Poza tym morduję "Potop", który mnie wyjątkowo denerwuje... dawniej czytałam całą "Trylogię" w stanie totalnego zafascynowania, dziś mnie tak strasznie bohaterowie denerwują, że nie mogę.
tez mialam kiedys faze na fascynacje tymi ksiazkami, Potopem zwlaszcza.... Jedrus byl fajny

Tera zmi zostal sentyment do filmu, ale jakbym miala jeszcze ra zta ksiazke przeczytac, to chyba bym sie pochuchala....
a ja teraz (Arha - bedziesz dumna!) odkrywam uroki Pratchetta - qmpel mi podtyka kolejne ksiazki, a ja normalnie pochlaniam je

jak tylko sie nie ucze oczywiscie

i wlasnie skonczylam Trzy Wiedzmy (Radujmy sie!!! Blazen rlz! Gytha Ogg rlz jeszcze bardziej..... nawet zyrafe ze stolka gdy bieda i tylko jeza.... hehehe) i teraz biore sie za Wyprawe Czarownic, a potem Panowie i Damy (Arho: odkrylam ze jednak Pratchettowska wizja elfow ma swoje... hm... dobre strony - jak znajomkom przeczytalam frament o tym ze elfy nie sa mile, od razu respekt sie zwiekszyl

) hehehe i juz sie doczekac nie moge
