szponow okropnych myszoludow ofiarowal mu swoj miecz i swoje krolestwo, ale on skrooomny sd, wzial tylko miecz..." O malo nie padlem ze smiechu...
- To wcale nie jest smieszne - szarpal sie sd - moglbys mnie juz z reszta postawic!!!
- sd - Trapper przyjal ton medyczny, na co wszystkim jakos tak dziwnie zebralo sie na ziewanie - nie wiesz, ze czlowiekowi z amnezja nie wolno opowiadac takich bajek, bo moze mu sie calkowicie pomieszac w glowie?
- Przeciez ja jej zadnych bajek nie opowiadam! - wrzasnal, ale nagle poczul na sobie spojrzenie calej paczki -