No dobra, długo bez tego tematu nie moge wytrzymać. Co ja biedna poradze, że lubie dyskutować. A ponieważ Forum nie wiedzieć czemu popadło w śpiączkę, to chociaż tu coś napiszę.
Po 1 - ojjj, jak ja nie lubie pacyfistów!!!! Tak za całokształt. Podkreślam tu, że jeśli już trzeba mnie do czegoś koniecznie podporządkować, to jestem anarchistka, a to że nie lubię wojen to po prostu skutek uboczny. Pacyfistką nie jestem. Bo z tego co widzę, to potrafią oni tylko malować się w znaczki pokoju (które ostatnio szalenie popularne się stały z tego co zauważyłam) i urządzać demonstracje, pokrzyczą coś o pokoju, a kiedy przyjdzie co do czego to i tak gó#no robią. Może część osób się ze mną nie zgodzi, ale taki już mój parszywy los.
Przejdxmy dalej.
55 cywilów zginęło, 43 w szpitalu. Bush sie wqrza, że się go pytaja kiedy wojna sie skończy.
Podsumowując ostatnie dni okazuje się, że wojna przyniosła tylko straty w ludziach, po obu stronach. Kiepski bilans.
Teraz już chyba nie mam powodu, żeby się drzeć, że wojna to zło. Drę się tylko, żeby ją szybko skończyli, bo statystyki są przerażające. Żadna wojna nie jest usprawiedliwiona. Nic nie jest wystarczającym usprawiedliwieniem śmierci tylu niewinnych ludzi. (tak tak, proszę mi tu bez przypominania o zagazowanej wiosce, to wiem).
PS Co do tych Kurdów, to nie do mnie pretensje panie Małysz

Ja tego nie wymysliłam, tylko wyczytałam. Nie mając okazji przekonania się o siłach politycznych Iraku polrgam na źródłach lepiej poinformowanych.