No to i na mnie przyszedł czas
Zacznijmy od tego, czym jest dla mnie ta płyta. To coś, na co czekałem od dawna, początkowo z nastawieniem neutralnym, potem zaś, po usłyszeniu pierwszego singla i snippetów
LMS i
I Am... no cóż, z nadzieją. Dziś się doczekałem... a czego?? Wspaniałego albumu
Zacznijmy od
Have A Nice Day. Jak każdy wie, to pierwszy singiel. Mocny, rockowy utwór z ironicznym tekstem. Daje mocnego powera. A "live my life" mi nie przeszkadza
9/10
I Want To Be Loved - może nie jest takie mroczne jak przypuszczałem, ale nie jest to tak naprawdę piosenka o miłości. O życiu, o złych wspomnieniach... bardzo klimatyczna, spodobała mi się od razu. Gdyby była singlem, myślę, że mogłaby osiągnąć podobny sukces, jak niedawno
Boulevard Of Broken Dreams Green Daya. Znów
9/10
Welcome To Wherever You Are - chociaż jest całkowicie odmienna w stosunku do
Say It Isn't So i
Misunderstood, nie wiem, czy to dobry wybór na drugi singiel. Ale po siódmym przesłuchaniu nareszcie mi się podoba
8,5/10
Who Says You Can't Go Home? - bardzo optymistyczna, sprawiająca, że człowiek musi się uśmiechnąć. "It's allright" na pewno nie psuje tej piosenki. Mocny punkt, nie mam nic przeciwko, by była trzecim singielkiem.
9/10
Last Man Standing - majstersztyk. Na tą piosenkę czekałem i się nie zawiodłem. Na boxie była wersja genialna... ta podchodzi pod niebiosa

Mocne uderzenie, świetna solówka (chyba najlepsza od czasu
Dry County)... aż ten wspaniały tekst nabrał niezwykłego wyrazu
10/10, ale tak właściwie to wychodzi poza skalę
Bells Of Freedom - niezła ballada, przypomina This Ain't A Love Song. Te dzwony też nie są złe... może trochę kojarzą się z kościołem, ale poza tym nadają dość ciekawy klimat. No i dobrze że zmienili tamten tekst... "she left home...". Ten jest lepszy
8/10
Wildflower... "nobody knows a wildflower still grows"... no normalnie tekst roku

Ja rozumiem, że zespół ma niezłe doświadczenia z kwiatkami (
Bed Of Roses) ale ten song tu nie pasuje. Nie jest beznadziejny, ale mimo wszystko odstaje klasą od reszty. Zamiast niego spokojnie mogłoby się tu znaleźć
Nothing bądź
Unbreakable.
5,5/10
Last Cigarette - miła melodia, ciekawy, zabawny tekst. Coś w niej po prostu jest. Znów
10/10
I Am - tak jakby druga, bardziej rockowa część Stay. Nie dubel, tylko ciąg dalszy. Wspaniała piosenka.
10/10
Complicated - czuć w tym rękę Maxa Martina. Budzi we mnie skojarzenia z dwoma hitami Lambretty -
Bimbo i
Creep. To u mnie dość dobra rekomendacja

Bardzo dobry utwór w każdym razie.
9/10
Novacaine - druga piosenka napisana solo przez Jona i druga ocena od dołu. Co nie znaczy, że to zły utwór. Po prostu z Ryśkiem czy Billym Falconem lepiej wychodzą Jonnemu piosenki
7,5/10
Story Of My Life - bardzo ciekawe zakończenie płyty. Mocne, rockowe uderzenie, jakże inne od
Bitter Wine,
Love For Sale czy
Open All Night.
8/10
BONUS:
Dirty Little Secret - cóż... jeśli o bonusy chodzi, to mamy piosenkę na miarę
Neuroticy czy
Save A Prayer.
8/10
Do recki należy dołączyć jeszcze 3 utwory, które nie znalazły się na albumie, nie wspominając o
wersji country WSYCGH z Jennifer Nettles (dla mnie ten utwór ma
7,5/10 - ZBYT COUNTROWATY

, ale całkiem miły jako dodatek

):
Unbreakable - mocny rocker z podbudowującym, optymistycznym tekstem. Japońce zawsze muszą takie skarby dostawać?
10/10
These Open Arms - dobra ballada, jedyne czego jej brakuje to solówki w stylu
Always,
Bed Of Roses lub
Father Time. Ma piękny, choć... dołujący tekst.
8,5/10
Nothing - kolejny z mocnych utworów. Może nawet dobrze, że takich dem nie ma więcej, bo może znów by się okazało, że chłopaki wybrali na płytę same złe utwory
9/10
Podsumowując - to naprawdę jest genialna płyta

Najlepsza od
These Days :) Średnia ocen to
8,57/10, a licząc z demami nawet
8,61/10
Cóż mogę powiedzieć na koniec? Chyba tylko jedno...
Jon, Richie, Dave, Tico, Hugh...
DZIĘKUJEMY!!
