Nie o to mi jednak chodzi
Epoka lat 70 i 80 już dawno minęła (pewnie większiść z Was tak jak ja, prawie jej nie pamięta ), czy to jednak znaczy, że przeminął już "czas długich włosów"? Caraz częściej gdy wychodzę na ulicę zaczynam się obawiać, że tak! Gdzie się podziały czas buntu i "buszowania"?!
Mam więc do Was prośbę abyście napisali mi na ten temat kilka słów! Problem dotyczy głównie "płci silnej"
Czy więc jesteście "samotnymi buntownikami", czy tak jak większość społeczeństwa wolicie praktycznego "jeża" i co myślicie o tym zagadnieniu psychologicznym?










