przez Arha on 08 Lip 2003 17:42
Opium dla głupich
Popularność gatunku fantasy świadczy o naszym ubóstwie myślowym. Bezmyślna fabuła i schematyczne postacie zwalniają odbiorcę z myślenia. Obudźmy się, zanim całkiem zidiociejemy.
Literatura spod znaku fantasy jest nałogiem człowieka współczesnego. W ciągu ostatnich 20 lub 30 lat stała się najbardziej kasową formą pisarstwa - gatunkiem literackim naszych czasów, wdzierającym się niczym gwiezdni wojownicy do kin, odważnie szturmującym rynek filmów wideo, kreującym światy na komputerowych dyskach, zawłaszczającym wyobraźnię czytelników z zawziętością godną samego imperium zła. Superherosi wygrywają wojny o popularność z prawdziwymi herosami. Moc jest z nimi - ich czary są potężniejsze niż jakiś tam mit.
BBC ogłosiło plebiscyt na "najwybitniejszą brytyjską książkę". Wynik można z góry przewidzieć. Publiczność zagłosuje na "Władcę pierścieni" - powieść, która zajmuje pierwsze miejsca na listach bestsellerów i zdobywa wciąż nowych czytelników dzięki sukcesowi filmu, którego druga część weszła właśnie na ekrany. A czemu nie Swiat Dysku?? To jest lepsze, bardzo popularne i do gruntu angielskie
A jednak zawrotna kariera fantasy jest zastanawiająca, nawet dla tych spośród nas, którzy rozkoszują się emocjami, jakie sprawia. Zadaje ona kłam potocznej wiedzy. A co przyszło ludziom z potocznej wiedzy? Bomby atomowe? Prawda wydaje się osobliwsza od fikcji - bo przecież żyjemy w najdziwniejszym z możliwych światów. Nie da się ukryć. Może fani fantasy stęsknili się do odrobiny normalności?? Na jego tle Śródziemie wydaje się moralnie proste, za to je uwielbiam a świat, w który wyrusza Harry Potter z peronu 9 i 3/4 jest wręcz dziecinnie przewidywalny czyli autor od początku wiedział jak się wszystko potoczy, łącznie z rozwiązaniem wszystkich zagadek?. Najciekawszy jest zawsze realizm - dlatego właśnie wszystkie najlepsze książki wynikają z obserwowania społeczeństwa. Pan chyba nie czytał opisów Ankh Morpork - mógł to napisac tylko człowiek który do bólu oczu naobserwował się społeczności miejskiej. Skoro świat wokół nas jest aż tak niepojęty, trudno zrozumieć, dlaczego publiczność daje się nabrać na fantasy. Nabrac??
Bo przecież z natury rzeczy jest - niewiarygodna. Trudno przejmować się opowieścią, jeżeli autor może w dowolnej chwili przywołać czarnoksiężnika, który wyratuje bohatera z opresji. Buahaha, wolałbyś oczywiście, żeby przyleciał helikopter z grupą antyterrorystyczną?? Magia, podobnie jak szaleństwo, nie jest dobrym pomysłem na rozwiązanie akcji: w światach, w których wszystko może się zdarzyć, znika napięcie powstające, gdy bohaterowie zostają uwikłani w zawiłości realnego świata. Jak tu czarować, kiedy kwestor zgubił pigułki z suszonej żaby? Jeszcze się z resztą nie spotkałam z przypadkiem, kiedy czarodziej wyskakuje ot tak sobie i jednym palcem rozwala armię. Sztuka wymaga zdyscyplinowania, a dyscyplina nigdzie nie jest surowsza niż w świecie rzeczywistym. Reguły są po to żeby je łamać Historia i mitologia dostarczają najlepszych opowieści i obrazów - twórcy literatury spod znaku fantasy przetrząsają te zasoby w poszukiwaniu pomysłów. Ale po co przetwarzać mity, jeżeli są one tak cudowne w postaci nieprzetworzonej?
Mity z komputera
Autorzy uprawiający fantasy nie tworzą mitów - produkują delikatesy na bazie światowych mitów metodą "skopiuj i wklej". Styl obrazowania w "Gwiezdnych wojnach" opiera się na tradycji starożytnych Majów i feudalnej Japonii.co mają gwiezdne wojny do fantasy, bo się chyba pogubiłam?? Świat Tolkiena ukazuje w krzywym zwierciadle mitologię anglosaską i skandynawską. Bazuje na niej, nie przekręca. J.K. Rowling oscyluje między mitami klasycznymi, średniowiecznymi i hinduistycznymi. Pogratulować rozpiętości Oczywiście sprytni literaccy piraci zawsze podkradali pomysły z legend, chcąc zawłaszczyć ich moc. Brzmi jak wstęp do powieści fantasy Owidiusz, pisząc swe "Metamorfozy", przeczesał kulturowy dorobek starożytności. Homer, a także bardowie opiewający arturiańską legendę przekuli w arcydzieła opowieści z epoki brązu. Nie no, rozumem wszystko, ale czepiać się legend arturiańskich??
Ale mity pierwotne są z reguły celniejsze. Rodzą się ze zbiorowego wysiłku, pamięci ludu i wspólnej podświadomości. Czytamy je z satysfakcją, jakiej nie dostarcza żadna forma fantasy - mamy kontakt z innymi kulturami i wgląd w przeszłość. To tak jak Silmarillion Wielkie mity wzbogacają czytelnika, pozwalając mu lepiej zrozumieć świat, albowiem sztuka każdej cywilizacji wywodzi się z jej mitów. Nie da się zrozumieć malarstwa renesansowego, nie znając mitów greckich i rzymskich. Nie doceni się zaklętych w rzeźbę opowieści na fasadzie buddyjskiej świątyni, nie przestudiowawszy uprzednio dżataków, stworzonych dla uczczenia wczesnych bodhisattwów. Nie zrozumie się fantasy po oglądnięciu ledwie LOTRa, trzeba poznać ten gatunek dokładnie i dogłębnie, żeby ocenić go dokładnie.
Peter Brook bał się szmirowatości fantasy i nie sfilmował liczącej 100 tys. wersów "Mahabharaty" - największego eposu świata, spisywanego przez okres 800 lat, którego punkt kulminacyjny przypadł ponad 1500 lat temu. Dysponując hollywoodzkim budżetem, mógł osiągnąć jeszcze większy sukces kasowy niż "Władca pierścieni". Jedną z najlepszych ekranizacji mitu jest pewna niskobudżetowa gwatemalska kreskówka oparta na księdze "Popol Vuh" - magicznej opowieści o wspaniałych czynach dokonywanych w zaświatach przez bohaterskie bliźnięta z legendy Majów. Także islandzka Edda lub opowieści o bogach sumeryjskich wspaniale nadawałyby się do filmowej adaptacji, która byłaby atrakcyjniejsza niż jakakolwiek komputerowa gra "fantasy". To BYŁABY fantasy. Ale pasjonaci wideo zabawiający się w gry na motywach przygód Harry'ego Pottera nie są w stanie tego dostrzec.
Swe sukcesy w dzisiejszym kinie - fantasy zawdzięcza, jak większość innych bestsellerów, technologicznej przewadze, szafując efektami specjalnymi. Fantasy wykorzystuje ponadczasowy urok nonsensu: bezmyślna fabuła, papierowe postacie i wydarzenia urągające zasadom logiki zwalniają czytelnika lub widza z wysiłku myślenia. Po raz pierwszy od dawna zostałam określona jako idiotka. Ciekawe uczucie, ale nie radzę próbować jeszcze raz. Postaci w większości ambitnej fantasy - czyli takiej trochę lepszej od Pottera i Conana Barbarzyńcy - to postacie złozone, pokręcone psychicznie z bogatym wnętrzem; patrz: Geralt, Ged, Pol, Drużyna Pierścienia. Fantasy przenosi w swiat fanatastyczny nasz nudny zmechanizowany świat - nie odcina się od niego!! W gruncie rzeczy, jeżeli ktoś podda filmową wersję "Władcy pierścieni" krytycznej analizie - pryśnie cały jej urok. Dla myślących widzów jedyną przyjemnością pozostaje krytyczne obserwowanie świata będącego wytworem barbarzyńskich kultur ekhm... jakich?!?!?! Że niby elfy, Numenorejczycy...? i sprzecznego z wszelką racjonalnością. W "Dwóch wieżach" do walczących stron dołącza pterodaktyl. Tiaaa, uważajcie dzieci, w trzeciej będzie ich 9.... wybaczam nieznajomość podstawowych lektur fantasy, ale nieznajomość dinozaurów to co innego. Proponuję oglądnięcie Jurassic Park - prawdziwi ludzie, prawdziwe problemy, PRAWDZIWE pterodaktyle. W innych filmach wojownicy w jednej i tej samej bitwie posługują się płomiennymi mieczami oraz pociskami balistycznymi, bez względu na absurdalność tego zestawienia. A pociski batalistyczne zrzucają oczywiście bojowe pterodktyle. To dopiero frajda! Nie można jednak powiedzieć, że mamy do czynienia ze sztuką. Ależ skąd.
Zagrożenie dla prawdy
Niepokoi nasze uzależnienie od fantasy. Jakoś wolę fantasy od narkotyków Mało powiedzieć, że fantasy karmi się wyobraźnią - ona wręcz ją unicestwia. ???????????????????????????????????? Świat wirtualny niszczy świat rzeczywisty. Po raz kolejny nasuwa się pytanie – co ma piernik do wiatraka, co ma świat wirtualny do świata fantasy?? Badacze ślęczący nad narzeczem elfów lub językiem Klingon nigdy nie będą śnić po chińsku lub grecku. Eeeee... ale wiem jak jest pan cebula po japońsku, czy to się liczy?? Dzieci wiedzą dziś więcej o walkach Aragorna niż Aleksandra Macedońskiego Aragorn nie był pedałem, lepiej znają życie Harry'ego Pottera niż Henryka VIII. Harry może stanowić wzór do naśladowania, spróbuj naśl;adować tego tłuściocha. Niektórzy uważają, że fantasy stanowi zagrożenie dla historii: realizm jest na najlepszej drodze do zaniku - eliminowany z programów nauczania, rugowany z księgarń, przenoszony na niedostępne półki w bibliotece. Jakoś nie zauważyłam
Jednak obawy takie ukazują ekspansję fantasy w fałszywym świetle. Zapominanie o historii i kurczące się wpływy realizmu nie wynikają z popularności fantasy - są jej przyczyną. Ignorując nasze prawdziwe korzenie, odtwarzamy starożytność na podstawie ułomnych wyobrażeń. Wina leży po stronie historyków, którzy dokładali starań, by nas zanudzać swymi dywagacjami na temat przeszłości. Spalić ich na stosie egzemplarzów LOTRa!!
W istocie odwracamy się od historii, gdyż niepokoją nas wnioski z niej płynące: wynika z nich, że przez ostatnie tysiąclecia nie dokonaliśmy żadnego moralnego ani intelektualnego postępu, natomiast wyżywamy się w czynieniu zła. W świat fantasy uciekamy od prawdy. Jedno prawie trafne stwierdzenie. Ale fantasy to coś więcej niż ucieczka od rzeczywistości – to przeżywanie naszych obecnych problemów w świecie gdzie zamiast bomb atomowych mamy elfie pałace. Oddajemy się nieudolnemu naśladownictwu, bo utraciliśmy kontakt z dostojnością mitu. Od przeszłości wolimy jej pastisz. Można odnieść wrażenie, że zapominając o przeszłości, skazujemy się na jej wymyślanie. O tak! świetny trening dla wyobraźni.
Autor jest historykiem, wykładowcą college'u Queen Mary Uniwersytetu Londyńskiego.
Aurotka dopisków uważa się za początkującą fankę fantasy, maniaczkę historii, udaje że uczy się w liceum
Oops... chyba dopisałam jakieś fafkulce w ty6m artykule, nie miejcie pretensji. Aby ułatwic lekturę poprawiłam je na kursywę. Miłej lektury.

Znudziły mi się waszych smoków powtórki
Zgadzam się
Zrobię co chcecie
Za królestwo i pół córki